Jakiś czas temu Joanna Olech, pisarka i ilustratorka, narzekała w 'Wysokich Obcasach', że nie ma w polskich księgarniach cudowności, jakie widziała na targach książki dziecięcej w Bolonii, że u nas dominuje estetyka i tematyka disnejowska. A tu proszę - rewolucja. Mamy wszystko, wyjąwszy opisywane przez Joannę Olech pozycje o wymiocinach. W dodatku znaczna część tych cacek ma polskich autorów. A oto mój skrajnie subiektywny przegląd Bardzo Dziwnych Książeczek dla Dzieci.



Obrzydliwości

To bardzo wyraźny trend. Mamy więc książkę 'O małym krecie, który chciał wiedzieć, kto mu narobił na głowę' (Werner Holzwarth, wyd. Hokus-Pokus), wydaną przez Dwie Siostry przyrodniczą 'Kupę' opisującą, jak odróżnić kozie bobki od bobków szczurzych, i wydaną przez Santorskiego 'Małą książkę o kupie' Pernilli Stalfelt. I niech wyjdę na mieszczkę, ale...
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej