Jakub Solański to ja"?

Nie. To raczej uwspólniona postać złożona z obserwacji i przeżyć moich i kolegów.

W pana książce kryzys wieku średniego sprowadza się do intensyfikacji relacji seksualnych. Naprawdę to takie proste?

Nie uważam, żeby w "Chłopcach" tak było, ale podejrzewałem, że tak to pani odbierze. Ta książka jest zdumiewająco odmiennie interpretowana przez kobiety i mężczyzn. Może mi pani wierzyć lub nie, ale mężczyźni ją bardzo przeżywają. Uważają, że ich odsłoniłem, że ta dekonstrukcja mężczyzny odsłania ich najtajniejsze myśli. Te, którymi nie chcą się chwalić.

Ale z tymi skokami w bok w okolicach czterdziestki to chyba jednak stereotyp?

Stereotyp, choć oddający szczerą prawdę. Romans jako...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.