Kobiety po prostu zachowują się sensownie, a mężczyźni - wiadomo jak
ZOBACZ TAKŻE
- Dyktatura skowronków (07-01-10, 01:00)
- Dwa wyroki (17-12-09, 01:00)
- Superwoman (03-12-09, 01:00)
- Karta praw siusiaka (05-11-09, 01:00)
- Cudowny plan (22-10-09, 01:00)
- Sterylizacja, czemu nie? (08-10-09, 01:00)
Pewno nikogo nie zaskoczę - nie przepadam za książkami o tym, że kobiety są takie, a mężczyźni śmacy. Nie lubię wszystkich tych kobiet z Marsa, mężczyzn z Wenus lub odwrotnie, płci mózgu, płci miłości - wszelkich biologizujących teorii na temat świętej różnicy płci. Jest tak nie dlatego, że nie wierzę w biologię, niestety, nie da się jej w naszym życiu pominąć. Nie uważam też, że mężczyźni i kobiety na pewno niczym się nie różnią, no może poza pewnymi drobnymi szczegółami istotnymi jedynie w łóżku i przy porodzie. Uważam jednak wszystkie te teorie za propagandę stereotypów, zresztą niekoniecznie niechętnych kobietom. A stereotypy po prostu fałszują rzeczywistość. Żeby to zrozumieć, wystarczy nieco krytyczniej i uważniej czytać te rewelacje. Dowiemy się wówczas, że tak barwnie brzmiące opowieści o dwóch odrębnych pod każdym względem płciach oparte są na badaniach mówiących, że istnieje kontinuum płci, oraz statystykach, które pokazują, że mówimy właśnie o różnicach statystycznych. I co najwyżej kobiety są trochę bardziej z Wenus, a faceci trochę bardziej z Marsa. Niedawno czytałam gdzieś o amerykańskim bestsellerze użalającym się nad tym, że kobiety są bardziej nieszczęśliwe niż mężczyźni, zapewne na skutek nadużywania feminizmu. Jak się okazało, wnioski te wyprowadzono z różnicy jednego punktu procentowego.
A jednak czasem są to kuszące metafory, szczególnie jeśli z jakiegoś powodu nam pasują. Taką pod pewnymi względami pasującą mi opowieść znalazłam w niedawno wydanym 'Paradoksie płci' Susan Pinker. Zacznijmy jednak od anegdoty. Mój znajomy prowadzi audycję radiową i wymyślił sobie, że do komentowania różnych aktualnych wydarzeń będzie zapraszał głównie kobiety. Któregoś dnia skarży mi się: 'Z kobietami zawsze są kłopoty. Kiedy dzwonię do mężczyzny, on nawet nie pyta, o czym będziemy rozmawiać, tylko kiedy ma przyjechać. Kobiety chcą znać temat, a potem mówią, że nie są specjalistkami albo jeszcze nie przemyślały swoich opinii'.
Z czego to może wynikać? Kobiety od dzieciństwa uczone są niepewności i nawet jak coś mogą zrobić, to się boją. A może z jakichś wrodzonych predyspozycji, jak powiedzieliby zwolennicy wyjaśnień biologicznych? A może to nie ma znaczenia, ważne jest natomiast to, czemu takie zachowanie kobiet zostaje uznane za wadę lub przynajmniej kłopot. Przecież to chyba dobrze, że ktoś nie zabiera głosu na każdy temat tylko po to, żeby przez chwilę zaistnieć w radiu.
Kobiety po prostu zachowują się sensownie, a mężczyźni - wiadomo jak.
Pinker twierdzi, że tak to właśnie jest, a nawet jeszcze lepiej. Kobiety są bardziej empatyczne, biorą pod uwagę interesy innych ludzi, nie manipulują, lecz współpracują. I jakoś tam w związku z tym mają inne podejście do życia. W swoich działaniach kierują się motywacją wewnętrzną, chcą, aby to, co robią, miało sens, czemuś służyło. Mężczyźni natomiast nastawieni są na zewnętrzne nagrody, pieniądze, sławę, awans. Aby to osiągnąć, mogą zapracowywać się na śmierć, robiąc coś, co nie daje im satysfakcji i niczemu dobremu nie służy. Kobiety chcą całego życia - pracy, działania na rzecz innych, rodziny, przyjaciół, sensownie spędzanego wolnego czasu. Mężczyzna, angażując się w swoje zadanie i czekając na przyszłe nagrody, zapomina o całej reszcie życia.
Ta pierwsza postawa - powiedzmy, 'kobieca' - wydaje mi się dużo fajniejsza i słuszniejsza. Nie chciałoby mi się wstać z łóżka tylko dlatego, że mogłabym zarobić więcej kasy czy zdobyć odrobinę sławy, występując w jakiejś 'Kawie czy herbacie'. Może to jednak męska, skoncentrowana na zadaniach, a nie na życiu, energia napędza świat? Może. Ale czy świat pędzi we właściwym kierunku? Najważniejsze wydaje mi się, że takie dwie postawy naprawdę istnieją. I bez względu na to, jaką mają płeć, dobrze byłoby urządzić świat tak, aby bardziej doceniał tę pierwszą.
A jednak czasem są to kuszące metafory, szczególnie jeśli z jakiegoś powodu nam pasują. Taką pod pewnymi względami pasującą mi opowieść znalazłam w niedawno wydanym 'Paradoksie płci' Susan Pinker. Zacznijmy jednak od anegdoty. Mój znajomy prowadzi audycję radiową i wymyślił sobie, że do komentowania różnych aktualnych wydarzeń będzie zapraszał głównie kobiety. Któregoś dnia skarży mi się: 'Z kobietami zawsze są kłopoty. Kiedy dzwonię do mężczyzny, on nawet nie pyta, o czym będziemy rozmawiać, tylko kiedy ma przyjechać. Kobiety chcą znać temat, a potem mówią, że nie są specjalistkami albo jeszcze nie przemyślały swoich opinii'.
Z czego to może wynikać? Kobiety od dzieciństwa uczone są niepewności i nawet jak coś mogą zrobić, to się boją. A może z jakichś wrodzonych predyspozycji, jak powiedzieliby zwolennicy wyjaśnień biologicznych? A może to nie ma znaczenia, ważne jest natomiast to, czemu takie zachowanie kobiet zostaje uznane za wadę lub przynajmniej kłopot. Przecież to chyba dobrze, że ktoś nie zabiera głosu na każdy temat tylko po to, żeby przez chwilę zaistnieć w radiu.
Kobiety po prostu zachowują się sensownie, a mężczyźni - wiadomo jak.
Pinker twierdzi, że tak to właśnie jest, a nawet jeszcze lepiej. Kobiety są bardziej empatyczne, biorą pod uwagę interesy innych ludzi, nie manipulują, lecz współpracują. I jakoś tam w związku z tym mają inne podejście do życia. W swoich działaniach kierują się motywacją wewnętrzną, chcą, aby to, co robią, miało sens, czemuś służyło. Mężczyźni natomiast nastawieni są na zewnętrzne nagrody, pieniądze, sławę, awans. Aby to osiągnąć, mogą zapracowywać się na śmierć, robiąc coś, co nie daje im satysfakcji i niczemu dobremu nie służy. Kobiety chcą całego życia - pracy, działania na rzecz innych, rodziny, przyjaciół, sensownie spędzanego wolnego czasu. Mężczyzna, angażując się w swoje zadanie i czekając na przyszłe nagrody, zapomina o całej reszcie życia.
Ta pierwsza postawa - powiedzmy, 'kobieca' - wydaje mi się dużo fajniejsza i słuszniejsza. Nie chciałoby mi się wstać z łóżka tylko dlatego, że mogłabym zarobić więcej kasy czy zdobyć odrobinę sławy, występując w jakiejś 'Kawie czy herbacie'. Może to jednak męska, skoncentrowana na zadaniach, a nie na życiu, energia napędza świat? Może. Ale czy świat pędzi we właściwym kierunku? Najważniejsze wydaje mi się, że takie dwie postawy naprawdę istnieją. I bez względu na to, jaką mają płeć, dobrze byłoby urządzić świat tak, aby bardziej doceniał tę pierwszą.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Fajna różnica
jar-ry
19.11.09, 19:26
Przeczytałem.Szkoda czasu na dyskusję ale przeczytałem...»
-
Kobiety zachowuja sie sensownie
bezportek
20.11.09, 17:42
a mezczyzni - wiadomo: logicznie. Nikt myslacy nie spodziewa sie sensu ani szczesliwego zakonczenia w realnym zyciu. W romansie dla kucharek - i owszem, w zabobonach feministek, obamstwa i »
-
kobiecy szowinizm
tomodelarosza
26.11.09, 11:02
ciekawe czy pani dunin zdaje sobie sprawe, ze jest lustrzanym odbiciemmeskiego szowinisty. bo czym jest ten artykul jak nie glosem naiwnego feminizmu? danych tu brak, logicznych argumentow »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień










