'Ono nie powinno czuć żadnego napięcia, przecież kłócimy się tylko w nocy' - rozmowa z dr hab. Katarzyną Schier
ZOBACZ TAKŻE
- Jak wynaleziono miłość macierzyńską (09-06-10, 16:49)
- Czasem trzeba umieć powiedzieć: dość (25-11-00, 18:53)
- Niedzielny tato walczy (27-04-10, 01:00)
- Troje na huśtawce (11-03-10, 01:00)
- Jak pomóc dziecku nie stać się ofiarą przemocy? (20-11-06, 11:00)
- Nie dręczmy dzieci pacierzem (29-05-06, 11:00)
- Niebezpieczne dzieci (04-02-06, 01:00)
- Dzieci uciekają z domu, bo chcą być zauważone (29-05-04, 01:00)
- Problemy z rówieśnikami (06-12-03, 01:00)
Kiedy dziecko często się przeziębia i łapie infekcje...
...to warto się zastanowić, czy nie ma problemów, które je przerastają.
Mamy winić psychikę za przeziębienie?
Nie za przeziębienie, tylko za spadek odporności i zwiększoną podatność na choroby. Układ nerwowy i immunologiczny mają na siebie wpływ. Badania pokazują, że leki skuteczne w chorobach układu nerwowego pomagają też w chorobach układu odpornościowego. Wiemy już, że pojedyncze silne przeżycie mobilizuje organizm. Zwiększa na krótko naszą odporność. Z kolei długotrwałe napięcie psychiczne ją obniża. Oczywiście trudno byłoby określić, że np. psychika w 60 proc. odpowiada za to, że dziecko przeziębiło się trzeci raz w tym miesiącu.
Większość pediatrów nie dałaby psychice ani jednego procentu.
Racja, bo w medycynie przeważa myślenie, w którym oddziela się psychikę od ciała. Ale na świecie popularne staje się podejście psychosomatyczne. Dominujący w nim model biopsychospołeczny zakłada, że biologia, psychika i relacje społeczne wzajemnie na siebie oddziałują. Najlepiej widać to u niemowląt. Na przykład pobudzenie zawsze wiąże się u nich z zaczerwienieniem, a reakcja psychiczna - z ruchem.
Co dzieje się potem?
Aż do wieku nastoletniego następuje proces desomatyzacji, czyli nauki radzenia sobie z wyzwaniami świata zewnętrznego za pomocą umysłu, nie ciała. Uczymy się uświadamiać sobie własne emocje i je werbalizować. Radzić sobie na przykład ze złością, relaksować się czy przeformułowywać myśli. I zwykle dobrze nam idzie, dopóki problemy są na naszą miarę. Kiedy zaczynają nas przerastać, do głosu dochodzi ciało. Na przykład ze zdenerwowania mamy skurcze żołądka albo pocą nam się dłonie. To zjawisko nazywamy somatyzacją stanów psychicznych. Stąd dzieci przygniecione problemami moczą się, kilkulatki cierpią na bóle brzucha, a starsze dzieci na bóle głowy. Choć te objawy utrudniają życie, somatyzacja nie jest jeszcze chorobą.
A kiedy się nią staje?
Dopiero gdy dochodzi do uszkodzenia organów. Choroba psychosomatyczna uznawana jest za mocno zależną od naszych emocji. Są to na przykład alergie, atopowe zapalenie skóry, reumatoidalne zapalenie stawów, astma. Wszystkie mogą wystąpić już u małych dzieci.
Wiele niemowlaków to alergicy. Jakie problemy mogą przerastać takie maluchy?
Te same, które przerastają ich mamy. Kobieta i jej niemowlę są jak naczynia połączone. To, co czuje mama, czuje też jej malutkie dziecko. Z badań i zawodowego doświadczenia wiem, że w leczeniu chorób psychosomatycznych dobre rezultaty u takich maluchów daje podjęcie terapii przez ich mamy. Są nawet psychoterapeuci, którzy zajmują się leczeniem niemowląt i ich opiekunów. Bo często świeżo upieczone mamy nie radzą sobie z macierzyństwem, chociażby z presją bycia idealnym rodzicem. To nie znaczy, że namawiam do leczenia alergii jedynie psychoterapią.
No tak, z alergią czy astmą na pewno udamy się do lekarza. Ale co z somatyzacją? Co robić, jeśli podejrzewamy, że bóle brzucha kilkulatka są spowodowane jego debiutem w roli przedszkolaka?
Pójść do pediatry. Sprawdzić, czy na stres wynikający z życiowej zmiany nie nałożyła się choroba.
Np. moczenie nocne?
Rzeczywiście od czasu do czasu moczy się w nocy aż 15 proc. pięciolatków i 10 proc. sześciolatków. Problem częściej dotyczy chłopców i zwykle mija z wiekiem. To jednak nie znaczy, że mamy bezczynnie czekać. Dla dzieci moczenie się może być źródłem wstydu, niskiej samooceny. Przyjmuje się, że wizyta u pediatry z tego powodu jest konieczna, jeśli malec skończył pięć lat. Ja uważam, że nawet cztery lata. Obojętnie, czy dotyczy to także dnia, czy tylko nocy. Lekarz musi sprawdzić, czy podłożem problemów nie jest np. zbyt mały pęcherz, opóźnienie rozwojowe, czy częstomocz spowodowany takimi chorobami jak na przykład cukrzyca.
Czy diagnoza jest konieczna także u pięciolatków, które są tak zajęte zabawą, że nie docierają na czas do toalety?
Nie. One mają fizyczną i psychiczną kontrolę nad tym. Podobnie jak dzieci, które sikają z wściekłości. Tak jak jeden z moich pacjentów, który, kiedy przerwałam nagle naszą zabawę, zdjął majtki i zrobił kałużę na podłodze.
A dzieci młodsze niż pięcioletnie? Te, które przestały się już moczyć?
Najpierw musimy mieć pewność, że rzeczywiście przestały. Niektórzy uważają, że tydzień suchych nocy wystarczy, by ogłosić sukces. Kiedy więc ósmego dnia dziecko nasika do łóżka, niepotrzebnie wpadają w panikę. Warto dać dziecku czas przynajmniej do czwartych urodzin. No, chyba że obserwujemy gwałtowną zmianę na gorsze. Na przykład dziecko od roku ani razu się nie zmoczyło, a teraz zdarza mu się to codziennie.
...to warto się zastanowić, czy nie ma problemów, które je przerastają.
Mamy winić psychikę za przeziębienie?
Nie za przeziębienie, tylko za spadek odporności i zwiększoną podatność na choroby. Układ nerwowy i immunologiczny mają na siebie wpływ. Badania pokazują, że leki skuteczne w chorobach układu nerwowego pomagają też w chorobach układu odpornościowego. Wiemy już, że pojedyncze silne przeżycie mobilizuje organizm. Zwiększa na krótko naszą odporność. Z kolei długotrwałe napięcie psychiczne ją obniża. Oczywiście trudno byłoby określić, że np. psychika w 60 proc. odpowiada za to, że dziecko przeziębiło się trzeci raz w tym miesiącu.
Większość pediatrów nie dałaby psychice ani jednego procentu.
Racja, bo w medycynie przeważa myślenie, w którym oddziela się psychikę od ciała. Ale na świecie popularne staje się podejście psychosomatyczne. Dominujący w nim model biopsychospołeczny zakłada, że biologia, psychika i relacje społeczne wzajemnie na siebie oddziałują. Najlepiej widać to u niemowląt. Na przykład pobudzenie zawsze wiąże się u nich z zaczerwienieniem, a reakcja psychiczna - z ruchem.
Co dzieje się potem?
Aż do wieku nastoletniego następuje proces desomatyzacji, czyli nauki radzenia sobie z wyzwaniami świata zewnętrznego za pomocą umysłu, nie ciała. Uczymy się uświadamiać sobie własne emocje i je werbalizować. Radzić sobie na przykład ze złością, relaksować się czy przeformułowywać myśli. I zwykle dobrze nam idzie, dopóki problemy są na naszą miarę. Kiedy zaczynają nas przerastać, do głosu dochodzi ciało. Na przykład ze zdenerwowania mamy skurcze żołądka albo pocą nam się dłonie. To zjawisko nazywamy somatyzacją stanów psychicznych. Stąd dzieci przygniecione problemami moczą się, kilkulatki cierpią na bóle brzucha, a starsze dzieci na bóle głowy. Choć te objawy utrudniają życie, somatyzacja nie jest jeszcze chorobą.
A kiedy się nią staje?
Dopiero gdy dochodzi do uszkodzenia organów. Choroba psychosomatyczna uznawana jest za mocno zależną od naszych emocji. Są to na przykład alergie, atopowe zapalenie skóry, reumatoidalne zapalenie stawów, astma. Wszystkie mogą wystąpić już u małych dzieci.
Wiele niemowlaków to alergicy. Jakie problemy mogą przerastać takie maluchy?
Te same, które przerastają ich mamy. Kobieta i jej niemowlę są jak naczynia połączone. To, co czuje mama, czuje też jej malutkie dziecko. Z badań i zawodowego doświadczenia wiem, że w leczeniu chorób psychosomatycznych dobre rezultaty u takich maluchów daje podjęcie terapii przez ich mamy. Są nawet psychoterapeuci, którzy zajmują się leczeniem niemowląt i ich opiekunów. Bo często świeżo upieczone mamy nie radzą sobie z macierzyństwem, chociażby z presją bycia idealnym rodzicem. To nie znaczy, że namawiam do leczenia alergii jedynie psychoterapią.
No tak, z alergią czy astmą na pewno udamy się do lekarza. Ale co z somatyzacją? Co robić, jeśli podejrzewamy, że bóle brzucha kilkulatka są spowodowane jego debiutem w roli przedszkolaka?
Pójść do pediatry. Sprawdzić, czy na stres wynikający z życiowej zmiany nie nałożyła się choroba.
Np. moczenie nocne?
Rzeczywiście od czasu do czasu moczy się w nocy aż 15 proc. pięciolatków i 10 proc. sześciolatków. Problem częściej dotyczy chłopców i zwykle mija z wiekiem. To jednak nie znaczy, że mamy bezczynnie czekać. Dla dzieci moczenie się może być źródłem wstydu, niskiej samooceny. Przyjmuje się, że wizyta u pediatry z tego powodu jest konieczna, jeśli malec skończył pięć lat. Ja uważam, że nawet cztery lata. Obojętnie, czy dotyczy to także dnia, czy tylko nocy. Lekarz musi sprawdzić, czy podłożem problemów nie jest np. zbyt mały pęcherz, opóźnienie rozwojowe, czy częstomocz spowodowany takimi chorobami jak na przykład cukrzyca.
Czy diagnoza jest konieczna także u pięciolatków, które są tak zajęte zabawą, że nie docierają na czas do toalety?
Nie. One mają fizyczną i psychiczną kontrolę nad tym. Podobnie jak dzieci, które sikają z wściekłości. Tak jak jeden z moich pacjentów, który, kiedy przerwałam nagle naszą zabawę, zdjął majtki i zrobił kałużę na podłodze.
A dzieci młodsze niż pięcioletnie? Te, które przestały się już moczyć?
Najpierw musimy mieć pewność, że rzeczywiście przestały. Niektórzy uważają, że tydzień suchych nocy wystarczy, by ogłosić sukces. Kiedy więc ósmego dnia dziecko nasika do łóżka, niepotrzebnie wpadają w panikę. Warto dać dziecku czas przynajmniej do czwartych urodzin. No, chyba że obserwujemy gwałtowną zmianę na gorsze. Na przykład dziecko od roku ani razu się nie zmoczyło, a teraz zdarza mu się to codziennie.
Źródło: Wysokie Obcasy
1
2
następne »
-
gorczyca mielona
agiatami
22.01.10, 09:03
jak tu nie gadac o chorobach gdy mozna sie czegos nowego dowiedziec :)znajoma wyleczyla syna z nocnego moczenia gorczyca. chetnie bym powiedziala dokladnie co i jak ale niestety pamietam »
-
Re: Taki duży, a sika w łóżko
titta
22.01.10, 12:29
Cala prawda:Dwa razy w zyciu po obejsciu kilku lekarzy (raz z powaznym schorzenem, raz z niekonczacymi sie zapaleniami oskrzeli) ktos wreszcie stwierdzal, ze moze to byc reakcja na stres. »
-
Re: Taki duży, a sika w łóżko
evenjo
24.01.10, 19:30
pani profesor Schier est psychologiem i psychoanalitykiem. »
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień










