Seksoholik kojarzył mi się z kimś obleśnym, w szarym płaszczu, kto przed liceum genitalia wystawia. Ale żeby mój mąż?
- Cała wiedza o seksie (03-08-09, 01:00)
- Seks taki ważny? (10-05-09, 01:00)
- Seks i szacunek (03-05-09, 01:00)
- Mój mąż jest seksoholikiem (30-01-10, 07:00)
- Aaa. Pół pokoju za seks odstąpię (21-09-08, 11:00)
- Lubię mówić o seksie (15-06-08, 11:00)
- Mówienie o seksie szkodzi (14-01-08, 11:00)
- Seks. Kobieta to nie lampka, pstryk i działa (09-11-08, 11:00)
Monika, czyli kobieta zdesperowana
Musiał mieć odskocznię, myślałam
To była smętna niedziela. On gdzieś pojechał, jak zwykle, ale wrócił. Chciałam wziąć z wieszaka moją kurtkę. Trąciłam ręką jego ubranie, stuknęło coś o ścianę. Nie wiem, co mi się stało, nigdy nie grzebałam w jego rzeczach. Sięgnęłam do kieszeni, patrzę, a tam telefon mi nieznany. Zamknęłam się w łazience. A w tej komórce setki SMS-ów o treści erotycznej, miłosnej do niego. Na przykład: 'Kotku, było mi cudownie z tobą ostatniej nocy. Zrobimy to jeszcze raz przez telefon'. Zawołałam go do auta. W domu zostały dzieci. On - biały jak ściana. Wykręca się, że to nie jego, że kumpla telefon. Potem mięknie. Że to takie SMS-y tylko, że czuł się samotny, jak byłam z córką w szpitalu. Że się nie spotykał, tylko pisał. Uwierzyłam. Pomyślałam, że wiadomo, jestem gruba, brzydka, darciuch (bo często krzyczałam na niego), więc musiał mieć odskocznię. Ustaliliśmy, że ja spróbuję zapomnieć, a on więcej takich SMS-ów nie napisze.
Zbok w szarym płaszczu
Miesiąc później. Chyba kluczy szukał, czy otwierał drzwi, zauważyłam, że coś chowa do kieszeni. 'Co tam masz?' 'Nic'. 'Szybko, pokaż, co masz w kieszeni'. Wtedy mu już nie ufałam, obserwowałam. Wyciągnął kolejny aparat. Płacz, awantura. Ale on dalej swoje, że tylko pisał te SMS-y. Psycholog, do którego poszliśmy, od razu stwierdził, że mąż jest seksoholikiem. Wspomniał coś o terapii zamkniętej. Nie słyszałam nigdy wcześniej o seksoholizmie. Pomyślałam - co on za głupoty gada. Erotoman kojarzył mi się z kimś obleśnym, w szarym płaszczu, kto przed liceum genitalia wystawia. Ktoś z marginesu, wielki zbok. Ale mój mąż?
Zaczął więc chodzić na terapię, tak na odczepnego. Poszliśmy też kilka razy na terapię małżeńską, ale zrezygnował z niej. Miał swój laptop, który zabrałam do znajomego informatyka. Wszystko odzyskał, co zostało skasowane. Oj Boże, co tam znalazłam. Przeżyłam szok. Jego gołe zdjęcia, które wysyłał do dziewczyn. A on, że to nic takiego, sam sobie robił je telefonem i nigdzie ich nie wysyłał, tylko trzymał. 'Ale po co to robiłeś?' - pytałam. 'Tak sobie' - mówił. Albo: 'Nie wiem'. I gołe zdjęcia tych dziewczyn słane do niego. Różne filmy pornograficzne. I jego filmy. Nakręcał komórką, jak sobie dobrze ręką robi, i wysyłał innym. Wtedy poszłam do niego do pracy, do banku.
Zapukaj, jak masz ochotę
Wielka miłość i w ogóle. Piątkowicz, zawsze grzeczny, poznaliśmy się na dyskotece. Starszy ode mnie o rok, ja mam dziś 28 lat. Był człowiekiem zamkniętym w sobie, nieśmiałym, wycofanym, sądziłam, że to taki jego charakter. To mi się w nim podobało. Wesele było piękne, wymarzone, bogate, cudowna suknia, pełno gości. Córki bliźniaczki urodziły się dziesięć miesięcy później. Syn - po kolejnych trzech latach. Jedna z córek miała poważną wadę serca. Wyszło to po roku. Leczenie, operacje, szpitale. On w delegacjach, ja na oddziałach szpitalnych. Dziecko wyzdrowiało, ale między nami było jakoś dziwnie. Mąż przestał okazywać mi czułość, bliskość, zaczął unikać zbliżeń. Wydawało mi się, że jak żona jest obok, to młody mężczyzna powinien chcieć z nią współżyć.
Coś ze mną musi być nie tak, pomyślałam. Postanowiłam się zmienić. Schudłam, on nic. Więcej sprzątałam, on nic. Lepiej gotowałam, on nic. Byłam milsza, on nadal nic.
Raz przełamałam wstyd i poszłam do sexshopu po płytę z filmem i taki żel intymny. Nigdy nie wyszedł z inicjatywą, żeby tych rzeczy użyć. Skoro pół roku ze mną nie śpi, to może jest chory, ma kochankę, albo, nie wiem, sam z sobą to robi, zastanawiałam się. Próbowałam z nim rozmawiać, ale się wykręcał zmęczeniem. Spał osobno, bo dzieci ze mną. Powiedziałam: 'Posłuchaj, mężu, jestem tu, obok. Będziesz miał ochotę, zapukaj'. Nigdy się to nie zdarzyło. Przyłapałam go na masturbacji. Leżał na łóżku rozanielony. 'To ze mną nie chcesz się kochać, a wolisz ze sobą?' - spytałam. Nic nie odpowiedział.
Za wszelką cenę razem
Wpadam więc do tego banku i mówię przy jakimś pracowniku: 'Daj mi hasło do twojego mejla, bo zrobię tu awanturę'. Wstydził się, więc dał. W domu wchodzę do jego poczty i proszę bardzo, lista 50 adresów do różnych kobiet. Korespondencja z nimi. I znów jego nagie zdjęcia. No, jakby mi ktoś rów wykopał i żywcem mnie zasypał. Wzięłam go do teściów, powiedziałam przy nich. Byli w szoku, ale nie za bardzo chcieli uwierzyć. 'Przecież to fajny facet, wygłupiał się, w sumie to nic takiego nie zrobił - mówili. - Może sobie jakieś filmy ogląda, ale przecież każdy chłop ogląda. Musicie być ze sobą za wszelką cenę, dzieci muszą mieć ojca'. 'Przecież nie można mieć wszystkiego - mówiła moja mama. - Czy on krzyczy na ciebie, pieniędzy ci nie daje? No, okropne, że cię zdradzał, ale może się opamięta. Pamiętaj, u nas w rodzinie rozwodów nie ma'. 'Zdradza się żonę z jedną, dwiema kochankami - mówiłam. - Ale on miał kilkadziesiąt kobiet w tym samym czasie. Jest chory, rozumiecie?'
Im było trudno w to uwierzyć, bo mój mąż uchodzi za ideał, niech mi pani wierzy. Przystojny, zaradny, nie pije, nie pali, opiekuje się dziećmi, wzór człowieka. Z pozoru żyliśmy jak rodzina z pięknej okładki, a w środku żarły nas robaki. Ale żebym myślała o rozwodzie, to nie. Tu troje dzieci, tu dom wspólny, ślub kościelny. Z domu wyniosłam przekonanie, że rodzina jest na pierwszym miejscu, a kobieta jako jednostka się nie liczy.
Raz, pod dywanikiem
Odbiło mi. Niby byłam z dziećmi fizycznie, ale myślami cały czas krążyłam nad nim. Co teraz robi, z kim, gdzie? Zaczęłam pisać listy do kobiet, których adresy były w jego poczcie. Wchodziłam na Naszą- -klasę, szukałam profili tych dziewczyn i porównywałam się z nimi. Groziłam im, że wiem, gdzie mieszkają, i wyślę ich nagie zdjęcia rodzinom. Niektóre dawały się nabrać, odpisywały, że im przykro, przepraszamy, że nigdy więcej. Inne, że sama jestem sobie winna, bo nie umiałam się mężem zająć. Ranił mnie, a ja ciągle przesuwałam granice. Mówiłam, że jak jeszcze raz coś wykryję, to odejdę. Wykrywałam i nie odchodziłam. Płakałam, krzyczałam, on na kolanach przysięgał, że nigdy więcej. I za każdym razem chciałam wierzyć, że mówi już prawdę.
Zainstalowałam mu w komputerze program szpiegowski. I znów szok. Znalazłam zapisy z erotycznych czatów na Sympatia.pl albo eAmore.pl, gdzie mąż ogłaszał się: 'Przystojny 29-latek, zamożny, poszukuje pani do seksu oralnego, z zabawkami, tradycyjnego. Chętnie zasponsoruję panią, niewykluczona dłuższa znajomość'. I jego nowy, lewy numer telefonu. Pisał tym dziewczynom, że żyje ze mną w separacji, że nam się nie układa, pytał, jak daleko mieszkają, bo może zaraz do nich przyjechać. Wiem też, że często jeździł do luksusowych prostytutek. Bez przerwy szukałam dowodów zdrad. Na ulicy wyławiałam wzrokiem kobiety w jego guście. Przeglądałam mu kieszenie, czytałam SMS-y, przeszukiwałam auto. Pod dywanikiem samochodowym znalazłam ukrytą kartkę z numerami telefonów, z podanym obok wiekiem i adnotacjami: 'bi', 'full', 'zabawki'. Raz mi zaproponował, żebyśmy poszli na układ. Przed ludźmi będziemy żyli jak do tej pory, on będzie tu mieszkał, płacił na dom, ale będzie robił, co chce. Powiedziałam mu wtedy, że jeśli nie pojedzie na terapię zamkniętą, natychmiast składam papiery rozwodowe. Pojechał na sześć tygodni. To było półtora roku temu.
Mówię sobie: stop!
Leczę się. Bo też jestem chora. Współuzależniona. Tak jak są uzależnieni bliscy alkoholików czy narkomanów. To nie znaczy, że zachowuję się jak on i bez przerwy myślę o seksie. To znaczy, że obsesyjnie myślę o nim i o tym, co w danej chwili robi. Nie mam już czasu na swoje życie. Stałam się smutną kobietą. On odarł mnie z kobiecości, pokazał, że woli każdą inną. Terapeuta zapytał mnie: 'Jak bardzo odpowiadasz za rozpad małżeństwa?'. Odpowiedziałam: 'Może w 30 procentach?'. Uśmiechnął się: 'Zero procent. Ze-ro. Tyle jest w tym twojej winy'. Wiem już, że nie zawiniłam w jego chorobie. Że mogłabym wyglądać jak Claudia Schiffer, a i tak by mnie zdradzał. W komputerze skasowałam programy szpiegujące. Choć wiele razy mnie korciło, żeby je tam zainstalować. Kusi mnie, żeby przeszukiwać jego ubrania, szperać w samochodzie. Ale wtedy mówię sobie: stop! Co ci to da, tylko będziesz cierpieć.
Kocham go nadal, ale to nie znaczy, że będę z nim za wszelką cenę. Dojrzałam już do tego. Na razie mieszkamy razem, wychowujemy dzieci, nic więcej. On chodzi na spotkania grupy Anonimowych Seksoholików, niby się leczy. Mówi, że chce być ze mną i dziećmi, chce zacząć wszystko od początku. Może i chciałby, tylko dlaczego wracając wcześniej do domu, dwa razy przyłapałam go, jak szybko zmieniał stronę w komputerze? A gdy sprawdziłam, co oglądał, dlaczego wyskoczyły ogłoszenia prostytutek i pornografia? Zapytałam go o to, ale znów odpowiedział wymijająco.
-
Wplyw religii
biwalencik
11.08.09, 16:34
Religia miesza ludziom w glowach.. Strasznie»
-
Nareszcie
minka.b
11.08.09, 23:25
Zaczyna się otwarcie mówić o seksoholiźmie.To paskudna choroba z którą trzeba żyć do końcaNiestety seksoholizm nie dotyczy tylko mężczyzn ale także kobiet, co niestety jaet dużo bardziej »
-
Z którego świata jesteś, kobieto?
pyteasz
12.08.09, 21:40
[b]Przestańcie karmić trolla misiaczka1281 ![/b]»
W numerze z 6 marca
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
-
Za rzeczką jest już inny kraj
Rozmowa z Marią Mileńko, laureatką międzynarodowego konkursu 'I love Europe'
-
Różowy sposób myślenia
Pink Stinks to nowy ruch społeczny, który sprzeciwia się seksualizacji dziewczynek i uprzedmiotowieniu kobiet. Działa w Wielkiej Brytanii i Polsce, a jego zwolennicy nawołują: ...





więcej zdjęć
odtwórz




