Pierwsza wojna światowa. Paryż pod ostrzałem niemieckiej artylerii. Ulicami biegnie tylko jeden mężczyzna. Dopada do drzwi swojego przyjaciela i pyta, jak brzmią dokładnie włoskie słowa senza rigore. Właśnie napisał zdanie z tymi słowami i ma wątpliwości, czy dźwięk nie zakłóci rytmu frazy. To był Marcel Proust.
ZOBACZ TAKŻE
- Elżbieta i Leokadia (12-11-09, 01:00)
- Stała Enzensbergera (12-11-09, 01:00)
- Jan Gondowicz między innymi (29-10-09, 01:00)
- Ofiary talentu (15-10-09, 01:00)
12 września zostałam zaproszona na uroczystość wręczenia nagrody Tadeuszowi Mazowieckiemu za jego wkład w walkę o demokrację. Tam miałam szczęście wysłuchać przemówienia Lecha Wałęsy. Bardzo lubię, kiedy Wałęsa mówi słowo 'demokracja'. Jest ona w jego przemówieniach istotą apodyktyczną, kapryśną, w każdym razie jedyną, która może prezydentowi coś kazać albo czegoś zabronić. Tym razem demokracja pozwoliła Lechowi Wałęsie, żeby przemówił lekko i dowcipnie przed uroczystą publicznością. A jednak nie mogłam uwolnić się od krótkiego fragmentu tego wystąpienia. Nie mam go na piśmie, więc zacytuję z pamięci.
'...ja jestem od działania. Ja wykonuję ciężką, fizyczną robotę. Nie jak ktoś, kto wierszyk sobie napisze (machnięcie ręką) i coś tam powie, i jeszcze pieniądze za to bierze'. Tyle. Z małymi poprawkami, ale prawie dokładnie tak. Wydawałoby się, niegroźny zgrzycik, jakich wiele już Wałęsie wybaczyliśmy. Co ma jednak zrobić osoba, której demokracja podpowiada, że nie można tego tak zostawić? Że może prezydent po prostu czegoś nie wie?
Panie prezydencie. Pisanie wierszy, w ogóle twórczość literacka to jest praca fizyczna. Wydatek energii równy pracy górnika. Ma pan oczywiście prawo do bagatelizowania roli poetów. Jest w tym dużo racji. Żaden poeta jeszcze mimo najpiękniejszych słów nie zapobiegł biedzie ani niesprawiedliwości. Nie różni się tym bardzo od polityków, ale oni przynajmniej podpisują ustawy, czyli 'coś robią'. Mamy też wolność gestów, więc może pan machać ręką, używając słowa 'poeta'. Ma pan też prawo do widocznego zgorszenia, że ktoś taki 'jeszcze bierze pieniądze'. Kiedyś Władysław Gomułka wyszedł z loży teatru, mrucząc: 'Takie tam bujdy'. Jest w tym wszystkim zresztą dużo racji. W jednej tylko sprawie demokracja każe mi pana poprawić. Fizycznie rzecz biorąc, to niemiłosiernie ciężka praca.
Gustaw Flaubert, autor 'Madame Bovary', w jednym z listów napisał: 'Jestem bardziej wyczerpany, niż gdybym góry przenosił. Chwilami chce mi się płakać. Trzeba woli nadludzkiej, a ja jestem tylko człowiekiem. (...) przesiedziałem cztery godziny, a nie mogłem skończyć jednego zdania () co za okropna praca! Co za nuda! O sztuko! Sztuko! Czymże jest ta wściekła chimera, która wyżera nam serca i dlaczego? To szaleństwo zadawać sobie tyle bólu'.
Janusz Szuber (współczesny polski poeta z Sanoka, jeden z naszych największych) tak mówi: - Krótki wiersz 'Liszna', zaczęty w sierpniu ubiegłego roku, gotowy był dopiero w grudniu. () Przez rok powstaje nie więcej niż dziesięć, piętnaście utworów ('Nowe Książki', 1999, rozmowa z Antonim Liberą).
Wojciech Bonowicz, znakomity poeta, rocznik 1967: 'Wiersz najpierw rodzi się w głowie, chodzi za mną lub ze mną, powoli się formując. To, co zapisane, jest nieraz konsekwencją bardzo długiego procesu czyszczenia i destylowania. Czasami jeszcze na kartce toczy się walka o to, co do wiersza wejdzie, a co z niego wypadnie. Ja w ogóle dużo piszę, ale też bardzo dużo wyrzucam. W tym roku napisałem, myślę, kilkadziesiąt wierszy, ale tak naprawdę zostanie z nich może sześć, siedem, mniej więcej jedna dziesiąta'.
Zofia Nałkowska w swoich 'Dziennikach' pisała o fizycznym bólu, który ją dręczy po dniu pisania. Olga Tokarczuk, wielka pisarka, w jednym z przemówień z okazji otrzymania nagrody czytelników Nike zwierzyła się z cierpień fizycznych, z dolegliwej walki z kręgosłupem. Ludzie piszący są narażeni na wielkie emocje i skoki ciśnienia. Oczywiście pozostaje pytanie: po co to wszystko? 'Czymże jest ta wściekła chimera, która wyżera nam serca i dlaczego? To szaleństwo zadawać sobie tyle bólu'. Jak widać, Flaubert też nie wie. Może pisarze wcale nie chcą pisać. Nie chcą, ale muszą. Tak nas stworzył Bóg, panie prezydencie, że pracujemy fizycznie, odrabiając grzech pierworodny. Jeden prowadzi tłumy, drugi pisze wiersz, a potem wyrzuca do kosza wieloletnią pracę nad kilkoma słowami.
Trudno zmierzyć przydatność poetów. Chociaż Niedawno byłam przy pomniku Poległych Stoczniowców. Tam jest taki jeden wiersz Miłosza:
...Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad jego krzywdą wybuchając
Nie bądź bezpieczny poeta pamięta
Możesz go zabić narodzi się nowy
Spisane będą czyny i rozmowy.
'...ja jestem od działania. Ja wykonuję ciężką, fizyczną robotę. Nie jak ktoś, kto wierszyk sobie napisze (machnięcie ręką) i coś tam powie, i jeszcze pieniądze za to bierze'. Tyle. Z małymi poprawkami, ale prawie dokładnie tak. Wydawałoby się, niegroźny zgrzycik, jakich wiele już Wałęsie wybaczyliśmy. Co ma jednak zrobić osoba, której demokracja podpowiada, że nie można tego tak zostawić? Że może prezydent po prostu czegoś nie wie?
Panie prezydencie. Pisanie wierszy, w ogóle twórczość literacka to jest praca fizyczna. Wydatek energii równy pracy górnika. Ma pan oczywiście prawo do bagatelizowania roli poetów. Jest w tym dużo racji. Żaden poeta jeszcze mimo najpiękniejszych słów nie zapobiegł biedzie ani niesprawiedliwości. Nie różni się tym bardzo od polityków, ale oni przynajmniej podpisują ustawy, czyli 'coś robią'. Mamy też wolność gestów, więc może pan machać ręką, używając słowa 'poeta'. Ma pan też prawo do widocznego zgorszenia, że ktoś taki 'jeszcze bierze pieniądze'. Kiedyś Władysław Gomułka wyszedł z loży teatru, mrucząc: 'Takie tam bujdy'. Jest w tym wszystkim zresztą dużo racji. W jednej tylko sprawie demokracja każe mi pana poprawić. Fizycznie rzecz biorąc, to niemiłosiernie ciężka praca.
Gustaw Flaubert, autor 'Madame Bovary', w jednym z listów napisał: 'Jestem bardziej wyczerpany, niż gdybym góry przenosił. Chwilami chce mi się płakać. Trzeba woli nadludzkiej, a ja jestem tylko człowiekiem. (...) przesiedziałem cztery godziny, a nie mogłem skończyć jednego zdania () co za okropna praca! Co za nuda! O sztuko! Sztuko! Czymże jest ta wściekła chimera, która wyżera nam serca i dlaczego? To szaleństwo zadawać sobie tyle bólu'.
Janusz Szuber (współczesny polski poeta z Sanoka, jeden z naszych największych) tak mówi: - Krótki wiersz 'Liszna', zaczęty w sierpniu ubiegłego roku, gotowy był dopiero w grudniu. () Przez rok powstaje nie więcej niż dziesięć, piętnaście utworów ('Nowe Książki', 1999, rozmowa z Antonim Liberą).
Wojciech Bonowicz, znakomity poeta, rocznik 1967: 'Wiersz najpierw rodzi się w głowie, chodzi za mną lub ze mną, powoli się formując. To, co zapisane, jest nieraz konsekwencją bardzo długiego procesu czyszczenia i destylowania. Czasami jeszcze na kartce toczy się walka o to, co do wiersza wejdzie, a co z niego wypadnie. Ja w ogóle dużo piszę, ale też bardzo dużo wyrzucam. W tym roku napisałem, myślę, kilkadziesiąt wierszy, ale tak naprawdę zostanie z nich może sześć, siedem, mniej więcej jedna dziesiąta'.
Zofia Nałkowska w swoich 'Dziennikach' pisała o fizycznym bólu, który ją dręczy po dniu pisania. Olga Tokarczuk, wielka pisarka, w jednym z przemówień z okazji otrzymania nagrody czytelników Nike zwierzyła się z cierpień fizycznych, z dolegliwej walki z kręgosłupem. Ludzie piszący są narażeni na wielkie emocje i skoki ciśnienia. Oczywiście pozostaje pytanie: po co to wszystko? 'Czymże jest ta wściekła chimera, która wyżera nam serca i dlaczego? To szaleństwo zadawać sobie tyle bólu'. Jak widać, Flaubert też nie wie. Może pisarze wcale nie chcą pisać. Nie chcą, ale muszą. Tak nas stworzył Bóg, panie prezydencie, że pracujemy fizycznie, odrabiając grzech pierworodny. Jeden prowadzi tłumy, drugi pisze wiersz, a potem wyrzuca do kosza wieloletnią pracę nad kilkoma słowami.
Trudno zmierzyć przydatność poetów. Chociaż Niedawno byłam przy pomniku Poległych Stoczniowców. Tam jest taki jeden wiersz Miłosza:
...Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad jego krzywdą wybuchając
Nie bądź bezpieczny poeta pamięta
Możesz go zabić narodzi się nowy
Spisane będą czyny i rozmowy.
Lepiej nie umiem przekonać, że poeta czasem coś daje.
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 7 komentarzy na Forum
-
Poeta i łopata
pyskata666
01.10.09, 14:02
Kiedys, dawno, dawno temu, jeszcze za komuny slyszalam w radiowej trojcekrociotki wywiad z 'kobieta ze wsi'. Dokladnie juz nie zacytuje, ale szlo tomniej wiecej tak, ze ona to naprzwede »
-
Poeta i łopata
amerlyn
02.10.09, 10:50
Zaliczam sie do ludzi darzacych wielkim szacunkem tworczy wysilek intelektualny ale, w tym jednak przypadku to wcale nie Walesa mnie rozsmieszyl."twórczość literacka to jest praca fizyczna. »
-
Poeta i łopata
corima
18.02.10, 16:55
pracownicy intelektualni są w Polsce nieoceniani a nawet dyskryminowani,sama tego doświadczyłam pracując w muzeum na odpowiedzialnym stanowisku,oprócz własnych obowiązków, zmuszona byłam »
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝










