http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

AMERYKAŃSKI sen (z wampirem)

Katarzyna Jaklewicz
24.11.2009 , aktualizacja: 01.12.2009 18:07
A A A Drukuj
20 listopada do kin (na świecie i w Polsce) wchodzi ekranizacja drugiej powieści Stephenie Meyer 'Księżyc w nowiu', która jest kontynuacją 'Zmierzchu' Fot. Monolith 20 listopada do kin (na świecie i w Polsce) wchodzi ekranizacja drugiej powieści Stephenie Meyer 'Księżyc w nowiu', która jest kontynuacją 'Zmierzchu'
Gdy mąż pytał Stephenie Meyer, co robi całymi dniami przy komputerze, odpowiadała: "Piszę coś tam dla siebie". Że pisze książkę, nie przeszłoby jej wtedy przez gardło
<b>Stephenie Meyer</b>
Fot. East News
Stephenie Meyer
ZOBACZ TAKŻE
Jeśli nie znacie 'Zmierzchu' Stephenie Meyer, to najprawdopodobniej mało wiecie o swoich nastoletnich siostrach, córkach i wnuczkach. Harry Potter to już przeszłość. Teraz liczy się tylko Edward Cullen - wampir o przystojnym nastoletnim ciele, główny bohater 'Zmierzchu', i jego piękna wybranka Bella Swan. Obie postaci stworzyła Stephenie Meyer. Ta do niedawna niepracująca mama z dnia na dzień stała się gwiazdą, milionerką i jedną z najbardziej wpływowych Amerykanek.

Lato przed 'Zmierzchem'

Ale najpierw została pisarką. Stało się to dokładnie 2 czerwca 2003 roku (zapamiętała datę, bo tego dnia zaczynała dietę, a jej synowie szli na lekcję pływania). Poprzedniej nocy przyśniła się jej łąka. Po łące szła para nastolatków - chłopak i dziewczyna. Ona wyglądała zwyczajnie, on dziwnie mienił się w słońcu. Wyjaśniał dziewczynie, że jest wampirem rozdartym między uczuciem do niej a pragnieniem spróbowania jej krwi. Rano Stephenie zerwała się na równe nogi. Musiała wiedzieć, jak się skończy ten sen. Czy on ją ukąsi? Czy uczyni z niej wampira? Czy raczej odejdzie i złamie jej serce? Cały dzień główkowała, a wieczorem siadła do komputera, żeby zapisać swój sen. Ten zapis stanie się 13. rozdziałem jej książki.

'Zmierzch', jak na powieść o wampirach przystało, powstawał nocami. Stephenie kładła do łóżek dwóch starszych synów, całowała na dobranoc męża, brała na ręce najmłodszego, kilkumiesięcznego Eliegio i siadała przed klawiaturą. Przez trzy miesiące żyła jak w transie. Zapisywała kolejne strony owładnięta obsesją poznania finału historii. Nikomu nie zdradzała, czym się zajmuje.

- Byłam zażenowana, że piszę historię o wampirach - przyzna potem o wywiadach.

Gdy mąż próbował się dowiedzieć, co całymi dniami robi przed komputerem, zbywała go, mówiąc, że pisze 'coś tam dla siebie'. Że pisze książkę, nie przeszłoby jej wtedy przez gardło ani przez myśl. Po trzech miesiącach interweniowała siostra. Stephenie pokazała jej owoc bezsennych nocy.

- To jest książka. I to dobra - upierała się siostra.

- Rzeczywiście, było to coś długości książki, ale ja bym tego książką nie nazwała - wspomni potem Meyer.

- Musisz to wydać - siostra nie dawała za wygraną.

I Stephenie dała się skusić. Szukała agencji literackich na oślep, w internecie. Do 15 znalezionych wysłała kawałek tekstu. Dziewięć nie wyraziło zainteresowania, pięć milczało. W jednej tekst wpadł w ręce stażysty, który podając się za agenta, poprosił o więcej. Zachwycony pobiegł do szefa. Kilka miesiąc później Stephenie Meyer podpisała umowę. Za 'Zmierzch' i jego dwie następne części zapłacono jej 750 tys. dol. Dla niepracującej 30-latki to była fortuna. - Miałam nadzieję, że pieniądze za książkę pozwolą mi wcześniej spłacić kredyt na samochód - będzie później wspominać.



Milionerka z przypadku

Stephenie Meyer bycia pisarką nigdy nie planowała. Ona sama unika tego słowa, mówi, że jest 'opowiadaczką historii', a nie pisarką, bo wielkiej literatury nie tworzy, w college'u nie rozbudzają takich ambicji. Owszem, w college'u studiowała anglistykę, ale raczej z pozycji czytelnika. Bo czytała zawsze dużo i chętnie. Wspominając dzieciństwo, powie: - Im książka była dłuższa, tym chętniej po nią sięgałam, bo wiedziałam, że historia zbyt prędko się nie skończy. Połykała książki Lucy Maud Montgomery i Jane Austen, uwielbiała siostry Brontë i Szekspira. Ale po anglistyce wybierała się na prawo, bo taki zawód wydawał się jej praktyczniejszy. Nie zdążyła zrealizować tych planów. Mając zaledwie 21 lat, wyszła za mąż za Christiana, kolegę z piaskownicy, którego ponownie spotkała na studiach. Aż do 2003 roku nigdy niczego nie napisała. Nigdy też, nie licząc krótkiej kariery w recepcji biura nieruchomości, nie pracowała zawodowo. Na rodzinę zarabiał Christian, księgowy. Stephenie rodziła dzieci (trzech synów) i zajmowała się domem. 'Twórczo wyżywała się, głównie pomagając dzieciom w robieniu wycinanek i przygotowując im pracochłonne kostiumy na Halloween' - podsumuje 'Time'.

'Zmierzch' trafił do księgarń w 2005 roku. Już po miesiącu był na piątym miejscu listy bestsellerów 'New York Timesa'. Wkrótce doszedł do pierwszej pozycji, a prawa do książki sprzedano do 26 krajów. W następnym roku ten wynik przebił sequel książki 'Księżyc w nowiu', który od razu zadebiutował na piątym miejscu, a tydzień później dotarł na szczyt i spędził tam 11 tygodni. Trzy pierwsze części sagi figurowały na top liście 'New York Timesa' łącznie przez 143 tygodnie, czyli prawie trzy lata! Meyer została gwiazdą. Nic dziwnego, że gdy w 2008 roku ukazała się czwarta część sagi, wydrukowano ją od razu w nakładzie 3,7 mln kopii. To był zresztą dla Meyer bardzo dobry rok. Jesienią do kin weszła ekranizacja 'Zmierzchu', która stała się sukcesem kasowym i powiększyła grono jej fanów. 'Time' umieścił ją na 49. miejscu listy najbardziej wpływowych osób 2008 roku. W 'Forbesie' wylądowała jako numer 26 na liście najbardziej znaczących celebrytów. O miejscu na liście decydowały między innymi zarobki, które w przypadku Meyer przekroczyły 50 mln dol.

Niewinni krwiopijcy

Skąd tak wielka popularność Meyer i jej książek? Jedna z teorii mówi, że to zasługa J.K. Rowling, która książkami o Harrym Potterze przetarła szlak. To dzięki niej dorośli polubili książki dla dzieci, a dzieci polubiły czytanie w ogóle. Pisząc o Meyer, trudno zresztą porównań do Rowling uniknąć. Ona również debiutowała późno, a pierwszą z książkę napisała, opiekując się małą córką. Stephenie nie lubi tych porównań. Początkowo twierdziła, że są nieuprawnione, bo choć ona Rowling lubi i szanuje, pozostaje najwyżej jej fanką, a nie konkurentką. Szybko przestało to być takie oczywiste. Zaledwie dwa tygodnie po premierze siódmej części przygód Harry'ego Pottera ('Harry Potter i Insygnia Śmierci') do księgarń trafiła trzecia część 'Zmierzchu' - 'Zaćmienie' - i błyskawicznie strąciła książkę Rowling z pierwszych miejsc na listach bestsellerów. Nie bez znaczenia dla popularności Meyer jest też jej religijność. Pisarka, podobnie jak jej mąż, należy do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (jego członkowie znani są raczej jako mormoni). Nie pali i nie pije alkoholu. Stroni od kofeiny (wyjątek robi czasem dla wiśniowej coli), żeby - jak mówi - zachować jasność umysłu i wolną wolę nieograniczoną nałogami. Filmów zawierających sceny przemocy nie ogląda.

Wszystko to wywarło wyraźny wpływ na książki Meyer. Po pierwsze, mało w nich przemocy. Wampiry są piękne, a te najważniejsze także dobre. Krew raczej kapie, niż się leje, a i to niezwykle rzadko. Po drugie, prawie nie ma w nich seksu. Niewinny pocałunek trafia się raz na kilkadziesiąt stron, a napięcie (nawet jeśli sporo w nim erotyzmu) wynika głównie z powstrzymywania się Edwarda Cullena (i jego wampirzej rodziny) przed konsumpcją Belli w znaczeniu dosłownym. Po trzecie, nie ma w nich nikotyny i alkoholu, o narkotykach nie mówiąc. Tą niewinnością i łagodnością Meyer tłumaczy popularność jej powieści. Twierdzi, że ludzie są zmęczeni przemocą i seksem, a wielu nastolatków nie może się utożsamiać z wiecznie imprezującymi rówieśnikami, których widzą na ekranach i w książkach. Na potwierdzenie opowiada: 'Ja sama późno dojrzałam. Gdy miałam 16 lat, trzymanie chłopaka za rękę to było wielkie przeżycie'. Wierzy, że takich osób jest więcej. Pewnie ma rację. Musi ich być całkiem sporo, jeśli do tej pory sprzedała ponad 70 mln egzemplarzy, a jej książki przetłumaczono na 37 języków.

Arizona Dream

Od tamtej czerwcowej nocy 2003 roku w domu Meyerów nic się nie zmieniło. No, prawie nic, bo teraz to ciągle Stephenie nie ma w domu (jeździ na spotkania z fanami, promocje książki i filmu), a Christian, który rzucił pracę księgowego, zajmuje się dziećmi i porządkowaniem finansów rodziny. Ale poza tym wiele rzeczy pozostało po staremu. Meyerowie nadal mieszkają w Arizonie. Stephenie nie kusi ani gwiazdorska Kalifornia, ani wielkomiejski Nowy Jork. Tu pod ręką ma rodziców i jedną z sióstr. Tu ma swój ukochany dom, w którym - jak mówi - lubi przebywać najbardziej ze wszystkich miejsc na świecie, choć nie ma w nim nawet własnego gabinetu. Pisze w dużym pokoju, aby mieć dzieci na oku.

Poza domem nic nie jest jednak tak jak dawniej. Stephenie jest idolką nastolatków, a na spotkania z nią przychodzą tysiące osób. Nie do policzenia są strony internetowe poświęcone pisarce i 'Zmierzchowi', choć może należałoby dodać, że są wśród nich tak egzotyczne jak np. strona skierowana do mam, których dzieci są fanami książki i filmu. Stephenie ma swoją linię ubrań skate'owych. Setki ludzi zarabiają na życie, sprzedając przez internet T-shirty i biżuterię inspirowaną 'Zmierzchem'. Miliony nastolatków na całym świecie naśladują styl bohaterów jej książki. Ba, powstają zespoły rockowe tworzące muzykę w klimatach powieści. Małe miasteczko Forks w stanie Waszyngton, gdzie Meyer umieściła akcję książki, choć przed jej napisaniem nigdy tam nie była, 13 września (czyli w dniu urodzin Belli Swan, bohaterki powieści) obchodzi Dzień Stephenie Meyer.



Podziel się