http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Przyjaciółka mojego chłopaka

Magdalena Grzebałkowska
31.08.2011 , aktualizacja: 31.08.2010 15:33
A A A Drukuj
Narzeczony mówi tak: - Weź ty, Kaśka, nienormalna jesteś chyba. My się tylko przyjaźnimy, bo między nami jakby porozumienie dusz nastąpiło. Więc daj se na luz, bo ciężką atmosferę w domu produkujesz. Więc Kaśka udaje, że daje se na luz i schodzi z zazdrością do podziemia. Wstaje rano, robi kawę i zazdrości, maluje się i zazdrości, wali w klawiaturę i zazdrości.
ZOBACZ TAKŻE
Kaśka patrzy w lustro w łazience i robi minę jak mama. Marszczy brwi, usta w ciup, jakby od tego miało jej przybyć poczucia wartości. Mama jest ekstra i ma w dupie. Się nie podoba, misiu? To którą walizkę spakować? My tu sobie z Kasią damy radę, misiu. I tatusiowi od razu przyjaciółki, kochanki, flamy, nałożnice, sąsiadki w wałkach na głowie spotkane na klatce schodowej wychodziły z głowy. Ale Kaśce w genach mama tego nie przekazała i ona teraz musi się zmagać z widmem przyjaciółki swojego narzeczonego.

Narzeczony mówi tak: - Weź ty, Kaśka, nienormalna jesteś chyba. To tylko moja przyjaciółka. Ona ma chłopaka i go kocha, ja mam ciebie i naszą córeczkę i was kocham. My się tylko przyjaźnimy, bo między nami jakby porozumienie dusz nastąpiło. Więc daj se na luz, bo ciężką atmosferę w domu produkujesz. Więc Kaśka udaje, że daje se na luz i schodzi z zazdrością do podziemia. Wstaje rano, robi kawę, wlewa mleko do kubka i zazdrości, maluje się, ubiera i zazdrości, idzie do pracy w korporacji, wali w klawiaturę i zazdrości, bawi się z dzieckiem i zazdrości. Ale na zewnątrz bogini spokoju. Dialogi mają takie:

- Gdzie dzwonisz? - to Kaśka pyta Tomka, niby zupełnie obojętnie.

- Do Anki - Anka to właśnie ta przyjaciółka.

- Super! Co u niej słychać? - Kaśka dusi się fałszem. - Koniecznie ją uściskaj ode mnie - a w myślach lepi z chleba małą laleczkę z twarzą Anki i wbija w nią nóż, którym właśnie kroi chleb dziecku na kolację.

Kotek

Kaśka nadal patrzy w lustro, tylko tak trochę z odległości. Wyciąga szyję, prostuje ramiona. Bo być może poczucie wartości wynika z prawidłowej postawy ciała. Podczas tych ćwiczeń Kaśka robi skrócony bilans życia z narzeczonym. Sześć lat się znają. On był wtedy świeżo po szkole teatralnej, ona o rok od niego starsza zaczynała pracę w firmie prawniczej. Od dziecka chciała być malarką, ale tatuś, który bał się mamy, był uparty wobec córki. - Malować to sobie możesz po godzinach, ale chleba z tego mieć nie będziesz - powiedział. I Kaśka skończyła prawo. Zawsze jednak przyjaźniła się z artystami, na jednej imprezie poznała Tomka. Pięć lat mają córkę Zuzię. Trzy lata Tomek zna Ankę. Poznał ją tak: - Kotek, jedziemy z przedstawieniem na miesiąc do Stanów, dacie radę beze mnie?

- Halo, kotek! Tu jest bosko. Musimy kiedyś razem przyjechać. - Cześć, kotek, ta Anka, co jest nowa w naszym zespole, to świetna dziewczyna. No mówię ci, można z nią konie kraść. Wczoraj całą noc przegadaliśmy. - Kotek, jak się masz. Zwiedzałem dziś z Anką Nowy Jork. Nie możemy się nagadać o teatrze. Dużo jej o tobie opowiadałem. Już cię lubi, bardzo chce cię poznać po powrocie. Powtórz, bo nie słyszałem! Też chciałabyś ją poznać? To świetnie!

Zazdrośnica

Kaśka widzi w lustrze zazdrośnicę. Czółko zmarszczone, oczki rozstrzelane. Zamalowuje ją podkładem, szczotkuje jej rzęsy, nabłyszcza usta błyszczykiem. Jak był w tych Stanach, to jeszcze udawała przez telefon, że jest OK. - Pozdrów Ankę. Wybrała dla mnie bluzkę? Nie, no rewelacja. I tak dalej. Jakiś czas po powrocie starała się, jak mogła. Dowiedziała się od Tomka, jakie jest drzewo genealogiczne Anki, jej choroby dziecięce, dowiedziała się, że nie lubi zupy szczawiowej, że marzy o Hollywood. Poznały się przelotnie na jakimś wernisażu. Bez większych wrażeń. - To pa, musimy się kiedyś spotkać. - Jasne, to pa.

Tego, że Tomek zaczął jeździć do Anki do domu, Kaśka wytrzymać już nie mogła. Jechał do niej, żeby przećwiczyć rolę. Żeby pocieszyć, bo zerwała z chłopakiem. Żeby pogadać o niczym, bo od czego ma się przyjaciół. Żeby omówić trudności i perspektywy współczesnego teatru w Polsce. Wybuchła tak: - Mogę jechać z tobą do Anki? - to niby znienacka pyta Kaśka. Rano ćwiczyła to pytanie przed lustrem, z obojętną miną. - E, nie, kotek. My będziemy dziś znowu gadać o teatrze. A Anka jest taka wrażliwa, że może nie chcieć się przed tobą otworzyć - Tomek odpowiada. - Ja też się znam na teatrze! - zaczyna się wydzierać. - A kim dla ciebie się stałam? Kuchtą od rozmów o meblach i dziecka wychowaniu?! A ona jest od lepszego życia? Czy ty nie widzisz, że ta osoba zagospodarowała twoją przestrzeń życiową, w której ja nie mogę uczestniczyć? Nie zabraniam ci przyjaźnić się z kobietami, ale chcę w tym brać udział. - Boże, jak ty jej nienawidzisz - duka Tomek. - Nic nie zrozumiałeś - Kaśka z wrzasku płynnie przechodzi w łzy. - Ja ją lubię, tylko chciałabym się z nią kontaktować. Chcę się z wami przyjaźnić.

Uwodzicielka

Jakby Kaśka miała być szczera wobec swojego odbicia w lustrze, to oczywiście, że nienawidziła Anki. Chciała się z nią spotykać, żeby lepiej poznać wroga. Robal zazdrości wgryzł się Kaśce w okolice mózgu, które są odpowiedzialne za myślenie o zdradzie. Koleżanki w pracy podzieliły się na dwa obozy. Obóz pierwszy: - Tomek cię zdradza, Kaśka, nie bądź naiwna, dziewczyno. Jezu, myślisz, że oni tam ćwiczą 'Romea i Julię'? Obóz drugi: - Człowiek potrzebuje wolności, swojej przestrzeni. On cię kocha, dziewczyno, przecież widzę, jak na ciebie patrzy. Jaka zdrada? Weź się opanuj. Nie niszcz waszej miłości.

Raz Anka robiła imprezę. Zaprosiła wszystkich. - Sam sobie idź - mówi dzień wcześniej Kaśka do Tomka. No to on sobie idzie, a Kaśce już żal. Córka u babci, wolny wieczór, on będzie ze swoją przyjaciółką, a ona powlecze się do łazienki i będzie analizować miny w lustrze.

Fik, myk - Kaśka wskakuje w najlepszą sukienkę, makijaż, nowe buty. Niech widzi ten Tomek, że jestem fajniejszą laską. No, nie ma co, super było. Kaśka królową balu. Kto wypije najwięcej alkoholu? Kaśka! Kto się będzie najgłośniej wydzierał? Kaśka! Kto najfajniej tańczy na stole? Kaśka! Kto sam puszcza muzykę i innych nie dopuszcza do sprzętu? Kaśka. Kto widzi, że jego narzeczony ze swoją przyjaciółką stoi na balkonie i jest zagadany? No, Kaśka. Do kogo podchodzi pijana Anka i mówi: - Ty, Kaśka, ten twój Tomek to skarb. On cię tak kocha, tak kocha. No, mówię ci. Bo ja go, widzisz, próbowałam uwieść jeszcze w Stanach. A on nic. Obóz pierwszy: - A to suka, żeby jeszcze ci takie rzeczy mówić. Obóz drugi: - A widzisz, nie zdradza cię.

Intrygantka

Już sama nie wie, czy lepiej w kitku, a może rozpuszczone? Kitek wyostrza rysy, kobieta wygląda na pewną siebie. Kaśka zbiera przed lustrem włosy na czubku głowy. Ale rozpuszczone są takie romantyczne. Takie fryzury są dla kobiet pełnych poczucia własnej wartości. W ramach wyrabiania cech niezbędnych do wypędzenia z siebie zazdrości Kaśka postanowiła zrobić sobie swoją Ankę. Nawet dwa razy. Za pierwszym razem to na pokaz, żeby Tomek widział. Kaśka spotkała się w kawiarni z dawnym znajomym ze szkoły. Poszła z nim do kina. Umówiła się na spacer. Za każdym razem głośno i wyraźnie informowała Tomka o swoich ruchach. A on powiedział tak: - Chyba chcesz zniszczyć to, co nam się udało stworzyć.

I Kaśce się głupio zrobiło. Zerwała kontakt z kolegą.

O drugim przypadku Tomkowi nie powiedziała. Drugi był kolegą z korporacji. Przystojnym, inteligentnym, z którym się tak świetnie gadało podczas przerwy na papierosa, z którym poszła dwa razy na kawę, wielkie mi co. Nagle się zorientowała, że przyjaźni się z drugim przypadkiem, że zwierza mu się z kłopotów z dzieckiem, pociesza, gdy on ma zmartwienie z żoną, albo tak sobie gadają, bo od czego są przyjaciele. Kaśka pomyślała tak: - Cholera jasna, dla żony drugiego przypadku stałam się tym, kim dla mnie jest Anka. A na dodatek czuję, że nie gram do końca czysto. Że iskrzy między mną a drugim przypadkiem. Że wcale nie chciałabym, żeby Tomek siedział tu z nami przy stole, nie rozumiałby się z nami tak świetnie. I Kaśka ograniczyła kontakty z drugim przypadkiem do kiwnięć głową na korporacyjnym korytarzu.

Przyjaciółki

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • psychorada.pl

    0

    Uczucie zazdrości jest nam znane od dziecka - zazdrościmy zabawek, fajniejszego plecaka, ciekawszych wakacji.. itd., wraz z wiekiem lista się wydłuża i może znaleźć się na niej prawie wszystko.
    Dominuje wtedy w nas uczucie smutku, niezadowolenia czy żalu. Zawsze znajdzie się coś, czego nie mamy, a co bardzo byśmy chcieli mieć. Negatywne uczucia będzie potęgować fakt, jeśli rzeczy na które nas nie stać, bez problemu mogą nabyć osoby z naszego najbliższego otoczenia - rodzina, przyjaciele, sąsiedzi, znajomi z pracy.
    Nie jest łatwo patrzeć na szczęście innych przy jednoczesnym uświadamianiu sobie braku własnego - bo jak można nie czuć żalu, gdy np. znajomemu ze szkoły dobrze się powodzi, właśnie założył rodzinę i planuje egzotyczne wakacje a my już drugi rok szukamy pracy i wciąż jesteśmy uzależnieni finansowo od rodziców?
    Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, a na inne mamy duży. Ważne jest aby te negatywne uczucia nie zdominowały naszego postrzegania na świat i nie były generowane na inne sfery naszego życia - stąd już tylko o krok od patrzenia na wszystko w ciemnych barwach i postrzegania siebie w negatywnym świetle.
    Na stronie psychorada.pl/download/prezenty/jak-skutecznie-zwiekszac-jakosc-swojego-zycia.pdf jest do pobrania obszerny darmowy poradnik-kurs o tym jak skutecznie zwiększać jakość swojego życia. Są tam m.in. porady o tym, jak zwiększyć pewność siebie czy skutecznie realizować postanowienia.
    a tu - ipzo-standard.psychorada.pl/#fragment jest darmowy fragment programu zmiany osobistej, który przybliży, co trzeba zrobić aby ukierunkować swój rozwój osobisty i zacząć odnosić sukcesy w swoim życiu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX