Skomentuj:
Komentarze (40)
-
@slamazzar
> Jak ktoś nie jest w stanie poświęcić tych 2 lat, czy choćby roku na "własnoręczną" opiekę nad > dzieckiem (żona zwyczajnie nie chce lub mąż za mało zarabia), to raczej powinien sobie to
> dziecko odpuścić.
Kim jesteś by decydować kto powinien mieć dziecko a kto nie? -
@princealbert
>'Uważam, że nie da się pogodzić studiowania i wychowywania dziecka'.
>no dobra, a prace to sie da pogodzic? Czy tez kobieta ma siedziec w domu jak ta kura?
Nie, jak kura, tylko jak homosapiens. Kurczak nie wymaga stałej opieki, a dziecko owszem. Jak ktoś nie jest w stanie poświęcić tych 2 lat, czy choćby roku na "własnoręczną" opiekę nad dzieckiem (żona zwyczajnie nie chce lub mąż za mało zarabia), to raczej powinien sobie to dziecko odpuścić.
A czy najlepszy czas jest w takim razie tuż po studiach? Heh, mój ojciec kiedyś stwiedził, że powinien być zakaz posiadania dzieci przed trzydziestką, "bo człowiek jest jeszcze smarkaty". A sam jest starszy ode mnie o 27 lat, mądrala :)
@moni_h7
> Moim zdaniem to wstyd, jeśli ktoś ciągnie kasę od rodziców na studia, bo powinien sam na siebie zarobić
Nie wszystkie studia są płatne! A wymaganie od studenta dziennego samoutrzymywania się, to dopiero jest szczyt bezczelności... -
Rzeczywiście wypowiedzi pani profesor na temat "przedwojnia" sa idiotyczne i zaściankowe, ale zgadzam się z opinią, że studia to nie czas na dzieci. Bo przepraszam, kto zajmue się dzieckiem, kiedy mamusia jest na uczelni? A kto zarabia na nią i dziecko? Tatuś? - Nie, przecież tatuś też studiuje... Wiadomo, dziadkowie!!! Moim zdaniem to wstyd, jeśli ktoś ciągnie kasę od rodziców na studia, bo powinien sam na siebie zarobić, ale płodzenie dzieci i zostawianie je swoim rodzicom (którzy dodatkowo karmią całą "rodzinkę studencką" i płacą za nią rachunki) to już jest szczyt bezczelności i pasożytnictwa!!!
-
O jak ja dobrze pamiętam te czasy! Rodzice szybko kończyli edukację, bo płodzili potomstwo. Najpierw mieszkanie komunalne, potem wymarzone dwa pokoje, całe 34m/kw kątem u teściowej. Potem "jakoś miało się ułożyć". Ale nigdy nie układało się, bo niskie kwalifikacje, bo to bo tamto, i zanim zauważyli to przemieszkali tak całe życie. Ale przecież życie mieli poukładane i wzorcewe - "pokorne cielę dwie matki ssie", raz coś dała jedna teściowa, raz druga - mozna było ciągnąć. Układ, w którym teściowa zajmuje się wnukami, płaci za mieszkanie póki może. Teraz o takich układach mówi się "patologia i margines" i dobrze, że młodzi ludzie mają dojrzalsze podejscie do życia, posiadania dzieci, przynajmniej nie krzywdzą potomstwa.
-
jak widać baba babie nie przepuści co widać po komentarzach. Tylko ze ta kobieta ma świetą rację. Studia nie są dla każdego. Albo chce mieć sie rodzinę albo chce się być dobrym fachowcem. Sam tego doświadczyłem jak mnie kobieta oblała na ważnym egzaminie a ja nie miałem sie jak uczyć bo spotkało mnie kilka przykrych chwil w zyciu, choroba, śmierć w rodzinie i rozpad związku. usłyszałem "jak to problemy osobiste to może warto przełożyć ten egzamin". Dziś patrzę na to z perspektywy czasu i uważam ze miała święta racje.
Małżeństwo studenckie jest ok dopóki nie przeszkadza w studiowaniu. i tyle. z tym zawsze można poczekać. A przed wojną to były zdrowsze zasady co nie ulega wątpliwosci. Wbrew pozorom człowiek iał więcej niezależności i wolnosci niz dziś. Zwłaszcza w relacjach rodzinnych bo to co się dziś dzieje i rozciąganie tych rodzin i sztucznych formalności jest po prostu nie do zniesienia. Zycie było zdrowsze bo naturalne i tyle. teraz każdy chce miec wszystko od razu i najlepiej na kredyt. Miłość chyba też -
Dżizas, skąd oni to pudło wzięli? Moja babka-staruszka ma nowocześniejsze poglądy, może dlatego, że na własne oczy widziała, jak to bywało "przed wojną" i jak do tej pory (odpukać) skleroza ją łaskawie omija.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX













