http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

''Mąż zaprowadził mnie do psychiatry''. Zaharowani mają dość

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
08.02.2012 , aktualizacja: 31.01.2012 17:57
A A A Drukuj
Zaharowani Rys. Marek Sobczyk Zaharowani
W pracy wybuchałam jak bomba albo szłam do schowka na ubrania ryczeć. Często pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, są objawy somatyczne: bóle głowy, mięśni, brzucha, powracające infekcje, uczucie niedającego się zniwelować zmęczenia, kłopoty ze snem, dramatyczny zanik potrzeb seksualnych. Wymieniłam tylko kilka z nich. Rozmowa z psycholog Dorotą Merecz-Kot
SONDAŻ
Dlaczego wiele osób pracuje aż do wyczerpania sił?

Bo mają wygórowane, często chore ambicje
Bo mają w swoim życiu niewiele poza pracą
Bo boją się o swoją przyszłość
Bo nie wiedzą, że stres i wypalenie nie są integralną częścią życia. Można przecież zyć radośnie, spokojnie

Elżbieta jest dziennikarką w jednej z regionalnych gazet. Ma 35 lat i dwójkę dzieci. Jedno półtoraroczne, drugie w pierwszej klasie. Mąż jest adwokatem. Często nie ma go w domu.

- Do tej pory byłam zastępcą naczelnego. Dobra pensja i sporo pracy. Teraz gazeta ma kłopoty finansowe: zwolniono sporo osób, wydawca zaczął ciąć wynagrodzenia i dodawać obowiązków. Kiedyś nie musiałam pisać tekstów. Zajmowałam się zarządzaniem. Teraz mam podwójne obowiązki. Rano zajmuję się sprawami administracyjnymi, po południu piszę lub jestem na dyżurze. Normalnie pracowałam od 9 do 18. Ostatnio do 21. Kiedy się poskarżyłam szefowi, usłyszałam: ''Nie musisz tu pracować''. Idą kolejne zwolnienia - to oznacza kolejne obowiązki dla tych, co zostaną.

Elżbieta próbowała zmienić pracę. Nie udało się. Ma dom, dzieci, kredyt do spłacenia.

- Rano jest opiekunka, ale codziennie po powrocie do domu wszystko jest na mojej głowie: przypilnować dzieci, wykąpać, położyć spać, ugotować obiad na następny dzień, wyprasować ubranka. Kładę się spać koło godz. 1. Pobudka przed 6. A w nocy jeszcze karmię córeczkę piersią.

Pół roku temu Elżbieta wstała, usiadła na łóżku i zaczęła płakać.

- Płakałam trzy, może pięć godzin. Mąż i opiekunka coś zrobili z dziećmi. Nie poszłam do pracy. Następnego dnia też nie. Nie chciało mi się ani pić, ani jeść, nie obchodziło mnie nic. Już wcześniej coś było nie tak. Prowokowałam awantury. W pracy wybuchałam jak bomba albo szłam do schowka na ubrania ryczeć. Mąż zaprowadził mnie do psychiatry. Leczę się. Jestem na zwolnieniu. Nie wiem, co będzie dalej. Zwariowałam od nadmiaru obowiązków.

To bardzo drastyczne określenie: ''Zwariowałam od nadmiaru obowiązków''. Jak ten stan nazwać? Lekarz pewnie powie: depresja lub załamanie nerwowe.

Rzeczywiście w uproszczeniu objawy wskazują na reakcję depresyjną. Trafne jest też spostrzeżenie bohaterki, że jednym ze źródeł załamania jest nadmiar obowiązków. Tyle że nie jest to warunek wystarczający. Zwykle mówi się o konstelacji różnych czynników: sytuacji zawodowej, rodzinnej i indywidualnych właściwości człowieka. Poza tym sam nadmiar obowiązków jest pojęciem subiektywnym. Znam takie osoby, które mają pracę lżejszą od powietrza i czują się przeciążone, oraz takie, które naprawdę tyrają jak woły, a jednak zaskakują swoim nieprawdopodobnym zadowoleniem z życia i energią.

A co się dzieje z człowiekiem w takie sytuacji, w jakiej jest Elżbieta?

Ten stan nazywamy stresem przeciążenia - zbyt dużo rzeczy do zrobienia w ograniczonym czasie, wysiłek intelektualny, fizyczny i psychiczny przekraczający nasze możliwości. Jeśli taka sytuacja trwa krótko, mobilizujemy nasze zasoby, by jej sprostać, i często się to udaje. Jednak jeśli mamy do czynienia z długim okresem zmagania się z taką sytuacją, nasze siły się wyczerpują. To tak jak z samochodem - nie pojedzie, gdy nie ma benzyny w baku, a taką benzyną dla naszego organizmu jest odpoczynek.

Często pierwszym sygnałem, że coś jest nie tak, są objawy somatyczne: bóle głowy, mięśni, brzucha, powracające infekcje, uczucie niedającego się zniwelować zmęczenia, kłopoty ze snem, dramatyczny zanik potrzeb seksualnych. Wymieniłam tylko kilka z nich.

Niestety, wielu z nas albo te objawy ignoruje, albo nie wiąże ich ze stresem. Ciało i psychika funkcjonują jak system naczyń połączonych - kłopoty ciała stają się kłopotami duszy i odwrotnie.

A jak objawia się choroba duszy?

Na poziomie psychicznym stres przejawia się choćby w skłonności do irytacji, wybuchów gniewu, kłopotów z koncentracją. Im bardziej przeciążony jest organizm, tym więcej czasu potrzebujemy na realizację zadań, które wcześniej wykonywaliśmy w mig. Ujmę to tak: jeśli mamy tysiąc rzeczy na głowie, gonią nas terminy, funkcjonujemy w cieniu groźby utraty pracy, w domu czeka stos ciuchów do wyprasowania, to każda dodatkowa informacja, każda dodatkowa nieprzewidziana okoliczność kompletnie wytrąca nas z równowagi - nie mamy już mocy przerobowej, by objąć ją uwagą, przetrawić, zrobić coś z nią. Mamy poczucie, że wszystko zaczyna się sypać, i reagujemy nieadekwatnie.

To już jest stan poważny, a co jest takim pierwszym sygnałem, że za dużo tego wszystkiego?

Przedłużające się godziny pracy, zabieranie pracy do domu, ciągłe myślenie o pracy w domu, napięcie, sen nieprzynoszący wypoczynku, uczucie ciężkości, brak panowania nad emocjami.

Zawsze miałam wrażenie, że ludzie z reguły są leniwi. Mają jakiś wewnętrzny mechanizm obronny przed zaharowywaniem się.

Czasami w życiu następuje spiętrzenie spraw, którymi trzeba się zająć. Takie okresy wymagają od nas wzmożonego wysiłku. Dobra forma psychofizyczna, wsparcie ze strony innych sprzyjają radzeniu sobie z tą mnogością. Jeśli to samo się przydarza, kiedy czujemy się źle, a pomoc ze strony innych jest niedostępna, znacznie trudniej jest sobie z tym nadmiarem poradzić.

Nasze samopoczucie i zdrowie zależy też od tego, jak interpretujemy to, co nam przynosi życie. Fakty jako zdarzenia są same w sobie neutralne, dopiero znaczenie, jakie im przypisujemy, decyduje o tym, jak się zachowujemy i co czujemy. Z opisywanej historii wyziera perfekcjonizm, zarówno ten dotyczący działania - wszystko, czego się tknę musi być zrobione bardzo dobrze - jak i tzw. perfekcjonizm tożsamości zawierający się w przekonaniu, że ludzie nie będą mnie akceptować, jeśli okażę słabość, popełnię błąd. Elżbieta na wszystkich frontach nie odpuszcza, działa na maksa - chce być jednocześnie najlepszą dziennikarką, matką i żoną, pada z nóg, ale zaciska zęby i pucuje mieszkanie. Katuje się, bo jest przekonana, że tak musi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (39)

  • dyzlav

    Oceniono 1 raz 1

    Zrobiłem tak samo. Namówiłem swoją byłą dziewczynę, która nie chciała się ode mnie odwalić, żeby zakręciła z moim kumplem psychiatrą. Już dziesięć lat wcześniej widziałem, że jej się podoba, ale wtedy byłem zazdrosny, bo to była moja pierwsza dziewczyna.

    Pomogło. Mi i jej. Ech, ci psychiatrzy.

  • psycho.rada

    0

    brak odpoczynku, nadmiar obowiązków w pracy jak i w domu, może spowodować wyczerpanie organizmu nie tylko fizyczne, ale również psychiczne. Człowiek może stracić chęć wykonywania zadań, wypełniania poleceń. kiedy coś przekracza możliwości, zasoby jakie ma stają się nie wystarczające aby podołać obowiązków, jest to znak, że dzieje się coś niepokojącego. Wymagania są zbyt duże oraz brak energii na ich wykonanie może być pierwszym sygnałem. W taki sposób może zacząć rozwijać się depresja albo inne zaburzenie psychiczne. Występują wtedy takie objawy jak: brak apetytu, objawy somatyczne, bezsenność lub nadmierna senność, poczucie brak sensu, brak zainteresowania czymkolwiek, obniżony nastrój. Aby nazwać zaburzenie depresją, objawy powinny utrzymywać się co najmniej 2 tygodnie. Jak poradzić sobie z nią? Warto zgłosić się do specjalisty oraz rozpocząć terapię i/lub farmakoterapię. Nie ma na co czekać, gdyż objawy mogą się nasilić. Ważne w tym wszystkim jest wsparcie społeczne, które ułatwia poradzenie sobie z problemem.
    Zapraszam do zapoznania się z darmowymi poradnikami pokonac-depresje.psychorada.pl/ oraz dobry-terapeuta.psychorada.pl/

  • szeregowy_agent

    Oceniono 11 razy 7

    Dobry mąż zamiast żonę przytulić i porozmawiać, jak sensownie podzielić obowiązki itd., wiezie ją do psychiatry - po dopalacze. A w przyszłości (przy rozwodzie, który jest tylko kwestią czasu) jak znalazł - żona wariatka, leczona psychiatrycznie.

    • szeregowy_agent

      Oceniono 7 razy 5

      @szeregowy_agent
      I w taki sposób zachowuje się dwoje ludzi, którzy umiejętność komunikowania się mają w cv.

    • camparis

      Oceniono 2 razy 2

      @szeregowy_agent
      Skąd wiesz, że nie próbował wcześniej rozmawiać? Myślę, że po prostu generalizujesz. Nie trzeba się wstydzić tego, że potrzebowało się pomocy lekarza. Nawet jeśli jest to psychiatra.

  • belle.du.jour

    Oceniono 20 razy 16

    Pani psycholog nie ma pojęcia o życiu a jej porady są rodem z "self-help book" - jeśli czujesz się przeciążona to twoja wina, trzeba po prostu rzucic pracę, przeprowadzic się na wieś i kozy wypasac albo w ostateczności wytłumaczyc szefowi, że chcesz miec mniej obowiązków i już.. Przecież wyraźnie jest napisane, ze szef Elżbiety zwalnia pracowników na prawo i lewo a tym, którzy zostają narzuca więcej obowiązków. Elżbieta próbowała wynegocjowac mniej obowiązków ale usłyszała znamienne słowa "czy chesz tu pracowac?" Czy w takim układzie ma wybór? Mam znajomą, która powiedziała "nie" w takiej sytuacji.. ale ona ma bogatego męża i 2 niańki do dyspozycji, może sobie na to pozwolic. Normalna kobieta z reguły nie ma na to szans. Dwoje malutkich dzieci też wymaga wiele pracy.. dobrze znam ten ból. Wracałam do domu o 20tej bo takie były oczekiwania... nie, nie w Polsce tylko w USA (a pani psycholog tak się powołuje, że cierpiętnictwo i zamęczanie się to tylko w Polsce.. widocznie nie zna realiów innych krajów, gdzie kapitalizm jest jeszcze bardziej drapieżny). Kobiety w mojej firmie (duża kancelaria prawnicza) odciągały pokarm dla dziecka siedząc w toalecie bo macierzyński był 6 tygodniowy a potem na full do pracy! Można oczywiście nie miec dzieci lub nie wykonywac zawodu.. pewnie taki wybór widzi pani psycholog. Ja się też wypaliłam i zrezygnowałam z pracy na pełen etat (czyli ok 10-12 godz dziennie).. na pół etatu tam nie zatrudniali, więc założyłam swoją firmę. A to wiąże się z innego rodzaju stresem i trzeba miec kasę by na to sobie pozwolic. Pani psycholog, w swojej nieskończonej mądrości rodem z pop-psychology, nie widzi tego, że zmęczenie i krańcowe wyczerpanie nie bierze się li tylko z perfekcjonizmu.. niestety takie są wymogi współczesnego życia. A mężowie zwykle nie zarabiaja tyle by utrzymac rodzinę bez pracującej matki. No i kółko się zamyka. Najlepiej to winic ofiarę tego wszystkiego czyli "perfekcjonistkę" i "cierpiętnicę".

  • madame_mage

    Oceniono 19 razy 19

    kobieta pracuje na pelen etat, a nawet ponad i karmi 1,5 roczne dziecko piersia w nocy...??!! no to chyba na wlasne zyczenie doprowadzila do zalamania nerwowego...

    A propos "perfekcjonizmu" - tez mnie irytuje naduzywanie tego slowa przez psychologow. Co artykul o przepracowanej, zestresowanej matce-polce to pojawia sie tekst typu: chce byc perfekcjonistka, to za duzo, musi przystopowac, bla, bla, bla... I z czego ma niby zrezygnowac?? ma nie sprzatac domu? nie robic zakupow? nie prasowac? nie gotowac? faktycznie, straszny "perfekcjonizm" ja przesladuje.

    Zawsze albo jest zbytnia perfekcjonistka albo... zle zorganizowana. Niewazne, ze w pracy siedzi do 18, a nawet jak do 16 siedzi, a potem odbiera dzieci z przedszkola, szkoly to i tak czesto jest zbyt zmeczona, zeby w domu posprzatac, zrobic zakupy, ugotowac codziennie obiad. Ale psycholog powie.... na wszystko jest czas, trzeba sie tylko dobrze zorganizowac...??!! juz nie moge tego sluchac!

  • wj_2000

    Oceniono 13 razy 5

    Póki dzieci nie podrosną matka powinna siedzieć w domu, a konto emerytalne powinno być wspólne.
    I nikt mnie nie przekona, że czarne jest białe i vice versa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX