http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Nie potrenujesz, nie zdobędziesz

Wojciech Staszewski
14.09.2011 , aktualizacja: 08.09.2011 18:56
A A A Drukuj
Uczniowie Gdańskiej Szkoły Floretu podczas inauguracji roku szkolnego i otwarcia nowej hali szermierczej, wrzesień 2009 r.  Fot. Renata Dąbrowska Uczniowie Gdańskiej Szkoły Floretu podczas inauguracji roku szkolnego i otwarcia nowej hali szermierczej, wrzesień 2009 r.
Osiem powodów, żeby zapisać dziecko na zajęcia sportowe, i dwa, żeby tego nie robić
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Kilkaset tysięcy młodych ludzi trenuje w klubie sportowym. Warto? Spytałem trenerów, lekarza, psychologa i same dzieci.

Kto się nadaje do biegania?

Anna Bukis, trenerka lekkoatletyki z warszawskiej Skry (w przeszłości olimpijka, biegała na średnich dystansach), chodzi po supermarketach i wypatruje talentów. - Liczy się swoboda, lekkość ruchu. No i warunki fizyczne, raz zobaczyłam dziewczynkę z czwartej klasy podstawówki, która miała ze 180 cm. Była z rodzicami na zakupach, oni oboje też wysocy. Zaprosiłam ją, przyszła na parę treningów, ale nie została - opowiada Anna Bukis. Trenerka chodzi też na zawody przełajowe: - Zaproszę na treningi niekoniecznie tego, który był pierwszy, bo to może być dryblas, który wygrał rozwojem fizycznym. Ale tego, który jest waleczny, a za dwa lata urośnie i przegoni tamtego. Wzrost, budowa ciała, czyli tzw. cechy motoryczne, bardziej liczą się w sprintach albo skokach. W dłuższych biegach - wytrzymałość. Można ją wytrenować, jeśli ktoś ma chęć do sportu. - Teraz szukam już nie młodzieży zdolnej, tylko chętnej - przyznaje trenerka.

Kto do piłki nożnej?

Dawniej szkółki piłkarskie przyjmowały siedmio-dziesięciolatków. Teraz - dzieci sześcio-siedmioletnie. A na Zachodzie powstają sportowe przedszkola dla dzieci od trzeciego roku życia. Przemysław Kostyk z Polonii Warszawa pracuje przy stworzeniu takiego programu też w Polsce. - Trzylatek musi się na boisku dobrze bawić, cieszyć. U sześcio-dziesięciolatka obserwujemy, jak się zachowuje w grupie. Jak reaguje na porażkę, straconą bramkę. Czy 'czyta grę' - analizuje z wyprzedzeniem, czy ma 'przegląd pola'. W tym wieku zwykle wszystkie dzieci biegną do piłki. Dobrym piłkarzem będzie ten, który 'szuka przestrzeni' - tłumaczy Kostyk. W dobrych klubach jest selekcja. Najpierw test:

- brzuszki przez pół minuty (wynik średni dla ośmiolatka to 22-31 powtórzeń);

- skok obunóż w dal (131-148 cm);

- bieg 12 min, czyli test Coopera (1744-2118 m);

- bieg wahadłowy 4 razy 10 m (12,6-14,0 s).

Na naborze z 50-60 osób wybiera się 25 z najlepszymi wynikami testów. - Jeśli dwie-trzy z nich będą kiedyś grały, to osiągnięcie trenera - mówi Kostyk. - A jeśli wszyscy pójdą na studia, założą rodzinę, znajdą dobrą pracę, to wygrała cała drużyna.

Kto do pływania?

- Każdy - mówi Dariusz Polkowski, trener warszawskiego klubu Gim 92 Ursynów. - Nawet ci, którzy się boją wody. Miałem raz ośmiolatka, który przez dwa miesiące tylko stał na drabince. Miesiąc na górnym szczeblu, miesiąc na drugim, a dopiero potem zaczął spacerować po dnie z kołem ratunkowym. Nic na siłę, tylko lekkie zachęcanie. Po roku chłopak pływa kraulem jak wszyscy. Do sekcji pływackiej nadają się przede wszystkim dzieci, które mają wysokich rodziców i szczupłą budowę ciała oraz dobrą koordynację ruchową. Muszą lubić wodę i nie bać się do niej wskoczyć, ale nie muszą potrafić nurkować.

Już w gimnazjum dzieci mają po dziesięć treningów na pływalni tygodniowo. - Trener czasem urozmaica je zabawą, sztafetami, grą w piłkę wodną, ale swoje trzeba wypływać. To specyfika dyscypliny, na zawodach rano są eliminacje, a wieczorem finały, więc treningi robi się i rano, i wieczorem - wyjaśnia Polkowski. Jak dzieci to znoszą? Polkowski: - Oni już w gimnazjum są tacy dojrzali, że wiedzą, na czym im zależy. Jeden chce uzyskać wynik kwalifikujący do kadry wojewódzkiej, inny walczy o stypendium sportowe. Więc trenują.

Kto do koszykówki?

- Powiedziałam na lekcjach, że jak się zbierze dziesięć dziewczyn, to wystartujemy w lidze. I zdobyłyśmy czwarte miejsce na Mazowszu - chwali się Milena Adamczyk, trenerka koszykówki ze stowarzyszenia 93 Basket Family. Nadaje się ta, która chce pracować. - Dwa lata temu przyszła dziewczyna, która nie umiała nic, dwutaktu nie potrafiła zrobić - opowiada kierownik drużyny Ewa Paulinek. - Dawałyśmy jej prostsze zadania, zostawała po treningach. Ale nie opuściła żadnych zajęć. Jeździła na mecze, chociaż długo miała szansę tylko na parę minut gry. A teraz jest na równi z innymi. Kto zacznie treningi w gimnazjum, ma szansę dojść do poziomu ekstraklasy. Trenerki S93BF założyły już drużynę seniorską, na razie są w trzeciej lidze, zamierzają awansować w najbliższym sezonie. - Ale tak samo się cieszę, jak widzę dziewczyny, które już odeszły z drużyny, grające w koszykówkę na podwórku - deklaruje Milena Adamczyk. - Bo wiem, że one kiedyś przyprowadzą do nas swoje dzieci. I tu dochodzimy do pytania: tylko po co?

Powód: ucieczka przed miażdżycą

- Sport przynosi efekty zdrowotne krótkofalowe i długofalowe. Większość osób patrzy na te pierwsze: poprawa sylwetki, zmniejszenie masy ciała. A z punktu widzenia lekarskiego ważniejsze jest, że aktywność fizyczna wydłuża życie - wyjaśnia doktor Hubert Krzysztofiak, dyrektor Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej. Chodzi o geny. Aktywność fizyczna promuje dobre geny, a jej brak aktywizuje geny odpowiedzialne za choroby: - Zwiększa się ryzyko zgonu wskutek chorób niedokrwiennych serca, nowotworowych, metabolicznych.

Ale po co sport dziecku? - To kwestia wyrobienia nawyków, które będziemy mieli w dorosłym życiu - wyjaśnia dr Krzysztofiak. - Ale nie tylko. Jeśli dziecko jest unieruchomione, w komórkach zaczyna się proces miażdżycowy. A kiedy sport jest niezdrowy? - Kiedy w grę wchodzą patologie. Doping, brak odpowiedniej opieki medycznej, przesadne treningi. Jeśli myślimy o medalu za wszelką cenę, to jest to patologia. Trzeba umieć pogodzić się z tym, że organizm wyznacza granice, których przekraczać nie wolno.

Powód: zwycięstwa dowartościowują

Zdaniem trenera Kostyka sport uczy trzech rzeczy:

Zobacz więcej na temat:

Podziel się