http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif
A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum

Wyspać się w kawalerce

Joanna Sokolińska
2009-10-26, ostatnia aktualizacja 2009-10-23 18:08

Po co budować niepotrzebne metry? My, wielodzietni, wiemy, że i tak wszyscy siedzą na kupie w jednym pięciometrowym pomieszczeniu


ZOBACZ TAKŻE
Przeczytaj więcej o pracujących matkach

Co człowiek robi, gdy słyszy, że urodzi mu się dziecko? Upija się ze szczęścia, a potem kupuje większe mieszkanie. Co robi, planując drugie? Kupuje dom z ogrodem położony w zacisznej okolicy, wśród lasów i pól, z dala od cywilizacji rozumianej jako plac zabaw, przyjaciele oraz sklep spożywczy (o monopolowym szkoda wspominać, jeśli przyjdzie wiadomość, że trzecie w drodze, człowiek będzie musiał przywieźć flaszkę z miasta). Co za rozczulająca naiwność i niefrasobliwość finansowa.

Jest październik, sypie deszcz ze śniegiem, urocza piaszczysta droga klucząca wśród lasów i pól zamienia się w nieprzejezdną błotnistą breję, w której rodzinny van zakopuje się sześć razy dziennie (z racji oddalenia od cywilizacji zapomnienie o podpaskach, clostylbegycie bądź farbkach plakatowych owocuje koniecznością wykonania kolejnego kursu do miasta, a im więcej osób w rodzinie, tym więcej szans na zapomnienie, przy czym przez osoby rozumiemy w tym kontekście również psa i kota). Człowiek mnoży więc ratę kredytu przez 2,84 i zastanawia się, po jakiego diabła mu było to luksusowe więzienie. Fakt, zmieści się w nim jeszcze dwoje dzieci (jeśli clostylbegyt zadziała) i każde będzie miało swój pokój, tylko po co?

Po co, skoro spokojnie wystarczyłaby 16-metrowa, jednopomieszczeniowa kawalerka? Ludziom bezdzietnym i niedoświadczonym architektom pomysł lokalizowania toalety i prysznica w przestrzeni typu open space wydaje się odrażający, ale my, wielodzietni, cośmy z niejednego pieca kupę wyjmowali, wiemy, że choćby człowiek miał dwie łazienki (w tym jedna cała w Myszki Miki) plus osobne WC dla gości, tuż przy kotłowni, i tak wyjdzie na to, że wszyscy siedzą na kupie w jednym pięciometrowym pomieszczeniu. Bo Żorżeta ma życzenie, żeby jej towarzyszyć, kiedy siusia, ponieważ boi się ciemności - i chodzi tu o ciemność, jaką człowiek nosi sam w sobie, albowiem boi się jej nawet wtedy, gdy świecą wszystkie łazienkowe halogeny. Bo Rzodkiewka życzy sobie, by czytać jej o żółwiu Franklinie akurat wtedy, gdy Żorżeta chce iść na siusiu. Bo Żożo ma życzenie dowiedzieć się, po co człowiek żyje, i odpowiedź musi uzyskać już, natychmiast. A ojciec tych dzieci z kolei pochłonięty jest problemem materialnym - gdzie jest druga czarna skarpetka z napisem 'Wednesday'? Tak więc cała rodzina koczuje w łazience, patrząc jak kotek przybłęda siusia do nocnika Rzodkiewki. Skoro tak, to po co budować niepotrzebne mury między nami?

Zaraz, zaraz - zapyta ktoś - a sypialnia? No cóż, sypialnia zmieści się przecie na powierzchni wspomnianych 14 metrów. Zarezerwujmy dwa metry kwadratowe na rodzinne łóżko, to wystarczy jeszcze na duży stół, wygodną kuchnię i garderobę. Rzodkiewka nie spędziła ani jednej nocy poza łóżkiem rodziców, jest przekonana, że tak właśnie ma być. Żożo i Żorżeta, Żoża hipopotam i Żorżety Barbie baletnica w świecącej na czerwono sukni i tak pojawiają się jak somnambulicy na krótko przed północą. Pies, odkąd w domu pojawił się kot, czuje się odrzucony i chyłkiem pakuje się państwu pod kołdrę. Kot nie chce być gorszy, układa się Rzodkiewce na szyi i mruczy co sił w małym gardle. Pomyślą państwo, że w takiej sytuacji nie pomoże nawet podwójna dawka clostylbegytu, więcej dziatek w tej rodzinie nie będzie. I tu są państwo w błędzie. Zdradzę wam pewien sekret: gdy wszyscy już się zbiorą, mama i tata po cichutku wymykają się do dziecinnych łóżeczek w pokoju za ścianą. I tam wreszcie mogą wyprostować nogi. Muszą tylko pamiętać, by zbudzić się na czas i wrócić nad ranem do zbiorczej sypialni.

Tak więc, o ile człowiek nie chce stosować podstępnych gierek, lepiej odpuścić sobie powiększanie przestrzeni życiowej. Zaoszczędzone pieniądze można wydać na zabawki.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Re: Wyspać się w kawalerce ammater 26.10.09, 23:08

    tez dlugo mieszkalam w kawalerce z mama, tata, dziadkiem, bratem, psem ichomikiem. No dalo sie. Ale jak sie zrobilo troche wiecej metrow to zapewniam,ze nikt nie narzekal.I widze pewna »

  • Wyspać się w kawalerce oleswava 27.10.09, 09:07

    Ten artykuł należy chyba czytać z przymróżeniem oka;) Poważnie rzecz biorąc mieszkanie w kawalerce nawet z jednym dzieckiem to udręka, sama przez jakiś czas mieszkałam z jednym (fakt sporym)»

  • Wyspać się w kawalerce ene-due-rabe 04.11.09, 22:10

    Alez szybko poprzewracalo sie w glowie, cale pokolenie ( albo i dwa ) wkomunistycznej polsce wyrosly w malych mieszkaniach, z rodzicami i czestodziadkami. A teraz kazdy uwaza, ze " w »

W numerze z 13 marca