http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Dlaczego on nie chce dziecka? - Wypowiedzi psychologów

Ewa Woydyłło:
2004-03-03, ostatnia aktualizacja 2010-02-08 15:16

To wspólna decyzja


Fot. sxc.hu
Uważam, że niezgoda na rodzicielstwo przysługuje obydwu płciom. Kobiecie wolno dziś nie chcieć dziecka, mężczyźnie też. Problem staje się poważny wówczas, gdy uwzględnimy wiek kobiety i związany z nim zegar biologiczny. Nie tyka on dla mężczyzn. Kobiety po prostu nie mogą odkładać w nieskończoność decyzji o macierzyństwie. Jeżeli mąż tego faktu nie bierze pod uwagę, jest to kiepski mąż. Byłoby oczywiście najlepiej, gdyby kandydaci omówili swoje życiowe pragnienia i cele, zanim jeszcze zwiążą się na stałe. Oboje mogliby zawczasu wycofać się i poszukać odpowiedniego partnera do takiego życia, jakie sobie wymarzą. No, ale śluby biorą nie tylko dojrzali ludzie. Wielu nie zna dobrze swych narzeczonych ani nie zna też samych siebie. W kilku znanych mi przypadkach do rozmowy o dziecku doszło po latach wspólnego życia. Scenariusz był podobny: kobieta pewnego dnia mówi do męża: "Co ty na to, żebyśmy mieli dziecko?". Traktuje pytanie retorycznie, bo w ogóle nie przychodzi jej do głowy, że mąż mógłby się tym pomysłem nie zachwycić. A on na to, że nie ma mowy. Poszczególni panowie wytaczali różne argumenty: nie chcą dziecka, nie teraz albo wcale.

Oczywiście pierwszą myślą, jaka tym żonom przyszła do głowy, było: "On mnie chyba nie kocha". Niestety, można tę obawę podzielać. Jeżeli "kochać" znaczy m.in. uwzględniać najważniejsze potrzeby bliskiej osoby, to faktycznie coś tu jest na rzeczy. W takiej sytuacji można pójść razem z mężem do psychologa. Oczywiście on musi się na to zgodzić, a wcale nie zawsze się to udaje. Szkoda, bo specjaliście od terapii małżeńskiej dość łatwo jest rozpoznać prawdziwą przyczynę sporu i pomóc rozwiązać trudną kwestię. Co się stanie, jeżeli ona postawi go przed faktem dokonanym? Możliwe, że on odejdzie. Wtedy, paradoksalnie, może nie być najgorzej. Ona odpłacze, odcierpi i dziecko przyjdzie na świat po prostu w niepełnej rodzinie. Od samej matki będzie zależało, jaki stworzy dom. Wariant, w którym mąż nie porzuca żony, tylko zostaje mimo narodzin dziecka, może mieć dwojaki przebieg. Pozytywny, gdy ojciec przełamie niechęć i rozsmakuje się w ojcostwie - wiele kobiet na to liczy. I wariant najgorszy: ojciec zostaje, ale nie cierpi dziecka i żony, która go wrobiła. Takie dziecko będzie czuło, że "należy" tylko do matki. Jak sobie wytłumaczy niechęć ojca? Tak jak wszystkie dzieci na świecie: że jest niepotrzebne, nieudane, nie takie, jakie powinno być. Dlatego jeżeli masz ochotę i zamiar spełnić się w macierzyństwie oraz w życiu rodzinnym, poszukaj partnera, który ten zamiar podziela. Jeżeli pokochałaś kogoś, kto odrzuca taką perspektywę, nie próbuj zrobić z niego rodzica na siłę

Jesteśmy odpowiedzialni

Myślę, że statystyczny polski mężczyzna niechętnie decyduje się na dzieci, bo ma poczucie odpowiedzialności. Zapraszanie do tego popsutego, trudnego i nieobliczalnego świata całkowicie od nas zależnej istoty wymaga dziś głębokiego namysłu. Nie sposób przewidzieć, czy będziemy mieli pracę i czy zarobimy wystarczająco dużo, aby nakarmić, ubrać, wykształcić i utrzymać w zdrowiu nasze dziecko. Jak można zapraszać kogoś do siebie, skoro z góry wiadomo, że nie będziemy mieli czasu ani siły, aby się drogim gościem odpowiednio zająć, aby mógł się poczuć chciany, ważny, mile widziany? Jak mu spojrzymy w oczy, gdy dorośnie i okaże się, że jego z wielkim trudem i nakładem kosztów osiągnięta wiedza i umiejętności nie są nikomu do niczego potrzebne? To trudne i ważne pytania. Trzeba mieć wiele wiary, optymizmu, a może nawet brawury, by mimo wszystko decydować się na kinderbal

W numerze z 13 marca