http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Szoruj na piling

Agata Sokół
08.02.2012 , aktualizacja: 31.01.2012 17:21
A A A Drukuj
Umówić się z przyjaciółką bądź przyjacielem na sesję pilingu na leżąco? Brzmi perwersyjnie, a chodzi tylko o odświeżenie skóry i relaks
Piling
Rys. Patryk Mogilnicki
Piling
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Agata Zych, fizjoterapeutka: - Najważniejsze, by dobrze czuć się w swoim ciele. Wtedy dopiero czujemy się pewne siebie i możemy wszystko.

Pani Agata wie, co mówi - nie tylko masuje klientki w warszawskim salonie Yonelle, ale także pracuje z dziećmi, które mają problemy psychomotoryczne. Dzięki specjalnym ćwiczeniom i masażom zmieniającym ich postawę czy napięcie mięśniowe zmienia też ich konstrukcję emocjonalną i otwartość na naukę.

Niezależnie od tego, ile ważysz i ile masz pieniędzy, możesz mieć ładne ciało - nawilżone i jędrne. W wersji luksusowej osiągniesz to dzięki zabiegom, w wersji domowej - dzięki współpracy córki, przyjaciółki, męża. A oto szczegóły.

- Podstawą jest piling, o którym zwykle się zapomina. To według mnie najważniejszy zabieg. Dlaczego? Złuszcza naskórek, poprawia krążenie krwi, dzięki czemu nałożone później preparaty lepiej się wchłaniają. Jeśli na suchą skórę nałoży się choćby i najdroższy krem, to ona go nie wchłonie - pozostanie tłusta warstwa wyczuwalna dłonią. Dopiero gdy przygotujemy ciało pilingiem, skóra przyjmie nałożony później preparat. Ja po pilingu czuję się, jakbym oddychała całą powierzchnią ciała - przekonuje Agata Zych.

W wersji dla zamożnych poleca piling w gabinecie, np. znakomity cukrowy z mlekiem kozim i liczi oferowany od niedawna w Yonelle (ceny: 140 zł - sam piling z nałożeniem kremu, 220 zł - piling z półgodzinnym masażem, 430 zł - Królewska Ceremonia, czyli dwuipółgodzinny zabieg składający się z mycia marokańskim czarnym mydłem złuszczającym, z pilingu cukrowo-mlecznego, maski na całe ciało i masażu ciała, twarzy i głowy, który daje efekt głębokiego relaksu porównywalny z dwudniowym odpoczynkiem w domku na wsi).

W wersji skromnej - piling domowy: raz w miesiącu porządne natarcie się preparatem z drogerii, ewentualnie regularne stosowanie mydła pilingującego (pani Agata szczególnie poleca czarne marokańskie mydło z oliwek o znakomitych właściwościach ścierających, wyglądem przypominające smar do śrub), szczotki czy nawet szorstkiego ręcznika po kąpieli.

Domowa pielęgnacja jest bez porównania tańsza od gabinetowej, natomiast nie ma co się łudzić - także efekty są mniejsze. A właściwie dlaczego?

Agata Zych: - Lepsze są jakość profesjonalnego kosmetyku i wykonanie. Nie mówię tu o tym, że nie sposób samej wyszorować pleców, bo wiadomo, można kogoś poprosić; inne są jednak siła i kąt nacisku, kiedy robi się piling na szybko, na stojąco pod prysznicem czy w wannie, a inne, kiedy się leży. Wtedy zabieg przynosi dodatkową korzyść - relaks. Przede wszystkim jednak jest dokładniej zrobiony.

Wynika z tego, że najlepiej (i dla skóry, i dla kieszeni) byłoby zdecydować się na wariant pośredni: kupić preparat w gabinecie (piling używany podczas królewskiego zabiegu w Yonelle kosztuje 50 zł) i umówić się z przyjaciółką bądź przyjacielem na sesję pilingu na leżąco. Brzmi może nieco perwersyjnie, ale chodzi jedynie o odświeżenie skóry, tak by była przygotowana do dalszej pielęgnacji.

No właśnie - co dalej, gdy już zmyjemy z siebie cukier i kozie mleko?

W gabinecie wetrą w nas wtedy odżywcze serum i maskę wygładzającą skórę, owiną folią i kocem, by pod wpływem ciepła preparaty lepiej wniknęły w ciało.

Zapewne niewiele spośród nas ma dość cierpliwych przyjaciół, by chcieli po zafundowaniu nam pilingu kontynuować zabawę w gabinet piękności. Pozostałe muszą więc samodzielnie nasmarować się ulubionym kremem.

Yonelle oferuje maskę - masło shea z kozim mlekiem, rozjaśniającym liczi i łagodzącym podrażnienia wyciągiem z perły. Równie dobrze można jednak nałożyć dowolny balsam nawilżający. Porządnie nawilżona skóra nie tylko nie piecze i nie swędzi, co jest problemem znanym wszystkim wrażliwcom, ale jest też bardziej elastyczna i mniej podatna na zranienia i skaleczenia.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się