Była pierwszą kobietą, której magazyn ''Time'' przyznał tytuł postaci roku. Dla Anglików to musiał być cios, bo w 1936 r. świat huczał już o romansie króla Edwarda VIII z ''tą kobietą''. Wallis Simpson - Amerykanka, w dodatku dwukrotna rozwódka, stała się pierwszym wrogiem brytyjskiej monarchii. - Nieodpowiednia jako przyjaciółka, kompromitująca jako kochanka, nie do przyjęcia jako królowa Anglii - zdążył jeszcze powiedzieć o Wallis król Jerzy V, ojciec Edwarda.
11 grudnia 1936 r. w słynnym przemówieniu radiowym Edward VIII poinformował poddanych, że zrzeka się korony i wybiera miłość do kobiety. Panował tylko 11 miesięcy. Korona przeszła na jego młodszego brata Alberta (bohatera filmu ''Jak zostać królem'').
Jako książę i księżna Windsoru Edward i Wallis bojkotowani przez dwór stali się parą celebrytów. Kolorowe magazyny na czele z ''Vogue'' nigdy nie miały dość zdjęć eleganckiej księżnej, która uchodziła za ikonę mody. Zawsze perfekcyjna, w kreacjach od najlepszych krawców stanowiła wzór do naśladowania. ''Nie jestem piękną kobietą - mawiała. - Jedyne, co mogę zrobić, to ubierać się lepiej niż inne kobiety''. Rocznie kupowała co najmniej sto sukienek.
Projektanci mody, którzy co jakiś czas wracają do angielskich tweedowych kostiumów, wieczorowych wydekoltowanych satynowych sukien blisko ciała, piór i rękawiczek, w tym sezonie oszaleli na punkcie Wallis. Na dzień mamy więc proste kostiumy i płaszcze, kardigany w romby, dopasowane spódnice, na wieczór - jedwabie, koronki i cekiny. Domy mody przenoszą nas w lata 30. i 40., na arystokratyczne przyjęcia i polowania. Księżna Windsoru była inspiracją dla ostatniej kolekcji Johna Galliano dla Diora. Kreacje Wallis można oglądać także na dużym ekranie - do kin wchodzi film ''W.E.'' w reżyserii Madonny. Wprawdzie na festiwalu w Wenecji krytycy nie zostawili na reżyserce suchej nitki (''Emocje jak podczas sesji mody, głębia na poziomie teledysku''), docenili jednak warstwę wizualną, dbałość o dekoracje i kostiumy. Filmowa Wallis prezentuje repliki oryginalnych strojów księżnej (kostiumografka Arianne Philips ściśle współpracowała m.in. z Diorem i Chanel).
Z Edwardem spotkali się w 1931 r. na przyjęciu. Spodobała mu się wesoła, bezpośrednia Amerykanka. Następca tronu słynął z lekkomyślnego stylu życia - uwielbiał dobrą zabawę, szybkie samochody (obywał się bez szofera i sam prowadził), rozrywkowe kobiety, a podobno także przystojnych chłopców. Wallis była jeszcze wtedy zamężna, chociaż od lat już nie żyła z mężem. Bez kompleksów weszła w rolę królewskiej metresy, ale jej ambicje sięgały wyżej. Nie była wprawdzie arystokratką, ale też nie wychynęła - jak chciała angielska prasa - niespodziewanie z jakichś dołów społecznych. Bessie Wallis Warfield pochodziła ze starej i szacownej rodziny z Południa, która zubożała po wojnie secesyjnej. Jednak Wallis wychowała się w dostatnim domu w Baltimore.
Z pierwszym mężem Winfieldem Spencerem, oficerem marynarki, wytrzymała dziesięć lat - podobno był zazdrosny i zwykł zamykać ją w pokoju. Rozwiedli się w 1927 r. Drugi jej mąż Ernest Aldrich Simpson, z pochodzenia Brytyjczyk urodzony w Ameryce, był naukowcem, a w dodatku spadkobiercą świetnie prosperującej firmy przewozowej.
W latach 30. pani Simpson weszła w modne londyńskie kręgi, została bywalczynią klubów, balów i maskarad. Należała do złotej młodzieży, chociaż dawno stuknęła jej trzydziestka. Szybko zyskała popularność - jej zdjęcia raz po raz pojawiały się w ''Vogue'u'' i w kronikach towarzyskich. Prasa opisywała każdy szczegół jej strojów. Już wtedy miała obsesję na punkcie mody i wyglądu. Całe życie utrzymywała restrykcyjną dietę, bo zgodnie z francuską dewizą uważała, że ubrania wyglądają dobrze tylko na szczupłych kobietach (zdarzało się, że za dzienny posiłek starczało jej jedno jajko, a każdego dnia poddawała się masażom, żeby usunąć ''tę cieniutką warstwę tłuszczu na brzuchu''). ''Nigdy nie jest się zbyt bogatym ani zbyt szczupłym'' - twierdziła Wallis. Podkreślała sylwetkę strojami blisko ciała. Jej obsesja na punkcie kroju dopasowanych spódnic przeszła do legendy. ''Jeśli zwężę spódnicę jeszcze bardziej, nie będziesz w stanie usiąść'' - powiedział kiedyś projektant Mainbocher podczas przymiarki. ''Wobec tego nie będę w niej siadać'' - odparła księżna.
Kolor Wallis blue wymyślił dla niej Mainbocher. Blady odcień turmalinu, zszarzały błękit, pasował do niebieskich oczu i brązowych włosów. W tym kolorze Mainbocher uszył dla niej suknię na ślub z Edwardem. Długa, obcisła kreacja przeszła do historii mody jako jedna z najpopularniejszych i najczęściej naśladowanych sukien ślubnych XX wieku. Projekt Mainbochera nie traci na popularności - kilka miesięcy temu na ślubie Kate Moss znana fashionistka Daphne Guinness wystąpiła w satynowej sukience wzorowanej na sukni Wallis, tyle że białosrebrzystej i w wersji mini. Kolor Wallis blue też co jakiś czas pojawia się na wybiegach mody (pięknie prezentowały się błękitne sukienki i bluzki z kolekcji YSL na wiosnę/lato 2010).
Księżna lubiła stonowaną klasykę, ulegała modzie, ale bez zbytniej ekstrawagancji. Jej umiłowanie prostoty przejawiało się na przykład w tym, że prosiła projektantów o nienaszywanie na żakiety i płaszcze kieszeni (może wiązało się to też ze wspomnianą obsesją chudości). Była propagatorką małej czarnej. Ubierała się u Madame Vionnet, Chanel, Givenchy'ego, była jedną z pierwszych klientek Christiana Diora. Od czasu do czasu pozwalała sobie na coś bardziej udziwnionego, jak surrealistyczne ubrania Elsy Schiaparelli.
Edward pod tym względem nie ustępował żonie. Można nawet powiedzieć, że w porównaniu z nią był ekstrawagancki. W młodości buntował się przeciw ojcu, który beształ go za noszenie spodni z mankietami. Jako książę Walii spopularyzował noszenie brązowych butów do granatowego garnituru, wprowadził modę na luźne, jasne ubrania sportowe, spodnie w kratę, swetry, miękkie kapelusze, skarpety w romby. Król Jerzy V pewnie przewróciłby się w grobie, widząc syna w fioletowym garniturze, wzorzystej koszuli, krawacie w groszki i żółtych skarpetkach.
W swoim tajnym kodzie porozumiewania się para posługiwała się biżuterią. Celebrowali rocznice i ważne dla nich momenty, ofiarowując sobie kosztowne drobiazgi od najlepszych jubilerów jak Cartier, Tiffany, Van Cleef & Arpels. Już na początku ich romansu, w roku 1934, Edward podarował Wallis bransoletkę z pojedynczym krzyżykiem. Z czasem dopinał do tej bransoletki kolejne platynowe krzyże wysadzane diamentami, rubinami i szafirami. Każda z zawieszek ma wygrawerowany napis, np. ''Boże zachowaj króla dla Wallis'' z datą 1936 r. czy ''Krzyż naszego małżeństwa'' z roku 1937. O ile ubrania Wallis ceniono za prostotę, o tyle noszoną przez nią biżuterię uznawano za wulgarną (przede wszystkim ze względu na bajońskie sumy, które była warta). Wallis uwielbiała sznury ogromnych pereł, wielkie klipsy i pierścionki.
Pojawienie się na rynku biżuterii należącej do księżnej Windsoru zawsze wzbudza emocje. Kiedy po śmierci Wallis (zmarła w Paryżu w 1986 r.) wystawiono na aukcji ponad trzysta należących do niej drobiazgów, ustawiła się długa kolejka z Elizabeth Taylor na czele. Rok temu na aukcji w Sotheby's pod młotek poszła m.in. słynna diamentowa bransoletka w kształcie pantery od Cartiera (sprzedana za 4,5 mln funtów).
Windsorowie wiedli swoje próżniacze życie między Paryżem, Lazurowym Wybrzeżem a Miami Beach. Przez 35 lat, do śmierci Edwarda w 1972 r., stanowili malowniczą parę eleganckich snobów. Gazety raz po raz zamieszczały ich zdjęcia z podróży w otoczeniu psów, służby i ton bagażu w kufrach i walizach od Louisa Vuittona. Książę zapytany kiedyś, jak mija mu czas, odparł, że poranki spędza, pomagając księżnej wybrać odpowiedni kapelusz.