W szkole podstawowej upominano nas, byśmy nie były dziewczynkami łatwymi. Starałyśmy się, by w trakcie fikołków na trzepaku nie było widać majtek, a jeśli już, to tak zwane majtki gimnastyczne, granatowe szorty. Zakładało się je przezornie pod spódnicę i na prowokacyjne okrzyki chłopaków "Majtki widziałem!", odpowiadało triumfalnie "No i co? To były gimnastyczne!".

Dobrze wiedziałyśmy, że dziewczyną łatwą być się nie powinno, to nawet gorsze niż być "chłopaczarą". Chłopaczara zwyczajnie lata za chłopakami, bo lubi, a dziewczyna łatwa pozwala im na różne rzeczy nie dlatego, że chce, ale dlatego, że oni chcą. Chłopaczary mogły budzić tajony podziw, łatwe dziewczyny - jawne lekceważenie...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.