http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Jan Gondowicz między innymi

Joanna Szczepkowska
2009-10-29, ostatnia aktualizacja 2009-10-22 17:14

Nie pamiętam, które to było z kolorowych pism telewizyjnych czy plotkarskich. Otóż na dole jednej ze stron, poświęconej wakacjom jakiejś bliżej nieznanej pary celebrytów, w rogu, w kątku, umieszczono malutkie czarno-białe zdjęcia Leszka Kołakowskiego i Zbigniewa Zapasiewicza.


ZOBACZ TAKŻE
Wiadomość o śmierci dwóch wybitnych postaci w takim piśmie w zasadzie mogłaby się nie ukazać, ale się ukazała w proporcjach 1 do 10. Oczywiście takie pisma służą czemu innemu, ale nie oszukujmy się - intensywność koloru i agresja czcionki są skuteczne. Proporcje 1 do 10 są realnym, prawdziwym obrazem tego, co zostaje w naszych głowach. Są dwie drogi. Można biadolić i można dać odpór. Nie wiem, komu się narażam, pisząc o Janie Gondowiczu, i nic mnie to nie obchodzi. Gdybym miała dojścia do pism telewizyjnych, tobym próbowała tam. Ale nie mam. Uwaga: piszę niepoważnie o człowieku poważnym. Piszę jasno o człowieku skomplikowanym. Piszę krótko, żeby napisać, bo jakoś nie widzę, żeby inni pisali.



Jeśli chcesz wiedzieć coś o sztuce wypędzania tasiemca, etnografii, historii przesądów, mitów inteligenckich, anatomii melancholii, czy pchła ma pępek, jeśli chcesz wiedzieć to, czego nie wie internet, o Mikołaju II, Bułhakowie, Schulzu - dzwoń do Gondowicza. Jeśli chcesz mieć dobrze zredagowaną książkę, dzwoń do niego. On wytknie ci potknięcie z każdej dziedziny, on ci uświadomi podświadome wątki twojej książki i nierówność stylu.



Kiedy się z nim spotkasz, musisz mieć dużo czasu i pustą torbę. Czas jest potrzebny z powodu ilości dygresji, w które wpada nieuchronnie, tak jakby rozmowa z tobą była jedyną okazją do obgadania z kimkolwiek tego, co wie i przeczytał. Z czym się nosi. Co odkrył. Kiedy się z nim spotykasz, musisz pilnować wyrazu twarzy, bo on mówi do ciebie tak, jakby było oczywiste, że wiesz, co to jest patafizyka, że masz zdanie na temat sporów wokół 'filozofii Spinozy, fizyki Newtona czy bestii, które Herschel ujrzał przez teleskop na Księżycu'.



Pusta torba potrzebna jest dlatego, że niewątpliwie dostaniesz kilka książek. Np. 'Króla Ubu' w jego tłumaczeniu, 'Zoologię fantastyczną' - zbiór poświęcony zwierzętom wymyślonym, powieść kogoś, o kim nigdy świat się nie dowie, a szkoda, i np. album pt. 'Sto tysięcy miliardów wierszy'. Wygląda jak album, ale składa się z niezliczonych pasków papieru, które można przekładać, tworząc kolejne wersje wiersza. Praca nad kombinacją takich wersów, które zawsze mają wspólny rytm i wewnętrzny rym, wydaje się dziełem wielu lat. Gondowiczowi zajęło to tydzień. W tym samym czasie zredagował pewnie kilka książek.



- Co teraz pan czyta?

- Historię sztuki staroniderlandzkiej. Ze słownikiem. Trudno, ale jakoś idzie.

- Ile czasu pan śpi?

- Około czterech godzin na dobę.

- Ile pan zarabia?

- Zależy od ilości kominów i sopli.

- Słucham?

- Maluję paski ostrzegawcze na kominach i strącam sople. Tak zarabiam na życie od lat.

- A tym, co pan robi, się nie da?



Umowy opiewają na 120 zł, czasem na 60, a zdarza się umowa na zero złotych. Tak jest napisane. Zero.

Sięga do torby i wyjmuje kolejną książkę. Otwiera ją na stronach z rysunkami Schulza. - Niech pani się dobrze przyjrzy - widząc, że nie dostrzegam nic prócz rysunku, odwraca stronę do góry nogami. Pokazuje mi ukryte w tych rysunkach inne rysunki. Można je zobaczyć, tylko studiując każdy godzinami - ścisła tajemnica twórcy. Nie dla Gondowicza. Odkrył je sam, a ja nie pytam jak i kiedy. Pytam natomiast o skoczki pustynne. Nie mam pojęcia, jak wyglądają, wiem tylko, że państwo Gondowiczowie hodują je w swoim niedużym mieszkaniu. I króliki. I koty. Pytam o Tatry. Bo Gondowicz jest przede wszystkim taternikiem - wspina się od lat, ale teraz niechętnie o tym mówi. Wyraźnie traci humor. - Z Tatrami chyba koniec. Miałem rozległy zawał.



Tak. Miał zawał i był na granicy śmierci, wiedziała o tym tylko żona. My natomiast wiemy, że gwiazda X może zajdzie w ciążę. Że Y spotyka się z inną. Że X i Y jadą do Chorwacji. Jeśli natomiast X i Y chcieliby coś więcej o Chorwacji wiedzieć, proponuję telefon do Gondowicza. On zawsze znajdzie czas, chociaż naprawdę ciężko pracuje na czarno-białe zdjęcie w rogu kolorowego pisma.



Źródło: Wysokie Obcasy
  • Re: Jan Gondowicz między innymi kuba_cz 03.11.09, 20:03

    Jezusie Maryjo, z całym szacunkiem, ale te felietony są tak miałkie i płytkie żeaż szkoda gadać...»

  • Jan Gondowicz między innymi qast 04.11.09, 16:58

    dziękuję za to pisanie. bardzo to ciekawe i człowiek bardzo niezwykłyJak to dobrze, że trafiają się społeczeństwu tacy ludzieŻal, że społeczeństwo nie umie wykorzystać ich talentówdobrze, że»

  • Re: Jan Gondowicz między innymi iluminacja256 15.03.10, 18:36

    Ach, gdyby tak urzadzic " spotkanie monstrualne" z Wieczorkiewicz, Gondowiczem i moze Poprzęcką ...to by było coś...Ale to nie w tym roku niestety...chociaz - diabli tam wiedzą, co sie »

W numerze z 28 sierpnia