http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Pierwsza Komunia Święta

Olgierd Niewiadomski
10.05.2011 , aktualizacja: 05.05.2011 13:10
A A A Drukuj
Mieszkamy w blokowisku w Warszawie, pracujemy w korporacjach, a nasza córka Ania ma w tym roku Pierwszą Komunię Świętą. A raczej to my mamy jej komunię
Komunia
rys. Tymek Jezierski
Komunia
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
6 września, poniedziałek

Żona dziś przyszła po Anię wcześniej do szkoły, żeby porozmawiać z panią katechetką, kiedy będzie komunia, bo musi zarezerwować lokal. Wiemy od znajomych, że wrzesień to ostatni dzwonek. Problem w tym, że nie wiadomo, którego dokładnie będzie komunia. A katechetka nie chciała powiedzieć, bo proboszcz zabronił podawać terminu aż do zebrania, które będzie 26 września. Ale żona przyparła ją do muru i znamy tajemnicę: 8 maja. - Tylko niech pani nikomu nie mówi - zastrzegła katechetka. Żona powiedziała, ale tylko jednej koleżance.

Jednak najpierw wzięła Anię i pojechały do restauracji M. na naszym osiedlu. Byliśmy tam wiosną na obiedzie i nam się podobało. Ale okazało się, że wszystkie terminy już zajęte. Jesteśmy na liście rezerwowej, mamy szanse, bo jedna pani zarezerwowała trzy niedziele i do jutra ma się zdecydować, na którą wpłaci zaliczkę.

7 września, wtorek

Klęska. Pani, która zarezerwowała trzy niedziele, wpłaciła bezzwrotne zaliczki po połowie kosztów na wszystkie trzy. Żona załamana. Restauracja M. powinna nam postawić za to sobotni obiad, bo zmusiliśmy panią do takiego wydatku.

9 września, czwartek

Podjechaliśmy do dwóch innych restauracji na naszym osiedlu, ale tam nam się mniej podoba. Są jeszcze miejsca, mają przesłać menu. W jednej usiadła z nami pani menedżer. Żona wybierała, co goście mają jeść. Najpierw rosołek albo barszczyk z uszkami, bo przecież nie zamówimy na dziecięcą imprezę żurku z kiełbasą. Na drugie kotlecik z kurczaka albo mięsko z grilla. Pani menedżer poradziła jeszcze przystawki, więc żona wybrała talerz wędlin, małe tortilki z sosami, sałatkę grecką. Tego już nie dałem rady spokojnie przełknąć. Pokłóciliśmy się w domu:

- Nie wyprawiamy jej wesela!

- Słyszałam, że inne matki zamawiają trzy ciepłe dania!

Kwas pozostał do wieczora. Wpadł kolega i zaczął żartować, że można by zrobić komunię w pizzerii i byłaby pizza Ciało Chrystusa. Żona się w końcu roześmiała i zaproponowała, żeby zrobić komunię w sushi-barze.

12 września, niedziela

Przeszliśmy się po Starym Mieście i nas olśniło. Zamiast wielogodzinnego biesiadowania zrobimy elegancki obiad. Zjedliśmy pieczeń ze szparagami i z suszonymi pomidorami, pyszna. Ania oblizywała się po kotleciku z kurczaczka. Dodamy do tego zupę i deser. Przedtem spacer po Łazienkach, a potem po Starówce, bo przyjedzie rodzina spoza Warszawy. Jesteśmy na liście, pan menedżer ma przesłać propozycję menu mailem. Po zebraniu 26 września obiecaliśmy wpłacić zaliczkę. Jak to wytrzyma wrześniowy budżet, naprawdę nie wiem.

16 września, czwartek

Ania powtarza modlitwy. Zaliczyła już: 'Akt wiary', 'Akt miłości', 'Akt żalu', 'Akt nadziei'. Przekręca 'Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu' na 'grzecznemu'. Z Modlitwy Pańskiej ma piątkę z minusem, bo w jednym miejscu też przekręciła: 'Chleba naszego poprzedniego'. Teraz uczy się przykazań i rozbawia nas przekręceniem: 'Chrzcij ojca swego i matkę swoją'.

Pytaliśmy ją, co z tego rozumie. Niewiele. Ale pani na religii nic nie tłumaczy. - A jak się pytamy, to czyta nam Biblię - stwierdziła Ania. Z Biblii coś rozumie tylko dwójka dzieci, których rodzice są w neokatechumenacie.

Żona kazała Ani przynieść katechizm i chciała z nią przerabiać materiał. - Kto to jest dobry chrześcijanin? - Chyba komunista - odpowiedziała po szczerym namyśle Ania i rozładowała atmosferę.

26 września, niedziela

Żona poszła z Anią do kościoła, bo miało być zebranie w sprawie komunii z wszystkimi szczegółami. Na miejscu okazało się, że najpierw będzie msza. Żona się wkurzyła, że proboszcz postanowił zorganizować jej niedzielę, a przecież mogła być od rana już na trzech mszach. Zostawiła Anię na godzinę i poszła do domu zrobić prasowanie. Z kościoła Ania przyniosła różaniec, a żona dwie informacje. Że komunia będzie na pewno 8 maja i że do końca października trzeba dostarczyć świadectwo chrztu. Córka miała chrzest na drugim końcu Polski, ale już uruchomiliśmy babcię.

4 października, poniedziałek

Cały wieczór przesiedzieliśmy z żoną, analizując maila od pana z restauracji N. Najpierw wybieraliśmy przystawki:

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (46)

  • jewdocha_s

    Oceniono 2 razy 0

    przeżyłam to w tym roku. I do wszystkich oburzających się, którzy piszą, że to wybór rodziców - tak, ale niestety kościół nie robi z tego wydarzenia stricte religijnego. U nas było po 150 na kwiaty, bo siostra stwierdziła, ze w zeszłym roku, ktoś się obraził, bo dostał za mały bukiet. Pózniej siostra powiedziała, ze jeżeli chcemy, zeby ksiądz przygotowjący przez rok dzieci do komunii, trzeba mu dać kasę w kopercie. A w czwartek, w białym tygodniu dzieci dostały podpisane, puste koperty, aby na następnyy dzień przynieśc datek. Nie wspomnę o tym, ze proboszcz - w darze - otrzymał pieniądze. To było obrzydliwe. I nikt nie odczuwal zadnych mistycznych przeżyć tylko niesmak z wyciągania pieniędzy. PS czywiście sukienki w zaprzyjaźnionej firmie, zdjęcia tylko od koscielnego fotografa.

  • puuchatek

    Oceniono 4 razy 2

    @adorosa: mój starszy syn miał Pierwszą komunię w tym roku. W jego klasie jest jedna dziewczynka z niewierzącej rodziny, która - siłą rzeczy - do komunii nie szła. NIKT w klasie się z niej nie śmieje, nie wytyka, nie kpi. Akurat wczoraj prawie cała klasa była u tej dziewczynki na urodzinach, wszyscy świetnie się bawili. Nie wiem, skąd bierzecie takie łzawe historyjki.

    My także Pierwszą Komunię traktowaliśmy jako wydarzenie stricte religijne. Obiady w restauracjach, limuzyny i quady w prezencie - co to ma wspólnego z Pierwszą Komunią? Albo inaczej (przepraszam, nie chcę nikogo urazić): co mają nowobogackie kompleksy rodziców do sakramentu?

    Czy mam rozumieć, że konformizm i hipokryzja tych rodziców to wina Kościoła? Proboszcza? Katechetki?

  • white_lake

    Oceniono 5 razy 1

    Sorry, ale zupełnie nie potrafię współczuć tym ludziom (o ile to prawdziwa sytuacja). Nikt im pistoletu do głowy nie przystawia, nie muszą tego robić. A skoro już robią, to powinni mieć inne nastawienie.
    Podejmują decyzję i akceptują jej konsekwencje. Proste.
    Tymczasem postawa tych ludzi bardzo irytuje.
    Uleganie (wbrew sobie) takiemu terrorowi powoduje tylko nasilanie się tego terroru.
    Róbcie tak, a potem narzekajcie na kościół. I piszcie do gazet. Powodzenia.
    Mnie to wszystko na szczęście nie dotyczy.

  • pani_rosomak

    Oceniono 6 razy -2

    To szczyt chamstwa jeśli samemu nie należąc do koscioła (bo wszak piszacy ten "pamietnik" jak i ich dziecko nie są w ogóle wierzący) ośmiesza się jego instytucję a jednocześnie szczytem hipokryzji jest domaganie się uczestnictwa w sakramentach tegoż kościoła. Sorry, ale to wielka wina księży i katechetów. Przypadki takich rodziców i dzieci należałoby od razu wyłapywać i dzieci NIEDOPUSZCZAĆ do komunii. I już. To nie jest bal dla księżniczek i okazja do drogich prezentów. sorry ale ta szopka obraża moje uczucia religijne. Sama byłam świadkiem podobnej sytuacji w rodzinie: brat i bratowa są niewierzący (chociaż ochrzczeni i sami byli u kominii, nie mają oczywiście ślubu koscielnego) a w ich rodzinie kościół jest przedmiotem drwin. Jednak koniecznie chcieli by dzeiciak był u komunii żeby w klasie nie czuł się wykluczony. Ciekawe że kiedy niedługo potem poprosił matkę by podpisała mu zgodę na niechodzenie na lekcje religii to wykluczony sie juz nie czuł , mimo ze oprócz niego w klasie na religię nie chodzi chyba jeszcze tylko jeden chłopiec. Ludzie, czego uczycie wasze dzieci??? Nie mając szacunku do innych ludzi i ich poglądów , nie macie szacunku także dla siebie. Naprawdę przynależność do Kościoła Katolickiego nie jest obowiązkiem a wyborem. Zachowując sie tak jak bohaterowie powyższego artykułu robicie z siebie idiotów.

  • klemenko

    Oceniono 6 razy 2

    Na szczęście już dawno wypisałem się z sekty, więc moich dzieci ten cyrk nie będzie dotyczył.

  • williamadama

    Oceniono 12 razy 10

    Ludzie opamietajcie sie! Karmienie malych dzieci jakakolwiek wiara powinno byc karane - jako molestowanie psychiczne. Jak mozna mowic 9-letnim dzieciom o grzechu, nieczystosci, ludziach ze skrzydlami lub z rogami i ogonami, facecie chodzacym po wodzie, ciezarnej dziewicy czy sumieniu? Dzieki takiej indoktrynacji pozostana na cale zycie z urazem psychicznym i kompleksami. Czy naprawde tak bardzo nie kochacie swoich dzieci, ze pakujecie je w te psychiczne bagno zwane wiara(?)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX