Raz-dwa-raz-dwa, przytupuje dinozaurzyca, kurczowo trzymając się blatu baru, próbując nie przeliczać cen drinków na koszt szczepionek na meningokoki
ZOBACZ TAKŻE
- Niemowlętami się brzydzę (13-07-08, 11:00)
Nieposiadanie dzieci samo w sobie nie wpływa na liczbę propozycji sylwestrowych. Liczy się atrakcyjność towarzyska, uroda, błyskotliwość, wielkość mieszkania, umiejętności taneczne i baristyczne. Niewątpliwie jednak istnieje korelacja odwrotna: im więcej dzieci, tym mniej ofert. Prawdopodobnie rodzice piętnaściorga rozkoszniaków pod koniec grudnia odbierają dziesiątki mejli w rodzaju: 'Serdecznie prosimy, NIE przychodźcie do nas na sylwestra. Szczerze oddani Petroniusz i Beatrycze. PS Jeśli zostajecie w domu, może zaopiekujecie się Adelajdą? Podrzucimy ją o dwudziestej. Pzdr'. No, ale nie każdy ma piętnaścioro. Trójkę da się gdzieś upchnąć i można w brokatowym topie odsłaniającym asymetryczność biustu (Rzodkiewka, z urodzenia i pochodzenia lewaczka, ignoruje prawą pierś matki) i tanecznych butkach sprzed trzech sezonów powitać Nowy Rok w klubie. Pierwsze wrażenie: jak to, przełom roku, a oni w trampkach? Drugie jest jeszcze gorsze: halo, czy ktoś z państwa nosi rozmiar powyżej 34? Nie? Może chociaż pan, do pana mówię, tam, w koszulce polo, pod filarem. Halo! Trzecie to kompletna katastrofa: gdzie są rodzice tych dzieci? I tak, zamiast się zrelaksować ('Wyjdziecie sobie jak za starych czasów, odpoczniecie, a my tu się wszystkim zajmiemy'), kobieta i mężczyzna na wejście odkrywają, że są dinozaurami wyciągniętymi ze śmietnika historii. Dinozaurami pozbawionymi elementarnej wiedzy o obowiązujących trendach w modzie klubowej, zarówno jeśli chodzi o obuwie, jak i o muzykę. Raz-dwa-raz-dwa, przytupuje dinozaurzyca, kurczowo trzymając się blatu baru, próbując nie przeliczać cen drinków, które długonogie, wychudłe dzieci zamawiają nad jej uchem, na koszt szczepionek na meningokoki. Pogryzając orzeszki (jeden natychmiast wpadł jej za dekolt, teraz pani Dino wije się jak ryba na wędce, próbując pozbyć się go bez użycia rąk), wyciąga ustawioną na wibrację komórkę z kieszeni nieznośnie opiętych dżinsów. Dziwne, jeszcze nie dzwonili. Czy na pewno zamknęliśmy drzwi? Może dzieci wybiegły na klatkę i uciekły na ulicę? Błąkają się zmarznięte po mieście, bo nie potrafią wrócić? Opiekunowie zdrzemnęli się przed telewizorem i nic nie zauważyli - lepiej zadzwonić. Już ma wystukać numer, gdy widzi jakąś androginiczną istotę entuzjastycznie machającą do niej w szalonym tańcu. Dinozaurzyca odwraca się, ale za nią jest tylko bar. Androginiczna postać ewidentnie macha do niej. Teraz unosi w górę kciuk. Wygląda na to, że próba pozbycia się orzeszka została zaaprobowana jako nowoczesny taniec erotyczny. Pani Dino rozkwita. Państwo Dinozaurscy zdecydowanym ruchem wlewają do gardeł po drinku ('Mamo, niech mama zobaczy, między majonezem babuni a słoikiem z kurczakiem jest pojemnik z odciągniętym pokarmem. Rzodkiewka najbardziej lubi, jak się ją karmi, leżąc na lewym boku, mówiąc: szszszszsz. Zapamięta mama?') i przepychając się, wychodzą na parkiet. Dostosowują swojego neandertalskiego rock and rolla do wymagań klubowej muzyki - przynajmniej tak im się wydaje - i zatopieni w tańcu oczekują nadejścia Nowego Roku. Uchylając na chwilę powieki, pani Dino ogląda nieludzko piękne dzieci zbite w gromadki jak zmarznięte gołębie. Coś jej to przypomina, myśli, szamocząc się z dżinsami, w których szaleje komórka. Eureka!Pan Dino wybiega łapać taksówkę (Rzodkiew urządziła piekło, gdy podano jej mleko ze znienawidzonej prawej strony), a pani Dinozaur już rozumie: stłoczone w stadka śliczne panie czekają, aż nadejdzie Nowy Rok, a ich los się odmieni, bo z oparów dymu wyłoni się Książę, który da im piętnaścioro dzieci, asymetrię biustu i niemożność wyjścia z domu na sylwestra. Szczęśliwego Nowego Życia!
Źródło: Wysokie Obcasy
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień








