http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Sponsorowane

tekst Anna Fostakowska
2008-01-03, ostatnia aktualizacja 2008-04-28 12:26

Ogłoszenie było lakoniczne: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponsora". W ciągu tygodnia dostała ponad 150 odpowiedzi


ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
Czy uważasz, że można w ten sposób zarabiać na życie?

Nie, to zwykła prostytucja
Tylko jeśli naprawdę nie ma się wyboru
Nie widzę w tym nic złego

Popatrzyła w lustro. Jej ciało się zawstydziło. Musisz wetrzeć krem na cellulitis, musisz pójść na solarium, doradziła Klaudia. Dlaczego? Z powodu wolnego rynku. Jesteś produkt markowy albo łach z second-handu. Musisz umieć się sprzedać. Ciało zacisnęło pachy, zwarło uda. Poczuło się jak kurczak z hipermarketu, którego za chwilę pokroją na kawałki i ułożą na styropianowych tackach.

Nigdy wcześniej nie czuła się towarem. Musisz się przyzwyczaić, powiedziała Klaudia. Człowiek wart jest tyle, ile inny jest mu w stanie zapłacić. Ona do tej pory liczyła na miłość.

Ale co to jest? Czy to jest wtedy, gdy ktoś ci mówi, że cię kocha? Wypchane watą czerwone serduszko, które dostałam na walentynki, też mi to mówi. Wystarczy nacisnąć, powiedziała Klaudia. Nie o słowa chodzi, tłumaczyła. A o co? O gapienie, o dotykanie, o klepanie w tyłek. Wielu mówiło, gapiło się, dotykało, klepało. I co z tego masz? Do pracy autobusami, po zakupy z siatką na kółkach, do lekarza z dzieckiem na ręku. Pomalować mieszkanie - sama, przebudować łazienkę - sama, złożyć łóżko dziecku - sama. Pamiętasz, jak wnosiłyśmy tę szafę? Żaden sąsiad nawet dupy nie ruszył. Zaczniesz się cenić, to i ciebie docenią. Do tej pory dawałaś za darmo. Żaden się nie zorientował, że coś dostał. Każdy odchodził. Zajrzyj do internetu, zobaczysz, ile dziewczyn zmądrzało.

Nie jestem profesjonalistką.

Zajrzała. Na stronach eAmore, Cyberrandka, Sexpokusa codziennie pojawiają się nowe ogłoszenia towarzyskie. Piszą studentki, mężatki, singielki. Kaja-lux: "Studentka szuka pana 30-48 lat z dużym zasobem finansowym, który ceni sobie kulturę i higienę osobistą. Nie jestem tipsową lalą, tylko prawdziwą dziewczyną". Es.ka: "Jestem kobietą z klasą. Trzeba się wysilić, by zaciągnąć mnie do łóżka. Dużo daję z siebie, dużo wymagam. Przyjmuję oferty panów do 45 lat. Zadbanych, schludnych i szarmanckich". Pati-pati: "Tylko dla konesera: piękne ciało, piękna dusza (biegła znajomość języków, obycie w świecie). Poszukuję przyjaciela o wysokim poziomie intelektualnym i finansowym. Interesuje mnie stały układ z jednym panem. W moich ramionach znajdziesz nie tylko relaks, ale również zrozumienie i wsparcie. Nie jestem profesjonalistką".

- Pomyślałam: "Nic nie tracę" - mówi Aga. - Przecież to ja wybieram, wyznaczam cenę, stawiam granicę. Koniec z seksem w dyskotekowej toalecie - musi być hotel.

Koniec z obłapianiem na parkiecie - chce wsadzać łapy w biustonosz, chce łapać za tyłek, niech płaci ekstra. W końcu to tylko jemu sprawia przyjemność.

Koniec z głupimi gadkami w stylu: 'Ładne masz cycki. Postawić ci drinka?' albo 'Ładna jesteś, chodź, przewiozę cię swoim audi' - chce się kochać, niech się burak nauczy rozmawiać. Bo czy któryś z nich kiedykolwiek pomyślał, jak by się czuł, gdyby kobieta powiedziała mu przy wszystkich: 'Niezłego masz fiuta. Chcesz piwo?'?

Radzę sobie sama

Ogłoszenie Agi było lakoniczne: "Atrakcyjna trzydziestolatka poszukuje sponsora". W ciągu tygodnia dostała ponad 150 odpowiedzi.

- Odrzuciłam młodszych od siebie - mówi. - Odrzuciłam tych, którzy w pierwszym liście przysyłali zdjęcia swoich członków, i tych, którzy od razu chcieli wiedzieć, co i za ile robię. Jednemu pisałam: 'Spotkajmy się na kawie. Zadziała chemia, zdecyduję, czy będzie coś więcej". Odpisywał: "Zanim coś kupię, muszę znać cenę. Nie chcę się co chwilę pytać, czy dana usługa jest w pakiecie, czy muszę dopłacać. Ja sponsoruję - ja decyduję'. Odpowiadała: "I tu się mylisz. Ze mną nie zrobisz niczego, na co ja bym nie miała ochoty. Chcesz cennik - idź do agencji, tam ci powiedzą, za ile zrobią ci loda".

Teraz spotykam się z trzema mężczyznami. Lubią mnie, bo nigdy nie udaję, jestem spontaniczna. Jeden to biznesmen z Warszawy, który wpada do P. w interesach. Zawsze nienagannie ubrany, pachnący. Śpi w najlepszym hotelu w mieście, w apartamencie. Nie pytam go, co robi, nie pytam, czy ma żonę. Wystarczy, że mu się podobam, że mówi, jak ładnie wyglądam, że lubi ze mną gadać. Widujemy się raz, dwa razy w miesiącu. Jemy kolację, idziemy do kina, potem do hotelu. W seksie jest nieśmiały. Długo się otwiera. Trzeba się nad nim napracować. Ostatnio przyjechał w ciągu tygodnia. Oboje byliśmy zmęczeni - do niczego nie doszło. Zasnęliśmy przytuleni. Pieniądze wkłada mi do torebki. Raz 500, raz 700 zł.

Drugi to wysoki urzędnik z Trójmiasta. Dojrzały i nudny. Spotykam się z nim, bo zajmuje mało czasu, dużo płaci i jest często. Umizguje się, łasi. W czasie seksu patrzę w sufit, jestem wyłączona. On to widzi, ale co ja na to poradzę? Ostatnio uparł się, że zmieni pozycję na taką, której nie lubię, to mu powiedziałam: "Koniec! Ubieraj się!". Niech sobie nie myśli, że jak mi postawił kolację, to ja się muszę na wszystko zgadzać. Zadzwonił jeszcze tego samego wieczora, przepraszał. Trzeci to Anglik. Przyjeżdża do Polski w interesach. Pracuje w dwóch firmach budowlanych.

Mówi: "Włóż szpilki albo ubierz się jak mała dziewczynka". Bawimy się. Tylko przy nim czuję pożądanie i mam orgazm. Miał tu dziewczynę, ale nie rozumiała, że on może jej dać tylko jeden dzień w miesiącu. Chciała więcej. Mnie to nie przeszkadza. Od dawna nie wieszam się na facetach. Na co dzień ich nie potrzebuję. Radzę sobie sama.

Robię, co chcę

Mieszkanie Agi jest niewielkie. Świeżo po remoncie. Dostała je od miasta, urządziła na kredyt. Tu wszystko ma swoje miejsce. Zdjęcia Jaśka, jej ośmioletniego syna, stoją w kolejności chronologicznej - od półrocznego bobasa w kąpieli po ostatnie wakacje nad morzem. Kubki w kuchni ułożone są kolorami, płyty CD - alfabetycznie. - Nie wyobrażam sobie teraz w tym wszystkim faceta - mówi. - Że zostawia mi włosy w wannie, że zachlapuje łazienkę jak mors, że rzuca skarpety, gdzie popadnie. Chyba bym oszalała, gdyby wracał z pracy, kładł się na mojej kanapie i skakał po programach pilotem. Teraz jestem wolna, robię, co chcę. "Jedziemy na Mazury?" - pyta mnie koleżanka którejś soboty. Wynajmujemy w pensjonacie pokój. Dzieci się cieszą.

Chcę sobie kupić bluzkę - nie pytam, czy mogę. Chcę wieczorem iść do kina - idę. Po latach ułożyłam sobie życie. Mam własny kąt, stałą pracę. To dużo jak na dziewczynkę ze wsi, która w szkole zawsze dostawała podręczniki po starszych rocznikach. W domu się nie przelewało. Rodzice gonili nas do pracy w polu. Pamiętam, że ojciec ostro pił. Szybko chciałam stamtąd uciec. Kiedy poznałam Pawła, od razu się zakochałam. Inteligentny, wykształcony, mieszkał w mieście, pracował w firmie telekomunikacyjnej. Imponował mi. Szybko zaszłam w ciążę.

Kiedy pół roku leżałam na podtrzymaniu, był u mnie ze trzy razy. Raz przyniósł czekoladę, raz słone paluszki. Gdyby nie starsza siostra, która mieszka w Austrii, nie miałabym ani jednego kaftanika dla dziecka, nie miałabym wózka, łóżeczka. Tłumaczył, że ma dużo pracy, że pisze pracę magisterską. Dopiero potem okazało się, że wszystkich wykiwał. I firmę, z której ukradł grube pieniądze, i rodziców, od których ciągnął cały czas na utrzymanie. Szukała go policja. Wtedy jeszcze mi zależało, by dziecko miało ojca. Bałam się, że nie dam sobie rady. Dlatego go ratowałam - wywiozłam za granicę. Najpierw mieszkał u mojej siostry, potem się zmył. Trzy lata nie wiedziałam, co się z nim dzieje. Mieszkałam z dzieckiem u koleżanki. W jednym pokoju my, w drugim jej mama. Zaczęłam pracować najpierw jako barmanka, potem jako hostessa w firmie cateringowej. Ustawiłam się tak, by jak najwięcej być z synem. Bar robiłam nocami, catering w weekendy.

Kiedy Jasiek skończył trzy lata, zaczął chorować. W szpitalach spędzałam więcej czasu niż w domu. Najpierw nerki. Okazało się, że ma je genetycznie uszkodzone. Zabezpieczali je specjalnie wszczepianymi substancjami. Potem zaczął dostawać wysokiej gorączki. Nikt nie potrafił powiedzieć, z jakiego powodu. Robili mu tysiące badań. W Centrum Zdrowia Dziecka lekarz powiedział: "Musi pani przyzwyczaić dziecko do bólu". Rzuciłam się na niego: 'Sam się przyzwyczaj! - krzyczałam. - Włóż rękę do wrzątku i wytrzymaj!'. Ktoś mi powiedział o instytucie irydologii i homeopatii. Tam dokładnie zbadano krew. Okazało się, że ma w niej grzyby. Trzeba było go oczyszczać dietą. Udało się. Teraz zaczął przybierać mocno na wadze, ma za wysoki cholesterol. Gdyby nie był dzieckiem, już dawno umarłby na zawał. I tak w kółko. Ciągle sama. Mąż nigdy nie płacił alimentów. Ani razu nie był przy dziecku, gdy chorowało. Ostatnio pozbawiłam go praw rodzicielskich.

Na sprawie, gdy sędzia pytała, co w ostatnim czasie zrobił dla dziecka, powiedział: 'Na razie nic, bo nie miałem okazji. Nie płaciłem, bo żona wszystko wydałaby na siebie'. Nie powiem - od kiedy zostałam sama, nie byłam cnotką. Potrzebowałam mężczyzny. Przeżyłam nawet wielką miłość - ze wspólnym mieszkaniem, gotowaniem obiadków, prasowaniem koszul, ale się skończyło, bo mój wybranek zaczął ostro pić. Robił karierę w wojsku. Tam był spory stres. Tak odreagowywał. Wiedziałam z domu, co to znaczy żyć z alkoholikiem. Uciekłam. Teraz pracuję w biurze obsługi klienta w jednym z firmowych serwisów samochodowych. Zarabiam 1400 zł brutto. To wystarcza na opłaty i jedzenie. Ostatnio szef obciął nam po 300 zł premii, która była wliczana w pensję. Bo niby nie wyrobiliśmy normy. A przecież pracowaliśmy jak zwykle po godzinach. Czy to nasza wina, że centrala co chwilę zawyża to, co mamy jej oddać? Przecież rynek nie jest z gumy, nie naciągnie się. Poszłam do niego i powiedziałam, że jak mi jeszcze raz to zrobi, to mu podrzucę moje dziecko na utrzymanie.

Źródło: Wysokie Obcasy
  • Re: Sponsorowane bender_rodriguez 05.01.08, 23:53

    a ja się nie dziwie. jakoś sukcesywnie chłopy mają coraz mniejsze jaja, trochę z winy otoczenia, kobiet też i samych siebie. więc trudno czekac ciągle na ksiecia z bajki. to raz.a dwa: czemu»

  • Większość kobiet to dziwki fancy-packet 08.01.08, 20:30

    Tylko niektóre robią to za darmo tzn. jeden kolo w poszukiwaniu laski na noczapoda takiej naiwnej, że "ona jaka jest piękna i cool" i jest już jego:)A zatydzień nowy gość na dyskotece i tak »

  • Prostytucja psychiczna i fizyczna rsrh 09.01.08, 12:34

    to model od zawsze popierany przez GW. Nalezy do żelaznego "repertuaru"walki tego "organu" o "europejskość" !!»

W numerze z 28 sierpnia