http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Krupska kontra państwo totalitarne

Jacek Kowalski
2010-03-29, ostatnia aktualizacja 2010-03-25 16:11

Napisała: 'Będą wam zabierać dzieci tylko za to, że je krytykujecie'. Bitwę o ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie na razie to ona wygrała, nie Tusk

Joanna Puzyna-Krupska
Fot. Filip Klimaszewski
Joanna Puzyna-Krupska
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Budzi skrajne emocje. Jej znajomi mówią mi: - Jak byś się czuł, gdybyś wiedział, że nadciąga burza, a ty nie możesz zrobić nic, żeby ochronić przed nią własne dzieci? Joanna przewiduje społeczne nawałnice z dokładnością co do godziny. I robi wszystko, żeby obronić dzieci. Za to jej nie cierpią. Feministki, PO-wcy i inne różowe hieny. Poczytaj komentarze w internecie.

Przeciwnicy mówią: histeryczka i populistka, która robi z igły widły. Gra na ludzkim strachu - o dzieci, o przyszłość. Wie, że człowiek zrobi wszystko dla swojego dziecka, i sprytnie to wykorzystuje. Po to, żeby zrobić karierę.

Joanna Puzyna-Krupska prycha: - Karierę? Już ją zrobiłam. Jako mama.

Głośno o niej zrobiło się pod koniec lutego przy okazji forsowania projektu rządowej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Rząd twierdzi: dzięki nowemu prawu będziemy mogli skuteczniej przeciwdziałać złemu traktowaniu dzieci.

Zdaniem Joanny Puzyny-Krupskiej (i Związku Dużych Rodzin 'Trzy Plus', któremu szefuje) ta ustawa 'narusza podstawowe wolności obywatelskie'. W proteście, pod którym podpisało się 35,7 tys. osób, przekonuje, że w myśl nowelizowanego prawa 'pracownik socjalny będzie miał prawo odebrać dziecko z rodziny, i to bez wyroku sądu'. A dalej: 'Na podstawie jednego donosu każdej rodzinie będzie mogła zostać założona tzw. niebieska karta, ( ) a gminna komisja ( ) będzie gromadziła dane o rodzinie, obradowała o sposobach rozwiązania jej problemów i wdrażała je w rodzinach'. I wreszcie: 'Rozszerza się definicję przemocy na takie zachowania, jak m.in.: jednorazowe albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność, w tym seksualną, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne u osób dotkniętych przemocą. »Poradnik pracownika socjalnego « z 2009 r. (do pobrania) precyzuje, że przemocą jest: dawanie klapsów, »zawstydzanie «, »krytykowanie «, np. »krytykowanie zachowań seksualnych « - co powoduje, że każdy rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze może być oskarżony o przemoc'.

Po batalii toczonej w mediach (Puzyna-Krupska i jej stowarzyszenie kontra poseł Teresa Piotrowska, Puzyna-Krupska kontra minister Jaruga-Nowacka) 2 marca poseł Jarosław Gowin zapewnia publicznie: ponieważ projekt rządowy budzi ogromne kontrowersje oraz silny protest rodziców, projekt ustawy zamiast do drugiego czytania trafi ponownie pod obrady komisji.

Szara eminencja. Nie udziela wywiadów w rozgłośniach radiowych czy tygodnikach (poza tym jednym głośnym - dla 'Newsweeka'). Ekspert Episkopatu do spraw rodziny. Delegat biskupów do rządowo-kościelnego zespołu roboczego do spraw rodziny. Szefowa Związku Dużych Rodzin 'Trzy Plus'. No i matka siedmiorga dzieci.

Jako człowiek z kindersztubą wyraża się niezwykle elegancko. Więc jeśli mówi, że 'cholernie nie lubi, jak jej się wmawia, że siedzi w domu z dziećmi i nic nie robi', to musi być naprawdę wytrącona z równowagi. - Ludziom jest tak trudno zrozumieć, że jestem z zawodu matką? - dopytuje gwałtownie. Tak się też przedstawia: 'Joanna Puzyna-Krupska, z zawodu matka'.

- Szalenie panią to denerwuje - mówię ostrożnie.

- A bo ciągle tylko słyszę, że niepracujące zawodowo kobiety siedzą w domu. A one są przecież matkami, żonami. Jakby matki rzeczywiście nic innego nie robiły, tylko siedziały w domach z założonymi rękami. Właśnie tam jest najwięcej roboty. Kobieta 'domowa' pracuje co najmniej na pięciu etatach jednocześnie: kucharka, sprzątaczka, kierowca, psycholog i nauczyciel.

Drobna, energiczna brunetka ubrana z angielską elegancją (spodnie w kant, golf, żakiet; włosy spięte gumką do tyłu) ma nieznośny zwyczaj przewiercania rozmówcy świdrującym spojrzeniem. Jakby chciała ustawić raz na zawsze ważne kwestie i sprawdzić, czy się z nią zgadzacie. Na przykład taką kwestię: kobieta opiekująca się dziećmi w domu pracuje więcej niż ja, dziennikarz. Lub taką: państwo wyzyskuje rodziny.

Albo tę o totalitarnych zapędach rządu.

Teresa Piotrowska, posłanka PO, pracowała nad ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie od samego początku. Dlatego szczególnie ją boli, gdy Joanna Puzyna-Krupska jej zarzuca, że chce uderzać w rodzinę. - Był czas na wyrażanie swoich opinii, gdy pracowaliśmy w podkomisji. Nie bardzo rozumiem, skąd teraz taka wrzawa. Ta ustawa nie jest adresowana do rodzin, które we właściwy sposób wychowują dzieci. Tam, gdzie jest miłość i wzajemny szacunek, nie ingerujemy. Ustawa ma wspierać dzieci, które w rodzinach bądź związkach są ofiarami przemocy.

Na zarzuty, które Puzyna-Krupska przytacza w swoim proteście (odebranie dziecka za klapsy lub krytykowanie, permanentna inwigilacja itd.), Piotrowska odpowiada: - To nieprawda. Trzeba było czytać projekt, mówię do ludzi, którzy protestują.

Rozmawiamy w domu Krupskich pod Warszawą. Na ścianach obrazy malowane przez Joannę Puzynę-Krupską i jej dzieci. Na szklanej ławie pełna gama herbat. Za oknem kot drze się i drapie w szybę balkonu. - Dziecko to nie jest prywatna sprawa rodzica. Rodzic inwestuje w nie. Problem w tym, że latami całymi państwo mu w tym nie pomaga. A potem zbiera zyski. Na kobiety towarzyszące dzieciom w domu - bo tak wolę nas nazywać - patrzy się jak na pasożyty. Nie płaci im się rent, emerytur, nie mówiąc o pensjach. Nie są ubezpieczone. To wszystko trzeba zmienić! Kobieta w domu musi mieć takie same prawa socjalne jak pracownik w firmie.

Ale na co dzień matkę wielodzietnej rodziny denerwuje najbardziej co innego. Ironiczne uśmiechy. Albo to, że ludzie na ulicy pytają, czy wszystkie dzieci są jej. Lub czy rodzina nie cierpi dramatycznej biedy. - Przy załatwianiu lada jakiej sprawy w urzędzie urzędniczki dopytują: 'A gdzie pani pracuje?'. Mówię: 'W domu'. Patrzą na mnie, jakby nie rozumiały: 'To pani pracuje w końcu czy nie pracuje?'. 'Pracuję, ale w domu', odpowiadam. 'Czyli pani nie pracuje'. Cholernie, powiadam panu, mnie to wkurza.

Miała szczęście, bo rodzice (matka - profesor językoznawstwa, ojciec - inżynier) akceptowali jej wybory.

Jak ten, że ona, psycholog po KUL-u, chce wyjechać na głęboką wieś.

Albo ten, że chce zostać w domu, z dziećmi, zamiast pracować w zawodzie.

Tworzyli rodzinę wedle modelu nietradycyjnego: - U nas mama zawsze pracowała. W mojej świadomości utrwalił się odwrócony, partnerski model rodziny: ojciec opiekuje się dziećmi, krząta po kuchni, a mama zarabia pieniądze.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Krupska kontra państwo totalitarne mahtab1 31.03.10, 12:16

    Pani Krupska jest za wolnością wyboru no i takiego wolnego wyboru dokonała:porzuciła pracę zawodową na rzecz wychowywania gromadki dzieci. Tylko terazniech ponosi odpowiedzialność za swój »

  • Krupska kontra państwo totalitarne smere 04.04.10, 20:16

    " A mnie uderzyło w tym artykule coś innego - skąd u tej kobiety tyle pogardy dlainnych (inaczej żyjących) kobiet czy rodzin? " Śmiem zapytać, a co w pani definicji znaczy - inaczej »

  • Zabieranie dzieci z powodu biedy to przestępstwo!! marek.lipski 05.04.10, 19:11

    Tak..Przestępstwo, i to od wielu lat, popełniają urzędnicy, którzy decydują o zabieraniu dzieci tylko z powodów materialnych rodziny - odpowiada siostra Małgorzata Chmielewska, która od lat »

W numerze z 28 sierpnia