http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Jak zasłużyć na Norwegię?

Katarzyna Surmiak-Domańska
18.05.2011 , aktualizacja: 12.05.2011 17:04
A A A Drukuj
<b>Maria Amelie</b>
-?naprawdę Madina Salamowa, ur.?w?1985?r. w Osetii Północnej . Jako?nastolatka zamieszkała z rodzicami - rosyjskimi uchodźcami -?w Norwegii. Tam zdała maturę i ukończyła studia. Napisała książkę 'Nielegalna Norweżka', która przyniosła jej tytuł Norwega Roku?2010. Ta książka o imigracyjnym podziemiu w Norwegii sprawiła, że Maria Amelie została deportowana do Rosji, przeciw czemu protestowały Amnesty International i norweski Komitet Helsiński. Obecnie przebywa w Krakowie na?zaproszenie stowarzyszenia Willa Decjusza Fot. Mateusz Skwarczek Maria Amelie -?naprawdę Madina Salamowa, ur.?w?1985?r. w Osetii Północnej . Jako?nastolatka zamieszkała z rodzicami - rosyjskimi uchodźcami -?w Norwegii. Tam zdała maturę i ukończyła studia. Napisała książkę 'Nielegalna Norweżka', która przyniosła jej tytuł Norwega Roku?2010. Ta książka o imigracyjnym podziemiu w Norwegii sprawiła, że Maria Amelie została deportowana do Rosji, przeciw czemu protestowały Amnesty International i norweski Komitet Helsiński. Obecnie przebywa w Krakowie na?zaproszenie stowarzyszenia Willa Decjusza
W innym kraju, jeżeli udowodnisz, że jesteś zintegrowana ze społeczeństwem, znasz język, możesz pracować, nie jesteś pasożytem, dostajesz azyl. Ale nie w Norwegii. Postanowiłam, że zanim jednak mnie wyrzucą, muszę opisać wszystko, co przeżyłam. Jakoś podziękować ludziom, którzy mnie wspierali. Tak powstała 'Nielegalna Norweżka'. Rozmowa z Marią Amelie
ZOBACZ TAKŻE
Kiedy podczas spotkania w Willi Decjusza przedstawiono cię prawdziwym imieniem Madina, skrzywiłaś się.

Bo to obce imię. Od dziesięciu lat nikt nie mówi na mnie inaczej niż Maria Amelie.

Nawet rodzice?

Tak. Mama zawsze chciała, żebym miała na imię Maria, ale w Osetii tradycja jest bardzo ważna. Dostałam imię po babce.

Ono kojarzy mi się z wszystkim, czego nienawidzę. Nie zostawiłam w Rosji niczego, co byłoby dla mnie ważne.

Polskie media podały, że twoi rodzice byli rosyjskimi uchodźcami politycznymi. Z kolei w zagranicznej prasie doczytałam się, że chodziło raczej o względy ekonomiczne. Twój tata podobno zbankrutował.

W Rosji trudno oddzielić ekonomię od polityki. Możesz ze mnie wszystko wycisnąć, a i tak nie zrozumiesz, co działo się w prywatnym biznesie w Rosji w latach 90., zaraz po pierestrojce, gdy ludzie chcieli się szybko bogacić. Weszły nowe rządy, wiele prywatnych biznesów zostało skonfiskowanych. Ojciec stracił wszystko. Nie mógł spłacić wierzycieli. Bardzo trudno to wszystko wyjaśnić. Dlatego w swojej książce 'Nielegalna Norweżka' wolałam o tej kwestii w ogóle nie wspominać.

Jeżeli o czymś nie chcesz mówić, powstają podejrzenia, że masz coś do ukrycia. Wszyscy rozumieją, że byłaś wtedy dzieckiem, ale ludzie, którzy ci pomagają, mają prawo znać twoją historię.

Mam czasem wrażenie, że to, kim ja jestem, nie jest ważne, liczy się tylko to, co robili moi rodzice. Sama za wiele nie wiem. Miałam 14 lat, kiedy wyjechaliśmy z Rosji Teraz, kiedy zostałam deportowana z Norwegii, dziennikarze pojechali do Osetii Północnej i dotarli do naszych krewnych, którzy zaświadczyli, że tata był dobrym człowiekiem i że lepiej, żebyśmy nie wracali, bo ciągle jest dla nas niebezpiecznie. Z ich artykułów dowiedziałam się więcej o interesach, jakie prowadził ojciec. Miał restaurację, piekarnię, produkował wódkę i meble.

Jakie masz wspomnienia z dzieciństwa?

Mieliśmy duży dom, szofera. Ale nie byłam szczęśliwa. Nie wolno było mi się bawić z innymi dziećmi i zawsze towarzyszył mi ochroniarz. Rodzice bali się, że zostanę porwana. Kiedy jechaliśmy samochodem, mama ciągle oglądała się, czy ktoś za nami nie jedzie. Kiedyś w naszym ogrodzie wybuchła niewielka bomba, innym razem ktoś włamał się do domu i stłukł nam wszystkie lustra. Z Osetii przenieśliśmy się na trzy lata do Moskwy, ale tam nadal nie było bezpiecznie. Przez rok nie chodziłam do szkoły. Siedziałyśmy z mamą w domu. Miałam prywatnego nauczyciela, dzięki któremu nauczyłam się angielskiego. Pewnego dnia wsiedliśmy z rodzicami w samochód i wyjechaliśmy do Finlandii. Rodzice byli naiwni. Wydawało im się, że gdy zapewnią fińskie władze, że bardzo chcą tam zostać, to od razu dostaną azyl.

Finlandia okazała się niegościnna?

Na początku przeciwnie. Zamieszkaliśmy w ośrodku dla uchodźców. Tata dostał pracę jako stolarz w stoczni, mama została przedszkolanką.

Wasz poziom życia znacznie się zmienił.

Ale za to wreszcie nie czułam się zagrożona. Kupowałam sobie ciuchy w second handzie i byłam szczęśliwa. Zaczęłam szkołę, poznałam przyjaciół, z którymi mogłam wychodzić do kina, a nawet pojechałam na obóz. Nauczyłam się fińskiego. Wszystko się świetnie zapowiadało.

Nauczyłaś się fińskiego? Tak szybko? Ile tam byliście?

16 miesięcy.

Nagle w 2002 roku dostaliśmy wiadomość: wasze podanie o azyl odrzucono. Szok. O powrocie do Rosji nie było mowy. Ktoś polecił nam jakichś swoich znajomych w Norwegii, znowu wsiedliśmy w samochód. Przejechaliśmy tysiąc kilometrów i wylądowaliśmy w kościele na północy Norwegii. Ojciec poszedł rozmawiać z pastorem. Ten się nas wystraszył. Machał rękami i powtarzał: 'Odejdźcie, odejdźcie, nie chcę mieć z wami nic wspólnego'. Ale chyba obawiał się, że nie posłuchamy, bo dał nam numer telefonu do kobiety, która zajmowała się uchodźcami. Ona nam pomogła. Przede wszystkim kazała od razu iść na policję.

Naprawdę mieliście nadzieję, że uda się wam w Norwegii, mimo że nie udało się w Finlandii?

Chodziło o zyskanie czasu. Jeżeli pójdziemy na policję, złożymy podanie, minie co najmniej kilka miesięcy, zanim nas znowu wyrzucą. A przez ten czas rodzice będą mogli się zastanowić, co dalej. Wtedy zmieniliśmy imiona i nazwisko. Bo gdybyśmy starali się o azyl pod tym samym nazwiskiem, co w Finlandii, zdemaskowano by nas szybciej. Chodziło o to, żeby skomplikować im zadanie. Tak zostałam Marią Amelie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (12)

  • mav3ric73

    0

    @carthophel
    mądrej głowie dośc po słowie
    trzeba być durniem , żeby pomyśleć, że ktokolwiek i gdziekoolwiek za dostanie sie na studia otrzymuje awansem obywatelstwo owego kraju, widziałeś gdzieś wiejski mędrku żebym napisał STAŁY POBYT??? jeśli mieszkasz w Norge to tym bardziej powinieneś sie domyslić a nie rozwadniać dyskusje

  • cartophell

    Oceniono 1 raz -1

    @mav3ric73
    Najwyrazniej 6 lat nie wystarczylo, zeby poznac system prawny. W niektorych wypadkach lepiej sie sprawdza logiczne myslenie.
    Mjejsce na studiach wcale nie daje automatycznie prawa stalego pobytu. Mozesz (nie musisz) dostac pozwolenie na pobyt czasowy, na okres studiow.

    Przyjecie na universytet studenta z zagranicy a studenta ze stalym pobytem w kraju to sa dwa zupelnie rozne systemy.
    Maria-Amelie, ze wzgledu na swoj "nielegalny" status nie mogla starac sie o mjejsce na studiach jako obcy obywatel - bo jaki? Natomiast ze wzgledu na to, ze byla objeta podstawowym obowiazkiem szkolnym i miala tymczasowy numer ewidencyjny, udalo sie jej "oszukac" system.

    To wyjasnienia sa oczywiscie tylko dla ludzi, ktorzy w Norwegii nie mieszkaja. Bo Tobie wystarczy przeczytac przeczytac jakakolwiek norweska gazete, zeby z najmniejszymi detalami poznac cala historie Marii-Amelie. Czemu tego nie zrobiles?

  • tretten

    0

    Norwedzy bardzo nie lubia jak ktos im klamie i ich oszukuje, chocby nie wiadomo jak byl wyjatkowy. A Maria Amelia to osoba zyjaca w klamstwie, nawet swojego wlasnego nazwiska nie uzywa. I nie mozna, tak jak juz ktos tutaj napisal, oczekiwac azylu tylko dlatego, ze sie komus nie podoba kraj urodzenia albo robil brudne interesy i sie boi. Swiat nie jest sprawiedliwy, ale to juz nie wina Nowegow, i nie oni maja obowiazek ten swiat naprawiac.

  • dansker

    0

    Można podziwiać Marię Amelie za odwagę, wytrwałość, umiejętność zjednywania sobie ludzi oraz talent, urok osobisty itd. Ale na pewno nie można jej podziwiać za inteligencję. Bo azyl w Norwegii, tak jak i większości innych krajów Europy, można dostać tylko gdy są jakieś ważne powody ujęte w konwencji. Skoro jej rodzice azylu nie dostali, to widocznie władze Finlandii a potem także Norwegii uznały, że nie ma podstawy udzielenia azylu. (Być może popełniono błąd, kto wie?)
    Ale już na pewno nie można dostać azylu tylko dlatego, że ktoś nauczył się w tym przypadku norweskiego i ma norweskich przyjaciół. Maria Amelie z pewnością uważa się za osobę dorosłą, ale pisze i argumentuje jak dziecko. "Dajcie mi azyl bo ja chcę!" Żałosna dziecinada.
    (mieszkam w Danii i otrzymałem tutaj azyl)

  • mav3ric73

    0

    carthophell
    Fakty są takie jak podałem,żyje w Norwegii od 6 lat i poznałem ludzi( nie z UE), którzy w ten sposób właśnie otrzymali pozwolenie na pobyt=pozwolenie na prace... to są FAKTY.
    To co opisuje Maria Amelie to KONFABULACJE.

  • hela1

    0

    Szkoda tylko, ze Maria Amelie zapomniala wspomniec, ze jej wujkiem jest Dmitri Szapocznikow, byly minister obrony ZSRR, a potem naczelny dyrektor Aeroflotu. Rodzina byla bajecznie bogata i ustosunkowana. Ta historia jest duzo bardziej skomplikowana niz Amelie chcialaby nam pokazac.
    Zapomniano tez napisac, ze Amelie jest juz od miesiaca w Norwegii, dostala pozwolenie na prace jako dziennikarka i przyjechala legalnie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX