O co zapytać amerykańską królową wywiadu telewizyjnego? Co wycisnąć z tej, która z odpytywania wszystkich sławnych i niesławnych, świętych i bezbożnych tego świata żyła przez 50 lat, zarabiając ostatnio 12 mln dol. rocznie? Jakie pytania zadać jednej z najpotężniejszych, najbardziej znanych w Ameryce kobiet, która jako jedyna potrafiła zebrać przed telewizorami 74 mln widzów?
Tak było w 1999 roku, kiedy tuż po aferze rozporkowej spytała Monicę Lewinsky: 'Co powiesz swoim dzieciom, kiedy je będziesz miała i się o tym dowiedzą? Gdzie była twoja duma? Gdzie szacunek do samej siebie?'. Czym zaskoczyć starą wyjadaczkę, która potrafiła rzucić w oczy byłemu pułkownikowi KGB, wtedy prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi: 'Czy kiedykolwiek kazał pan kogoś zabić?'. Prezydenta Jimmy'ego Cartera i jego żonę Rosalynn zaś maglowała: 'Śpicie państwo w jednym łóżku czy w osobnych?'. Spytać prawie 80-letnią, najbardziej znaną na świecie amerykańską dziennikarkę, co jest kluczem do kariery, by usłyszeć: 'Pasja i ciężka praca'? Zagaić o to, jak to jest pracować wśród samych samców? Starać się przez wiele miesięcy o rozmowę, by zanudzić ją pytaniami dziennikarskimi klasy B? A może zadać Barbarze Walters pytania Barbary Walters?
Streisand wściubia nos
'Przeprowadzanie wywiadów z gwiazdami jest często trudniejsze i bardziej uciążliwe niż rozmowy z politykami' - napisała w swojej biografii 'Egzamin z życia', która niedawno ukazała się także w Polsce. 'Ludzie wyobrażają sobie, że biorę telefon i umawiam się z Michaelem Douglasem albo Julią Roberts. Nic bardziej mylnego. Wielokrotnie musiałam przechodzić całe korowody z agentami, specjalistami od public relations, adwokatami, menedżerami'.
- Pani Bosacka? - ledwo wystawiam nogę z samolotu na lotnisku w Nowym Jorku, dzwoni agentka literacka Walters. - Rozumiem pani inwencję twórczą, ale pani Walters nie życzy sobie żadnych pytań osobistych. Tych pytań nie ma. Ma pani je przed sobą? To wykreślamy...
W ten sposób znika trzy czwarte pytań. Jako pierwsze - dość niewinne pytanie, które Walters zadała w 1976 roku Barbrze Streisand: 'Ludzie mówią o pani » perfekcjonistka «albo » primadonna «, które z tych określeń jest prawdziwe?'. 'Mówią tak, bo jestem kobietą. Każdy bierze mnie na cel' - odpowiedziała krótko Streisand. O wywiad z aktorką Walters starała się przez wiele miesięcy nie po to przecież, by zanudzić ją dziennikarskimi pytaniami klasy B. Walters właśnie wyceniono na milion dolarów rocznie - przeszła do konkurencyjnej stacji i chciała się wykazać. Mniej chodziło o pieniądze, bardziej o prestiż. W 1976 roku, po dziesięciu latach prowadzenia śniadaniowego show 'Today' w NBC, została pierwszą kobietą w historii USA współprowadzącą jednego z najważniejszych w Ameryce dzienników telewizyjnych - 'Evening News' w ABC. Zobowiązała się też do robienia czterech dużych wywiadów rocznie - z top gwiazdami filmu, estrady, polityki. Kiedy potem powiem jej, że telewizja polska, mimo iż tworzona w kraju komunistycznym, była bardziej przyjazna kobietom (Irena Dziedzic była gwiazdą 'Tele-Echa' od 1956 roku, a Edyta Wojtczak - główną spikerką od roku 1957), nie będzie mogła uwierzyć.
Starania jednej Barbary o wywiad z drugą na początku wyglądały tragicznie. Agentka Streisand powiedziała jej wprost: 'W życiu żadna gwiazda nie wpuści cię do domu z kamerami'. Nie dała za wygraną, przekonywała, że wywiad nadany podczas największej oglądalności będzie reklamą najnowszego filmu Streisand 'Narodziny gwiazdy'. Zgodziła się nawet na to, by aktorka decydowała o jego ostatecznym kształcie. Udało się. Perfekcjonistka Streisand wpuściła ekipę ABC do domu, w którym mieszkała ze swoim nowym kochankiem Jonem Petersem, kiedyś fryzjerem, a dzięki niej - producentem filmowym. Pokazała im swoje rośliny, nazywając je łacińskimi imionami, i zaprojektowany przez siebie dywan, zwracając uwagę, że taki sam deseń jest na podłodze. Opowiadała o tym, jak okrutni potrafią być jej fani, którzy, widząc ją na żywo, krzyczą np.: 'Ej, ten twój nos wcale nie jest taki duży!'. Na końcu zaśpiewała motyw przewodni (nagrodzony potem Oscarem) ze swego nowego filmu. Wywiad był rajem, piekło rozpętało się potem. Primadonna Streisand przez wiele dni rzeźbiła, wycinała, kłóciła się o szczegóły, zadręczała drobiazgami. Dzwoniła we dnie i w nocy. Wtedy po raz pierwszy Barbara Walters poczuła smak upokorzenia i zrozumiała, jaką torturą jest praca z kimś, kto bezwzględnie cenzuruje swój wizerunek w mediach.
Al Capone wpada na drinka
Sześć estrad, wnętrze w różu, złocie i bieli, najpiękniejsze tancerki, pokazy iluzjonistów, półnagie syreny pływające w kielichach wypełnionych szampanem, fontanny z wodą barwioną na różne kolory, Frank Sinatra i girlsy tańczące kankana - nikt nie potrafił z takim rozmachem prowadzić klubu nocnego jak słynny impresario Lou Walters. - Dzięki pracy ojca - powie mi potem Barbara Walters - nauczyłam się, że największe gwiazdy są tylko ludźmi - mają takie same problemy - choruje im dziecko, bolą je zęby, oswoiłam je i wiedziałam, jak z nimi rozmawiać. Dziadek Barbary Walters Isaac Abrahams urodził się w Łodzi, dziadek ze strony matki Jacob Seletsky (Sielecki?) - w małej wsi na Litwie. Obie rodziny uciekały do Ameryki pod koniec XIX wieku przed antysemityzmem. Nikt już nie pamięta, kiedy i dlaczego dziadek zmienił semickie nazwisko Abrahams na amerykańskie - Walters. Zresztą rodzina nigdy nie była specjalnie wierząca i przywiązana do swoich korzeni.
Dzięki ojcu Lou Waltersowi - znakomitemu, ale chimerycznemu impresariowi - rodzina Waltersów co rusz wznosi się na szczyty powodzenia lub spada z hukiem w otchłań ruiny finansowej. Barbara i jej starsza, lekko upośledzona umysłowo siostra Jacqueline przychodzą na świat w Bostonie (w 1929 i 1926 roku). Potem w związku z pracą ojca przeprowadzają się wielokrotnie - na Florydę, do Nowego Jorku, do Las Vegas. 'Przejażdżka obok domu słynnego Ala Capone miała posmak wielkiej przygody' - napisze Barbara Walters w swojej biografii. Gdy Waltersowie przed wojną mieszkali w Palm Beach na Florydzie, tuż obok rezydencji słynnego gangstera, nie widzieli go bodaj ani razu, mimo że właśnie wrócił z ośmioletniej odsiadki za niepłacenie podatków. Za to potem spotykali go w nowojorskim klubie ojca. Wpadał na drinka i zawsze płacił nowiutkimi 20-dolarówkami.
Małżeństwo brylującego na salonach Lou Waltersa i sprzedawczyni ze sklepu z krawatami Deny Seletsky i nie należało do najlepszych, ale mimo to przeżyli ze sobą prawie 60 lat. Jak przyznaje dziś Barbara Walters, choroba siostry zmieniła jej życie. 'Od wczesnej młodości wiedziałam, że będę musiała się opiekować Jackie. Ta świadomość była jednym z głównych powodów zmuszających mnie do ciężkiej pracy. Jackie nauczyła mnie współczucia i zrozumienia dla drugiego człowieka. Te uczucia pomogą mi potem podczas przeprowadzania wywiadów. Jej wyobcowanie sprawiało, że i ja czułam się wyobcowana. Nie urządzałam urodzin, bo ona ich nie urządzała. Nie należałam do skautek, bo ona nie należała. Kochałam ją, ale jednocześnie nienawidziłam'.
Barbara będzie pomagała siostrze i rodzicom do końca ich dni. W 1985 roku Jackie umrze na raka macicy, osiem lat wcześniej Barbara pochowa ojca. 'Wierzył w rzęsiste światło' - napisze o nim jedna z gazet po jego śmierci. Do jego Latin Quarter przy ul. Broadway 1580 przy Times Square, najpopularniejszego klubu nocnego w Nowym Jorku, od początku lat 40. publiczność waliła drzwiami i oknami przez prawie 20 lat, by potem coraz bardziej zapadać się w kanapach przed telewizorami. Barbara pracę w telewizji NBC dostała po trosze dzięki ojcu. Koleżanka poradziła jej, by pochwaliła się w podaniu swoimi znajomościami. Napisała więc - wbrew sobie, bo zawsze wolała, by jej ojciec 'był zwykłym dentystą' - że dzięki Lou Waltersowi zna wiele gwiazd i dziennikarzy piszących o rozrywce. Dostała pracę w branży, która okazała się gwoździem do trumny branży jej ojca.
Beatty zasypia w fotelu
'Jak myślisz, ile czasu ci jeszcze zostało? Boisz się?' - pytała w styczniu w znakomitym wywiadzie chorego na raka trzustki Patricka Swayze, a jego żonę Lisę Niemi, od 34 lat partnerkę w tańcu i w życiu: 'Wyobrażasz sobie życie bez niego?'. Gdy wjeżdżam na dziesiąte piętro wieżowca telewizji ABC w samym sercu Manhattanu, już wiem, że Barbary Walters nie mogę wprost zapytać ani o jej życie, ani o śmierć. W holu portrety największych gwiazd stacji ABC News należącej do Walt Disney Company. Tu, przy Columbus Avenue 147, w centrum Nowego Jorku, mieści się studio popularnego porannego 'Good Morning America'. Tu, w ABC, zrodziły się najsłynniejsze hity telewizyjne - 'Idol', 'Milionerzy', 'Aniołki Charliego', 'McGyver', 'Gotowe na wszystko'. To tu 33 lata temu na dobre rozbłysła gwiazda Barbary Walters, która do dziś przeprowadza wywiady specjalne, spośród których największą oglądalnością cieszą się te oscarowe transmitowane na żywo podczas gali rozdania statuetek amerykańskiej Akademii Filmowej. Walters jest też producentką i główną prowadzącą (wspólnie m.in. z Whoopi Goldberg) superpopularnego talk-show dla kobiet 'The View' ('Widok'), który wymyśliła 12 lat temu.
Ze swojego biura widok na Amerykę ma wspaniały. Przez gigantyczną półokrągłą taflę szkła z jej gabinetu widać wieżowce na Broadwayu. Białe biurko, białe lampy, na białej pluszowej kanapie - wielki biały pluszowy miś. Barbara Walters w białym żakieciku z dżinsowymi wstawkami i w dużych złotych klipsach wygląda co najmniej o dekadę młodziej i co najmniej tak samo szykownie jak Krystle z popularnego w latach 80. serialu 'Dynastia' (również dziecka ABC). Kiedy w końcu zadaję pytanie, uśmiecha się zaskoczona. 'Jeśli miałaby pani spędzić trzy miesiące w szpitalu, a nie byłaby pani poważnie chora, to obok kogo chciałaby pani leżeć?' - to pytanie Walters podawała jako murowany hit na rozpoczęcie konwersacji w swojej książce 'Jak rozmawiać praktycznie z każdym praktycznie o wszystkim', która ukazała się w 1970 roku. Przez lata dostawała na nie zabawne odpowiedzi. Komik Alan King wybrał Richarda Burtona, bo wtedy przychodziłaby do szpitala boska Elizabeth Tylor, wtedy żona Burtona. Pianista Liberace wybrał małomówną Gretę Garbo, bo wtedy sam mógłby mówić non stop. Barbara Walters po dłuższym namyśle odpowiada: - Ktoś, kto się nie uskarża, od kogo mogłabym się czegoś nauczyć, może Henry Kissinger?
Barbara Walters jest trudną rozmówczynią. Mówi cicho, spokojnie, nie zasypuje anegdotami, często odsyła do swojej biografii.
- Czy pamięta pani coś polskiego - potrawę, zwyczaj, słowo, którego używało się w pani rodzinie.
- Nie.
- Jaka jest najpopularniejsza plotka o pani?
- Nie mam zielonego pojęcia.