http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Roman? Jaki Roman?

Katarzyna Bosacka
13.10.2009 , aktualizacja: 08.10.2009 18:56
A A A Drukuj
Samantha Gailey (dziś Geimer) z mamą Susan na premierze filmu dokumentalnego o sprawie Polańskiego w 2008 roku. Fot. BE&W Samantha Gailey (dziś Geimer) z mamą Susan na premierze filmu dokumentalnego o sprawie Polańskiego w 2008 roku.
Skłamała, mówiąc Polańskiemu o ataku astmy, bo siedząc nago obok obcego faceta w wannie, bardzo chciała już pojechać do domu
16 grudnia 1977 roku. Roman Polański rozpoczyna właśnie nakazane przez sąd 90-dniowe badania psychiatryczne
Fot. AP
16 grudnia 1977 roku. Roman Polański rozpoczyna właśnie nakazane przez sąd 90-dniowe badania psychiatryczne
Zdjęcia z roku 1977, gdy 13-letnia wówczas Samantha poznała Polańskiego
Fot. Bulls
Zdjęcia z roku 1977, gdy 13-letnia wówczas Samantha poznała Polańskiego
GALERIA ZDJĘĆ
'Znajdziesz swoją drogę wnet z Ourisman Chevrolet' - to hasło i tę buzię w wielkiej aglomeracji Waszyngton-Baltimore w latach 70. znali wszyscy. Przez wiele lat Susan Gailey, śliczna 30-latka w typie Brigitte Bardot, była 'dziewczyną Chevroleta' - twarzą reklam potentata samochodowego Mandella Ourismana (zobacz filmik z 1971 roku na YouTube: 'Ourisman Chevrolet'). Dla waszyngtończyków, którzy rozpoznawali ją na ulicy, była symbolem seksu. Dla producentów i reżyserów - jedną z wielu aktoreczek niezmordowanie pukających do drzwi ich biur. Kiedy w roku 1975 złapała w końcu wiatr w żagle i zagrała pierwsze epizody w serialach 'Starsky and Hutch' i 'Police woman', wydawało się, że jej kariera nabierze tempa. I wtedy nagle zapadła się pod ziemię.



Głupia i naiwna



'Kiedy moja córka ma wyjść z kimś sama, siedzę z giwerą na ganku, a mamuśka podaje naboje' - żartują często amerykańscy ojcowie, których nastoletnie córki zaczynają umawiać się z chłopcami. Kiedy w 1977 roku pod drewniany domek z ogródkiem w Woodland Hills w Kalifornii, 30 kilometrów od boskiego Hollywood, podjeżdża samochód słynnego reżysera, 13-letnia Samantha Gailey (dziś Geimer), uczennica pierwszej klasy liceum, mieszka w nim tylko z mamą i starszą siostrą Kim. Rodzice są rozwiedzeni.



Rok wcześniej jej matka Susan Gailey po niemal 10 latach małżeństwa rozstaje się ze swoim trzecim, o 14 lat starszym mężem Johnem 'Jackiem' Gaileyem, którego Samantha będzie uważać za ojca (biologiczny nigdy nie był w jej życiu obecny). Po rozwodzie obie dziewczynki przez rok nadal mieszkają w Yorku, niecałe dwie godziny drogi od Waszyngtonu, ze swym ojcem adopcyjnym, znanym w miasteczku prawnikiem, podczas gdy matka szuka szczęścia w Nowym Jorku. W Yorku Samantha kończy podstawówkę i gimnazjum. Ma dobre stopnie. 'Była mądrą, atrakcyjną, zupełnie normalną dziewczynką' - wspomina Harold Fitzkee, przyjaciel Jacka Gaileya. W 1977 roku matka zabiera dziewczynki do Kalifornii. Ojciec będzie je wspierał finansowo, a Samantha zawsze będzie się o nim ciepło wyrażać: 'Jack zawsze był dla nas dobry, przez te lata, gdy razem mieszkaliśmy, dbał o nas i starał się zapewnić nam wszystko'. Do ukończenia 18. roku życia Samantha każde wakacje spędzi z nim w Yorku, a kiedy ten umrze w 1995 roku, przyleci z Hawajów na jego pogrzeb.



Życie uczuciowe matki po rozwodzie jest nadal burzliwe. W domu przy Woodland Hills pojawia się wielu mężczyzn, jeden z nich dobrze zna sławnego reżysera, a to świetnie się składa, bo śliczna Samantha marzy o karierze aktorskiej. Kilka razy nawet wzięła już udział w reklamach jako modelka, ale tak naprawdę chce być gwiazdą filmową. Po sukcesach 'Dziecka Rosemary' z Mią Farrow i 'Chinatown' z Jackiem Nicholsonem wielki reżyser jest w USA niemal bogiem. Matka Samanthy poznaje go w przelocie w jakimś klubie, Polański wpada do ich domu 13 lutego 1977 roku na krótką rozmowę, potem 20 lutego bierze dziewczynkę na szybką sesję zdjęciową do parku obok ich domu. 10 marca 1977 roku przyjeżdża ponownie, by tym razem zabrać Samanthę na 'poważne' zdjęcia.



Czy Susan Gailey nie domyśla się jak każdy martwiący się o swoje dziecko rodzic, co może się przytrafić jej nastoletniej córce, którą oddaje na kilka godzin pod opiekę o 30 lat starszego, samotnego mężczyzny? Czy nie prowokuje przez to późniejszych ataków (nigdy nieudowodnionych), że sama chciała wiele ugrać, wpychając córkę w jego ramiona? Czy znając środowisko filmowców, nie pomyśli, że może powinna z nią pojechać? Susan Gailey nigdy na te pytania szczerze nie odpowie. Dziennikarzy będzie zbywać: 'To straszny czas w moim życiu, chcę o nim zapomnieć'. Nie wystąpi w filmie dokumentalnym o sprawie Polańskiego 'Wanted and Desired', który w 2008 roku nakręciła Marina Zenovich. 'Byłam po prostu głupia i naiwna' - przyzna po latach, a opinia publiczna nie do końca jej uwierzy.



Lolitka czy prostytutka?



Miała 17-letniego chłopaka, który jeździł starym sportowym chevroletem camaro, w pokoju pełno ciuchów walających się po podłodze, plakat ze Spidermanem na ścianie i ukochane szczury w klatce. 'Wyglądała na jednego z podlotków w wieku od nie wiadomo ilu lat do 25. Na pewno nie wyglądała na 13-letnie przestraszone maleństwo' - zeznała Anjelica Huston, ówczesna partnerka Jacka Nicholsona, w którego domu Roman Polański spoił 13-letnią Samanthę Gailey szampanem, podał jej narkotyki, po czym zmusił ją do seksu analnego. Jednak dziś, gdy ogląda się klatki z sesji zdjęciowych, które sławny reżyser zrobił 20 lutego i 10 marca 1977 roku dziewczynce z Woodland Hills, widać, że to nieprawda. Samantha w białej bluzce i z kucykami wygląda nawet młodziej, w dżinsach i T-shircie - może o rok, dwa lata poważniej. Kiedy czyta się jej zeznania przed prokuratorami zamieszczone na 36 stronach maszynopisu, trudno jej nie wierzyć. Są spójne, jednoznaczne; nigdy ich nie odwoływała, nie plątała się, nie kluczyła. Z pewnością nie była święta. Z pewnością jej dom nie był dla niej ostoją. Z pewnością jednak nie była 'młodocianą prostytutką, która za obietnicę kariery puszczała się z połową Hollywood'.



Pod przysięgą Samantha przyznaje prokuratorom, że nie była dziewicą. Zeznaje, że przed stosunkiem z Polańskim dwukrotnie współżyła (najprawdopodobniej ze swoim ówczesnym chłopakiem), a tabletkę z narkotykiem o nazwie Quaalud znała, bo kiedyś jako 10-11-latka znalazła ją w domu i wzięła pół dla zabawy. Powiedziała też, iż skłamała, mówiąc Polańskiemu o ataku astmy, bo siedząc nago obok starego, obcego faceta w wannie, bardzo chciała już pojechać do domu.

Polański odwiózł ją do domu i na odchodne rzucił: 'Nie mów o tym mamie ani chłopakowi, to będzie nasz sekret'. Matce nie powiedziała, ale późnym wieczorem zadzwoniła do swojego chłopaka. Rozmowę podsłuchała jej siostra, która wygadała wszystko matce. Ta zadzwoniła na policję i zaczęła się afera.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się