Co ty właściwie robisz w Autonomii Palestyńskiej? Studnie kopiesz?!
No tak (śmiech). Dwa tysiące lat temu Cesarstwo Rzymskie wybudowało w Judei podziemne zbiorniki, żeby przetrwać na pustyni. Gdy zjeżdżam na linie do takiej cysterny, to jakbym się przenosiła w czasie.
Duża jest?
Nasze cysterny mają od 40 metrów sześciennych aż do 230, te są imponujące. Mieliśmy wyremontować 14, ale dobrze zarządzaliśmy środkami i do końca sierpnia udało się 20. PAH podpisywał umowy z Beduinami na oczyszczenie cystern, bo w środku były śmieci, błoto, a nawet zdechłe zwierzęta, i na wykończenie ich betonowym kołnierzem, przekazywał każdemu wykonawcy małą dotację. Te nasze cysterny właśnie nabierają wody, bo zaczynają się deszcze.
W twierdzy Masada nad Morzem Martwym jest zbiornik na 2 tys. metrów sześciennych, czyli 2 mln litrów, dzięki czemu żydowscy powstańcy przeciw Rzymianom bronili się przez trzy lata.
Widząc przewagę wroga, popełnili zbiorowe samobójstwo, najpierw mężczyźni zabili kobiety i dzieci, a potem siebie nawzajem. Ostatni rzucił się ze skały. Był 73 r. n.e. Do dziś izraelscy żołnierze, składając przysięgę, wypowiadają słowa: ''Żeby Masada się nie powtórzyła''.
To izraelski mit heroiczny sprzed dwóch tysiącleci, ale my działamy na palestyńskim Zachodnim Brzegu, w południowym Hebronie. Jedna z wiosek, w której pracowaliśmy, nazywa się Rahawa, leży w tzw. strefie C, gdzie obowiązuje prawo wojskowe. Okazuje się jednak, że obowiązuje tylko Palestyńczyków! Żydowscy osadnicy, którzy osiedlili się 500 metrów od Rahawy, podlegają izraelskiemu prawu cywilnemu.
Osiedlili się legalnie?
Według międzynarodowego prawa humanitarnego wszystkie żydowskie osady w Autonomii są nielegalne, ale niektóre z nich Izrael jakoś legalizuje. W tym naszych sąsiadów.
''Sąsiadów'' - słowo, na które po książce Grossa jesteśmy w Polsce uwrażliwieni. Jak wygląda to sąsiedztwo?
Nie wygląda. Ich strzeżona przez oddział wojska osada otoczona jest murem. W środku zielono, masa kwiatów, podlewają drzewka, trawniki. Ścieki spuszczają do rzeki płynącej tuż koło mojej wioski, woda jest aż biała i śmierdzi. Luksusowa droga do osady przechodzi obok Rahawy, ale ten kawałek do wioski trzeba telepać się po pustyni. Jedno z naszych aut straciło nawet olejową miskę.
Miskę olejową.
Właśnie (śmiech). Przy wjeździe do wioski wychodzą z ziemi odpowietrzniki ich instalacji wodnej.
Naiwne pytanie: nie mogliby dać Palestyńczykom się podłączyć?
Umowa z 1994 r., podpisana rok po słynnych rozmowach Arafata z Rabinem prowadzonych w Oslo pod naciskiem Clintona, stanowi jasno, że woda jest wspólna, a dostęp do niej równy. Zwłaszcza że pokłady wody nie zwracają uwagi na politykę i ciągną się zarówno pod terenami Izraela, jak i Autonomii. Ale żeby wywiercić studnię, Palestyńczycy muszą zdobyć zgodę komisji izraelsko-palestyńskiej, w której Izrael ma prawo weta, a także przejść przez 13 departamentów Izraelskiego Urzędu Administracji Cywilnej. Trwa to średnio pięć lat, ponad 94 proc. podań jest odrzucanych. Chciałoby ci się starać? Najwyraźniej Izrael uznał, że woda jest ich. A przecież jako siła okupująca powinien w myśl prawa międzynarodowego zapewnić Palestyńczykom podstawowe środki do życia.
Ryszard Kapuściński przepowiadał, że świat będzie toczył wojny o wodę.
On pisał o braku wody, a tutaj woda jest, wystarczyłoby dla wszystkich. Ale Izrael myśli inaczej. Przyjeżdżając do Jerozolimy, czułam, że ze względu na wspólną historię Żydzi są mi bliscy jak bracia. Nadal tak jest, ale teraz moimi braćmi stali się też Palestyńczycy, bo to oni są represjonowani.
A jak cię traktują urzędnicy palestyńscy? Arabowie znani są z szacunku dla kobiet.
(śmiech) Podczas pierwszej wizyty w ministerstwie rolnictwa Bardzo Ważny Urzędnik przez półtorej godziny siedział do mnie tyłem, oglądając jakieś modły w telewizji, a jeśli odpowiadał na pytania, to zwracając się do inżyniera, którego wzięłam ze sobą. Aż powiedziałam helas, czyli stop, wystarczy, pan ma rozmawiać ze mną, a jeśli nie, to poszukamy innych partnerów projektu. Trzeba było pokazać, że kobieta też może mieć jaja.