http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Skąd wziąć dzieci i na dzieci

Agata Nowakowska
05.04.2011 , aktualizacja: 30.03.2011 21:05
A A A Drukuj
Jolanta Fedak Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta Jolanta Fedak
Może powinniśmy wydłużyć wiek emerytalny, ale w zamian wprowadzić płatne roczne urlopy dla osób zmęczonych, wypalonych? - rozmowa z Jolantą Fedak, minister pracy
Jolanta Fedak
Fot. Maciej Biedrzycki/FORUM
Jolanta Fedak
Jolanta Fedak
Fot. Marcin Olejniczak / AG
Jolanta Fedak
ZOBACZ TAKŻE
Polityka rodzinna nagle stała się modna. Politycy chwalili się wojskowymi samolotami, dziś - ustawą żłobkową. Idą wybory, PJN i SLD prześcigają się w pomysłach, jak pomóc rodzinom, kobietom i dzieciom. Czytaj: ten rząd robi w tej sprawie za mało.

SLD i PiS miały swoją szansę. PiS rządził w czasach, gdy nikomu nie śniło się o kryzysie. Polityka rodzinna wymaga pieniędzy. One co prawda kiedyś się zwracają, ale najpierw to są nakłady. Jeśli w wyniku naszej nierozważnej polityki dług państwa przekroczyłby próg 55 proc. PKB, to konsekwencje tego najmocniej odczułyby najsłabsze grupy w społeczeństwie, w tym rodziny z dziećmi.

Kilka lat temu typowa polska rodzina to 'dwa plus jeden'. Dziś mamy wysyp jedynaków.

Współczynnik dzietności w Polsce to zaledwie 1,3. Lęk o pracę to główny powód odkładania przez młodych ludzi decyzji o małżeństwie i urodzeniu dziecka.

Kobiety są jednak w szczególnej sytuacji: bezdzietne są podejrzane, bo a nuż będą chciały mieć dzieci. A młode matki to wiadomo - dzieci chorują. Pracodawcy nie chcą takich 'kłopotów'.

Problem opóźniania usamodzielnienia się dotyczy też młodych mężczyzn. Młodzi ludzie mają zwykle pierwsze umowy na czas określony. Niby nie można takiej umowy przedłużać w nieskończoność, ale często pracodawca, jak ma do wyboru bezterminowy etat czy wzięcie kolejnej osoby na próbę, wybiera to drugie. Młodzi pracownicy dopiero wchodzą na rynek, zwykle mają niskie pensje. Dodatkowym problemem jest brak mieszkań. Jest mało socjalnych czy w ogóle tanich, choćby i wynajmowanych. Mamy tylko mieszkania za kredyt hipoteczny.

A jak pracodawca pozbędzie się kobiety wracającej z urlopu macierzyńskiego albo matka zdecyduje się na urlop wychowawczy - trudniej rodzinie taki kredyt spłacać.

U nas bardzo ciężko jest wyżyć z dziećmi za jedną pensję.

Becikowe, nawet podwójne - dla mniej zamożnych i dla wszystkich - nie pomoże. W najlepszym razie to 2 tys. zł. Jednorazowo.

Nie pomoże, ale to zawsze coś.

Według prof. Leszka Balcerowicza nie ma naukowego dowodu, że becikowe wpływa na dzietność Polek. Jego zdaniem państwa na dorobku nie stać na takie prezenty.

Nikt przytomny nie będzie rodził dzieci tylko dlatego, że dostanie tysiąc złotych! Ale jeżeli dziecko się urodzi, to każda rodzina odczuje, że to dla niej ulga. Można kupić najpotrzebniejsze rzeczy. Opowiadanie tu o jakichś naukowych badaniach jest bez sensu. Prof. Balcerowicz jak zwykle jest oderwany od rzeczywistości.

Proponuje zostawić jedno becikowe - dla mniej zamożnych. Bo dla zamożniejszych to kwota na przysłowiowe waciki, a państwo kosztuje ono 200-300 mln zł.

Nikt nie wciska na siłę dyrektorom banków becikowego. Wypłaca się je na wniosek rodziny, kto nie potrzebuje, może o nie nie wystąpić.

O dziwo, prof. Balcerowicza popiera... SLD. Woli znieść becikowe dla wszystkich, by zwiększyć becikowe dla najmniej zamożnych rodzin. Brzmi sensownie?

Po pierwsze, połowa dzieci, które rodzą się w Polsce, przychodzi na świat w rodzinach, w których dochód na osobę nie przekracza 504 zł. To próg uprawniający do świadczeń rodzinnych. Od siedmiu lat ten próg nie jest waloryzowany. To spowodowało, że 1,5 mln dzieci straciło prawo do świadczenia, bo dochód w rodzinie był nieznacznie wyższy. Drugie becikowe na pewno takiej rodzinie nie zaszkodzi. Po drugie, młoda rodzina może być zamożniejsza, gdy obydwoje rodzice pracują. Ale kiedy jedno przestaje pracować, to rodzina może gwałtownie popaść w ubóstwo. I to się może utrzymywać przez dłuższy okres, gdy matka opiekuje się dzieckiem.

I po trzecie, trzeba brać pod uwagę koszt obsługi systemu. Jeśli chcemy ograniczyć becikowe dla osób lepiej sytuowanych, to musimy sobie powiedzieć, kto jest tą rodziną bogatą. Powiedzmy, że progiem uprawniającym do becikowego byłby dochód 2,1 tys. zł na rodzinę - jak proponuje SLD. Wtedy okazałoby się, że z 417 tys. rodzin pobierających becikowe tylko 9 tys. rodzin to rodziny bogate. Zaoszczędzilibyśmy na becikowym 9 mln zł, ale na urzędników wypełniających dodatkowe papiery pewnie wydalibyśmy więcej.

Młoda matka dostała becikowe i idzie na urlop macierzyński. Dzisiaj to 20-21 tygodni. I znów prof. Balcerowicz mówi, że taka jest średnia w krajach OECD i powinniśmy się tu zatrzymać. Na więcej nas nie stać. Tymczasem urlopy mają być wydłużane.

To była jedna z niewielu ustaw przygotowana przez poprzednią ekipę, którą poparłam w całej rozciągłości. Urlop ma się wydłużać co roku o dwa tygodnie, aż do 26 tygodni w 2014 r. Dlaczego? Jak mamy oszczędzać na urlopach dla matek, które wychowują dzieci w kraju, w którym wskaźnik dzietności wynosi 1,3? Na tle krajów OECD to bardzo niski wskaźnik. Poza tym te kraje mają 30 proc. dzieci w żłobkach, a w Polsce jest tych dzieci 2 proc. Czyli kraje OECD mogą mieć te urlopy niższe, bo mają lepiej zorganizowaną opiekę nad dziećmi.

Ale im dłuższy urlop, tym kobiecie trudniej wrócić do pracy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • ice_ice

    Oceniono 1 raz 1

    "pracując pięć lat dłużej, zwiększą swoje emerytury o blisko 40 proc."

    Czy może mi ktoś wyjaśnić, jakim sposobem, pracując 5 lat dłużej, zwiększę emeryturę prawie o połowę w stosunku do tego, na co pracowałam 25 lat? Jakieś tu przeliczenia zachodzą, mam wrażenie, że jest to bardziej myślenie życzeniowe, niż realne.

  • lapremiera

    Oceniono 2 razy 2

    Podziwiac mloda matke, jej zapobiegliwosc...Jednak z mezem jest latwiej.

  • cixi

    Oceniono 6 razy 6

    Posiadanie dziecka w naszym kraju to krok samobójczy. Nikt nie jest w stanie zapewnić trwałości małżeństwa. Ja jestem po rozwodzie - zostałam zmuszona do kupienia mieszkania na kredyt. Zarabiałam jak dotąd na same rachunki, po podwyżce franka nie starcza mi nawet na czynsz. Alimentów nie dostaję a fundusz alimentacyjny, czy jakiekolwiek zasiłki są liczone od dochodów, a nie od tego co zostaje po opłatach. Za podręczniki i dodatkowe opłaty w "bezpłatnej" szkole podstawowej już wydałam 600 złotych - nie swoich - moich rodziców. Nie chodzę na zebrania szkolne, bo wciąż zbierają na coś pieniądze a ja nie mam nic. Codziennie myślę z lękiem o najbliższym dniu, miesiącu, przyszłości mojego dziecka i swoim, coraz częściej jedynym rozwiązaniem wydaje mi się samobójstwo. Nie mam żadnej nadziei - gdybym nie miała dziecka nie musiałabym kupować tego cholernego mieszkania, mogłabym żyć z dnia na dzień - mam niewielkie potrzeby. Kocham moje dziecko, ale wiem, że popełniłam błąd decydując się na dziecko w tym bezduszny kretyńskim kraju i będę za to karana aż do śmierci.

  • Gość: Feminista

    Oceniono 3 razy 3

    Gdyby państwo nie obrabowywało nas z ponad 80% zarobionych pieniędzy, to dziećmi mogłyby zająć się najbardziej do tego uprawnione i kompetente osoby - ich matki.
    Nie musiały by pracować, bo mężczyznę stać by było na utrzymanie rodziny.
    Ale co by było wtedy z kształtowaniem umysłów,!!! Sama telewizja może nie wystarczyć i faszystowsko-socjalistyczna utopia miała by ogromny problem.

  • domarilla

    Oceniono 2 razy 2

    Może zamiast przedłużania wieku emerytalnego nasz rząd powinien wreszcie wyrównać wiek emerytalny i wysokość odprowadzanych składek dla wszystkich, bo w końcu Konstytucja RP zapewnia równość praw i obowiązków. Więcej można zyskać na takim wyrównaniu, niż na przedłużaniu okresu zatrudnienia dla tych "murzynów" którzy nie należą do zawodów uprzywiliowanych. Jeśli zaś chodzi o dzieci, to będą się one rodziły wtedy, kiedy rodzice poczują się stabilnie i stać ich będzie na wychowanie i wykształcenie swoich pociech. Nawet zwierzęta mają potomstwo tylko wtedy, kiedy są w stanie je wychować. Zamiast wymyślać jakieś pierdoły, nasze Państwo powinno zadbać o standardy życia dla całego społeczeństwa, a wtedy dzieci będzie przybywało bez jakichś zbędnych kombinacji rządzących.

  • askeladen

    Oceniono 3 razy 3

    "Kilka lat temu typowa polska rodzina to 'dwa plus jeden'. Dziś mamy wysyp jedynaków"
    Czy model 2+1 to nie to samo co " wysyp jedynaków"?

    • silvik

      Oceniono 2 razy 2

      Ciężko żyje się w tej naszej Ojczyźnie...
      Mam dwójkę dzieci- jedno szkolne, drugie 1,5 roku i koszty utrzymania mocno rosną. Ceny wszystkiego mocno w górę, tylko nasze dochody jakby zatrzymały się w miejscu:-(
      Mąż jest budowlańcem i twierdzi, że to co teraz się dzieje w budowlance, to masakra...
      Ludzie zamykają firmy, bo nie mają zamówień...nie ma zamówień, bo ludzie nie mają pieniędzy na remonty...i tak to kółko się kręci...Kto w takiej sytuacji myśli o powiększaniu rodziny???
      Jest ciężko i widzę, że znajomi, rodzina- wszyscy mówią to samo. Tak źle jeszcze nie było.
      Nie narzekają tylko ci bezdzietni:-P Oni nie mają wydatków na naszych słodkich "pasożytów":-)))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX