Fot. Album Online/East News'Marzyciele' Bertolucciego. Świetnie mówiąca po angielsku Eva Green i ledwo znający ten język Louis Garrel (z prawej) grają rodzeństwo. Constantine Gregory 'popsuł' angielski Green i podciągnął Garrela, aby było to możliwe
Toma Cruise'a i George'a Clooneya zmienił w Rosjan, Anthony'ego Hopkinsa w szekspirowskiego wodza rzymskich wojsk. Sprawił, że Kenneth Branagh i Colin Firth mówili jak Niemcy z lat 40., a Eva Green i Louis Garrel byli wiarygodni jako bliźnięta - rozmowa z Constantine'em Gregorym
Fot. Ron McRobbie 2010
Constantine Gregory
-?amerykański aktor trzecioplanowy, który zasłynął jako trener językowy (dialogue/ dialect coach) aktorów hollywoodzkich. Był przez wiele lat współpracownikiem Bernarda Bertolucciego. Polskimi aktorami opiekował się przy 'Randce w ciemno' i 'Dzieciach Ireny Sendlerowej', prowadził też lekcje kina podczas ostatniej edycji festiwalu Off Plus Camera. Ma podwójne obywatelstwo -?amerykańskie i brytyjskie. Włada biegle rosyjskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim i niemieckim
Fot. ddp/FORUM
Kenneth Branagh w filmie 'Conspiracy' dzięki pracy Gregory'ego wyzbył się brytyjskiego akcentu i mówił jak Niemiec z lat 40.
Oczywiście, wreszcie ktoś pokazał pracę zbliżoną do mojej. Grany przez Geoffreya Rusha bohater pomaga jąkającemu się królowi Jerzemu VI w wygłoszeniu orędzia do narodu. Ja często przygotowuję zagranicznych aktorów do gry po angielsku, a posługiwanie się obcym językiem przed kamerą należy do największych wyzwań w naszym zawodzie. Ale na planie interesuje mnie nie tyle technika wymawiania poszczególnych zgłosek, ile raczej pewność siebie i komfort psychiczny artystów. Pomagam im pokonać strach i niepewność.
Wyobrażałem sobie, że pana zawód to przede wszystkim praca nad dykcją i akcentem.
Dbam o płynność wypowiedzi aktorów, pomagam skoncentrować się na emocjach postaci. Proszę wyobrazić sobie, że w Polsce kręci się międzynarodową koprodukcję z wieloma gwiazdami. W niewielkich rolach występują cenieni w kraju aktorzy. Wiedzą, że nie mają kontroli nad niuansami obcego języka, a obok nich gra amerykańska sława. Tracą pewność siebie, a wraz z nią - umiejętności.
Jak można przełamać ten psychiczny opór?
Często prostymi sposobami. Najpierw przedstawiam Polakowi jego filmowego partnera. Aktorzy niezależnie od pozycji na rynku, narodowości, typu urody i stylu gry dogadują się natychmiast. Kiedy krajowy artysta przy kawie porozmawia z megagwiazdorem o wędkowaniu i paleniu fajki, traci poczucie, że jest zbędnym dodatkiem, i otwiera się. Jeśli to nie wystarcza, sięgam po inne metody. Zdarza mi się nawet zmieniać scenariusz, aby aktorom było łatwiej.
Ingeruje pan w treść filmu?
Jeśli aktor nie może swobodnie poruszać się w kostiumie, krawiec poluzowuje mu guziki. Z językiem można zadziałać podobnie - na przykład znaleźć łatwy do wymówienia synonim trudnego słowa. Zwłaszcza że angielski ma pułapki - choćby 'th'. Czasem nie trzeba nawet zmieniać wyrazu. Kiedyś zajmowałem się Holendrem, który wygłaszał długi monolog o wyścigach konnych zwieńczony zdaniem: 'We will loose by nine lengths'. Dobry aktor wypadał w tej scenie koszmarnie. Odkryłem, że nie był w stanie powiedzieć 'lengths' - i zamiast grać, skupiał się na czyhającej na końcu minie. Poprosiłem, żeby mówił po prostu 'lenks', a widzowie i tak rozszyfrują to słowo dzięki kontekstowi. Uspokoił się i poszło świetnie.
Nie powie mi pan, że zrelaksowany aktor zaczyna władać płynną angielszczyzną.
Nie musi ścigać się na wymowę z królową brytyjską. Wystarczy, że wiarygodnie odegra rolę. Czasami nawet sztucznie tworzy się obcy akcent. 'Dzieci Ireny Sendlerowej' to film o Polakach. Jego akcja rozgrywa się w Polsce. Ale nakręcony został po angielsku. Musiałem znaleźć sposób mówienia, dzięki któremu aktorzy z Polski, Litwy, Łotwy, Ameryki, Wielkiej Brytanii brzmieliby tak, jakby wychowali się na jednym podwórku. Podobnie było w 'Ostatnim cesarzu' Bertolucciego. Odtwórcy ról wywodzili się z Hongkongu, Los Angeles, Londynu, Australii. Niektórzy w ogóle nie znali angielskiego, inni posługiwali się dialektami. A wszyscy grali Chińczyków.
Jak stworzyć wrażenie, że różni ludzie mają to samo językowe zaplecze?
Znalazłem kilka dźwięków wymawianych przez ludzi z konkretnego kraju, jak Polska czy Chiny, które każdy, niezależnie od narodowości, może naśladować. Nie ma przecież czegoś takiego jak czysty 'chiński angielski' - trzeba stworzyć konwencję, na którą widz przystanie. W ten sposób pomogłem Tomowi Cruise'owi i George'owi Clooneyowi udawać rosyjski akcent, a Anthony'ego Hopkinsa uczyłem mowy Szekspira - nieco anachronicznej, ale dostojnej.
Nigdy nie załamał pan rąk?
Zdarzały się wyzwania. Przy 'Conspiracy' poproszono mnie, żebym natychmiast przyszedł do studia ratować scenę. Zdjęcia zaczynały się o 22. Colin Firth, David Threlfall, Kenneth Branagh i kilku innych czołowych brytyjskich aktorów mieli mówić z niemieckim akcentem, a nie mogli sobie poradzić. Od producentów dostali ultimatum: jeśli będziecie brzmieć jak Brytyjczycy, zamykamy ten projekt. W stresie i napięciu powiedziałem: 'Chrzańmy akcent, nie ma na to czasu. Wyrzućcie wszystkie zdrobnienia i skróty ze scenariusza, mówcie najwyraźniej, jak potraficie, i artykułujcie wyraźnie każdą literę'. Wyszło znakomicie. Ten sposób mówienia stworzył iluzję Niemiec lat 40.
A zdarzało się, że rodowity Francuz brzmiał za mało francusko?
Eva Green mówi świetnie po angielsku z akcentem wyniesionym z amerykańskiej szkoły. Ale w 'Marzycielach' wcielała się w siostrę bliźniaczkę Louisa Garrela, który ledwo dukał pojedyncze słowa tego języka. Dlatego trzeba było stworzyć konwencję mówienia, która byłaby dla nich wspólna - podciągnąć angielski Garrela i popsuć angielski Green, jednocześnie usuwając z niego naleciałości amerykańskie. Po tygodniach pracy spotkali się w połowie drogi. Przy takim zadaniu wiele zależy od rozpoznawalności aktora. Jeśli każdy go kojarzy, widzowie parskną śmiechem - wyobraża pan sobie Gérarda Depardieu udającego Amerykanina albo Roberta De Niro jako Francuza?
Francuzi, Japończycy, Włosi zwykle mają szczególnie wyraźny akcent. Praca z nimi jest trudna?
Różnie. Kiedy pomagałem dziewczynie Bonda Caterinie Murino, jej angielski był słaby. Ale grała Włoszkę, więc tylko nam to pomogło. Trudniej poszło z pewnym japońskim odtwórcą głównej roli w anglojęzycznym filmie. Japończycy nie potrafią wymówić dwóch spółgłosek bez samogłoski w środku. Na przykład 'just to' jest dla nich zabójcze przez podwójne 't'. Dlatego wziąłem scenariusz i w każdym miejscu, gdzie sąsiadowały dwie spółgłoski, jedną z nich skreślałem. Zamiast 'just to' zostało 'justo', czytane: dżastu.
Widzowie byli w stanie to zrozumieć?
W zwyczajnych rozmowach ludzie nie cedzą słów. Zapytałem mojego Japończyka, czego dotyczy scena, którą ma zagrać. Wytłumaczył: "Kocham dziewczynę, ale właśnie wsiadam do autobusu, którym odjadę, i może więcej się z nią nie zobaczę". Oglądając to, chcę słyszeć i zrozumieć trzy zwroty: 'Kocham cię', 'To mój autobus' i 'Do widzenia'. Reszta to ozdobniki.
@bumcykcykhopsiup
Niestety aarwolf ma racje, cala racje i tylko racje.
Tytul filmu to "Kukułka", "The cuckoo", org: "Kukushka"
Fin to zolniez, Anni to Laponka
A od dziennikarza nalezy wymagac porzadnej roboty fachowej jak od szewca, a wlasciwie lepszej.
Absolutnie nalezy sie czepiac!
aariciaa
0
Eva Green jest Francuzka !!!!
bumcykcykhopsiup
0
@aardwolf_ge
w wersji angielskiej ten film moze sie nazywac kukulka w gniezdzie. czepliwy jestes
hapesek
0
O właśnie! Toż samo chciałam powiedzieć. A z drugiej strony podziwiam jak można z pewnością siebie mówić takie rzeczy, jakby to była prawda, skoro się ten film widziało i się o nim mówi. Totalne niezrozumienie czy może tłumacz zawinił?
aardwolf_ge
Oceniono 2 razy
2
Film ma tytuł "Kukułka" a nie "Kukułka w gnieździe", Fin wcale nie jest partyzantem tylko żołnierzem a co najważniejsze ta dziewczyna to laponka a nie Niemka. www.imdb.com/title/tt0308476/