W październiku uczestniczyła pani w Kongresie Europejskiej Akademii Dermatologii i Wenerologii w Lizbonie. Czy wiemy coś nowego w kwestii przebarwień? Wydarzeniem było przełamanie dobrej opinii na temat wykorzystania laserów w leczeniu przebarwień. Z najnowszych badań dr. Thierry'ego Passerona z Nicei wynika, że trwałą poprawę uzyskuje się tylko u 24 proc. pacjentów, spora część ma nawroty, natomiast aż u 13-15 proc. osób metoda ta nie przynosi żadnego efektu! Może nawet dojść do utrwalenia plam, których potem nie można już niczym usunąć. Wnioski francuskiego dermatologa są takie, że efekt uzyskany po miesiącu od zabiegu nie jest miarodajny. Sukcesem będzie rozjaśnienie utrzymujące się minimum rok po zabiegu.
Czy każda plama źle reaguje na laser? Plama plamie nierówna. Z doświadczeń dermatologów używających na co dzień lasera wynika, że dobrze się nim leczy tylko przebarwienia soczewicowate, czyli te, które mają wyraźny kontur. Występują one na twarzy i dłoniach u osób z jasną karnacją. Wiemy ze statystyk, że rzeczywiście źle reaguje na światło lasera melazma, czyli rozlana plama bez ostrej granicy. Takie przebarwienia tworzą się najczęściej po ciąży, podczas zażywania tabletek antykoncepcyjnych lub stosowania hormonalnej terapii zastępczej (HTZ). Powstają także jako odczyny fototoksyczne i fotoalergiczne.
To jak usunąć te głęboko położone plamy? Na szczęście ich jest najmniej - 1-15 proc. Zadziałają peelingi, np. znany Cosmelan, który łączy kwasy kojowy, fitowy, azelainowy z witaminą C i palmitynianem retinolu (pochodną witaminy A). Kwasy hamują aktywność tyrozynazy, enzymu odpowiedzialnego za powstanie melaniny, witaminy zabezpieczają przed stresem oksydacyjnym wywołanym przez ekspozycję na promienie UV. Kwas kojowy i azelainowy przywracają równowagę przekształcania eumelaniny (ciemny barwnik) w feomelaninę (jasny barwnik).
A te płytsze przebarwienia? Ok. 15-20 proc. stanowią przebarwienia mieszane, skórno-naskórkowe, w których melanina kumuluje się zarówno w naskórku, jak i w skórze właściwej. Leczy się je również za pomocą głęboko działających peelingów.
Najwięcej przebarwień jest położonych w naskórku - 70 proc. - i te najłatwiej wyleczyć. Najpierw trzeba próbować je odbarwiać za pomocą specjalnych kremów na przebarwienia z apteki. Jeśli przez rok plamy nie ustąpią, znów peeling na ratunek.
Z tego, co pani mówi, wynika, że wystarczy zrobić Cosmelan i po kłopocie. Ta kuracja usuwa przebarwienia. Skóra ma ładny jednolity koloryt. Niestety, nigdy nie wiadomo, jak ponownie zareaguje na słońce. Nie ma gwarancji, że przebarwienia nie powrócą. W ostatnich latach obserwuję, że silne promieniowanie UV powoduje, iż dochodzi w skórze do tzw. elastozy, czyli uszkodzeń włókien sprężystych. To skórę osłabia, pogarsza jej strukturę i nas postarza. Na szczęście peelingi działają na skórę również odbudowująco i przeciwstarzeniowo. Po kuracji np. Cosmelanem (trwa ona trzy miesiące) ustanie jednak dobroczynne działanie retinoidów i kwasów, które regenerują skórę właściwą, włókna sprężyste i kolagenowe. Dlatego należałoby nadal używać preparatów aptecznych ze składnikami odmładzającymi: retinoidami, witaminą C, kwasem azelainowym, peptydami. A na dzień - preparatów z filtrami UV.
A jeśli ktoś nie zdecyduje się na Cosmelan? Jaka jest alternatywa? To rzeczywiście drogi zabieg (ok. 2 tys. zł), ale dobrych rezultatów można oczekiwać także po innych peelingach. I również należy łączyć terapię odbarwiającą z kuracją regenerującą skórę. Choć w tym wypadku na efekt trzeba będzie poczekać nawet kilka lat.
Czy są inne sposoby pozbycia się przebarwień? Oprócz stosowanych w peelingach retinoidów używa się także hydrochinonu i sterydów. Te trzy substancje należą do tzw. triady Kligmana. To standard leczenia przebarwień stworzony już dawno przez tego amerykańskiego dermatologa. Hydrochinon w recepturze kremów rozjaśniających znalazł się już na początku lat 60. XX wieku. Blokuje on wytwarzanie melaniny, barwnika skóry, i jest do tego stopnia skuteczny, że np. w
USA czarnoskórzy stosowali go na całe ciało, aby wybielić skórę. Jednak taka ilość hydrochinonu działa toksycznie, szkodzi układowi krążenia i nerkom. Dlatego obniżono jego dopuszczalne stężenie.
A usuwanie przebarwień lekami? Jest możliwe, ale trwa wiele lat, znacznie dłużej niż w połączeniu z zabiegami złuszczającymi naskórek, np. gdy stosuje się leki z kwasami kojowym, fitowym i azelainowym. Poprawa kolorytu cery o 20-30 proc. pozwala resztę zatuszować np. podkładem.
Kto chce się pozbyć przebarwień i skąd one się biorą? Najczęściej kobiety między 30. a 50. rokiem życia. Plamy pojawiają się dwa-trzy miesiące po ekspozycji na słońce. Przyczyny? Najczęściej są to zaburzenia hormonalne. Wielką rolę odgrywają też uwarunkowania genetyczne. Wiemy też, że są nieznane nam czynniki. Medycyna ma nadal wiele tajemnic.