Frida grana przez Salmę Hayek jest w barze. Z ciemności wyłania się staruszka. Pożłobiona zmarszczkami twarz, drżące usta. Ściąga z głowy chustę, nalewa do szklanek tequili i zaczyna śpiewać. 'Jestem jak zielone chili, llorona, pikantna, ale pełna smaku'. Nie znalazła się w filmie przypadkiem. 'Frida była moją wielką miłością i wzorem kobiety' - napisze potem Chavela.
Parę lat wcześniej, w 1990 roku, Mercedes Sosa, wielka dama argentyńskiej piosenki, mówi ze sceny: 'Jeśli jedziecie do Meksyku, połóżcie ode mnie różę na grobie Chaveli Vargas'. Ale ona żyje! Po 15 latach wreszcie wytrzeźwiała i śpiewa wieczorami w barze El Hábito w mieście Meksyk. Na każdym koncercie jest Manuel Arroyo, księgarz z Hiszpanii. Prosi: 'Przyjedź do Hiszpanii, tam cię kochają'. Chavela dnosi sukces. Dwa lata później zaśpiewa w paryskiej Olimpii. Po siedemdziesiątce robi wielką międzynarodową karierę. Pogłoski o jej śmierci były mocno przesadzone, choć trzeba przyznać, że najbardziej nieprawdopodobne wiadomości o jej życiu okazują się prawdą. "Moje życie to dziwna gra kłamstw i prawd" - brzmi motto jej autobiografii.
<b>Pogłoska numer jeden</b>: przyleciała do Meksyku helikopterem w wieku 14 lat. Chociaż jest znana jako meksykańska pieśniarka, urodziła się w Kostaryce w 1919 roku jako Isabel Vargas Lizano. 'Kostaryka, co za kraj! - mówiła w wywiadzie dla » El Pa~s «. - Umieściłabym tam wszystkich samobójców świata. To dopiero byłby biznes pogrzebowy'. Dzieciństwo to najsmutniejszy czas w jej życiu. Rodzice rozwiedli się, dzieci rozdzielono. Isabel trafiła do wujostwa, 'niech Bóg trzyma ich w piekle'. Ciężko pracowała fizycznie, twierdzi, że zrywała pięć tysięcy pomarańczy dziennie. Najbardziej doskwierała jej jednak samotność. 'Myślę, że wcześnie zdali sobie sprawę z tego, że jestem homoseksualna. Między innymi dlatego, że nie odstępowałam na krok córki kucharki. Określali to mianem dziwactwa'. Rodzina się nią nie zajmowała, musiała więc zająć się sobą sama. Nauczyła się korzystać z broni. 'Moje dzieciństwo było tak samotne, że towarzystwa dotrzymywała mi broń. Nauczyłam się z niej korzystać, żeby zabijać żmije w wychodku'. Kiedy dostała w prezencie kurczaka i cielaka, sprzedała je i kupiła bilet na helikopter do Meksyku. 'Chciałam śpiewać jak Meksykanie, żeby mój głos brzmiał głośno i wyraźnie, pełen siły i krwi'.
<b>Meksyk lat 20</b> to stolica, które wrze. Mnożą się kluby nocne, festiwale, powstają pierwsze filmy. Karierę robi gatunek zwany ranchera, 'męskie' piosenki oparte na ludowych melodiach i wywodzące się z czasów rewolucji niepodległościowej - trochę w nich ojczyzny i ziemi, ale coraz więcej miłości i seksu. 'Meksyk zapłonął, a ja chciałam dorzucić swój ogień' - pisała Chavela w autobiografii. Trochę jej to zajęło. Historia Chaveli to pokrzepienie dla wszystkich późno startujących. Poważniejsze kroki jako pieśniarka zaczęła stawiać dopiero po trzydziestce, pierwszą płytę wydała dekadę później. Wcześniej zajmowała się głównie przetrwaniem, pracowała gdzie popadnie, śpiewała w spelunkach. Mówi, że Meksyk był dla niej jak ojciec - surowy i mądry. 'Nauczył mnie znosić głód, spać na ziemi, nie jeść główka kapusty dziennie to chyba nie jedzenie? » Chcesz śpiewać? - pytał. - Tego właśnie chcesz? To wytrzymaj. Wytrzymaj! «'. Pierwsze szlify jako pieśniarka stawiała w luksusowym hotelu Mocambo w Veracruz. Przyjechała na lato jako przyzwoitka pewnej senory, ale przy okazji zaczęła zabawiać śpiewem ekskluzywnych gości, ich żony i kochanki - sączące szampana 'piękne damy o długich nogach'. Potem zahaczyła o Kubę znaną wówczas według niej jako największy burdel świata z widokiem na morze. Kuba dała jej 'Macorinę', jej pierwszy wielki hit.
Połóż mi tu rękę
Macorino
Połóż mi tu rękę
Twoje piersi jak miąższ
czerymoi
Twoje usta jak błogosławieństwo
Dojrzałej guanabany
A twoja talia smukła
Jak w tamtym tańcu
Kim była Macorina? Istniała naprawdę?
Piosenka powstała na podstawie wiersza poety Alfonso Camina, z którym Chavela przyjaźniła się w Hawanie. 'Przez wiele lat była moim sztandarem - wspominała. - Publiczność znała mnie właśnie dzięki niej'. Wykonanie wzbudzało sensację. Nic dziwnego, w końcu to kobieta uwodziła śpiewem młodą dziewczynę. Mruczała, szeptała, syczała, uśmiechając niedwuznacznie, sugerowała, gdzie ma wylądować ręka Macoriny. Widzowie szaleli. 'Lubiłam śpiewać ją na koniec - opowiadała. - Żeby ludzie wrócili rozpaleni do łóżek'. Skośnooka Macorina, córka Kubanki i Chińczyka, istniała naprawdę i była najpiękniejszą dziewczyną na Kubie. W autobiografii Chavela wspomina, jak ją uwodziła. 'Rozsławię twoje imię na całym świecie - mówiłam jej. - Jesteś stuknięta - odpowiadała. Bo kto wierzy wariatom?'
Pogłoska numer dwa: przez dwa lata żyła z Fridą Kahlo i Diego Riverą. Po powrocie do Meksyku wpadła w wir tawern, jej żywiołem stała się bohema. Druga wojna światowa sprowadziła do Meksyku ludzi z wielu krajów; życie towarzyskie i artystyczne w stolicy kwitło. W knajpach nocami przesiadywali poeci, wszelkiej maści wyrzutki, kochankowie o złamanych sercach. Chavela balowała w towarzystwie znanych kompozytorów i tekściarzy José Alfredo Jiméneza i Agust~na Lary, którzy potem pisali dla niej piosenki. Któregoś dnia dostała zaproszenie na imprezę do domu Diego Rivery, słynnego malarza i partnera Fridy Kahlo. Malarka zobaczyła Chavelę i miała zapytać: 'Kim jest ta dziewczyna w białej koszuli?'. Nie rozstały się przez cały wieczór. Kiedy impreza dobiegła końca, Diego zaproponował, by Chavela została u nich na noc. I tak tam zamieszkała; nie wiadomo tylko, na jak długo, bo choć w niektórych biografiach mowa o dwóch latach, jakiś czas temu stwierdziła w wywiadzie, że było to zaledwie osiem dni. 'Żyliśmy jak we śnie - pisała. - Byłam dzieckiem i nie wiedziałam jeszcze nic o kulturze Meksyku. Oni pokazali mi ją naprawdę. To było jak objawienie, jakby ktoś w mojej piersi umieścił światło'. Siadała koło Fridy i obserwowała jej pracę. 'Dlaczego maluje pani takie dziwne rzeczy? - To nowy styl, Chavela Ty tego nie rozumiesz. Porozmawiaj z Diego'. Choć wiedziała, że ma do czynienia z wielkim malarzem, nie była nim szczególnie zainteresowana. Interesowała ją przede wszystkim Frida. 'Kochałam kobietę, nie artystkę'. Czy łączyła je przyjaźń, czy coś więcej? Chavela, dama starej daty, pozostawia ciekawskich na łup domysłów. Zdradza jednak parę intymnych szczegółów, na przykład te dotyczące słynnych brwi i wąsika. 'Kiedyś, wstyd się przyznać, zaoferowałam jej krem do depilacji. - A kto mówi, że chcę się ich pozbyć? - oburzyła się Frida. - Uwielbiam je!' Mówiła też o liście, który podobno spaliła, żeby nie dostał się w niepowołane ręce. Frida miała jej pisać: 'Żyję dla Diego i dla ciebie'. 'Lubię mówić, że Frida wyprzedziła mnie o kwadrans - wspominała Chavela. - Wiedziała dużo więcej niż ja i nauczyła mnie wiele z tego, co dziś wiem. Nauczyła mnie niczego się nie bać, znosić cierpienie związane z miłością i porzuceniem, przełamywać schematy'.
Po wielu latach wróciła do jej życia w postaci hollywoodzkiego hitu "Frida". Julie Taymor, reżyserka filmu, zadzwoniła do Salmy Hayek: 'Słuchaj, odkryłam niesamowity głos. Nazywa się Chavela Vargas, muszę ją mieć w filmie'. 'Nie odkryłaś nic nowego. Chavela to w Meksyku instytucja' - odpowiedziała Salma. Chavela zaśpiewała w filmie 'La lloronę', ulubioną piosenkę Fridy. Llorona - płaczka - to na południu Meksyku określenie księżyca.
Nie przestanę cię kochać
llorona
Choćby życie miało mnie