http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Żona jak elegancka broszka

Z psychoterepeutką Małgorzatą Liszyk - Kozłowską rozmawia Marta Strzelecka
28.07.2011 , aktualizacja: 27.09.2010 07:53
A A A Drukuj
Fot. Gutek Film
Niespełniona potrzebą miłości można się udławić
ZOBACZ TAKŻE
Kobieta ucieka od męża do młodszego chłopaka. Najpierw na jedną noc, ale szybko decyduje, że chciałaby na zawsze. Zostawia spokój, dobrobyt, uporządkowane relacje w rodzinie. Dlaczego?

Punktem wyjścia jest sytuacja, która w stałym związku rozwija się często niezauważalnie. Ona staje się "elegancką broszką", jego trofeum. To bardzo smutne, kiedy kobiety same siebie nie doceniają i pozwalają tak siebie traktować.

One mają wyglądać i pięknie milczeć. On też nie mówi, czego mu tak naprawdę potrzeba. To milczenie prawdopodobnie odziedziczyli w spadku - w ich rodzinach zapewne podobnie wyglądała relacja między kobietą i mężczyzną.

W wielu związkach nie mówi się czego się chce, ale domyśla i co gorsza - nie sprawdza się potem, czy się trafiło ! A kiedy wszystko dzieje się w ciszy, nie ma wspólnego dojrzewania, poznawania siebie samych i partnera. Gdy pojawia się niezrozumienie, poczucie odrzucenia, to rodzi się w związku samotność.

Jak ja często słyszę podczas terapii - przecież to oczywiste, przecież powinien lub powinna się domyślić itp.

Tylko, że takie niespełnione potrzeby dławią . Niemal dosłownie - proszę się wsłuchać, jak wiele kobiet mówi ze ściśniętym gardłem, gdy mówią o czymś dla nich ważnym, gdy wyrażają swoje zdanie. Chłopcy też są nadal często wychowywani w przekonaniu, że prawdziwy mężczyzna nie okazuje wielu uczuć.

Trudno taką sytuację szybko naprawić, jeśli milczenie w związku trwało latami. Nie wierzę, że jedna rozmowa może coś zmienić, zazwyczaj taki problem wiąże się z długotrwałym brakiem porozumienia albo otwarcia. Żeby związek przetrwał zdradę, trzeba po prostu razem o to walczyć.

Może nie zawsze warto?

Może nie, ale warto to sprawdzić do końca jeżeli obie strony mają odwagę powiedzieć sobie wzajemnie, że nadal się kochają. Dobrze jest sprawdzić, czy to słowo znaczy dla nich to samo, że w codziennym życiu tym samym się wyraża. To ważne, by podejmując pracę nad związkiem dotrzeć też do świadomości, do słów - za co kocham tego człowieka, co w nim jest tak cudownego dla mnie, że chce mi się przejść naprawdę trudną drogę, jaką jest życie po zdradzie. To dotyczy obu stron.

Może kobieta, którą opisałam chciała zostawić rodzinę dla czegoś, czego jej zdaniem nigdy nie dostałaby od męża?

Znowu - być może by nie dostała. Jednak wiele razy nawet nie sprawdzamy, czy jest możliwa w związku zmiana

Wracając do pani pytania - możliwe, że lata temu, gdy się spotkali, to i ona i on byli gotowi do takiego, jak dotąd związku. Ale my się rozwijamy, docieramy do naszym marzeń , pragnień, potrzeb. Czasami lata całe coś w nas skrobie o uwagę. Czasami boimy się to usłyszeć, bo to wymagałaby nie tylko skonfrontowania nas z samym sobą, w tym z naszą przeszłością, dzieciństwem, ale też skonfrontowania otoczenia z naszymi potrzebami i oczekiwaniem zmian w relacji.

W takiej tęsknocie za czymś więcej niż mamy można trwać bardzo długo. Zdarza się tak, że trwamy w związku, który nie daje szczęście, a jednocześnie zdradzamy, bo tak naprawdę nie umiemy stworzyć z nikim bliskości. Człowiek może mieć dobrą pozycję zawodową, realizować się w pracy, ale może nie mieć umiejętności bycia w bliskości. Jest dobrze ubrany, w świecie zawodowym pewny siebie, ale kiedy prywatnie, jako kobieta czy mężczyzna, miałby mówić o sobie, odłożyć maskę, zachowuje się i wygląda jak małe, wylęknione, siedzące w kącie dziecko. Nie czuje się bezpiecznie, ma chęć ucieczki. I często ucieka - w takim stanie można przejść przez większość życia. Szuka się wtedy szczęścia, kupując kolejne przedmioty, podróżując coraz dalej, rozwijając się zawodowo. Wszystko z nadzieją, że pojawi się w końcu poczucie spełnienia. Dąży się do momentu, kiedy się poczuje, że ma się "komplet". Ale jeśli człowiek nie ma umiejętności by być blisko z drugim człowiek ,taki moment nie nadchodzi.

Całe życie może tak być?

Oczywiście, czasami mamy tak bolesne doświadczenia z dzieciństwa, jeśli chodzi o miłość, że bez terapii, lub spotkania kogoś wyjątkowego w naszym życiu, poczucie spełnienia w związku jest niemal niemożliwe. Przeżycie odrzucenia, poczucie "niedokochania" z dzieciństwa, przeszkadza, oddziela. Taki człowiek po to tworzy granicę by się chronić przed ponownym zranieniem.. Istnieją małżeństwa, w których z wielu powodów ani on, ani ona nie dąży do przekroczenia tej granicy. W tym sensie są kompatybilni. On nie pyta o jej problemy, ona nie mówi. I odwrotnie.

Bywa, że jedna ze stron chce to zmienić i nie raz to początek rewolucji w związku.

A jeśli jedna strona godzi się na zdradę?

Gdybym panią teraz mocno uderzyła, poczuje pani ból, to pewne. Zdrowym odruchem byłoby powiedzenie mi , że nie życzę sobie tego. Jednak lęk przed odrzuceniem, moją złością, może spowodować, że nie powie mi pani tego. Jeśli ktoś w dzieciństwie doświadczył, że nie może mówić o tym, czego potrzebuje, nie został nauczony przez rodziców, że złość jest cennym i dobrym uczuciem, a ich - rodziców zadaniem było nauczenie dziecka wyrażać ją w akceptowany społecznie sposób, to potem takie dziecko , a potem dorosły "kasuje" w sobie odruch uzewnętrzniania swojej złości. Gdy ktoś go lekceważy , obraża, pomija, nie potrafi skutecznie powiedzieć - nie. A jeśli mówi nie - to tak jak już opisywałam - ściśniętym, niepewnym swojego prawa do dbania o siebie, głosem.

A ci, którzy zdradzają ? Gdyby zajrzeć do domów , z których wyszli, to zapewne w wielu z nich można byłoby się nauczyć, jak nie powinien wyglądać dom, jak nie należy traktować dzieci , partnera, ich uczuć.

Podziel się