http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Krystyna Piotrowska. Całe zło zaklęte w warkoczu

Ewa Toniak
29.08.2011 , aktualizacja: 25.08.2011 15:01
A A A Drukuj
Krystyna Piotrowska
- artystka. Od sześciu lat kuratorka Projektu Próżna (w tym roku otwiera się on wystawą 'Nasi nie nasi', 28 sierpnia o godz. 17 w budynku na Chłodnej 29 w Warszawie). 23 września w CSW w Toruniu otwiera się duża indywidualna wystawa artystki Fot. Anna Bedyńska Krystyna Piotrowska - artystka. Od sześciu lat kuratorka Projektu Próżna (w tym roku otwiera się on wystawą 'Nasi nie nasi', 28 sierpnia o godz. 17 w budynku na Chłodnej 29 w Warszawie). 23 września w CSW w Toruniu otwiera się duża indywidualna wystawa artystki
Ktoś zaczął mnie szarpać i krzyczeć: 'Pani jest za młoda, pani nie może tego pamiętać!'. A ja pamiętam - rozmowa z Krystyną Piotrowską
'Moja lalka Ania' - reprodukcja zdjęcia kupionego na pchlim targu, praca z 2004 r.
Fot. archiwum Krystyny Piotrowskiej
'Moja lalka Ania' - reprodukcja zdjęcia kupionego na pchlim targu, praca z 2004 r.
'Złote włosy Małgorzaty'. Krystyna Piotrowska
Fot. archiwum Krystyny Piotrowskiej
'Złote włosy Małgorzaty'. Krystyna Piotrowska
'Dybuk' - warkocze z czarnymi wstążkami zawisły nad schodami w budynku przy ul. Próżnej w Warszawie, praca z 2010 r.
Fot. archiwum Krystyny Piotrowskiej
'Dybuk' - warkocze z czarnymi wstążkami zawisły nad schodami w budynku przy ul. Próżnej w Warszawie, praca z 2010 r.
Krystyna Piotrowska
Fot. Anna Bedyńska
Krystyna Piotrowska
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Nazwałaś swoją wystawę 'Złote włosy Małgorzaty'.

Chciałam nawiązać do wiersza Paula Celana 'Fuga śmierci'. Złociste włosy Margarete, spopielone włosy Sulamit. Dwie kobiety, dwa przeznaczenia. Włosy jako symbol życia, energii, swobody i pożądania. Włosy jako źródło upokorzenia, nacisku i podporządkowania.

W poznańskiej galerii Arsenał pokazujesz film, na którym dorosłym kobietom, także znanym i uznanym, zaplatasz warkocze. Łatwo było je do tego przekonać?

Żadna mi nie odmówiła.

Jak je zachęcałaś?

Mówiłam im, że chcę nakręcić wideo, jak znanym mi kobietom zaplatam włosy w warkocz. Na innym filmie chciałam zarejestrować, jak się z tych warkoczy uwalniają.

A z czego się uwalniają?

Z dyscypliny, z podporządkowania. Tak powiedziała na przykład Joanna Tokarska-Bakir. 'Na UW - powiedziała - gdybym wyszła z rozpuszczonymi włosami, to nikt by mnie nie słuchał. Jako kobieta nie mogę rozpuścić włosów. To jest tak prowokacyjne, seksualne, że nikt by mnie poważnie nie traktował. Patrzyliby, ale nie słuchali'. Uważa, że traci swój prestiż, autorytet. Mało znasz dojrzałych kobiet, które noszą długie włosy? Zwykle są uplecione.

Albo krótkie. Ale tak szczerze - długie włosy są strasznie niewygodne. Zasłaniają świat...

Są piękne. Wyobrażam sobie, że to miło nimi potrząsać. Wiele kobiet to lubi.

Kobiety, którym zaplatasz warkocze, w twojej projekcji wideo nie wyglądają na szczególnie szczęśliwe. Raczej poddają się torturze. Można być wybitną kobietą i cały czas się poskramiać, kontrolować swój wygląd.

Chyba przesadzasz z tą torturą. Wydaje mi się, że są raczej skupione. Joanna Tokarska-Bakir była jedyną, która przyszła we włosach upiętych. Wszystkie inne kobiety, z którymi pracowałam, przyszły z rozpuszczonymi włosami. I film, który nakręciłam z Joanną, jest nieostry, nie do użycia. Śmieję się, że wszystkie złe moce z tych zaplecionych włosów wpadły do kamery.

To stary przesąd. Zanim stawiano czarownice pod sąd, rozplatano im warkocze, w których tkwiła siła. Ich się bano.

Rozpuszczonych włosów też. Często przed spaleniem obcinano im włosy, golone je, czasem na całym ciele.

A ty miałaś warkoczyki?

Nie, bo miałam za słabe włosy. Robiłam sobie warkoczyki ze wstążek i wieczorem, kiedy już nie można było zobaczyć, że to nieprawdziwe, chodziłam sobie po Zabrzu i kręciłam głową, żeby było lepiej je widać. A później miałam warkocze w liceum. I wyglądałam okropnie.

Warkocze w liceum?

Były cieniusieńkie. Do tego długi nos. Wyglądałam okropnie. Później znajoma rodziców ostrzygła mnie 'na Kleopatrę'. I pierwszego dnia, gdy zjawiłam się z nową fryzurą w szkole, nauczycielka powiedziała: 'Coś ty z siebie zrobiła? W warkoczach to byłaś taka prawdziwa Krysia, a teraz nie wiadomo kto'. Później, na studiach, miałam długie włosy upięte klasycznie w kok.

Właściwie to od czterech lat nieustannie zaplatasz i rozplatasz warkocze. Na wystawie jest także warkocz z ludzkich włosów ułożony w spiralę na podłodze...

Wiesz, ile tych włosów było, ile papierowych toreb ja musiałam przerobić?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1)

  • sojkaj2

    0

    Ja też nosiłam krótkie włosy przez większość dzieciństwa. I spodnie. Dobrze mi z tym było. Do tej pory nie potrafię nosić krótkich spódnic i długich włosów. A moja mała córa - przeciwnie. Tylko spineczki, sukieneczki, spineczki, sukieneczki. I rozpacz, gdy się pobrudzi. Taką ma naturę. Na początku mnie to dziwiło, teraz uznaję to - jej prawo!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX