http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Paulina Pruska: Nikt nie ma prawa wyliczać, ile będę żyła

Rozmawia Alina Mrowińska TVP, "Gala"
28.07.2011 , aktualizacja: 29.07.2011 11:37
A A A Drukuj
Paulina Pruska z siostrą Martą Fot. Bartosz Bobkowski Paulina Pruska z siostrą Martą
"Studzę oczekiwania wobec mojego życia. Najlepiej jest po prostu niczego nie zakładać. Ale to bardzo trudne. Jest tyle myśli w głowie, że chyba tylko Budda albo Jezus byliby w stanie sobie z tym poradzić". Rozmowa z Pauliną Pruską autorką bloga Paula i pan Śmieciuch
Paulina Pruska skończyła ratownictwo medyczne, studiowała architekturę wnętrz
Fot. Paulina Pruska
Paulina Pruska skończyła ratownictwo medyczne, studiowała architekturę wnętrz
Napisałaś na blogu: "Wołam o pomoc" Dowiedziałaś się, że musisz przerwać eksperymentalne leczenie. Co się stało?

Wyniki ostatniej kontroli w Stanach pokazały, że mój nowotwór uodpornił się na stosowane leczenie. W tej sytuacji klinika NIH w Waszyngtonie, pod opieką której byłam od początku roku, nie może mi już refundować leków, które przyjmowałam przez ostatnie cztery miesiące. Zaraz po otrzymaniu nienajlepszych wieści byłam trochę rozżalona. Wszyscy byli przekonani, że nowe leki będą działały przez długi okres, a tu taka... "niespodzianka". Machina nakręca się od nowa. Dziesiątki maili wymienianych z lekarzami z całego świata, szukanie możliwości i ustalanie planu leczenia. Czasem chciałabym się bardziej skupić na codziennym życiu. Albo siedzieć w ogródku i sadzić rzodkiewki.

Właśnie wróciłaś z Frankfurtu.

Mój nowotwór jest niezwykle rzadki. Nie bardzo wiadomo, jak go leczyć. Wiadomo jedynie, że na ogół standartowe leczenie w postaci dożylnej chemii i radiologii nie przynosi efektów. Dla mnie szansą na życie stają się wstępnie potwierdzone badania kliniczne (w przypadku Alveolar Soft Part Sarkoma) i nowatorskie, eksperymentalne sposoby leczenia - często bardzo kosztowne.

I właśnie we Frankfurcie poddałam się chemoembolizacji. Trochę się bałam kolejnej ingerencji chirurgicznej. Za to wszystko, co moje ciało musiało przejść do tej pory, chciałabym je tylko głaskać, masować, pieścić. A nie nakłuwać i wprowadzać dziwne rurki. Cóż jednak zrobić Tak czasem wygląda moje życie

Miałaś 23 lata, kiedy zachorowałaś na raka. Czułaś bunt, żal, niedowierzanie, że Ciebie to spotkało?

Pamiętam jak dziś, że przyszedł do mnie chirurg po operacji. Byłam jeszcze półprzytomna po narkozie. Zapytałam: "Jak tam, co słychać?". I usłyszałam, że guz umiejscowiony w biodrze jest złośliwy. Zamknęłam oczy i poleciały mi łzy. Co czułam? Tak naprawdę nic, pustkę.

Kiedy zaczęłaś pisać bloga?

To był przełom marca i kwietnia 2009 roku. Wykończona długim pobytem w szpitalu i nieudaną operacją, wróciłam do domu. Moja siostra- Marta- pokazała mi bloga rodziców Lenki. Małej dziewczynki chorej na białaczkę. Pisali o ich życiu, zmaganiach z chorobą. Marta powiedziała mi wtedy: "Paula, spróbuj, może to ci pomoże". Pomyślałam, że blog może mi pomóc w komunikacji

z licznymi znajomymi i przyjaciółmi. Każdy dopytywał się o mój stan, a wtedy byłam jeszcze bardzo słaba fizycznie. Zazwyczaj odbierałam telefony tylko od rodziny. Choć i z tym bywało różnie...

Niecierpliwie czekałaś na pierwsze reakcje internautów?

Trzy pierwsze posty napisałam bardzo szybko. Szybko też pojawiły się bardzo pozytywne komentarze, głównie moich znajomych. Z czasem ludzi czytających blog zaczęło przybywać.

Poczułaś, że pisanie pomaga Ci w chorowaniu?

W chorowaniu pomaga palenie papierosów. Albo stres i zbyt szybkie tempo życia. Blog pomaga mi w powrocie do zdrowia. Ale odczułam to dopiero po pewnym czasie. Pisząc z każdym dniem staję się bardziej uważna wobec tego, co dzieje się we mnie. Coraz lepiej obserwuję i analizuję emocje. To bardzo cenne. Jakiś czas po diagnozie, całą rodziną, zaczęliśmy chodzić na terapię do psychoonkologa, prowadzoną metodą Carla Simontona. To też nauczyło nas pracy nad uczuciami. Myślę, że jest to szalenie ważne.

Było Ci łatwiej pisać o swoich emocjach na blogu, niż porozmawiać z bliskimi?

Pamiętam, że nie poszłam na pierwszą wizytę do psychoonkologa. Bałam się, że pęknę i będę płakać. Nie chciałam, żeby rodzice, brat, siostra widzieli, że też się boję. Chciałam, żeby myśleli, że jestem silna. Już na drugiej wizycie nauczyłam się, że nie ma niczego złego w okazaniu słabości. To, że się boimy, czujemy się słabi, bezradni, zrozpaczeni jest normalne. Dziś, jak mam gorszy dzień, staram się nie odpowiadać półsłówkami, tylko powiedzieć otwarcie: "Wszystko w porządku, tylko dziś potrzebuję więcej spokoju". Ale na pewno czasem jest mi łatwiej coś wstukać w komputer, niż o tym powiedzieć. Może to wynika też z tego, że nie do końca wiemy jak rozmawiać o raku ...?

Myślę, że Twoim bliskim też czasem jest łatwiej najpierw sprawdzić na blogu, co u Ciebie słychać, a dopiero potem porozmawiać.

Nawet moja mama stale podpatruje, co tam napisałam. Wielu znajomych nie wie, czy ja chcę, żeby mnie pytać jak się czuję, czy może nie. Jedna z moich przyjaciółek zawsze najpierw zerknie na bloga, a dopiero później poruszy ze mną jakiś temat. Ale jest różnie. Zbyszek Hołdys musi natychmiast wiedzieć, nie chce czekać, aż napiszę na blogu. Bombarduje mnie SMS- ami: "Dziewczyno, czy chcesz, żebym umarł na zawał!? Pisz mi szybko, jakie masz wyniki" (śmiech).

Internauci pomogli Ci zbierać pieniądze na operację w Stanach?

Internauci (i nie tylko!) pomogli mi zebrać pieniądze na operację i naświetlania protonowe, którym poddałam się w Bostonie. Ludzie, przejęci moim losem, pomagają mi do dziś. A dziś stoję przed perspektywą kolejnego etapu leczenia, na który będą potrzebne spore fundusze. Klinika Dana Farber w Bostonie ma największe doświadczenie w leczeniu mojego typu nowotworu. Jestem porażona chęcią pomocy z jaką się spotykam. To jest coś niesamowitego Pozwala mi to walczyć o moje życie. Bez tych wszystkich wspaniałych osób, przesyłających "cegiełki" na fundacyjne konto, nie mogłabym nic i nie byłabym tu, gdzie jestem. W ciągu ostatnich dwóch tygodni udało się uzbierać 48 tysięcy dolarów. Prześlicznie za to dziękuję. Każdemu z osobna.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (18)

  • rhomboideus

    0

    evolution ma troche racji. To prawda ze Paula jest w bardzo ciezkiej sytuacji, ze walczy o zycie, ze jej prawem jest uzyc w tej walce wszystkich jej dostepnych srodkow. Ale....link do bloga Pauli jest zarowno na blogu chustki (chustka.blogspot.com) jak i andzi (andzia-i-nieborak.blog.onet.pl ). Bez wzajemnosci. Na blogu Pauli nie ma linkow do innych blogow osob w podobnej sytuacji (pojawil sie dopiero teraz , po dyskusji link do fundacji raknroll i do Ani Hermanowicz).Paula ma wiekszy dostep do swiata mediow, jest utalentowana i sciaga na siebie uwage. Trzymam mocno kciuki za Paule w jej walce, ale glowe chyle przed tamtymi dziewczynami.
    Troche (bardzo troche, bo to jest prawo Pauli) rozczarowywuje to, ze Paula zaczela moderowac wpisy... ostatecznie nie bylo wpisow wulgarnych, a jedynie wpisy ludzi rownie chorych lecz bez mozliwosci medialnych Pauli....

  • evolutionxxx

    0

    Prosilam o wykasowanie moich komentarzy, ale widze , ze nie zostaly skasowane.
    Prosze, moze niech jeszcze ktos zglosi moje komentarze do usuniecia.
    Przykro mi z powodu tego zamieszania, nie wiedzialam ze taka burza sie rozpeta i strasznie mi z tym zle, nie chce zeby te komentarze wplywaly na inne osoby, bo juz wiem, ze nie ma w nich prawdy , a zrobily wiele zlego. . i bardzo mi przykro z tego powodu, prosze zglaszajcie je do usuniecia.

  • vittold1

    0

    Doskonale, jesteście zdrowi, to jazda pomagać, a nie tu głupio i radykalnie moralizować. Co za ludzie, do KAŻDEGO SIĘ PRZYCZEPIĄ, NA KAŻDEGO WSIĄDĄ!!! Mędrcy się znaleźli i taak pomagają! Walcz jeden z drugim z tym co się dzieje w CO, dalej! Zamiast siedzieć przed komputerem i jeździć po dziewczynie.

  • emka02

    Oceniono 1 raz 1

    evolutionxxx zanim zaczniesz dzielić się Swoimi opiniami z innymi i zanim następnym razem zaczniesz kogoś o coś oskarżać sprawdź te informację! Chyba nie czytałaś bloga Pauliny! Przeszukałam większość postów, bo wkurzyło mnie to, że piszesz takie rzeczy, znam i czytam bloga Pauli od początku i wiem, że pisała o innych chorych osobach. A z drugiej strony postaw się w Jej sytuacji! Chyba nie będę Ci tego tłumaczyć, bo nie wiesz o czym piszesz. A schizma1410 ma rację zadając pytanie, że może Paula pomaga innym tylko nie chwali się tym ba blogu...ja wiem, że tak jest.

    Poniżej linki, gdzie znajdują się posty o Kasi i Mariuszku (trzeba "zjechać" stroną trochę niżej) a po prawej stronie zawsze widnieje odnośnik do bloga małej Lenki! to nie są wszystkie, które pojawiły się na Pauli blogu....

    paulapruska.blogspot.com/search?updated-max=2010-10-29T20%3A47%3A00%2B02%3A00&max-results=7
    paulapruska.blogspot.com/search?updated-max=2010-06-17T18%3A56%3A00%2B02%3A00&max-results=7

  • ednicz

    Oceniono 1 raz 1

    evolution - kwestia wiary ani moralnosci nie ma z tym wszystkim nic wspolnego.

    nie kazdy ma sily na walczenie z rakiem, staraniem sie pomoc samemu sobie i swojej rodzinie i jeszcze do tego pomagac innym. Ludzkosci wam w tym wszystkim pomaganiu jakos zabraklo.

  • evolutionxxx

    Oceniono 1 raz 1

    ednicz, pomimo tego ze sama nie mam za wiele zawsze pomagam.
    rozumiem, ze jest to dylemat moralny w pewnym sensie, ale ja nie potrafilabym inaczej..
    i nie prpwokuj mnie, zebym robila z siebie matke Terese na tym forum, bo chociaz jestem ateistka to pomoc potrzebujacym jest u mnie na pierwszym miejscu.Tak samo jesli chodzi o zwierzeta jak i o ludzi.
    myslisz, ze gdybym byla chora zmienilaby mi sie wrazliwosc? mylisz sie..
    i na tym koncze bo nie napisalam tego po to, zeby sie przekrzykiwac i klocic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX