'Szczota' i Sylwia. Obie są DDA, obie księgowe, obie mieszkają na warszawskiej Pradze - jedna na Targówku, druga na Bródnie. Jest jeden powód, żeby opowiedzieć ich historie razem.
'Szczota' woła o uwagę W starze dzwonią butelki z mlekiem. 'Szczota' się cieszy, kiedy ojciec - kierowca i zaopatrzeniowiec - zabiera ją do pracy. Ma przy tym pilnować, żeby tata nie zasnął za kierownicą. A kiedy kierowcy po tygodniu pracy zjeżdżają do bazy pod ich domem, wyciągają wódkę i piją, wtedy matka wysyła ją po ojca. Później dowie się na terapii, że jedno i drugie to nie jest bliska więź z ojcem, tylko przerzucanie na dziecko odpowiedzialności. Kiedy ma dziewięć lat, chodzi na bazar po wielkie tygodniowe zakupy. Dlaczego ona, skoro matka nie pracuje? Idzie z młodszym bratem, funduje mu bujanie na automatycznym koniku, a w domu dostaje ochrzan, że tyle wydała. Na terapii będzie się leczyła z chorego stosunku do pieniędzy.
Jej Pierwszą Komunię Świętą świętuje cała rodzina. I na wieczorną mszę komunijną nie ma już kto z nią pójść, wszyscy są pijani. Ojciec pije ciągle. Matka w ukryciu, oficjalnie ma ciągłe migreny. Gdybyś przyszła wtedy do 'Szczoty' do domu, to byłabyś zachwycona, jaką świetną ma matkę. Bo jej znajomi są zachwyceni. W liceum, jak się urwą z lekcji, idą do niej, palą papierosy w pokoju, a matka potrafi się do nich przysiąść i pogadać. Matki nic nie ruszy. Nawet jak 'Szczota' przez trzy lata kibluje w pierwszej klasie liceum. Nawet jak rok przesiaduje na Starówce z punkowcami, narkomanami. Nawet jak sobie ufarbuje włosy na zielono. Nawet jak będzie chodziła w czarnej spódnicy do ziemi, a w następnym tygodniu w mini powyżej majtek i punkowych glanach. Zero reakcji.
A nawet jak jej zamkną drzwi na noc, żeby nie wyszła z
mieszkania, a ona się wyrwie na imprezę przez okno (mieszkają na parterze) i rano wróci ostentacyjnie przez drzwi - to nic, jednego słowa nie powiedzą. 'Szczota' po terapiach wie, że to było jej wołanie o uwagę. Rysuje smutne obrazki. Zachowa się jeden - wielkie blokowisko narysowane ołówkiem, a na tym tle czerwony domek jak z bajki. Uwagę znajduje gdzie indziej. Zaczynają się osiemnastki, idzie do koleżanki ze swoim chłopakiem, ale wychodzi z innym. Michał - czysta chemia, czyste szaleństwo. Jak ją dotyka, to włosy jej się jeżą. We wrześniu z nim zrywa, w październiku bierze go na imprezę, bo nie ma z kim pójść. Jest wódka, idą do łóżka, wracają do siebie. W styczniu ciąża, w lutym ślub. Amen.
Sylwia przeżywa masaż Sylwia przyjmuje Tomka do pracy. Małolat, jeden z wielu, ale się nada. Informatyk, a przyszedł na rozmowę w garniturze. Siedzi na końcu korytarza i dyskutuje z kolegą, że go wszędzie słychać. Zaczynają się drugie wesela koleżanek - dziewczyny już po rozwodach - Sylwia nie ma z kim pójść. A to akurat ważna impreza, tę koleżankę sama wyciągała z pierwszego związku. Pyta Tomka, ten się zgadza, ale trzy dni przed weselem nie przychodzi do pracy, zachorował. - To może odpuśćmy?
- Nie, nie, ja wyzdrowieję. Garnitur kupiłem i w ogóle. Sylwię zastanawia, co znaczy to 'w ogóle'. Tańczą do rana, Sylwia szaleje jak nigdy. Włosy - długie loki, specjalnie zakręcone na wesele - się jej od tego tańca prostują. Nad ranem kapela gra wolne kawałki. - Tomek, ty mnie tak nie przytulaj, bo ja sama tyle czasu jestem - Chcę, żeby ci było dobrze.
Zaczynają się spotykać. Tydzień później Tomek wpada z wizytą; przegadają całą noc. Tydzień później znów, ale co będzie wracał przez całe miasto po nocy autobusami, nocuje na sofie. Tydzień później jadą razem na weekend nad morze. Szybko dojeżdżają, bo Sylwia jeździ ostro, więcej lewym pasem niż prawym.
Pokazuje mu morze, ukochaną plażę w rybackiej wiosce. A on ją oprowadza po Gdańsku, opowiada o żeglarstwie. Sylwia jest oczarowana, zawsze chciała, żeby facet nie wisiał tylko na niej, żeby miał swój świat, który jej będzie pokazywał. Idą do hotelu, Tomek wymasuje jej plecy po podróży. I przeżyją swój pierwszy raz. Sylwii śni się ciepłe morze, takie, nad którym nigdy nie była. I że płynie w tym morzu z kimś za rękę.
'Szczota' bierze kamerę Mieszkają u rodziców 'Szczoty', Michał wprowadził się przed ślubem, bo zawalił szkołę i uciekł z domu. Z następnej też wyleci, znajduje pracę jako akwizytor. Potem lepszą - handlowca w sieci telefonii komórkowej. Z kasą cienko. 'Szczota' bawi córkę i jeszcze się uczy, początkowo w szkolnym ośrodku socjoterapii, potem w wieczorówce. Utrzymują ich rodzice, a ojciec Michała jeździ z nią na giełdę w Ząbkach po mleko w proszku dla małej. Po dwóch latach przeprowadzają się do babci Michała. Od początku nie mogą się dogadać. 'Szczota' kupuje zmywarkę, a babcia zmywa w zlewie. 'Szczota' prosi, żeby dziecku nie dawać słodyczy, babcia daje. 'Szczota' przywozi psa ze schroniska, babcia na złość: da kość, jak ma nie dawać, odepnie, jak jest przypięty.
Może to nie ze złego serca, bo jak 'Szczota' idzie do studium księgowości, to babcia jej płaci za szkołę. Martwi się też, że puszcza Michała samego na imprezy - żeby jej kiedyś nie zdradził. Imprezy są kilka razy w tygodniu. Do czasu, kiedy w Harendzie ktoś dźgnie nożem kolegę Michała. Wtedy przenosi się z piciem do domu. Siada przy komputerze, pije piwo albo wino. 'Szczota' idzie spać. Tak co drugi dzień. W dniu bez alkoholu nic mu nie pasuje, jakby miał PMS. Kiedy czeka na wieczorne picie, jest do rany przyłóż. Imprez rodzinnych 'Szczota' nie cierpi. Lepiej się robi, gdy kupują
samochód, bo nie musi czekać, aż on skończy pić i będą razem wracać. Wstaje, zabiera dzieci - bo mają już wtedy dwie córeczki - i mówi krótko: - Jedziemy.
Michał wsiada, ale dziamga całą drogę. Raz, niedopity, chce wracać. - Stawaj, zatrzymaj się! 'Szczota' staje na torach: - Wypier... mi z samochodu! I przysięga, że zostawiłaby go w samochodzie na przejeździe i poszła na piechotę, gdyby nie dzieci. Dojeżdżają do domu, ona chce się kłaść, on siada w pokoju i znów dziamga. 'Szczota' bierze kamerę, nagrywa go, a następnego dnia każe mu obejrzeć film. Śni jej się, że jedzie samochodem, ale nie ma kierownicy, nie dosięga do pedałów. Ciągle jej się to śni. Babcia kupuje Michałowi alkomat. Rano wstaje i dmucha, czy może jechać do pracy. 'Szczota' marzy, że kiedyś go wreszcie złapią.
Dopiero na terapii usłyszy, że to ona powinna zadzwonić na policję, że pijany kierowca wsiadł do samochodu, a nie liczyć na to, że ktoś to za nią rozwiąże.
Sylwia pływa w morzu
- To ty masz dzieci?! - Tomek jest zdumiony. Niby wcześniej o tym wiedział, ale nie wiedział, co to znaczy. Że wpadają ze szkoły, paplają jedna przez drugą, za chwilę gdzieś lecą jak dwa małe tajfuny.
- W każdej chwili możesz wyjść - Sylwia bywa oschła. Chyba nawet chce trochę zniechęcić Tomka do siebie. Po pierwsze, jest od niej o sześć lat młodszy. A po drugie, chyba za bardzo się stara. A jak teraz się tak stara, to co będzie, jak przestanie?
Przeczytaj: Bezczas, bezruch, bezrobocie>>