Felieton Joanny Szczepkowskiej
ZOBACZ TAKŻE
- Jan Gondowicz między innymi (29-10-09, 01:00)
No to może powie nam pani na koniec, czym jest odwaga polityczna dzisiaj? W naszej polskiej rzeczywistości? - takim pytaniem dziennikarka postanowiła zakończyć wywiad, który przeprowadzała w moim domu już kilka godzin. Rozmawiałyśmy do znudzenia o komunie i kompromisach w tamtym czasie, o podziemiu, o tym, że nie można było krytykować głośno rządu, co młodej dziennikarce wydawało się jakąś abstrakcją. Patrzyłam niespokojnie na zegarek - zaraz miał przyjść masażysta i ratować mój kręgosłup.
Czym jest odwaga polityczna dzisiaj? Dzisiaj odważnie jest mówić dobrze o rządzie. Tak. Ludzie bez względu na swoje poglądy nie znoszą, nie tolerują i mają za idiotę takiego, który uważa za stosowne oznajmić, że ogólnie jest w porządku, że np. lubi i szanuje Tuska, panią minister zdrowia lub rolnictwa. Wyobrażacie to sobie? Rozłożony stół, deser, kawa, poobiednia sytość i taki dialog:
- Pogoda fatalna. Klimat mamy zmienny ostatnio.
- Bardzo zmienny. W ogóle jedyne, co nam się udało, to rząd.
- Oj tak. Rząd mamy wspaniały. Superrząd mamy. Tylko ta pogoda.
Taki dialog żywo przypomina Mrożka z najlepszych czasów i bez względu na to, z jaką intencją jest pisany, zawsze będzie brzmiał u nas komicznie. Człowiek, który powie coś takiego w towarzystwie, jest właściwie skazany na samotność, o czym wiem dobrze, oj bardzo dobrze. Jednak taka odpowiedź była za długa. Czym jest odwaga dzisiaj? To bardzo trudne. Muszę się zastanowić. Zadzwonię do pani - odprowadziłam dziennikarkę do drzwi.
Masażysta wszedł, z trudem wsuwając przenośne łóżko. Był tutaj pierwszy raz i nie przewidział wąskich drzwi. - Zanim zaczniemy, muszę panią o coś spytać - powiedział uroczyście. Spłoszyłam się trochę, pytanie jednak przerosło moją wyobraźnię. - Czy pani jest za PiS-em, czy za PO? Bo PiS-owców nie masuję. - Może pan masować - powiedziałam od razu, a on, naciskając każdy mój kręg, wyżywał się na PiS-ie, ile sił w rękach. Głowa mnie już bolała od potakiwania, wreszcie skończył i poszedł do łazienki. - Kran pani przecieka! - zawołał nagle. - To się skończy powodzią.
Kran rzeczywiście tryskał małym, bocznym strumyczkiem. Cała litania błagań nie przekonała hydraulika, żeby przyszedł natychmiast, a ja miałam wyjść na przyjęcie do N. Ktoś, na kim jej bardzo zależy, przyjechał zwabiony poznaniem 'polskiej patriotki', czyli mnie. Ten ktoś - jak się okazuje - tak bardzo chciał mnie poznać, jak bardzo N chciała, żeby on jej coś tam załatwił, a ja z kolei mam za co być wdzięczna N, więc naprawdę musiałam tam pójść. Jak jednak wyjść z domu, wiedząc, że szparka w kranie może zamienić się w otwartą tamę? Hydraulik został przekupiony sumą niewspółmierną do uszczelki i obrażony tym ekspresowym tempem stanął w drzwiach. Zakładając gumowe rękawiczki, mruknął. - No i co powie pani o tych nagonkach na PiS? To się przecież w głowie nie mieści - hydraulik wobec mojego milczenia przestał zakładać rękawiczki. - No tak. Ludzie lubią nagonki - powiedziałam trochę bez sensu, ale dyplomatycznie kierując rozmowę na ludzkość ogólnie. - Ale jest pani za PiS-em, mam nadzieję Co miałam zrobić? Pozwolić, żeby mieszkanie mi zalało? - Tak - powiedziałam. I to z najszczerszym uśmiechem, na jaki mnie stać! Wychodząc z domu, natknęłam się na sąsiadkę. - Kapie z pani mieszkania do mojego - powiedziała. - Ale niech pani nie wzywa tego naszego hydraulika, bo to PiS-owiec, podstawiłam miskę i mi to nie przeszkadza. Grunt, żebyśmy się trzymali.
Nie przyznałam się sąsiadce, że już jest naprawione, i ruszyłam do N. Kiedy stanęłam w drzwiach, N szepnęła rozpaczliwie: - Niedobrze. On jest PiS-owcem. I myśli, że ty też. On utożsamia patriotyzm z PiS-em. Jeśli nie, nie jesteś patriotką. I wtedy całe spotkanie na nic. Błagam cię Przez całe przyjęcie udawałam PiS-owca. A odpowiedź na pytanie, czym jest odwaga, dzisiaj zostawiłam właśnie taką: 'To bardzo trudne'.
Czym jest odwaga polityczna dzisiaj? Dzisiaj odważnie jest mówić dobrze o rządzie. Tak. Ludzie bez względu na swoje poglądy nie znoszą, nie tolerują i mają za idiotę takiego, który uważa za stosowne oznajmić, że ogólnie jest w porządku, że np. lubi i szanuje Tuska, panią minister zdrowia lub rolnictwa. Wyobrażacie to sobie? Rozłożony stół, deser, kawa, poobiednia sytość i taki dialog:
- Pogoda fatalna. Klimat mamy zmienny ostatnio.
- Bardzo zmienny. W ogóle jedyne, co nam się udało, to rząd.
- Oj tak. Rząd mamy wspaniały. Superrząd mamy. Tylko ta pogoda.
Taki dialog żywo przypomina Mrożka z najlepszych czasów i bez względu na to, z jaką intencją jest pisany, zawsze będzie brzmiał u nas komicznie. Człowiek, który powie coś takiego w towarzystwie, jest właściwie skazany na samotność, o czym wiem dobrze, oj bardzo dobrze. Jednak taka odpowiedź była za długa. Czym jest odwaga dzisiaj? To bardzo trudne. Muszę się zastanowić. Zadzwonię do pani - odprowadziłam dziennikarkę do drzwi.
Masażysta wszedł, z trudem wsuwając przenośne łóżko. Był tutaj pierwszy raz i nie przewidział wąskich drzwi. - Zanim zaczniemy, muszę panią o coś spytać - powiedział uroczyście. Spłoszyłam się trochę, pytanie jednak przerosło moją wyobraźnię. - Czy pani jest za PiS-em, czy za PO? Bo PiS-owców nie masuję. - Może pan masować - powiedziałam od razu, a on, naciskając każdy mój kręg, wyżywał się na PiS-ie, ile sił w rękach. Głowa mnie już bolała od potakiwania, wreszcie skończył i poszedł do łazienki. - Kran pani przecieka! - zawołał nagle. - To się skończy powodzią.
Kran rzeczywiście tryskał małym, bocznym strumyczkiem. Cała litania błagań nie przekonała hydraulika, żeby przyszedł natychmiast, a ja miałam wyjść na przyjęcie do N. Ktoś, na kim jej bardzo zależy, przyjechał zwabiony poznaniem 'polskiej patriotki', czyli mnie. Ten ktoś - jak się okazuje - tak bardzo chciał mnie poznać, jak bardzo N chciała, żeby on jej coś tam załatwił, a ja z kolei mam za co być wdzięczna N, więc naprawdę musiałam tam pójść. Jak jednak wyjść z domu, wiedząc, że szparka w kranie może zamienić się w otwartą tamę? Hydraulik został przekupiony sumą niewspółmierną do uszczelki i obrażony tym ekspresowym tempem stanął w drzwiach. Zakładając gumowe rękawiczki, mruknął. - No i co powie pani o tych nagonkach na PiS? To się przecież w głowie nie mieści - hydraulik wobec mojego milczenia przestał zakładać rękawiczki. - No tak. Ludzie lubią nagonki - powiedziałam trochę bez sensu, ale dyplomatycznie kierując rozmowę na ludzkość ogólnie. - Ale jest pani za PiS-em, mam nadzieję Co miałam zrobić? Pozwolić, żeby mieszkanie mi zalało? - Tak - powiedziałam. I to z najszczerszym uśmiechem, na jaki mnie stać! Wychodząc z domu, natknęłam się na sąsiadkę. - Kapie z pani mieszkania do mojego - powiedziała. - Ale niech pani nie wzywa tego naszego hydraulika, bo to PiS-owiec, podstawiłam miskę i mi to nie przeszkadza. Grunt, żebyśmy się trzymali.
Nie przyznałam się sąsiadce, że już jest naprawione, i ruszyłam do N. Kiedy stanęłam w drzwiach, N szepnęła rozpaczliwie: - Niedobrze. On jest PiS-owcem. I myśli, że ty też. On utożsamia patriotyzm z PiS-em. Jeśli nie, nie jesteś patriotką. I wtedy całe spotkanie na nic. Błagam cię Przez całe przyjęcie udawałam PiS-owca. A odpowiedź na pytanie, czym jest odwaga, dzisiaj zostawiłam właśnie taką: 'To bardzo trudne'.
Źródło: Wysokie Obcasy
Przeczytaj 1 komentarz na Forum
W numerze z 13 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień˝










