Żydzi? Nic nie wiem
15.08.2001
, aktualizacja: 13.08.2001 16:55
Wielu nauczycieli boi się lekcji o stosunkach polsko-żydowskich i Holocauście. Nie chcą "rozrywać ran"
Drogi Nauczycielu, należę do ocalonych, którzy przeżyli obóz koncentracyjny. Moje oczy widziały to, czego żaden człowiek nie powinien być świadkiem: komory gazowe zbudowane przez uczonych inżynierów; dzieci zatrute przez wykształconych lekarzy; niemowlęta zabite przez wyszkolonych pielęgniarzy; kobiety i dzieci rozstrzelane i spalone przez absolwentów szkół średnich i wyższych.
Tak więc powątpiewam w edukację.
Dlatego proszę: pomóżcie swoim uczniom stać się ludźmi. Nie dopuśćcie, by efektem waszych wysiłków były uczone potwory, wykwalifikowani psychopaci, wykształceni Eichmannowie. Czytanie, pisanie i arytmetyka są ważne, tylko wtedy jednak, gdy służą one temu, by nasze dzieci stały się ludźmi".
Ten apel Haima Ginotta jest mottem do wydanego przez PWN programu nauczania o Holocauście autorstwa Roberta Szuchty i Piotra Trojańskiego.
W związku z podpisanym przez Polskę zobowiązaniem być może niebawem to się zmieni, ale sformułowane przez polsko-izraelską komisję już w 1995 r. "Zalecenia dotyczące podręczników historii i literatury w Polsce i Izraelu" są nadal mało znane - nie dysponują nimi firmy wydające podręczniki, nie wiedzą o nich autorzy piszący dla szkół. Jako nauczycielka wielokrotnie miałam okazję stwierdzić zadziwiającą niewiedzę uczniów na temat Żydów - z reguły uczniowie trzeciej i czwartej klasy liceum nie wiedzą nic poza żenującymi stereotypami wyniesionymi zapewne z domu, a czasem, o zgrozo, nawet z innych lekcji. Słuszna wydaje mi się uwaga autorów programu nauczania o Holocauście na temat zauważonej przez nich niechęci i uczniów, i nauczycieli do podejmowania tej problematyki. (Całkiem niedawno, omawiając poezję Skamandrytów, usłyszałam kpiąco-prowokacyjne pytanie ucznia: "Czy literaturę w Polsce to tworzyli w ogóle jacyś Polacy?"). Wielu wychowawców zdaje się sądzić, że lepiej nie poruszać tego zagadnienia, zasłaniając się a to niepełną wiedzą, a to pokojową wolą "niezadrażniania".
Ale jeśli rzeczywiście chcemy, żeby ludobójstwo przestało światu zagrażać, musimy zacząć o nim uczyć naprawdę, nawet za cenę kolejnego "rozrywania ran polskich". Henryk Grynberg napisał, że "w literaturze polskiej nie ma jak dotąd ważniejszego tematu niż temat Holocaustu", i w szkolnym nauczaniu o literaturze to temat być może dziś najważniejszy. Ale żeby móc uczyć o Holocauście, trzeba także uczyć o kulturze i historii Żydów. Podobne założenie leży u podstaw programu nauczania skonstruowanego przez Szuchtę i Trojańskiego. Ukazując Holocaust jako wydarzenie bez precedensu, program próbuje odpowiedzieć na trzy pytania: dlaczego wydarzenie to było możliwe, jak do niego doszło i co możemy zrobić, aby się nigdy nie powtórzyło.
Wzaleceniach Polsko-Izraelskiej Komisji Podręcznikowej mówi się, że byłoby pożądane, aby uczący o literaturze nauczyciele zapoznali się z podstawowymi pojęciami z zakresu judaizmu i historii Żydów. Do istniejącego już od dawna na rynku polskim dzieła A. Untermana "Żydzi, wiara i życie" przed paroma miesiącami doszło nowe wydawnictwo o charakterze encyklopedycznym - "Historia i kultura Żydów polskich". Wydany przez WSiP słownik to pierwsze kompendium wiedzy na temat bogatej kultury żydowskiej w naszym kraju, pogłębione o informacje dotyczące judaizmu oraz nie-których wydarzeń i osób spoza Polski. Dobór haseł może budzić wątpliwości. Autorki mają tego świadomość i we wstępie wyjaśniają swe kryteria, ale w sposób nie do końca przekonujący. Bo chwaląc obfitość wielu cennych informacji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że - wbrew deklarowanej chęci podkreślenia wzajemnych związków kulturowych polsko-żydowskich - nie ukazano w wystarczającym stopniu działań strony polskiej służących pojednaniu i zrozumieniu. Jest to tym wyraźniejsze, że sporo (i słusznie, niestety) w różnych hasłach mówi się o wrogości Polaków wobec Żydów, szkoda więc, że z trudem daje się odnaleźć informacje o polskich działaniach świadczących o akceptacji czy choćby tolerancji wobec Żydów. Brakuje także haseł, które omawiałyby polskie utwory literackie ukazujące bohaterów żydowskich w pozytywnym świetle czy prawdziwie obrazujących stosunki polsko-żydowskie, choć często prezentujących Polaków w niepochlebny sposób (jak chociażby "Mendel Gdański" Konopnickiej czy "Wielki Tydzień" Andrzejewskiego). A hasło "literatura antyżydowska" jest. Niezależnie jednak od tych braków pozostaje słownik nieocenionym źródłem informacji o obyczajach i sposobie życia Żydów, ich statusie prawnym na przestrzeni wieków, a także licznych postaciach zasłużonych dla nauki i kultury. Hasła są przystępne, interesujące, a także - mimo wspomnianej wyżej jednostronności - wolne od uprzedzeń, mogą zatem być naprawdę dużą pomocą dla nauczyciela.
Uczenie o Szoah to "tłumaczenie niewytłumaczalnego osobom, które prawdopodobnie i tak nie zrozumieją tego, co usłyszą" (B. L. Sherwin). Rozmawiając z uczniami o literaturze poświęconej Zagładzie, nauczyciel nie zdoła wytłumaczyć czegokolwiek - jest tak samo bezradny jak jego uczniowie. Jest wiele lektur szkolnych, z "Medalionami" Nałkowskiej na czele, w których mówi się o Zagładzie, a jednak wciąż za mały nacisk kładzie się w nauczaniu na to, że przede wszystkim Żydzi stali się obiektem ludobójstwa. Przez całe lata podręczniki szkolne omawiające zagadnienie ludobójstwa i poświęconą mu literaturę (a także inne kompendia wiedzy) nie wskazywały Żydów jako głównych ofiar.
O zagadnieniu tym mówi się (np. w artykule Marka Zaleskiego) także w pracy zbiorowej "Literatura polska wobec Zagłady". Podejmując próbę zmierzenia się z problemem Zagłady jako tematem literatury, autorzy poddają analizie szereg kwestii. Dorota Krawczyńska, Grzegorz Wołowiec, Jacek Leociak pokazują, jakim przemianom ulegały sposoby pisania o Holocauście (a także tematyce żydowskiej) oraz język opisu w publicystyce peerelowskiej i jego wpływ na to, jak interpretowano fakty. Konfrontując polską i izraelską wersję omówień prasowych rocznicy po-wstania w getcie warszawskim, Leociak stwierdza: "Polacy bronią własnej martyrologii przed konkurencyjną martyrologią żydowską oraz własnej wersji wizerunku Polaka czasów okupacji przed wersją żydowską (...) Żydzi zaś bronią się przed polonizacją powstania i zacieraniem żydowskiego charakteru Holocaustu. Padają oskarżenia nie tylko o obojętność, lecz także o aktywną współpracę w wyniszczaniu Żydów". W "Literaturze polskiej wobec Zagłady" omówiona została twórczość Borowskiego, Buczkowskiego, Grynberga, Wojdowskiego, Różewicza, Rudnickiego, Stryjkowskiego, Vincenza, Krall. Hanna Kirchner w interesujący sposób konfrontuje wypowiedzi o Żydach z dzienników Nałkowskiej i Dąbrowskiej, zaś Ryszard Low, interpretując polskojęzyczną literaturę tworzoną w Izraelu, nazywa ją "wielką przygodą polszczyzny".
Kwestia stosunków polsko-żydowskich często jest w artykułach poruszana. Dziś, omawiając w szkole zagadnienie Holocaustu, także nie wolno jej pomijać. Tym bardziej że to nie "najnowsze badania" wykazują niechlubne i zbrodnicze działania wielu Polaków wobec Żydów, lecz raczej powrót do tego, co było powszechną wiedzą tuż po wojnie, a co potem konsekwentnie starano się wymazać ze zbiorowej pamięci. "Pamięć Holocaustu jest pamięcią ran, ale też sama jest zraniona. (...) Ta poraniona pamięć stać się może pożywką dla chorób i lęków, które trapią współczesny świat, które dręczą nas samych" - pisze Leociak.
Jedną z takich chorób jest antysemityzm. Zdarzało mi się słyszeć od uczniów wypowiedzi anty-semickie, otrzymałam nawet wypracowanie, w którym uczeń pisał o nieuzasadnionych pretensjach Żydów żądających usunięcia krzyży z Oświęcimia, a motywujących to tym, że "kilku ich tam zginęło" (to, niestety, cytat). Ponieważ wypracowanie zawierało jeszcze szereg obraźliwych sformułowań pod adresem Żydów, niepokojącą fascynację Hitlerem jako dobrym i sprawnym przywódcą narodu, a uczeń w wypowiedziach dawał wyraz antysemityzmowi, poprosiłam o pomoc innych nauczycieli w zorganizowaniu sesji na temat Holocaustu i antysemityzmu. Nie spotkałam się jednak ze zrozumieniem - koledzy nauczyciele po pierwsze wcale się nie zdziwili, że uczeń mający czwórkę z historii wy- głasza tego rodzaju uwagi, po drugie bez żenady przyznali, iż słyszeli je już wcześniej z ust tego samego osobnika, po trzecie zaś uznali, że przesadzam, traktując serio uczniowskie prowokacje. Koledzy chłopca także byli skłonni bagatelizować jego poglądy, w przeciwieństwie do matki, która przyznała, że ją samą niepokoją formułowane przez syna sądy.
Nie pracuję już w tej szkole, ale z tego, co wiem, sesja na temat antysemityzmu nie odbyła się tam nigdy. Może więc rację ma cytowany na początku Haim Ginott, powątpiewający w edukację? I ja powątpiewam, kiedy szperając w bibliotekach w poszukiwaniu nowości na temat kwestii żydowskich, wciąż trafiam na coraz to nowe publikacje antysemickie. Staram się jednak wierzyć, że częstym źródłem postaw antysemickich jest zwykły brak wiedzy wsparty powielaniem stereotypów i że ucząc, dyskutując, nie zamykając oczu na rzeczywistość, nie uciekając od bolesnych faktów z przeszłości, potrafimy zbudować mądrzejszą przyszłość i nie dopuścimy do tego, aby polsko-żydowskie rany "zabliźniły się błoną podłości". *
Robert Szuchta, Piotr Trojański "Holocaust. Program nauczania", PWN, Warszawa 2001;
Alina Cała, Hanna Węgrzynek, Gabriela Zalewska "Historia i kultura Żydów polskich. Słownik", WSiP, Warszawa 2000;
"Literatura polska wobec Zagłady" - praca zbiorowa pod redakcją Aliny Brodzkiej-Wald, Doroty Krawczyńskiej i Jacka Leociaka. Materiały z konferencji naukowej zorganizowanej przez ŻIH IN-B oraz IBL PAN 22-23 listopada 1999, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2000
Tak więc powątpiewam w edukację.
Dlatego proszę: pomóżcie swoim uczniom stać się ludźmi. Nie dopuśćcie, by efektem waszych wysiłków były uczone potwory, wykwalifikowani psychopaci, wykształceni Eichmannowie. Czytanie, pisanie i arytmetyka są ważne, tylko wtedy jednak, gdy służą one temu, by nasze dzieci stały się ludźmi".
Ten apel Haima Ginotta jest mottem do wydanego przez PWN programu nauczania o Holocauście autorstwa Roberta Szuchty i Piotra Trojańskiego.
W związku z podpisanym przez Polskę zobowiązaniem być może niebawem to się zmieni, ale sformułowane przez polsko-izraelską komisję już w 1995 r. "Zalecenia dotyczące podręczników historii i literatury w Polsce i Izraelu" są nadal mało znane - nie dysponują nimi firmy wydające podręczniki, nie wiedzą o nich autorzy piszący dla szkół. Jako nauczycielka wielokrotnie miałam okazję stwierdzić zadziwiającą niewiedzę uczniów na temat Żydów - z reguły uczniowie trzeciej i czwartej klasy liceum nie wiedzą nic poza żenującymi stereotypami wyniesionymi zapewne z domu, a czasem, o zgrozo, nawet z innych lekcji. Słuszna wydaje mi się uwaga autorów programu nauczania o Holocauście na temat zauważonej przez nich niechęci i uczniów, i nauczycieli do podejmowania tej problematyki. (Całkiem niedawno, omawiając poezję Skamandrytów, usłyszałam kpiąco-prowokacyjne pytanie ucznia: "Czy literaturę w Polsce to tworzyli w ogóle jacyś Polacy?"). Wielu wychowawców zdaje się sądzić, że lepiej nie poruszać tego zagadnienia, zasłaniając się a to niepełną wiedzą, a to pokojową wolą "niezadrażniania".
Ale jeśli rzeczywiście chcemy, żeby ludobójstwo przestało światu zagrażać, musimy zacząć o nim uczyć naprawdę, nawet za cenę kolejnego "rozrywania ran polskich". Henryk Grynberg napisał, że "w literaturze polskiej nie ma jak dotąd ważniejszego tematu niż temat Holocaustu", i w szkolnym nauczaniu o literaturze to temat być może dziś najważniejszy. Ale żeby móc uczyć o Holocauście, trzeba także uczyć o kulturze i historii Żydów. Podobne założenie leży u podstaw programu nauczania skonstruowanego przez Szuchtę i Trojańskiego. Ukazując Holocaust jako wydarzenie bez precedensu, program próbuje odpowiedzieć na trzy pytania: dlaczego wydarzenie to było możliwe, jak do niego doszło i co możemy zrobić, aby się nigdy nie powtórzyło.
Wzaleceniach Polsko-Izraelskiej Komisji Podręcznikowej mówi się, że byłoby pożądane, aby uczący o literaturze nauczyciele zapoznali się z podstawowymi pojęciami z zakresu judaizmu i historii Żydów. Do istniejącego już od dawna na rynku polskim dzieła A. Untermana "Żydzi, wiara i życie" przed paroma miesiącami doszło nowe wydawnictwo o charakterze encyklopedycznym - "Historia i kultura Żydów polskich". Wydany przez WSiP słownik to pierwsze kompendium wiedzy na temat bogatej kultury żydowskiej w naszym kraju, pogłębione o informacje dotyczące judaizmu oraz nie-których wydarzeń i osób spoza Polski. Dobór haseł może budzić wątpliwości. Autorki mają tego świadomość i we wstępie wyjaśniają swe kryteria, ale w sposób nie do końca przekonujący. Bo chwaląc obfitość wielu cennych informacji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że - wbrew deklarowanej chęci podkreślenia wzajemnych związków kulturowych polsko-żydowskich - nie ukazano w wystarczającym stopniu działań strony polskiej służących pojednaniu i zrozumieniu. Jest to tym wyraźniejsze, że sporo (i słusznie, niestety) w różnych hasłach mówi się o wrogości Polaków wobec Żydów, szkoda więc, że z trudem daje się odnaleźć informacje o polskich działaniach świadczących o akceptacji czy choćby tolerancji wobec Żydów. Brakuje także haseł, które omawiałyby polskie utwory literackie ukazujące bohaterów żydowskich w pozytywnym świetle czy prawdziwie obrazujących stosunki polsko-żydowskie, choć często prezentujących Polaków w niepochlebny sposób (jak chociażby "Mendel Gdański" Konopnickiej czy "Wielki Tydzień" Andrzejewskiego). A hasło "literatura antyżydowska" jest. Niezależnie jednak od tych braków pozostaje słownik nieocenionym źródłem informacji o obyczajach i sposobie życia Żydów, ich statusie prawnym na przestrzeni wieków, a także licznych postaciach zasłużonych dla nauki i kultury. Hasła są przystępne, interesujące, a także - mimo wspomnianej wyżej jednostronności - wolne od uprzedzeń, mogą zatem być naprawdę dużą pomocą dla nauczyciela.
Uczenie o Szoah to "tłumaczenie niewytłumaczalnego osobom, które prawdopodobnie i tak nie zrozumieją tego, co usłyszą" (B. L. Sherwin). Rozmawiając z uczniami o literaturze poświęconej Zagładzie, nauczyciel nie zdoła wytłumaczyć czegokolwiek - jest tak samo bezradny jak jego uczniowie. Jest wiele lektur szkolnych, z "Medalionami" Nałkowskiej na czele, w których mówi się o Zagładzie, a jednak wciąż za mały nacisk kładzie się w nauczaniu na to, że przede wszystkim Żydzi stali się obiektem ludobójstwa. Przez całe lata podręczniki szkolne omawiające zagadnienie ludobójstwa i poświęconą mu literaturę (a także inne kompendia wiedzy) nie wskazywały Żydów jako głównych ofiar.
O zagadnieniu tym mówi się (np. w artykule Marka Zaleskiego) także w pracy zbiorowej "Literatura polska wobec Zagłady". Podejmując próbę zmierzenia się z problemem Zagłady jako tematem literatury, autorzy poddają analizie szereg kwestii. Dorota Krawczyńska, Grzegorz Wołowiec, Jacek Leociak pokazują, jakim przemianom ulegały sposoby pisania o Holocauście (a także tematyce żydowskiej) oraz język opisu w publicystyce peerelowskiej i jego wpływ na to, jak interpretowano fakty. Konfrontując polską i izraelską wersję omówień prasowych rocznicy po-wstania w getcie warszawskim, Leociak stwierdza: "Polacy bronią własnej martyrologii przed konkurencyjną martyrologią żydowską oraz własnej wersji wizerunku Polaka czasów okupacji przed wersją żydowską (...) Żydzi zaś bronią się przed polonizacją powstania i zacieraniem żydowskiego charakteru Holocaustu. Padają oskarżenia nie tylko o obojętność, lecz także o aktywną współpracę w wyniszczaniu Żydów". W "Literaturze polskiej wobec Zagłady" omówiona została twórczość Borowskiego, Buczkowskiego, Grynberga, Wojdowskiego, Różewicza, Rudnickiego, Stryjkowskiego, Vincenza, Krall. Hanna Kirchner w interesujący sposób konfrontuje wypowiedzi o Żydach z dzienników Nałkowskiej i Dąbrowskiej, zaś Ryszard Low, interpretując polskojęzyczną literaturę tworzoną w Izraelu, nazywa ją "wielką przygodą polszczyzny".
Kwestia stosunków polsko-żydowskich często jest w artykułach poruszana. Dziś, omawiając w szkole zagadnienie Holocaustu, także nie wolno jej pomijać. Tym bardziej że to nie "najnowsze badania" wykazują niechlubne i zbrodnicze działania wielu Polaków wobec Żydów, lecz raczej powrót do tego, co było powszechną wiedzą tuż po wojnie, a co potem konsekwentnie starano się wymazać ze zbiorowej pamięci. "Pamięć Holocaustu jest pamięcią ran, ale też sama jest zraniona. (...) Ta poraniona pamięć stać się może pożywką dla chorób i lęków, które trapią współczesny świat, które dręczą nas samych" - pisze Leociak.
Jedną z takich chorób jest antysemityzm. Zdarzało mi się słyszeć od uczniów wypowiedzi anty-semickie, otrzymałam nawet wypracowanie, w którym uczeń pisał o nieuzasadnionych pretensjach Żydów żądających usunięcia krzyży z Oświęcimia, a motywujących to tym, że "kilku ich tam zginęło" (to, niestety, cytat). Ponieważ wypracowanie zawierało jeszcze szereg obraźliwych sformułowań pod adresem Żydów, niepokojącą fascynację Hitlerem jako dobrym i sprawnym przywódcą narodu, a uczeń w wypowiedziach dawał wyraz antysemityzmowi, poprosiłam o pomoc innych nauczycieli w zorganizowaniu sesji na temat Holocaustu i antysemityzmu. Nie spotkałam się jednak ze zrozumieniem - koledzy nauczyciele po pierwsze wcale się nie zdziwili, że uczeń mający czwórkę z historii wy- głasza tego rodzaju uwagi, po drugie bez żenady przyznali, iż słyszeli je już wcześniej z ust tego samego osobnika, po trzecie zaś uznali, że przesadzam, traktując serio uczniowskie prowokacje. Koledzy chłopca także byli skłonni bagatelizować jego poglądy, w przeciwieństwie do matki, która przyznała, że ją samą niepokoją formułowane przez syna sądy.
Nie pracuję już w tej szkole, ale z tego, co wiem, sesja na temat antysemityzmu nie odbyła się tam nigdy. Może więc rację ma cytowany na początku Haim Ginott, powątpiewający w edukację? I ja powątpiewam, kiedy szperając w bibliotekach w poszukiwaniu nowości na temat kwestii żydowskich, wciąż trafiam na coraz to nowe publikacje antysemickie. Staram się jednak wierzyć, że częstym źródłem postaw antysemickich jest zwykły brak wiedzy wsparty powielaniem stereotypów i że ucząc, dyskutując, nie zamykając oczu na rzeczywistość, nie uciekając od bolesnych faktów z przeszłości, potrafimy zbudować mądrzejszą przyszłość i nie dopuścimy do tego, aby polsko-żydowskie rany "zabliźniły się błoną podłości". *
Robert Szuchta, Piotr Trojański "Holocaust. Program nauczania", PWN, Warszawa 2001;
Alina Cała, Hanna Węgrzynek, Gabriela Zalewska "Historia i kultura Żydów polskich. Słownik", WSiP, Warszawa 2000;
"Literatura polska wobec Zagłady" - praca zbiorowa pod redakcją Aliny Brodzkiej-Wald, Doroty Krawczyńskiej i Jacka Leociaka. Materiały z konferencji naukowej zorganizowanej przez ŻIH IN-B oraz IBL PAN 22-23 listopada 1999, Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 2000
Najczęściej czytane24 htydzień
- Wisława Szymborska o swojej miłości
- Co sobotę w kiosku z "Gazetą Wyborczą"
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
- Wysokie Obcasy Extra









