http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Relatywizm? Tylko w łóżku

Monika Redzisz
24.01.2012 , aktualizacja: 24.01.2012 16:28
A A A Drukuj
Wielu Polaków oficjalnie deklaruje się jako wierzący, ale praktykuje tylko od święta albo wierzy na swój sposób Fot. Filip Klimaszewski Wielu Polaków oficjalnie deklaruje się jako wierzący, ale praktykuje tylko od święta albo wierzy na swój sposób
Wiele osób prosiło, żeby wykreślić je z naszej internetowej listy ateistów, bo obawiały się problemów w pracy. Rozmowa z Mariuszem Agnosiewiczem, założycielem i redaktorem naczelnym portalu racjonalista.pl
Mariusz Agnosiewicz
Fot. Monika Redzisz
Mariusz Agnosiewicz
www.racjonalista.pl
www.racjonalista.pl
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy ochrzcisz swoje dziecko?

Tak, jestem katolikiem/katoliczką. To ważna dla mnie ceremonia
Tak, mimo to, że nie chodzę do kościoła. To kwestia tradycji. Poza tym boję się, że nieochrzczone dziecko będzie czuło się wyobcowane
Nie, jestem niepraktykujący/niepraktykująca
Nie. Chcę, żeby samo podjęło tak ważną decyzję w odpowiednim wieku. Świadomie
Tak, choć nie mam do tego przekonania. Nie chcę jednak konfliktu z rodziną

Co panu złego, na Boga, zrobił Kościół?

No tak! Taki właśnie jest w Polsce stereotyp ateisty - antyklerykał, i to taki, któremu Kościół nastąpił na odcisk. To nie mój przypadek. Wychowałem się w małej miejscowości na Dolnym Śląsku, w katolickiej rodzinie, religia była dla mnie bardzo ważna. Nie miałem żadnego pozytywnego wzorca ateisty. Ale pod koniec podstawówki zacząłem swój prywatny rozrachunek z religią. Zauważyłem nietolerancję, z jaką spotykali się mieszkający w mojej wsi zielonoświątkowcy. To był też czas wybuchu różnych pasji: występowałem w grupie teatralnej, składałem komputery, stworzyłem małe laboratorium chemiczne. I religia przestała mi być potrzebna. Tak po prostu. To, co robiłem, dawało mi poczucie realizacji.

W 2000 roku założył pan portal Racjonalista.pl. Skąd taki pomysł?

Wszystko zaczęło się od listu miłosnego. Od związku z dziewczyną. Napisała, jak bardzo ważna jest dla niej religia. Wzbudziło to we mnie tak silny protest, że odpowiedziałem krytyką Kościoła katolickiego. Swoje rozważania umieściłem w internecie, ale nie spodziewałem się tak dużego odzewu! Okazało się, że ateiści w Polsce nie mają żadnej wspólnoty, są rozrzuceni po kraju jak rodzynki w cieście. Bardzo często nie żyją w zgodzie ze swoimi poglądami, żyją tak jak otaczający ich katolicy. Nasz portal stał się dla wielu jedynym miejscem, gdzie mogą się szczerze wypowiedzieć. Dla mnie to przede wszystkim rodzaj uniwersytetu otwartego, gdzie młodzi ludzie kształtują swój światopogląd. Uczą się tu dyskutowania, polemizowania, zdobywają argumenty, żeby potem bronić swoich racji życiowych. Mamy dzisiaj około 350 tys. stałych czytelników.

Jak by pan opisał swój światopogląd?

Jestem racjonalistą. Najbliżej mi do wartości oświeceniowych: wolność, równość, braterstwo. W centrum mojego systemu wartości jest racjonalne poznawanie rzeczywistości, takiej jaka ona jest, bez upiększeń, bez odlotów, i humanistyczna etyka ukierunkowana na emancypację jednostki.

Dlaczego pisze pan pod pseudonimem?

Na początku po prostu nie miałem odwagi wystąpić pod swoim nazwiskiem. Przez pierwsze lata faktycznie spotykałem się z atakami - grożono mi sprawami sądowymi, dostawałem telefony z pogróżkami. Nigdy nic konkretnego za tym nie poszło, ale trzeba pamiętać, że byłem niezależny, nie pracowałem na etacie. Wiele osób prosiło, żeby wykreślić je z naszej internetowej listy ateistów, bo obawiały się problemów w pracy.

Rzadko zdarzają się oficjalne wystąpienia z Kościoła. Zdaje się, że nie jest to takie łatwe.

To kuriozalna sytuacja naruszająca wolność sumienia i wyznania - zapisują nas do Kościoła, kiedy nie możemy się temu sprzeciwić, a kiedy jesteśmy już świadomi swojego światopoglądu, zgadzają się nas wypuścić pod warunkiem odbycia upokarzającej i czasochłonnej pielgrzymki pod nazwą apostazja. Procedura formalnego wypisania się z Kościoła narusza podstawowe prawa człowieka. Pisaliśmy w tej sprawie do rzecznika praw obywatelskich, ale umył ręce. Urzędnicy często umywają ręce wobec problemów z Kościołem, zasłaniając się konkordatem, który sam w sobie jest zły, a praktyka jego stosowania poszła w kierunku uznania Kościoła za świętą krowę.

Chętnych na zajęcia z etyki w szkołach też jest niezwykle mało. Nawet rodzice, którzy sami nie chodzą do kościoła, posyłają swoje dzieci na religię w imię tego, żeby nie były społecznie wykluczone.

Wielu ludzi po prostu nie próbuje walczyć. Przyjmują obecność religii jako twardą rzeczywistość, nie wierzą, że mogliby coś zdziałać. Tymczasem nasze interwencje w kuratorium na ogół są skuteczne; te najbardziej wulgarne naruszenia prawa da się zwalczyć. Bo przecież zapisane jest w prawie, że Polska jest państwem neutralnym światopoglądowo. Problem leży nie w prawie, ale w obyczajowości i praktyce. Spotykam się nawet z przypadkami szantażu: ochrzcicie dziecko albo macie się wyprowadzić. Ale polskie społeczeństwo się zmienia, wyraźnie to obserwuję. Coraz częściej zdarzają się coming outy, coraz więcej osób manifestuje swoje poglądy. Walczą o zajęcia z etyki, sprzeciwiają się obecności krzyża w miejscu swojej pracy.

Ale czy religia nie jest jednak -potrzebna w procesie wychowywania dziecka? Choćby dlatego, że przynosi pociechę - ukochana babcia tak naprawdę nie umarła, tylko poszła do nieba.

Religia uczy myślenia życzeniowego. Już na samym początku życia, kiedy dziecko uczy się analizowania otaczającej je rzeczywistości, jest od tej rzeczywistości odrywane. Jak mówić dziecku o śmierci? Być może religia jest najłatwiejszym rozwiązaniem w poruszaniu niektórych trudnych spraw. Ale nie najlepszym. To ucieczka, która tak naprawdę generuje w głowie dziecka nowe problemy i nowe pytania. Widziałem już tyle pozytywnych przykładów wychowywania dzieci bez religii, że jestem pewien, że to jest możliwe. Religijne wychowanie tak naprawdę jest potrzebne tylko samemu Kościołowi, dlatego właśnie katolicyzm tak trwa.

A kwestia moralności? Religia uczy, że istnieje coś obiektywnie dobrego i obiektywnie złego. Nie pozostawia wątpliwości, daje prosty przekaz: kradzież jest zła, zatem - nie kradnij.

Religia uczy wyrachowania: nie kradnij, bo zostaniesz ukarany - pójdziesz do piekła. To bardzo niemoralne podejście do moralności! Poza tym funduje dziecku szereg prob-lemów moralnych, z którymi nie musi borykać się dziecko wychowywane świecko.

Jakich?

Na przykład większość nastolatków ma problemy w związku z potępieniem masturbacji. To często owocuje silnym stresem, nawet nerwicami. Nie mówiąc już o skutkach nauk o piekle, które są po prostu niebezpieczne dla zdrowia psychicznego co bardziej wrażliwych dzieci i nastolatków.

Reportaże, wywiady, portrety. Najciekawsze teksty roku Wysokich Obcasów">>




Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (302)

  • zbig1951

    Oceniono 11 razy -7

    Rece mi opadaja! Jak mozna wypowiadac sie o wierze i o religii nie majac zielonego pojecia o tym o czym sie mowi bazujac jedynie na obiegowych opiniach pochodzacych glownie od takich samych madrych ludzi jak autor!
    Jego wypowiedzi o antykoncepcji oraz o masturbacji, nie majace kompletnie nic wspolnego z faktycznymi pogladami kosciola katolickiego na te sprawy to masakra. Jak mozna byc takim ignorantem. Mozna sznowac prawo do czyjegos prywatnego pogladu ale wyglaszanie takich bzdur jest juz przesada.
    Najwyzsza pora zainteresowac sie doglebnie tematem na ktory chce sie publicznie wypowiadac zanim cokolwiek sie powie i napisze!

  • sk561

    Oceniono 11 razy -5

    Wywiad jak wywiad, poziom racjonalisty słaby. Trochę pseudonaukowego bełkotu, trochę autozaprzeczeń. Ani to mądre, ani racjonalne. Myślę, że facet niewiele wie o religii, co najwyżej znalazł sobie innego konika do ucieczki od rzeczywistości :-)

    • shesadda

      Oceniono 7 razy -5

      @sk561
      zgadza się niestety.Płyciutkie stereotypowe myślenie.O religii wie maleńko a już o Bogu to zdaje się zgoła nic...I to smutne trochę jest,bo kreuje się na" znawcę" ;)Ojeju..

  • mmarq

    Oceniono 9 razy 3

    Świetny wywiad, dzieki

  • newconnect5050

    Oceniono 11 razy -5

    Nie przekonał mnie. Ma całkowicie zafałszowaną wizję religii i Boga.

    • arkady.ronin

      Oceniono 5 razy 5

      @newconnect5050
      Ale ten artykuł nie służył w ogóle temu by przekonywać, tylko by zrobić wprowadzenie w istnienie grupy ludzi o odmiennych opiniach od większości. Artykuł robi zarys istnienia takiej nieformalnej grupy społecznej, skupiającej się przy portalu racjonalista. Osobiście znam kilka osób z mojego otoczenia, zaangażowanych w dyskusje na tym portalu. Racjonalista nie ma żadnej doktryny i nie jest prostym rozwiązaniem, nie jest też by Ciebie przekonywać. Racjonalista jest dla tych, którzy sami szukają zrozumienia poza sztywnymi ramami polskiego mainstreamu(swoją drogą to zdefiniowanie polskiego mainstreamu jest samo w sobie ciekawym artykułem, proponuje redaktorowi przeczytanie Frederica Martela i podjęcia się tematu :).

  • hanusia32

    Oceniono 7 razy -5

    "Religia jest pewną formą narkotyku duchowego, ucieczką od rzeczywistości. Uciekanie od rzeczywistości jest wprost proporcjonalne do tego, jak ta rzeczywistość jest nieznośna" absolutnie nie zgadzam sie z ta wypowiedzia. Na wlasnym przykladzie - wczesniej osoby bardzo sceptycznej - moge udowodnic, iz wlasnie kiedy zaczyna nam sie bardzo dobrze powodzic potrzeba wiary, aby doceniac to co sie wlasnie otrzymalo od: Boga? losu? naszej ciezkiej pracy? jakkolwiek to nazwac wlasnie dzieki docenianiu tego co sie akurat ma, i kazdego dnia dziekowaniu za wszystkie pozytywne rzeczy w naszym zyciu daje nam szczescie i spelnienie. Ludzie za bardzo koncentruja sie na swoich niepowodzeniach, sa negatywnie nastawieni do swiata i rzeczywistosci. Dletego tez przyciagaja negatywna energie i problemy.
    Trzeba wiedziec czego sie chce i wierzyc w tego realizacje i prosic Boga? los? siebie samego? o tego spelnienie. Nie zapominajac oczywiscie o podziekowanie za tego realizacje.

    "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą" Ew. wg Sw. Mateusza 7:7

    a pozniej dziekujemy :)))

  • tomek_456

    Oceniono 29 razy -17

    Jedno jest pewne, z teksu wyłania się infantylny piękny, cukierkowy swiat, w którym nie ma jasnych zasad, człowiekowi wszystko się nalezy i nic nie mozna od niego wymagać, nie ma odpowiedzialności.
    Totalnie infantylne podejście do religii, jako narkotyku na nieszczęście.
    Standardowe zranienie wynikające z roszczeniowej postawy w stosunku do Boga: "bo przeciez sie modłiłem, a Ty mi nie dałeś oczekiwanej zabawki więc idę sobie".

    • 473ryba

      Oceniono 17 razy 15

      @tomek_456
      Gdzie tu widzisz brak jasnych zasad?Pierwsza zasada to być uczciwym człowiekiem nie czekając na jakąkolwiek nagrodę po śmierci.Nie robić krzywdy drugiemu człowiekowi.Nie ma tam przykazania "miłuj bliźniego",tylko bądź tolerancyjny,pomóż w potrzebie,bądź po prostu człowiekem.

    • tomek_456

      Oceniono 15 razy -9

      @473ryba
      Kto ustala te "zasady" - człowiek sam sobie. Z pierwszą podstawową zasadą wolnością. Wolności pojmowanej jako "wolno mi wszystko".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX