Włóczyliśmy się po Paryżu bez celu. Było chłodno, buro i ponuro. I wtedy zapachniało słodko dymem, ogniskiem i przypiekanymi na kuchni u babci orzechami. Śniady mężczyzna okutany w szalik i czapkę, w rękawiczkach bez palców przewracał na dziurawej blasze kasztany. Piekły się nad rozżarzonymi brykietami. Zawinięte w rożek z gazety grzały nam ręce. Obierały się łatwo. Oczarowana zapachem, zastanawiając się, czy stawka jest większa niż życie, w podnieceniu rozgryzłam swojego pierwszego kasztana. Phi! Mączysty, trochę słodki, mało orzechowy. Pierwszy rozczarowywał, ale trudno było nie sięgnąć po kolejnego i kolejnego, i kolejnego. Pieczone kasztany mnie wciągnęły.
Wieki temu dziko rosnące jadalne kasztany pomagały przetrwać chude lata. Skrobi mają więcej niż ziemniaki, ponadto liczne minerały, witaminy, tłuszcze. Suszone mielono na mąkę. Z mąki robiono placki, chleb,
naleśniki. Gotowane podawano jak polentę lub ziemniaki. Nadawały się też na paszę. Uprawiane przez człowieka dają
owoce większe, pojedyncze, w kolczastej zielonej łupinie. Najdorodniejsze smaży się w cukrze i sprzedaje jak czekoladki (marrons glacés). We Francji kasztany często są składnikiem nadzienia do drobiu, obowiązkowo - do świątecznego indyka. Robi się z nich purée jak z ziemniaków, dodaje do pasztetów i do zup, podaje jako gorący dodatek do mięsa, same lub z warzywami. Wielki dział to słodycze z kasztanów.
Pojawiają się już u nas importowane kasztany jadalne, trzeba tylko uważać, by nie były zeszłoroczne, bo wtedy nadają się jedynie na grzechotkę. Zuzanna lubi je tylko jesienią, bo najlepsze są zaraz po zbiorach w listopadzie i grudniu. Do pojadania z kieliszkiem wina najlepiej piec je na grillu lub w kominku. Można piec w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C, ale z dymu są lepsze. Nacinamy skórkę po równiku i surowe układamy na dziurkowanej tacce do grillowania. Po 20-30 minutach sprawdzamy, czy są miękkie. Obrać trzeba skorupkę i gorzką zamszową skórkę wewnętrzną.
Jeżeli chcemy użyć kasztanów do dania, trzeba naciąć krzyżyk na skórce i przez 10 minut gotować we wrzątku. Po wyjęciu z wody obrać, kiedy są jeszcze gorące. Z zimnych skórka nie schodzi. Obrane dogotowujemy na patelni, dusząc na maśle, doprawiając i podlewając rosołem. Wygodne są gotowane i obrane kasztany sprzedawane w zgrzewanej folii.
Ponieważ kasztany to u nas rzadkość, nie ukrywam ich posiekanych w nadzieniu i nie miksuję. Zostawiam całe i najchętniej wykorzystuję jako jarzynkę. Zrumienione na oliwie i podduszone strużki włoskiej lub czerwonej kapusty doprawione czosnkiem i skropione słodkim winem są z kasztanami treściwsze. Marchewki lub szalotki obsmażone na maśle z listkami szałwii, podlane rosołem i posypane cukrem, który karmelizuje się rumiano pod koniec smażenia, są z kasztanami odświętne.
Kasztany wrzucone na patelnię, na której rumieni się
boczek z cebulą, czosnkiem i selerem naciowym, mogą być dodatkiem, a po dodaniu ugotowanej soczewicy - pełnym daniem. Kasztany pasują do grzybów, dyni, cukinii, brukselki. Doprawione słodkim winem, brązowym cukrem, gałką muszkatołową, rozmarynem, tymiankiem, szałwią, selerem naciowym dają się dusić, podsmażać, glazurować.
Kiedy przychodzi sezon na beaujolais nouveau, podajemy w Absyncie pieczone kasztany. Omawialiśmy ich popularność na zebraniu z kelnerami. Któraś z dziewczyn mówiła, że chodzą świetnie, nawet ktoś z gości chwalił, że są tak dobre jak na jakimś placu, nie pamięta na jakim. Spojrzeliśmy po sobie i wyryczeliśmy: NA PLACU PIGALLE!
O to, to! Ucieszyła się, że my też znamy ten plac. Przepaść pokoleniowa?
Kasztany duszone: 250 g obranych, podgotowanych kasztanów, 1 obrana i posiekana łodyga selera, 2 posiekane szalotki, 1 listek laurowy, 3 łyżki masła, 100 ml białego wina, 100 ml rosołu, sól, pieprz
Na rozgrzanym maśle zeszklić szalotkę i seler naciowy. Dodać kasztany, listek,
przyprawy, chwilę posmażyć. Zalać winem, zagotować. Po chwili zalać rosołem i dusić, aż płyn mocno się zredukuje, a kasztany będą miękkie. Opcją smakową może być zastąpienie białego wina porto lub dodanie do smażonych warzyw pokrojonego w kostkę wędzonego boczku.
Karmelizowane szalotki z kasztanami: 250 g obranych szalotek, 100 g obranych, podgotowanych kasztanów, 4 łyżki masła, 2 łyżki cukru, 100-150 ml rosołu lub wina, 3 goździki, sól, pieprz, ew. balsamico
Na maśle powoli smażyć szalotki, dodać kasztany, goździki, sól i pieprz, zamieszać. Posypać cukrem i podgrzewać, mieszając, aż cukier zacznie się rozpuszczać i karmelizować. Zalać rosołem i gotować odkryte, aż cały płyn odparuje. Sprawdzać, czy cebulki i kasztany są miękkie, ewentualnie dolać płynu. Kiedy warzywa są miękkie i oblepia je gęsty sos, danie jest gotowe. Na koniec można dodać kilka kropli balsamico.