Wygrzewam się w jesiennym słońcu i jest tak pięknie, że żaden opis nie odda błogości, która mnie ogarnia. Wokół jeszcze dużo zieleni, ale pokazują się już rude, szare i żółknące liście, a owoce jarzębiny połyskują soczystą czerwienią. Ustał hałas na pobliskiej budowie, psy śpią przy moich nogach i mruczą leniwie. Niespiesznie sięgam po małe ciasteczko, sucharek z kawałkami migdałów. W pierwszej chwili...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.