A ona myśli cały czas o kochanku, z którym chciałaby być tego dnia chociaż przez chwilę.
ZOBACZ TAKŻE
- Bez pierniczków, ale blisko (21-12-08, 11:00)
Święta, święta - i po świętach. I jak było? Bajecznie ustrojona choinka aż do sufitu. Radosny śmiech dzieci. Stosy prezentów w kolorowych opakowaniach. Żłóbek, pasterka, trzynaście dań i jeden pusty talerz. Karp w galarecie kupiony w dobrej knajpie - więc nikt nie musiał się zbytnio napracować. Kolędowanie i łamanie się opłatkiem. Aniołek i bałwanek. A przede wszystkim cudowna rodzinna atmosfera. Serdeczna radość ze spotkania z najbliższymi, powszechna życzliwość. Długie, leniwe rozmowy, na które zwykle brakowało nam czasu, i poczucie bliskiego emocjonalnego związku.
Ten felieton oczywiście nie jest dla tych, którzy tak właśnie spędzili święta. Nie powinni jednak czuć się niedopieszczeni, bo dla nich była cała medialna bajka snuta w tym okresie. Amerykańskie filmowe landrynki oraz inne renifery i mikołaje. Pomyślmy zatem o wszystkich innych, których w tej opowieści zabrakło. Kto to może być? Single, którym nie udało się kupić last minut na Jamajkę. I zwykli samotni ludzie, których nawet nie stać, żeby o tym pomyśleć. Bo poza modną i ogólnie cool samotnością singla istnieją też inne odcienie samotności. Na przykład starych, owdowiałych kobiet, których dzieci kupiły właśnie last minut na Jamajkę. Nie musimy jednak wszystkim im hurtowo współczuć, bo dla niektórych była to okazja, by nareszcie przeczytać książkę albo zobaczyć któryś z filmów od dawna odkładanych na stosik: kiedyś w końcu zobaczę. Może pławili się w atmosferze ogólnego "kochajmy się" i nic im nie dolega. A potem wrócą sobie po prostu do normalnego, nieświątecznego życia. Jednak dla dusz skowyczących z samotności to pora pytań: jak to się stało? Czemu wszyscy mają, a ja nie mam?
Mityczne wszystko
Ach, ci mityczni wszyscy! Oni zawsze mają to, czego mnie jednej brakuje. Teraz więc na pociechę dla tych, którzy święta spędzili samotnie i nie było im z tym do końca dobrze, słowo o wszystkich. Najpilniej skrywana tajemnica świąt polega na tym, że część z tych wszystkich, którzy spędzają święta, jak to się mówi, w rodzinnym gronie, czuje się dokładnie tak samo samotnie. Za zasłoną z choinek i karpi męczą się, bo nigdy tak naprawdę nie nauczyli się z nikim być. Marzą o tym, żeby choć na chwilę uciec od stołu, przeczytać książkę albo obejrzeć fajny film. Zagłuszają emocjonalną pustkę telewizorem. Ale to nie koniec czarnych scenariuszy. Oto kobieta, to ona wprawiła w ruch cały ten świąteczny teatr, posprzątała, zakupiła, nagotowała, nakryła. Uśmiecha się i wykonuje pracę emocjonalną. Wszyscy mają się czuć dobrze: mąż, dzieci, teściowie. A ona myśli cały czas o kochanku, z którym chciałaby być tego dnia chociaż przez chwilę. Co też on robi? No cóż, on lawiruje między dwiema wigiliami, dwiema byłymi żonami i całkiem aktualnymi dziećmi. Nigdzie nie będzie naprawdę, nikogo nie zadowoli, ale przynajmniej się stara. Może więc nie warto poświęcać mu uwagi, a jednak docenić własną rodzinę? Mąż, żeby jakoś przeżyć ten cudowny wieczór, trochę za dużo wypił, na szczęście przez grzeczność nikt tego nie zauważa. O czym myśli? Że teściowie zajęli pokój z komputerem i nie będzie mógł ściągnąć swoich ulubionych stronek pornograficznych. W końcu żona od roku z nim nie sypia. A teściom wcale nie jest w tym pokoju tak wygodnie jak w domu, właściwie czują się nieswojo na cudzych śmieciach. Przywiezione przez nich ciasto nikomu nie smakuje, i w ogóle wszystko jest nie tak, jak być powinno. No, ale to dla dzieci. Tak, tak, dzieci powinny mieć święta. Niech je zapamiętają na całe życie. Ale gdzie podziały się dzieci? Chowają się po kątach i wysyłają SMS-y: horror świąteczny trwa, może jutro uda mi się urwać. Święta, święta i po świętach. Teraz jeszcze sylwester, kiedy to wszyscy będą się wesoło bawić i entuzjastycznie witać Nowy Rok...
Ten felieton oczywiście nie jest dla tych, którzy tak właśnie spędzili święta. Nie powinni jednak czuć się niedopieszczeni, bo dla nich była cała medialna bajka snuta w tym okresie. Amerykańskie filmowe landrynki oraz inne renifery i mikołaje. Pomyślmy zatem o wszystkich innych, których w tej opowieści zabrakło. Kto to może być? Single, którym nie udało się kupić last minut na Jamajkę. I zwykli samotni ludzie, których nawet nie stać, żeby o tym pomyśleć. Bo poza modną i ogólnie cool samotnością singla istnieją też inne odcienie samotności. Na przykład starych, owdowiałych kobiet, których dzieci kupiły właśnie last minut na Jamajkę. Nie musimy jednak wszystkim im hurtowo współczuć, bo dla niektórych była to okazja, by nareszcie przeczytać książkę albo zobaczyć któryś z filmów od dawna odkładanych na stosik: kiedyś w końcu zobaczę. Może pławili się w atmosferze ogólnego "kochajmy się" i nic im nie dolega. A potem wrócą sobie po prostu do normalnego, nieświątecznego życia. Jednak dla dusz skowyczących z samotności to pora pytań: jak to się stało? Czemu wszyscy mają, a ja nie mam?
Mityczne wszystko
Ach, ci mityczni wszyscy! Oni zawsze mają to, czego mnie jednej brakuje. Teraz więc na pociechę dla tych, którzy święta spędzili samotnie i nie było im z tym do końca dobrze, słowo o wszystkich. Najpilniej skrywana tajemnica świąt polega na tym, że część z tych wszystkich, którzy spędzają święta, jak to się mówi, w rodzinnym gronie, czuje się dokładnie tak samo samotnie. Za zasłoną z choinek i karpi męczą się, bo nigdy tak naprawdę nie nauczyli się z nikim być. Marzą o tym, żeby choć na chwilę uciec od stołu, przeczytać książkę albo obejrzeć fajny film. Zagłuszają emocjonalną pustkę telewizorem. Ale to nie koniec czarnych scenariuszy. Oto kobieta, to ona wprawiła w ruch cały ten świąteczny teatr, posprzątała, zakupiła, nagotowała, nakryła. Uśmiecha się i wykonuje pracę emocjonalną. Wszyscy mają się czuć dobrze: mąż, dzieci, teściowie. A ona myśli cały czas o kochanku, z którym chciałaby być tego dnia chociaż przez chwilę. Co też on robi? No cóż, on lawiruje między dwiema wigiliami, dwiema byłymi żonami i całkiem aktualnymi dziećmi. Nigdzie nie będzie naprawdę, nikogo nie zadowoli, ale przynajmniej się stara. Może więc nie warto poświęcać mu uwagi, a jednak docenić własną rodzinę? Mąż, żeby jakoś przeżyć ten cudowny wieczór, trochę za dużo wypił, na szczęście przez grzeczność nikt tego nie zauważa. O czym myśli? Że teściowie zajęli pokój z komputerem i nie będzie mógł ściągnąć swoich ulubionych stronek pornograficznych. W końcu żona od roku z nim nie sypia. A teściom wcale nie jest w tym pokoju tak wygodnie jak w domu, właściwie czują się nieswojo na cudzych śmieciach. Przywiezione przez nich ciasto nikomu nie smakuje, i w ogóle wszystko jest nie tak, jak być powinno. No, ale to dla dzieci. Tak, tak, dzieci powinny mieć święta. Niech je zapamiętają na całe życie. Ale gdzie podziały się dzieci? Chowają się po kątach i wysyłają SMS-y: horror świąteczny trwa, może jutro uda mi się urwać. Święta, święta i po świętach. Teraz jeszcze sylwester, kiedy to wszyscy będą się wesoło bawić i entuzjastycznie witać Nowy Rok...
Źródło: Wysokie Obcasy
-
To też święta
hel_ena
03.01.08, 17:38
Kingo, Pani wszystko wie.Na szczescie swieta i nowy rok za nami. »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień








