Dobry człowiek będzie dobrym prezydentem - powiedział o Bronisławie Komorowskim Donald Tusk. To bardzo interesujące zdanie. Po pierwsze, nie wiadomo, czy to prawda. W każdym razie nie każdy dobry człowiek może być dobrym prezydentem, chociaż zapewne lepiej, żeby nie był to zły człowiek. Ciekawsze jest jednak, co to może oznaczać. Gdybyśmy mieli w szkole etykę, to zdanie takie mogłoby wzbudzić szeroką dyskusję (PO, z Komorowskim czy bez, nam tego nie załatwi). Czy chodzi o wyznawany system norm - właściwy? Czy o jakąś psychologiczną predyspozycję? Ogólnie - o miłość bliźniego? Z poglądami Komorowskiego w sprawach etycznych nie w pełni się zgadzam, a niektóre uważam za niemoralne, np. przyzwolenie na bicie dzieci. Osobiście bicie kogokolwiek uważam za niemoralne. Może jednak Tuskowi nie chodziło o to, że Komorowski wyznaje najlepszy z możliwych system wartości moralnych, tylko o tzw. ludzką dobroć? Z całą pewnością ludzką! Bo jeśli włączymy w to dobroć dla zwierząt, to będzie gorzej. Czy dobry człowiek może odczuwać przyjemność, zabijając żywe, czujące stworzenia i patrząc potem, jak się męczą? Na przykład taki Lech Kaczyński, cokolwiek by się o nim mówiło, zrobił sporo dobrego dla bezdomnych psów i kotów w Warszawie. Może też był dobrym człowiekiem, tylko inaczej?
Sądząc z leniwych zachęt wyborczych, kandydują sami dobrzy ludzie. Kochający dzieci, rodzinę i pragnący nas wszystkich uszczęśliwić. Nie wiem, czy Komorowski jest dobrym człowiekiem, wydaje mi się, że jest przede wszystkim człowiekiem niezwykle z siebie zadowolonym. Takie samozadowolenie ma swoje dobre i złe strony. Dla bliźnich człowiek zadowolony jest mniej niebezpieczny niż frustrat. Nie ma jednak wielkiej nadziei, że może się zmienić. Po co, skoro jest zadowolony. Zadowolony i normalny. To drugie hasło promujące tego kandydata. Normalny - to chyba dobrze? To zależy od normy - patrz kwestia zwierząt. Normalny i tradycyjny - panie w rączki całuje i wyjaśnia czemu: bo od czegoś trzeba zacząć. Cha, cha. Już to widzę oczami wyobraźni. Prezydent Komorowski w ramach reprezentowania nas w obszarze polityki międzynarodowej spotyka się z Angelą Merkel. Ślini jej dłoń, mruga rubasznie okiem i mówi: 'Andżelka, to dopiero początek'. A dalej może będzie jakiś wierszyk, bo Komorowski to też poeta. Przypomnijmy jego dokonania:
Wielkie dzięki, ale przyznam,
że gdy tyle pań dokoła,
nie wybory mi się marzą,
ale inne kwestie zgoła.
To do posłanek PO, które przyszły do niego z listem poparcia dla jego kandydatury w prawyborach. Tak, jest dosyć jasne, że kobiety nie kojarzą się temu panu z polityką, tylko zgoła z czymś innym. I posłanki PO na pewno, jako normalne kobiety, poczuły się tym dowartościowane. Podejrzewam jednak, że gdzieś istnieją też kobiety nienormalne, którym nie imponuje obślinianie i bycie fantazją erotyczną samca alfa.
Komorowski stawia na normalne kobiety, a także na normalnych studentów, dla których studia to tylko papierek. Czy ma to coś wspólnego z tym, czy jest dobrym, czy złym człowiekiem - nie wiem. Proszę pytania takie kierować do Donalda Tuska. Ale może istnieją też gdzieś nienormalni studenci, którym nie imponuje zrzynanie z Wikipedii i chwalenie się, że pracę magisterską napisało się na kolanie w 11 dni. I to przy pomocy żony i teściowej. Jak się okazuje, kobiety też mogą się do czegoś przydać. Jak już siedzą w domu, niech się czymś zajmą. A mężczyzna może to łaskawie podpisać.
Zaglądam na słynną stronę internetową, która nie mogła się otworzyć. Klikam w zakładkę 'Wizja Polski'. Jest to wizja dla mężczyzn, nie ma tam kobiet czy obywatelek. Następnie kontempluję zdjęcie kandydata wywijającego kibolskim szalikiem. Normalnie Bronek! Jaki fajny! Jak na niego patrzę, nie wybory są mi w głowie, ale coś innego zgoła.