http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Oto moje ciało

Katarzyna Bosacka
08.12.2009 , aktualizacja: 02.06.2010 16:16
A A A Drukuj
'Właściwie dlaczego nie mogę mieć pięknej sesji, bo co, bo mam raka?' - rozmowa z Katarzyną Talarczyk
Sukienka, GAJDA
FASHION/TWEED, 900 zł.
Legginsy, H&M, 74,90 zł.
Szpilki, TOPSHOP, 284,90 zł
Fot. Anna Bedyńska
Sukienka, GAJDA FASHION/TWEED, 900 zł. Legginsy, H&M, 74,90 zł. Szpilki, TOPSHOP, 284,90 zł
Gorset, TOPSHOP, 
169,90 zł.
Spódnica, 
ARYTON, 349 zł.
Szpilki, GIUSEPPE 
ZANOTTI DESIGN
/SNOBISSIMO, 1930 zł.
Toczek, 
VINTAGE/MARTA RUTA, 500 zł.
Kolczyki, MARIA 
BEDNAREK, 120 zł.
Rajstopy, 
CALZEDONIA, 29,90 zł
Fot. Anna Bedyńska
Gorset, TOPSHOP, 169,90 zł. Spódnica, ARYTON, 349 zł. Szpilki, GIUSEPPE ZANOTTI DESIGN /SNOBISSIMO, 1930 zł. Toczek, VINTAGE/MARTA RUTA, 500 zł. Kolczyki, MARIA BEDNAREK, 120 zł. Rajstopy, CALZEDONIA, 29,90 zł
Toczek, MARTA RUTA, 450 zł. Sweter, T-shirt, H&M, 
149 zł, 69,90 z
Fot. Anna Bedyńska
Toczek, MARTA RUTA, 450 zł. Sweter, T-shirt, H&M, 149 zł, 69,90 z
Bluzka, pasek, H&M, 
120 zł, 99 zł.
Spódnica, MICHAŁ 
KOWALSKI/TWEED, 350 zł
Fot. Anna Bedyńska
Bluzka, pasek, H&M, 120 zł, 99 zł. Spódnica, MICHAŁ KOWALSKI/TWEED, 350 zł
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Lubisz swoje ciało?

Lubię, zawsze lubiłam, choć zawsze też widziałam jego wady.

Dlaczego chciałaś je pokazać?

Z babskiej zawiści (śmiech). Lubię oglądać zdjęcia, nawet jeśli wiem, że są komputerowo wyretuszowane na maksa. Podziwiam je, przyglądam się tym wszystkim laskom, po czym idę sobie odgrzać gar gołąbków (śmiech). No więc oglądałam Anię Muchę w 'Playboyu' i zwyczajnie pozazdrościłam jej: sylwetki, kobiecości, zainteresowania nie tylko facetów, i choć ja to nie Mucha, poczułam, że chcę krzyknąć: 'Hej! Patrzcie też na mnie! Właściwie dlaczego nie mogę mieć pięknej sesji, bo co, bo mam raka?'.

Jak dowiedziałaś się, że go masz?

Jeśli lubisz i rozumiesz swoje ciało, ono mówi ci, czego potrzebuje. Moje np. nie znosi słodyczy, chętniej rzuca się na kotleta niż na pączka, ale kiedy mi czegoś brakuje, nagle koniecznie muszę zjeść kawałek czekolady. Tak było z rakiem. Lekarze mówili, że to komórki przedrakowe, nie ma się co martwić. Po usunięciu szyjki macicy w pachwinie wylazł mi węzeł, noga w udzie spuchła. Byłam u dwóch internistów, chirurga, trzech ginekologów, a oni odsyłali mnie na... rehabilitację kręgosłupa.

W końcu przestałam do nich chodzić, ale moje ciało nadal mówiło, że coś nie gra. Węzeł zaczął naciskać na nerwy, noga bolała jeszcze bardziej. Przemogłam się i poszłam do lekarza. Pani doktor wysłuchała uważnie mojej opowieści, kazała zrobić biopsję. Wtedy wyszło. Ogniskowe przerzuty raka płaskonabłonkowego.

Jesteś zła na swoje ciało, że tak dało się wrobić?

Jestem zła i na nie, i na raka, że się we mnie zagnieździł, że bez mojej woli stał się częścią mnie i teraz muszę sypiać z wrogiem (śmiech). Z drugiej strony jestem wdzięczna mojemu ciału, że jest dzielne. Mimo blizn na brzuchu po dwóch cesarkach, operacji wycięcia wszystkiego, co babskie, i kolejnych chemioterapii. Ba, teraz nawet podobam się sobie bardziej - schudłam 16 kilo, jestem bardziej kobieca. Od przyjaciół dostałam perukę, ale jej nie noszę - wyglądam w niej jak nie ja. Mam zgrabną głowę, zaczęłam się przyzwyczajać do łysiny, dzięki niej mam większe oczy i naprawdę nie wiem, dlaczego wcześniej nie goliłam się na łyso (śmiech).

Masz poczucie oderwania od ciała?

Tak było na początku. Jakby było nie moje. Pierwsza chemia. Budzę się rano i jak zwykle z werwą ruszam na siusiu, a tu masakra. Ledwo zeszłam z łóżka, serce zaczęło walić, zadyszka, mroczki przed oczami. Ciężko mi było się przestawić i powiedzieć sobie: 'OK, jestem chora, muszę być cierpliwa'. A jak tu być, skoro ja zawsze jak motorek: pracowałam, zarabiałam, dźwigałam siaty, przestawiałam meble, i to wszystko śmiejąc się i wygłupiając, a teraz leżę jak zdechła i zżera mnie niemożność?

To jest najgorsze?

Chyba tak, choć na początku płakałam głównie z powodu szpetoty - że nie mam włosów, że skóra mi wyschła, że w wieku 38 lat przechodzę menopauzę, że chemioterapia mnie męczy, bo jestem słaba i mimo że dostaję leki, ciągle chce mi się rzygać. A do tego w szpitalu wokół ciebie panie z mężami śpiącymi na krzesełkach, poprawiającymi kocyki, obierającymi jabłuszka... Ale od samotności gorsza jest bezsilność. Szpital, tłumy chorych, czekanie godzinami na wszystko, lekarze, którzy jak bogowie na Olimpie wydają wyrok. Ale czekasz, bo nie masz wyboru. Nawet takiego jak ten facet, co przyszedł do kiosku i prosi o fajki, a na paczce jest napisane: 'Papierosy powodują raka jąder', więc oddaje paczkę i mówi: 'To ja poproszę te z rakiem płuc'.

Dbasz jakoś specjalnie o siebie?

Zawsze dbałam, choć bez przesady. Mam zawsze pomalowane paznokcie, ale to nie znaczy, że całymi dniami je maluję, choć wiem, że taki jest stereotyp sekretarki - zawodu, który wykonuję. Poza farbowaniem włosów, samoopalaczem czy depilacją nie robię nic szczególnego. To nieprawda, że kobiety powinny bardziej dbać o wnętrze niż o ciało, jak to głoszą feministki. Ciało jest równie ważne. Od czasu do czasu chodzę do koleżanki, która jest manikiurzystką i kosmetyczką - teraz ona o mnie dba.

Możesz normalnie jeść, spać, kochać się?

Mogę. Poza tym, że jestem łysa i brakuje mi paru kobiecych organów, jestem całkiem normalna (śmiech). Są pewne niedogodności spowodowane operacją i menopauzą, ale do opanowania. Jeść muszę lekko, bo leki podczas chemii powodują okrutne bóle brzucha. Po chemioterapii nie mam apetytu, ale mam zachciewajki jak w ciąży, a to rosołek, a to lody bym sobie zjadła, a to popcorn. Wielu z tych rzeczy już nigdy więcej potem nie ruszam - kojarzą się źle... A, jeszcze proszę znajomych, żeby mnie czipsami nie częstowali, bo mogę dostać raka (śmiech).

Jak córki reagują na zmiany w twoim ciele?

Na pewno na wszystkich robi wrażenie moja łysina. Starsza mieszka z tatą, poza tym jest na etapie zbuntowanej 'dorosłej' małolaty, ale wiem, że myśli o mnie z niepokojem. Młodsza wstaje rano i pyta: 'Kasiu, na co masz dzisiaj ochotę?', i ciągle mnie obserwuje. Czy nie jestem smutna, czy mnie coś nie boli. Z obiema żartujemy sobie, że należę do bandy łysego, zresztą ja się zawsze wygłupiam.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się