Trochę to przypomina klimat służb bezpieczeństwa. Ktoś za tobą chodzi. Może twój sąsiad, może przyjaciel, może żona.
ZOBACZ TAKŻE
- Chamstwo hula w internecie (10-08-09, 11:00)
- Ofiary talentu (15-10-09, 01:00)
- Najmłodsza (10-09-09, 01:00)
- Cenzura nie łagodzi obyczajów w internecie (10-08-09, 11:00)
Kobieta elegancka, siwa, o szlachetnej twarzy, ubrana dyskretnie, siedziała niedaleko nas przy stoliku kawiarni. Na naszym leżała 'Wyborcza' otwarta na dwóch przeciwstawnych artykułach: jednym Jacka Żakowskiego o chamstwie w internecie, drugim, polemizującym, Michała Olszewskiego i Pawła Wujca o niebezpieczeństwach cenzurowania tego, czym internet jest.
Siedzący obok mnie przyjaciel, 'osoba publiczna', jest ciągle wystawiany na tortury internautów, którzy ze zwierzęcą zajadłością sprowadzają jego dokonania do zera, używając najplugawszego języka. Mówiąc szczerze, mój przyjaciel jest na skraju wyczerpania. Nie przemawiają do niego argumenty o internetowym bełkocie. O wszechobecnej zazdrości. Czuje się poniżony i zniechęcony do swojej ciężkiej i rzetelnej pracy. Elegancka siwa pani delikatnie nadstawiała uszu przy naszej rozmowie, wreszcie odwróciła głowę i zwróciła się do mojego przyjaciela z wyrazami współczucia. Mówiła o upadku obyczajów, o ludzkiej agresji, o bezradności wobec chamstwa. Okazało się, że zna dobrze wyzwiska, jakimi obrzuca się mojego przyjaciela. Na tyle dobrze, że 'mimo różnicy poglądów, jaka ich dzieli', naprawdę serdecznie mu współczuje. Nie zdążyliśmy spytać, które z poglądów mojego przyjaciela różnią z nim elegancką panią, bo skłoniwszy głowę, wyszła z kawiarni. Zapadła cisza, ale czułam, że mój przyjaciel odniósł to samo niepokojące wrażenie. Po twarzy pani N. błąkał się uśmiech. Więcej niż uśmiech. Dużo więcej. Oczywiście nie złapałam jej za rękę, ale kto wie... może to właśnie ona jest autorem tych wyzwisk? Nikt nie wie. I nikt się nie dowie.
Bo dyskusja 'Gazety' o internetowej agresji nie ma żadnego sensu, jeśli rozmawiamy tylko o 'chamstwie' bądź o 'poskromieniu chamstwa'. Internet jest osobnym i wspaniałym bytem. Wyzwiska są tylko drobną wysypka na tym potężnym organizmie. Ale prawdą jest też, że ta wysypka może zabić ochotę do pracy, szacunek do siebie, poczucie bezpieczeństwa. A morderca jest anonimowy. I na to mamy od początku społeczne przyzwolenie. Internet spadł na nas z siłą lawiny i wciągnął w fascynujący świat. Wszyscy jesteśmy nim tak czy inaczej onieśmieleni i nie bardzo wiemy, gdzie jest granica, za którą, oburzając się na 'chamstwo', przestajemy być nudni i wsteczni, a zaczynamy bronić swojego psychicznego zdrowia, żeby już nie wspominać o godności. Zdecydowanie zgadzam się z autorami polemiki, że anonimowość internetu pomaga ludziom zwierzać się i dyskutować na bardzo osobiste tematy. Ale zgadzam się też z Żakowskim. Tyle że poszłabym dalej. 'Chamstwo internetowe' jest określeniem słabym. Brutalne komentarze mogą być formą dręczenia. Nie zgadzam się z Wujcem i Olszewskim, że 'komu nie odpowiadają panujące tam obyczaje, (...) nie powinien tam zaglądać', tak jak nie powinien chodzić w ciemne ulice. Dręczenie psychiczne to nie tylko Pudelek. Z plugastwem, kłamstwem i psychicznym mobbingiem spotykam się, panowie, także na jasnych arteriach internetu. I nie zawsze to są 'brzydkie słowa', za które internauci są bici po łapach.
Bo internetowe anonimy to nie tylko nic nieznaczący, spontaniczny 'bełkot frustratów'. To także szansa na podwójne życie tych, których zdolności intelektualne są wysokie, a instynkty bardzo niskie. Sama łapię się na tym, że w dużym towarzystwie wodzę oczami - może to ktoś z nich? Moi wrogowie internetowi (a może jeden wróg w różnych postaciach) nie zawsze są prymitywni. Dobrze wiedzą, gdzie ukłuć. Dobrze wiedzą jak. Trochę to przypomina klimat służb bezpieczeństwa. Ktoś za tobą chodzi. Może twój sąsiad, może przyjaciel, może żona.
Oczywiście, że można bawić się w zgłaszanie wpisów do wykasowania. Ale na przykład mój przyjaciel naprawdę ma co innego do roboty. Poza tym nie oszukujmy się. Co z tego, że wykasowane. Już poszło. Więc co z tym zrobić? Cenzura? W żadnym wypadku. Tylko, niestety, musi być jakiś porządek w tym uroczym chaosie. Moim zdaniem fora dyskusyjne na tematy trudne, osobiste mają prawo zachowywać anonimowość. Ale wszystko, co ma charakter komentarza osoby lub jego pracy, musi mieć podpis i możliwość identyfikacji. Że to utopia? Że można fałszować? Zawsze i wszędzie można. Że tego za dużo? Kierując się wizją zawrotnej liczby przestępców, człowiek w ogóle nigdy nie mógłby ustanowić praw. Że szkoda uroku tego nieposkromionego, spontanicznego bytu? Pewnie, że szkoda, tak samo jak tego, że już nie krzeszemy ognia. Wszystko ewoluuje. Prawa powstają wtedy, kiedy dzieje się krzywda. A tu się dzieje. Długo realiści będą twierdzić, że nie ma szans na zmiany. Na szczęście istnieją też idealiści. I mają wyobraźnię. Epoka kamienna internetu kończy się powoli, a dowodem są takie dyskusje. Oczywiście najskuteczniej skończyliby to sami internauci. Może kiedyś każdy anonim w internecie zostanie odrzucony i wyśmiany. Będzie wiało grozą. Bo umówmy się: internauci potrafią odrzucić i wyśmiać jak nick inny
Siedzący obok mnie przyjaciel, 'osoba publiczna', jest ciągle wystawiany na tortury internautów, którzy ze zwierzęcą zajadłością sprowadzają jego dokonania do zera, używając najplugawszego języka. Mówiąc szczerze, mój przyjaciel jest na skraju wyczerpania. Nie przemawiają do niego argumenty o internetowym bełkocie. O wszechobecnej zazdrości. Czuje się poniżony i zniechęcony do swojej ciężkiej i rzetelnej pracy. Elegancka siwa pani delikatnie nadstawiała uszu przy naszej rozmowie, wreszcie odwróciła głowę i zwróciła się do mojego przyjaciela z wyrazami współczucia. Mówiła o upadku obyczajów, o ludzkiej agresji, o bezradności wobec chamstwa. Okazało się, że zna dobrze wyzwiska, jakimi obrzuca się mojego przyjaciela. Na tyle dobrze, że 'mimo różnicy poglądów, jaka ich dzieli', naprawdę serdecznie mu współczuje. Nie zdążyliśmy spytać, które z poglądów mojego przyjaciela różnią z nim elegancką panią, bo skłoniwszy głowę, wyszła z kawiarni. Zapadła cisza, ale czułam, że mój przyjaciel odniósł to samo niepokojące wrażenie. Po twarzy pani N. błąkał się uśmiech. Więcej niż uśmiech. Dużo więcej. Oczywiście nie złapałam jej za rękę, ale kto wie... może to właśnie ona jest autorem tych wyzwisk? Nikt nie wie. I nikt się nie dowie.
Bo dyskusja 'Gazety' o internetowej agresji nie ma żadnego sensu, jeśli rozmawiamy tylko o 'chamstwie' bądź o 'poskromieniu chamstwa'. Internet jest osobnym i wspaniałym bytem. Wyzwiska są tylko drobną wysypka na tym potężnym organizmie. Ale prawdą jest też, że ta wysypka może zabić ochotę do pracy, szacunek do siebie, poczucie bezpieczeństwa. A morderca jest anonimowy. I na to mamy od początku społeczne przyzwolenie. Internet spadł na nas z siłą lawiny i wciągnął w fascynujący świat. Wszyscy jesteśmy nim tak czy inaczej onieśmieleni i nie bardzo wiemy, gdzie jest granica, za którą, oburzając się na 'chamstwo', przestajemy być nudni i wsteczni, a zaczynamy bronić swojego psychicznego zdrowia, żeby już nie wspominać o godności. Zdecydowanie zgadzam się z autorami polemiki, że anonimowość internetu pomaga ludziom zwierzać się i dyskutować na bardzo osobiste tematy. Ale zgadzam się też z Żakowskim. Tyle że poszłabym dalej. 'Chamstwo internetowe' jest określeniem słabym. Brutalne komentarze mogą być formą dręczenia. Nie zgadzam się z Wujcem i Olszewskim, że 'komu nie odpowiadają panujące tam obyczaje, (...) nie powinien tam zaglądać', tak jak nie powinien chodzić w ciemne ulice. Dręczenie psychiczne to nie tylko Pudelek. Z plugastwem, kłamstwem i psychicznym mobbingiem spotykam się, panowie, także na jasnych arteriach internetu. I nie zawsze to są 'brzydkie słowa', za które internauci są bici po łapach.
Bo internetowe anonimy to nie tylko nic nieznaczący, spontaniczny 'bełkot frustratów'. To także szansa na podwójne życie tych, których zdolności intelektualne są wysokie, a instynkty bardzo niskie. Sama łapię się na tym, że w dużym towarzystwie wodzę oczami - może to ktoś z nich? Moi wrogowie internetowi (a może jeden wróg w różnych postaciach) nie zawsze są prymitywni. Dobrze wiedzą, gdzie ukłuć. Dobrze wiedzą jak. Trochę to przypomina klimat służb bezpieczeństwa. Ktoś za tobą chodzi. Może twój sąsiad, może przyjaciel, może żona.
Oczywiście, że można bawić się w zgłaszanie wpisów do wykasowania. Ale na przykład mój przyjaciel naprawdę ma co innego do roboty. Poza tym nie oszukujmy się. Co z tego, że wykasowane. Już poszło. Więc co z tym zrobić? Cenzura? W żadnym wypadku. Tylko, niestety, musi być jakiś porządek w tym uroczym chaosie. Moim zdaniem fora dyskusyjne na tematy trudne, osobiste mają prawo zachowywać anonimowość. Ale wszystko, co ma charakter komentarza osoby lub jego pracy, musi mieć podpis i możliwość identyfikacji. Że to utopia? Że można fałszować? Zawsze i wszędzie można. Że tego za dużo? Kierując się wizją zawrotnej liczby przestępców, człowiek w ogóle nigdy nie mógłby ustanowić praw. Że szkoda uroku tego nieposkromionego, spontanicznego bytu? Pewnie, że szkoda, tak samo jak tego, że już nie krzeszemy ognia. Wszystko ewoluuje. Prawa powstają wtedy, kiedy dzieje się krzywda. A tu się dzieje. Długo realiści będą twierdzić, że nie ma szans na zmiany. Na szczęście istnieją też idealiści. I mają wyobraźnię. Epoka kamienna internetu kończy się powoli, a dowodem są takie dyskusje. Oczywiście najskuteczniej skończyliby to sami internauci. Może kiedyś każdy anonim w internecie zostanie odrzucony i wyśmiany. Będzie wiało grozą. Bo umówmy się: internauci potrafią odrzucić i wyśmiać jak nick inny
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 8 komentarzy na Forum
-
Szczepkowska i Dunin skrycie i przewrotnie
kasterekastere
25.08.09, 21:14
realizują, reżyserują i asekurują z pachołami SB potworny gwałt i mordpsychiczny w konwencji fiesty w okolicznościach publicznego linczu w prasie isieci»
-
Re: Interchamstwo
lena575
29.08.09, 21:35
Wyczulona pani Joanna ... lepiej się nie przyznawać do róznicy zdań bo może w głowie pani Joanny zrodzi się myśl,że to ta jedna osoba co pod wieloma nikami w necie ma złe zdanie o wielkim »
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝










