Rosario Dawson - dziewczyna Tarantina
Rozmawiała: Mariola Wiktor
2007-07-30, ostatnia aktualizacja 2007-07-26 18:19
Chciałabym być ciepłą kobietką, ale życie jest brutalne
ZOBACZ TAKŻE
- Lęki w czasach popkultury (15-09-09, 01:00)
- Grindhouse cz. 1: Death Proof ***** (20-07-07, 06:00)
Walczyłaś jak lwica o rolę w najnowszym filmie Tarantina 'Death Proof'. Dlaczego tak ci na niej zależało?
Bo chciałam mieć swoje miejsce w historii kina! (śmiech). Naprawdę tak myślę. To było ekstremalne aktorskie doświadczenie, które jest nie do powtórzenia u jakiegokolwiek innego reżysera. Bo kto odważyłby się nakręcić 20-minutową scenę rozmowy przy stole o artykule z gazety albo pokazać zapierające dech w piersiach pościgi samochodowe, superwyluzowane dziewczyny i makabryczne morderstwa, które ogląda się jak najlepsze kino rozrywkowe. Tarantino rozbija przyzwyczajenia widza, odświeża stare konwencje. Jest precyzyjny w tym, co robi, a jednocześnie pozwala aktorowi na maksymalną kreatywność.
Jak udało ci się skłonić Tarantina do tego, by cię zaangażował?
Powiedziałam mu, że kiedy w wieku 16 lat zastanawiałam się, co dalej zrobić ze swoim życiem, a byłam już po debiucie w 'Dzieciakach', ojciec dał mi kasetę z filmem 'Wściekłe psy'. To było olśnienie. Nie mogłam jeść ani spać. Obejrzałam ten film siedem razy z rzędu. Wiedziałam już, że zostanę aktorką. No i kiedy na planie 'Sin City' dowiedziałam się, że Quentin szuka ośmiu dziewczyn do 'Death Proof', powiedziałam sobie: teraz albo nigdy! Na castingach byłam zawsze pierwsza i najlepiej przygotowana. Dostałam rolę Abernathy, charakteryzatorki filmowej. Myślę, że Quentina przekonała moja determinacja.
Słyszałam, że posunęłaś się także do szantażu.
Tak, ale po zakończeniu zdjęć. Zbuntowałam się przeciw decyzji Quentina, który nie pozwolił nam, aktorom, aż do premiery obejrzeć gotowego już filmu. Chciał, byśmy zobaczyli go razem z widzami. Ja natomiast mam taki zwyczaj, że muszę każdy film z moim udziałem obejrzeć trzy razy: przed pokazem prasowym, na premierze i w pierwszy weekend. Zagroziłam, że nie zostawię na filmie suchej nitki, jeśli każe mi z obejrzeniem go czekać do premiery. I ustąpił!
Warto było tak się męczyć? Tarantino słynie z dziwactw na planie.
To prawda. On nie lubi efektów komputerowych i woli kaskadera nawet w bardzo trudnych technicznie epizodach. Na szczęście nie musiałam się bać o swoje zdrowie i życie, ale Zoë Bell, która jest aktorką i kaskaderką, miała ciężkie życie. Spróbuj tak jak ona utrzymać się na masce samochodu pędzącego z prędkością 100 km na godzinę i taranowanego przez szaleńca mordercę, gdy jedynym twoim zabezpieczeniem są pasy przymocowane do rąk. W dodatku zdjęcia te kręciliśmy w bardzo mroźne, choć słoneczne poranki. Tylko wtedy policja zamykała dla nas drogę. Ubrane w podkoszulki zamarzałyśmy. Zoë z przerwami, bo maska samochodu rozgrzewała się od pracy silnika tak bardzo, że parzyła jej ciało. W dodatku u Quentina nigdy nie ma tak, że skończysz swój epizod i możesz iść do przyczepy odpocząć, bo rządzi zasada: razem pracujemy i razem pijemy wino. Jeśli Quentin zauważy, że rozmawiasz przez komórkę albo przeglądasz czasopisma, to znaczy, że izolujesz się od grupy i filmu. Wpada wtedy w szał. Klnie i rzuca sprzętami.
Ale ty i tak jesteś w nim zakochana?
Pewnie! Nigdy nie zdarzyło mi się, by jakiś reżyser pisał dla mojej postaci historię, która nie wchodzi do filmu, ale pozwala mi w na pozór banalnych dialogach i sytuacjach na planie odnaleźć odniesienia do innych obrazów i motywów kinowych albo wątków autobiograficznych Quentina. Każda z dziewczyn dostała swoją pozafilmową historię. To niesamowite!
Grywasz silne, niezależne i ostre kobiety. W życiu też taka jesteś?
Jak mi na czymś zależy, to lepiej nie wchodzić mi w drogę. Ja nawet bym chciała być słodką i ciepłą kobietką i mam w sobie taką wrażliwość, ale życie jest brutalne. Kobieta musi być twarda, by zachować niezależność. Może nie aż tak jak Gail ('Sin City'), która wykorzystuje swoją seksualność i atrakcyjność tylko po to, by manipulować mężczyznami i kontrolować sytuację. Wizja pogromczyni, macho-morderczyni w 'Death Proof', też do mnie nie pasuje. Jestem feministką, ale umiarkowaną. W mężczyźnie nie szukam wroga, tylko partnera.
Bo chciałam mieć swoje miejsce w historii kina! (śmiech). Naprawdę tak myślę. To było ekstremalne aktorskie doświadczenie, które jest nie do powtórzenia u jakiegokolwiek innego reżysera. Bo kto odważyłby się nakręcić 20-minutową scenę rozmowy przy stole o artykule z gazety albo pokazać zapierające dech w piersiach pościgi samochodowe, superwyluzowane dziewczyny i makabryczne morderstwa, które ogląda się jak najlepsze kino rozrywkowe. Tarantino rozbija przyzwyczajenia widza, odświeża stare konwencje. Jest precyzyjny w tym, co robi, a jednocześnie pozwala aktorowi na maksymalną kreatywność.
Jak udało ci się skłonić Tarantina do tego, by cię zaangażował?
Powiedziałam mu, że kiedy w wieku 16 lat zastanawiałam się, co dalej zrobić ze swoim życiem, a byłam już po debiucie w 'Dzieciakach', ojciec dał mi kasetę z filmem 'Wściekłe psy'. To było olśnienie. Nie mogłam jeść ani spać. Obejrzałam ten film siedem razy z rzędu. Wiedziałam już, że zostanę aktorką. No i kiedy na planie 'Sin City' dowiedziałam się, że Quentin szuka ośmiu dziewczyn do 'Death Proof', powiedziałam sobie: teraz albo nigdy! Na castingach byłam zawsze pierwsza i najlepiej przygotowana. Dostałam rolę Abernathy, charakteryzatorki filmowej. Myślę, że Quentina przekonała moja determinacja.
Słyszałam, że posunęłaś się także do szantażu.
Tak, ale po zakończeniu zdjęć. Zbuntowałam się przeciw decyzji Quentina, który nie pozwolił nam, aktorom, aż do premiery obejrzeć gotowego już filmu. Chciał, byśmy zobaczyli go razem z widzami. Ja natomiast mam taki zwyczaj, że muszę każdy film z moim udziałem obejrzeć trzy razy: przed pokazem prasowym, na premierze i w pierwszy weekend. Zagroziłam, że nie zostawię na filmie suchej nitki, jeśli każe mi z obejrzeniem go czekać do premiery. I ustąpił!
Warto było tak się męczyć? Tarantino słynie z dziwactw na planie.
To prawda. On nie lubi efektów komputerowych i woli kaskadera nawet w bardzo trudnych technicznie epizodach. Na szczęście nie musiałam się bać o swoje zdrowie i życie, ale Zoë Bell, która jest aktorką i kaskaderką, miała ciężkie życie. Spróbuj tak jak ona utrzymać się na masce samochodu pędzącego z prędkością 100 km na godzinę i taranowanego przez szaleńca mordercę, gdy jedynym twoim zabezpieczeniem są pasy przymocowane do rąk. W dodatku zdjęcia te kręciliśmy w bardzo mroźne, choć słoneczne poranki. Tylko wtedy policja zamykała dla nas drogę. Ubrane w podkoszulki zamarzałyśmy. Zoë z przerwami, bo maska samochodu rozgrzewała się od pracy silnika tak bardzo, że parzyła jej ciało. W dodatku u Quentina nigdy nie ma tak, że skończysz swój epizod i możesz iść do przyczepy odpocząć, bo rządzi zasada: razem pracujemy i razem pijemy wino. Jeśli Quentin zauważy, że rozmawiasz przez komórkę albo przeglądasz czasopisma, to znaczy, że izolujesz się od grupy i filmu. Wpada wtedy w szał. Klnie i rzuca sprzętami.
Ale ty i tak jesteś w nim zakochana?
Pewnie! Nigdy nie zdarzyło mi się, by jakiś reżyser pisał dla mojej postaci historię, która nie wchodzi do filmu, ale pozwala mi w na pozór banalnych dialogach i sytuacjach na planie odnaleźć odniesienia do innych obrazów i motywów kinowych albo wątków autobiograficznych Quentina. Każda z dziewczyn dostała swoją pozafilmową historię. To niesamowite!
Grywasz silne, niezależne i ostre kobiety. W życiu też taka jesteś?
Jak mi na czymś zależy, to lepiej nie wchodzić mi w drogę. Ja nawet bym chciała być słodką i ciepłą kobietką i mam w sobie taką wrażliwość, ale życie jest brutalne. Kobieta musi być twarda, by zachować niezależność. Może nie aż tak jak Gail ('Sin City'), która wykorzystuje swoją seksualność i atrakcyjność tylko po to, by manipulować mężczyznami i kontrolować sytuację. Wizja pogromczyni, macho-morderczyni w 'Death Proof', też do mnie nie pasuje. Jestem feministką, ale umiarkowaną. W mężczyźnie nie szukam wroga, tylko partnera.
Źródło: Wysokie Obcasy
-
Re: Rosario Dawson - dziewczyna Tarantina
tetlian
13.08.07, 20:21
Tarantino zawsze kojarzył mi się z Danym Devito, aż do czasu kiedy zobaczyłem gow filmie i zdziwił mnie jego wygląd, zupełnie inny od wyobrażeń.»
W numerze z 28 sierpnia
- Wysokie Obcasy to sobotni dodatek Gazety Wyborczej
- Galeria okładek
- Kup E-wydanie
Najczęściej czytane24 htydzień






odtwórz




