Elżbieta jest dziennikarką w jednej z regionalnych gazet. Ma 35 lat i dwójkę dzieci. Jedno półtoraroczne, drugie w pierwszej klasie. Mąż jest adwokatem. Często nie ma go w domu.

- Do tej pory byłam zastępcą naczelnego. Dobra pensja i sporo pracy. Teraz gazeta ma kłopoty finansowe: zwolniono sporo osób, wydawca zaczął ciąć wynagrodzenia i dodawać obowiązków. Kiedyś nie musiałam pisać tekstów. Zajmowałam się zarządzaniem. Teraz mam podwójne obowiązki. Rano zajmuję się sprawami administracyjnymi, po południu piszę lub jestem na dyżurze. Normalnie pracowałam od 9 do 18. Ostatnio do 21. Kiedy się poskarżyłam szefowi, usłyszałam: ''Nie musisz tu pracować''. Idą kolejne zwolnienia - to oznacza kolejne obowiązki dla tych, co zostaną.

Elżbieta próbowała zmienić pracę. Nie udało się. Ma dom, dzieci, kredyt do spłacenia.

- Rano jest opiekunka, ale codziennie po...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.