http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Superwoman

Kinga Dunin
03.12.2009 , aktualizacja: 26.11.2009 12:05
A A A Drukuj
Po stronie ciemności występują: okropni faceci, psychole-mięśniaki, pedofile, klienci prostytutek, partnerzy maltretujący swoje kobiety i dzieci, gwałciciele. Kazirodcy, seksiści i homofobi. Prawicowcy, naziole i rasiści. Porąbani agenci służb specjalnych. Chciwi kapitaliści, którzy nie chcą podzielić się swoim zyskiem z pracownikami, robią przekręty, wykorzystują pracę wietnamskich dzieci, a w zarządach nie zatrudniają kobiet.
Kinga Dunin
Kinga Dunin
ZOBACZ TAKŻE
Naprawdę nie rozumiem. Tak, wiem, trylogia Stiega Larssona 'Millennium', której pierwszy tom nosi uroczy tytuł 'Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet', odniosła wielki światowy sukces, ale w Polsce? Dlaczego nam, czyli wam, też się spodobała? Kolejne dodruki, twarde okładki i wszyscy zaczytani. Oczywiście nie wszyscy, ale jak na poziom tutejszego czytelnictwa - wszyscy. Nie rozumiem. Wiem, czemu mnie się ta powieść podoba, ale zawsze myślałam, że pod wieloma względami należę do jakiejś kulturowej mniejszości, a nie 'wszystkich'.



A tu, patrzcie państwo, uwiodła nas Lisbeth Salander, Salander Superwoman. Bo jest ona żeńskim odpowiednikiem Supermana, gościa o nadzwyczajnych właściwościach, chociaż nikt by jej o to nie podejrzewał. Podobnie jak jej męskie odpowiedniki nosi w sobie tajemnicę, została w dzieciństwie skrzywdzona, mści się za dawne zbrodnie. Tylko co z niej za kobieta? Jeśli gdzieś ma swój mitologiczny pierwowzór, to może wśród Amazonek. Gdyby jednak zapytać Janusza Kochanowskiego, z pewnością powiedziałby o niej, że jest niespełnioną kobietą. Może niespełnione są super? Powiedzmy otwarcie, sprawia srogi zawód wszystkim miłośnikom prawdziwej kobiecości i świętej różnicy płci. Nie ma za grosz kobiecego ciepła, jej słabe strony to emocje i komunikacja międzyludzka. Nie jest też wystrzałową laską, żadną Larą Croft, tylko androginiczną istotą mierzącą metr pięćdziesiąt. Biseksualną i dość bezceremonialnie korzystającą ze swojej seksualności. Może się zakochać, ale - przynajmniej na zewnątrz - nie wygląda to zbyt romantycznie. Jej mocne strony też nie są zbyt 'kobiece'. Nieprawdopodobny intelekt i fenomenalne zdolności informatyczne. Znajomość boksu i innych sztuk walki. Z tym wszystkim okazuje się szalenie pociągająca - także dla polskiego czytelnika. I walczy o sprawiedliwość w świecie, który, jak to w takich historiach bywa, jest podzielony na stronę światła i ciemności.



Po stronie ciemności występują: okropni faceci, psychole-mięśniaki, pedofile, klienci prostytutek, partnerzy maltretujący swoje kobiety i dzieci, gwałciciele. Kazirodcy, seksiści i homofobi. Prawicowcy, naziole i rasiści. Porąbani agenci służb specjalnych. Chciwi kapitaliści, którzy nie chcą podzielić się swoim zyskiem z pracownikami, robią przekręty, wykorzystują pracę wietnamskich dzieci, a w zarządach nie zatrudniają kobiet.



A co mamy po stronie światła? Miłego lewicowego dziennikarza i mnóstwo kobiet. Agentka wywiadu - 185 cm wzrostu, ciało kulturystki. Policjantka i miła dziewczyna z agencji ochrony. Redaktorka naczelna pisma żyjąca bez wyrzutów sumienia w miłosnym trójkącie. Adwokatka specjalizująca się w prawach kobiet. Po tej stronie geje się nie ukrywają i panuje urocza swoboda obyczajowa, a najważniejszą nazwą miłości jest przyjaźń. Mężczyźni romansują z kobietami starszymi od siebie. Demonstracje pierwszomajowe wita się z sympatią, a Amnesty International jest cool. A, i jeszcze jest lekarz ze społecznej służby zdrowia, oczywiście pochodzący z robotniczej rodziny, który, zanim zbada pacjenta, ogrzewa stetoskop we własnej dłoni.



Wiem, że można tego wszystkiego nie zobaczyć, podążając za porywającą intrygą, ale to wszystko tam jest. Można pisać recenzje o tym, jaki to świetny thriller polityczny, ale w końcu jest przecież powiedziane jasno: 'Kiedy się dobrze przyjrzeć, to w całej tej historii nie chodzi o szpiegów i służby państwowe, ale przede wszystkim o zwyczajną przemoc wobec kobiet i o mężczyzn, którzy się jej dopuszczają' (tom 3, str. 718).



Krótko mówiąc, powieść jest boska, a może nawet boginiczna. I tylko nie wiem, gdzie podziali się ci wszyscy, którzy w każdej książce, w której jest trochę więcej kobiet, dopatrują się tej okropnej ideologii feministycznej psującej smak lektury. Gdzie dzielni rycerze walczący z lewactwem pod każdą postacią? Miłośnicy wolnego rynku? Gdzie obrońcy konserwatywnej moralności i świętości węzłów małżeńskich? Tak się zaczytali, że stracili czujność?



Zobacz więcej na temat:

Podziel się