Nie powiedziała pani matce, że jedzie badać tygrysy bengalskie, bo stwierdziła pani, że gdyby została pożarta, matka uzna to za większy wstyd niż to, że wyszła pani za Żyda.

Moja mama, straszliwa antysemitka, która nie przyszła na mój ślub, tylko przesłała list, w którym się mnie wyrzekła, bo wyszłam za mąż za Żyda, nie wiedziała jeszcze wtedy, że sama zrobiła to samo. Dowiedziała się tego w dniu śmierci mojego ojca. Jedna z kuzynek wyznała mi tajemnicę rodzinną, a ja natychmiast jej to przekazałam: że mój dziadek był biednym włoskim imigrantem, który zmienił nazwisko na Montgomery, a jego żoną była Żydówka. A żydostwo dziedziczy się po kądzieli.

Moja mama wychowała się w biednej rodzinie w zabitej dechami dziurze na południu Stanów Zjednoczonych. Chciała być jak Scarlett O'Hara. Była ambitna, bystra - została pilotem,...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.