Gdy obsesją dziecka staje się dieta
Z Ryszardem Praszkierem rozmawia Anna Bikont
2000-12-23, ostatnia aktualizacja 2009-11-04 15:41
Szczególną troską trzeba otaczać dziewczynki w wieku od dwunastu do szesnastu lat, które bawią się dietą - to najbezpieczniejszy wiek na początek anoreksji
ZOBACZ TAKŻE
- Veruschka nad rozlewiskiem (12-01-10, 01:00)
- Plaga zaburzeń odżywiania (04-11-09, 15:11)
- Fundamentalistka (27-06-09, 01:00)
- Nie chcę dostać anoreksji (22-06-08, 11:00)
- Girlculture - jakie są amerykańskie nastolatki (04-09-04, 01:00)
Anna Bikont: Nawojka, gdy miała sześć, siedem lat i była małą chudzinką, sprawdzała, czy pod paszkami ma dwie, czy trzy fałdki. Jak miała trzy, oświadczała, że zaczyna się odchudzać. Patrzyłam na to z rozbawieniem, ale i z pewnym niepokojem. Słyszałam od znajomych rodziców anorektycznych dzieci, że wszystko się zaczęło od niewinnego odchudzania.
Ryszard Praszkier: Przypadków anoreksji jest coraz więcej. W latach siedemdziesiątych w Anglii i USA rozpoznawano ją u 0,4 procent ludzi, dziś to prawie 4 procent. W Ameryce szacuje się liczbę anorektyków na osiem milionów, 90 procent to dziewczęta. Coraz więcej anorektyczek jest także w Japonii, Hongkongu, Argentynie, na wyspach Fidżi Liczba anorektyków rośnie wraz z dobrobytem.
W Polsce już na początku lat dziewięćdziesiątych osiągnęliśmy ten zachodni wskaźnik 1 proc. - , utrzymujący się stabilnie, prócz bulimii, której przypadków niestety jest coraz więcej. W szkołach baletowych albo na kursach dla modelek ten procent jest jeszcze wyższy. Ostatnio zauważono znaczący wzrost zachorowań na anoreksję wśród lekkoatletek.
Anoreksja jest tylko jedną z chorób, w której sprawą osiową jest przyjmowanie jedzenia. Jest jeszcze bulimia, gdy dziecko się napycha, a potem prowokuje wymioty albo połyka tak olbrzymie ilości środków przeczyszczających, że lekarze spadają z krzesła. Innym zaburzeniem jest niepohamowane, napadowe przejadanie się.
Kto jest najbardziej narażony na anoreksję?
Dziewczynki, które za bardzo interesują się dietą, to grupa większego ryzyka. I te, którym matki zwracają szczególną uwagę na wygląd. To powinno być wczesnym sygnałem ostrzegawczym.
Czy anoreksja jest "zaraźliwa"? Czy odchudzająca się najbliższa przyjaciółka dziecka to już jest sygnał niepokojący?
Tak, jeżeli w otoczeniu naszego dziecka jest dziewczynka, która się odchudza, warto z nimi obiema porozmawiać o fizjologii, o modach na diety cud, o zagrożeniach, o sensie odchudzania i koncentracji na własnym wyglądzie, o względności ideału kobiecej urody... Dieta nastolatka dryfuje w nieznanym kierunku i może być wielkim zagrożeniem. Ponad 5 proc. osób chorych na anoreksję umiera z jej powodu, przez zagłodzenie albo przez próby samobójcze.
Apeluję, żeby szczególną troską otaczać dziewczynki w wieku od dwunastu do szesnastu lat, które się bawią dietą - to najniebezpieczniejszy wiek na początek choroby. Bardzo dużo można zdziałać na samym początku, a bardzo trudno jest potem sobie radzić. Na szczęście jest wczesna, ostrzegawcza faza, kiedy racjonalna rozmowa pomaga. Jeżeli dziewczynka nadmiernie i stale boleje nad swoim wyglądem, to już może być sygnał ostrzegawczy. Gdy dziewczynki wymieniają się różnymi dietami cud, warto je zgromadzić i porozmawiać, a nawet zabrać je do psychoterapeuty. Moim marzeniem jest, by szkoła, gdzie kwitnie "fala dietowa" zapraszała psychologa. To byłaby znakomita profilaktyka.
Ale jeśli mama nie zwraca przesadnie uwagi na wygląd córki, ale widzi, że ona zaczyna nabierać tłuszczyku, może z nią pogadać, że nie warto zaczynać dnia od przysmażonego makaronu?
Radzę, żeby jak najmniej zajmować się tym, co dziecko zjadło, czy za dużo, czy za mało, i jak wygląda (prócz sytuacji skrajnych, na przykład napadowego przejadania się). Z obawy, że to się stanie osiową sprawą, która będzie zaprzątać jego umysł.
Kilkunastolatki bardzo przeżywają swoje ciało, swój wygląd. Nawet dla najpiękniejszych dziewczyn bywa to koszmarem. Przyśpieszył się zegar biologiczny, a dziewczynki są niedojrzałe emocjonalnie. Warto wydobyć z nich, jak one to przeżywają. Jak przewidują, że będą wyglądać, czego się najbardziej obawiają. A mało która rodzina podejmuje taką rozmowę.
W bliskiej rodzinie moich córeczek jest anorektyczna dziewczynka. Czy to znaczy, że są bardziej uodpornione, bo widzą, do czego odchudzanie prowadzi, czy bardziej zagrożone, bo anoreksja ma podłoże dziedziczne?
Anoreksja jest wielką zagadką i wyzwaniem. Były różne teorie i hipotezy. Do tej pory nie wiadomo, co jest jej przyczyną. Ale badania niezaprzeczalnie potwierdziły zależności genetyczne. Dużo większa jest szansa zachorowania na anoreksję bliźniaków jednojajowych i większa, gdy choruje ktoś w bliskiej rodzinie.
Wiadomo, że towarzyszą jej m.in. zaburzenia neuroendoktrynalne, spadek serotoniny. Czyli podobne objawy jak przy depresji. Prozac, lek antydepresyjny, w dużej części wypadków pomaga na anoreksję.
Ostatnio jedna z gazet napisała, że anoreksja to skutek zaburzeń w stosunkach między rodzicami a dziećmi. Nie było żadnych wątpliwości w tej sprawie, ale w latach siedemdziesiątych. Wtedy uważano, że za anoreksją stoi dominująca matka, która ma wymagania co do kobiecości i osiągnięć córki, oraz mało obecny w rodzinie ojciec. Mówiono też, że w ten sposób dziewczynka chce scalić rodzinę zagrożoną rozpadem. Żadnej z tych teorii nie potwierdziły badania statystyczne. Taki obraz rodziny to raczej skutek anoreksji. Rodzina jest w stałym kryzysie, bo towarzyszy dziecku, które zagładza się na śmierć. Rodzice, gdy przychodzą do psychologa, kłócą się, zachowują dziwacznie, bo są w ciągłym stresie i szoku.
Jak rozpoznać, że dziecko ma anoreksję?
Po pierwsze, następuje gwałtowny spadek wagi, 15 proc. lub więcej. Dziecko żyje z poczuciem lęku, że wzrośnie waga. Budzi się w nocy, śni o tym. Ten lęk to najważniejszy symptom. I ma nieadekwatny obraz własnego ciała, poczucie, że jest zdeformowane, otyłe, ciężkie.
Ta choroba jest straszna. W obronie przed nią ciało spowalnia swoje działanie. Słabnie puls, ciśnienie, oddech. Zatrzymuje się menstruacja. Skóra staje się szorstka, żółtawa, jakby organizm wchodził w fazę hibernacji. Dziecko jest we władaniu obsesji, działa jawnie i w ukryciu. Tak jak ukrywa się zażywanie narkotyków lub alkoholu, tak dziecko ukrywa, że się głodzi. Robi serię ćwiczeń fizycznych, choć już pada z nóg, a jak rodzice na to nie pozwalają, zamyka się godzinami w łazience i tam ćwiczy. Chodzi po schodach zamiast jeździć windą, żeby nie wiem na którym piętrze mieszkało. Ma masę rytuałów odnoszących się do jedzenia. Na przykład dzieli porcje jedzenia na kawałeczki, pakuje je w sreberko i układa równo na stole. Cały czas jest strasznie głodne. A walczących z jego chorobą rodziców dziecko uważa za swoich największych wrogów.
Ryszard Praszkier: Przypadków anoreksji jest coraz więcej. W latach siedemdziesiątych w Anglii i USA rozpoznawano ją u 0,4 procent ludzi, dziś to prawie 4 procent. W Ameryce szacuje się liczbę anorektyków na osiem milionów, 90 procent to dziewczęta. Coraz więcej anorektyczek jest także w Japonii, Hongkongu, Argentynie, na wyspach Fidżi Liczba anorektyków rośnie wraz z dobrobytem.
W Polsce już na początku lat dziewięćdziesiątych osiągnęliśmy ten zachodni wskaźnik 1 proc. - , utrzymujący się stabilnie, prócz bulimii, której przypadków niestety jest coraz więcej. W szkołach baletowych albo na kursach dla modelek ten procent jest jeszcze wyższy. Ostatnio zauważono znaczący wzrost zachorowań na anoreksję wśród lekkoatletek.
Anoreksja jest tylko jedną z chorób, w której sprawą osiową jest przyjmowanie jedzenia. Jest jeszcze bulimia, gdy dziecko się napycha, a potem prowokuje wymioty albo połyka tak olbrzymie ilości środków przeczyszczających, że lekarze spadają z krzesła. Innym zaburzeniem jest niepohamowane, napadowe przejadanie się.
Kto jest najbardziej narażony na anoreksję?
Dziewczynki, które za bardzo interesują się dietą, to grupa większego ryzyka. I te, którym matki zwracają szczególną uwagę na wygląd. To powinno być wczesnym sygnałem ostrzegawczym.
Czy anoreksja jest "zaraźliwa"? Czy odchudzająca się najbliższa przyjaciółka dziecka to już jest sygnał niepokojący?
Tak, jeżeli w otoczeniu naszego dziecka jest dziewczynka, która się odchudza, warto z nimi obiema porozmawiać o fizjologii, o modach na diety cud, o zagrożeniach, o sensie odchudzania i koncentracji na własnym wyglądzie, o względności ideału kobiecej urody... Dieta nastolatka dryfuje w nieznanym kierunku i może być wielkim zagrożeniem. Ponad 5 proc. osób chorych na anoreksję umiera z jej powodu, przez zagłodzenie albo przez próby samobójcze.
Apeluję, żeby szczególną troską otaczać dziewczynki w wieku od dwunastu do szesnastu lat, które się bawią dietą - to najniebezpieczniejszy wiek na początek choroby. Bardzo dużo można zdziałać na samym początku, a bardzo trudno jest potem sobie radzić. Na szczęście jest wczesna, ostrzegawcza faza, kiedy racjonalna rozmowa pomaga. Jeżeli dziewczynka nadmiernie i stale boleje nad swoim wyglądem, to już może być sygnał ostrzegawczy. Gdy dziewczynki wymieniają się różnymi dietami cud, warto je zgromadzić i porozmawiać, a nawet zabrać je do psychoterapeuty. Moim marzeniem jest, by szkoła, gdzie kwitnie "fala dietowa" zapraszała psychologa. To byłaby znakomita profilaktyka.
Ale jeśli mama nie zwraca przesadnie uwagi na wygląd córki, ale widzi, że ona zaczyna nabierać tłuszczyku, może z nią pogadać, że nie warto zaczynać dnia od przysmażonego makaronu?
Radzę, żeby jak najmniej zajmować się tym, co dziecko zjadło, czy za dużo, czy za mało, i jak wygląda (prócz sytuacji skrajnych, na przykład napadowego przejadania się). Z obawy, że to się stanie osiową sprawą, która będzie zaprzątać jego umysł.
Kilkunastolatki bardzo przeżywają swoje ciało, swój wygląd. Nawet dla najpiękniejszych dziewczyn bywa to koszmarem. Przyśpieszył się zegar biologiczny, a dziewczynki są niedojrzałe emocjonalnie. Warto wydobyć z nich, jak one to przeżywają. Jak przewidują, że będą wyglądać, czego się najbardziej obawiają. A mało która rodzina podejmuje taką rozmowę.
W bliskiej rodzinie moich córeczek jest anorektyczna dziewczynka. Czy to znaczy, że są bardziej uodpornione, bo widzą, do czego odchudzanie prowadzi, czy bardziej zagrożone, bo anoreksja ma podłoże dziedziczne?
Anoreksja jest wielką zagadką i wyzwaniem. Były różne teorie i hipotezy. Do tej pory nie wiadomo, co jest jej przyczyną. Ale badania niezaprzeczalnie potwierdziły zależności genetyczne. Dużo większa jest szansa zachorowania na anoreksję bliźniaków jednojajowych i większa, gdy choruje ktoś w bliskiej rodzinie.
Wiadomo, że towarzyszą jej m.in. zaburzenia neuroendoktrynalne, spadek serotoniny. Czyli podobne objawy jak przy depresji. Prozac, lek antydepresyjny, w dużej części wypadków pomaga na anoreksję.
Ostatnio jedna z gazet napisała, że anoreksja to skutek zaburzeń w stosunkach między rodzicami a dziećmi. Nie było żadnych wątpliwości w tej sprawie, ale w latach siedemdziesiątych. Wtedy uważano, że za anoreksją stoi dominująca matka, która ma wymagania co do kobiecości i osiągnięć córki, oraz mało obecny w rodzinie ojciec. Mówiono też, że w ten sposób dziewczynka chce scalić rodzinę zagrożoną rozpadem. Żadnej z tych teorii nie potwierdziły badania statystyczne. Taki obraz rodziny to raczej skutek anoreksji. Rodzina jest w stałym kryzysie, bo towarzyszy dziecku, które zagładza się na śmierć. Rodzice, gdy przychodzą do psychologa, kłócą się, zachowują dziwacznie, bo są w ciągłym stresie i szoku.
Jak rozpoznać, że dziecko ma anoreksję?
Po pierwsze, następuje gwałtowny spadek wagi, 15 proc. lub więcej. Dziecko żyje z poczuciem lęku, że wzrośnie waga. Budzi się w nocy, śni o tym. Ten lęk to najważniejszy symptom. I ma nieadekwatny obraz własnego ciała, poczucie, że jest zdeformowane, otyłe, ciężkie.
Ta choroba jest straszna. W obronie przed nią ciało spowalnia swoje działanie. Słabnie puls, ciśnienie, oddech. Zatrzymuje się menstruacja. Skóra staje się szorstka, żółtawa, jakby organizm wchodził w fazę hibernacji. Dziecko jest we władaniu obsesji, działa jawnie i w ukryciu. Tak jak ukrywa się zażywanie narkotyków lub alkoholu, tak dziecko ukrywa, że się głodzi. Robi serię ćwiczeń fizycznych, choć już pada z nóg, a jak rodzice na to nie pozwalają, zamyka się godzinami w łazience i tam ćwiczy. Chodzi po schodach zamiast jeździć windą, żeby nie wiem na którym piętrze mieszkało. Ma masę rytuałów odnoszących się do jedzenia. Na przykład dzieli porcje jedzenia na kawałeczki, pakuje je w sreberko i układa równo na stole. Cały czas jest strasznie głodne. A walczących z jego chorobą rodziców dziecko uważa za swoich największych wrogów.
Mam poczucie, że anoreksja w Polsce jest chyba najmniej wstydliwą chorobą psychiczną, nie tak bardzo objętą tabu milczenia.
Rodzice nie ukrywają, ale też przede wszystkim nie rozpoznają. Często takie dzieci trafiają na oddziały gastrologiczne albo ginekologiczne, podczas gdy powinno się je odsyłać na oddział psychiatryczny. Ginekolog podaje lekarstwa wymuszające miesiączki, gastrolog zajmuje się systemem trawiennym. A tutaj całe ciało i dusza jest chora.
A co się powinno robić?
Konieczna jest pomoc psychiatry. W styczniowym miesięczniku wydawanym przez Stowarzyszenie Amerykańskich Psychiatrów czytamy: "Anoreksja jest kompleksową, poważną i często chroniczną przypadłością, wymagającą różnorodnych rodzajów oddziaływań, włącznie z rehabilitacją żywieniową, interwencją psychospołeczną i leczeniem farmakologicznym ()". Pierwszym krokiem jest ochrona przed dalszą utratą wagi (szczególnie groźna powyżej 15 proc.!) i zmianom psychofizycznym zagrażającym zdrowiu i życiu. Drugim - podjęcie owej kompleksowej terapii. Często udział rodziny jest wskazany, ponieważ rodzina może być znakomitym sojusznikiem procesu terapii. Nie oznacza to jednak, że rodzina zawiniła! Oznacza, że może pomóc.
Rodzice nie ukrywają, ale też przede wszystkim nie rozpoznają. Często takie dzieci trafiają na oddziały gastrologiczne albo ginekologiczne, podczas gdy powinno się je odsyłać na oddział psychiatryczny. Ginekolog podaje lekarstwa wymuszające miesiączki, gastrolog zajmuje się systemem trawiennym. A tutaj całe ciało i dusza jest chora.
A co się powinno robić?
Konieczna jest pomoc psychiatry. W styczniowym miesięczniku wydawanym przez Stowarzyszenie Amerykańskich Psychiatrów czytamy: "Anoreksja jest kompleksową, poważną i często chroniczną przypadłością, wymagającą różnorodnych rodzajów oddziaływań, włącznie z rehabilitacją żywieniową, interwencją psychospołeczną i leczeniem farmakologicznym ()". Pierwszym krokiem jest ochrona przed dalszą utratą wagi (szczególnie groźna powyżej 15 proc.!) i zmianom psychofizycznym zagrażającym zdrowiu i życiu. Drugim - podjęcie owej kompleksowej terapii. Często udział rodziny jest wskazany, ponieważ rodzina może być znakomitym sojusznikiem procesu terapii. Nie oznacza to jednak, że rodzina zawiniła! Oznacza, że może pomóc.
Przeczytaj 1 komentarz na Forum
W numerze z 30 stycznia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień
-
Najgorsze - list tygodnia
Ktoś nas musi nauczyć umierać razem. Nie osobno
-
Kobieca solidarność
Solidarnie nie wyciągajmy rączek po cudzych mężczyzn








