http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Koniec Photoshopki?

Katarzyna Jaklewicz
27.07.2009 , aktualizacja: 23.07.2009 19:33
A A A Drukuj
Nagie zdjęcia gwiazd nie budzą już emocji. Teraz gwiazdy szokują, fotografując się bez makijażu
Monica Bellucci na okładce 'Elle'
Fot. www. elle.fr
Monica Bellucci na okładce 'Elle'
Naturalne jest piękne! Czy rzeczywiście? wysokieobcasy_redakcja@gazeta.pl

Zawartość kwietniowego numeru francuskiego wydania 'Elle' wszyscy znali, zanim magazyn trafił do kiosków. Okładkowe zdjęcie obiegło świat. Było omawiane w dziennikach od USA po Australię. Modelki i aktorki - Eva Herzigová, Monica Bellucci i była dziewczyna Bonda Sophie Marceau, a także Ines de la Fressange, Anne Parillaud, Karin Viard, Charlotte Rampling i Chiara Mastroianni - sfotografowano bez makijażu i pokazano bez interwencji Photoshopa.

Wyglądają atrakcyjnie, nawet młodziej niż na innych fotografiach. Choć według kryteriów panujących w świecie mody większość z nich nie jest już młoda: Bellucci ma 44 lata, Marceau - 42, Ines de la Fressange - 52. Tytułując sesję 'Stars sans fards' (dosłownie: 'Gwiazdy bez makijażu', w przenośni: bez tajemnic, otwarte), 'Elle' wysyła komunikat: dość makijażu i komputerowego poprawiania natury - godzin pracy grafików, którzy do obróbki każdego zdjęcia wykorzystują arsenał przygotowany przez producentów Photoshopa. Naturalne jest piękne! Czy rzeczywiście?

Pępkowi dziękujemy

Historia retuszowania zdjęć jest tak długa jak historia fotografii. Jednak dopiero pojawienie się programów do komputerowej obróbki zdjęć na początku lat 90. XX wieku dało niewyobrażalne wcześniej możliwości. Możliwe stało się wybielenie zębów, wydłużenie nóg, wygładzenie zmarszczek, wzmocnienie koloru oczu. Czasem udoskonalanie wychodziło poza granice rozsądku i normy anatomii.

W magazynie 'Closer' - Carla Bruni. Sama, ale nie do końca. Jej przedramię oplata czyjaś dłoń. Właściciela dłoni brak jednak w pobliżu. W magazynie 'Grazia' samotna dłoń spoczywa na ramieniu Kate Moss. W 'Playboyu' ubrana w przykrótką sportową koszulkę dziewczyna nie ma obcej dłoni na ciele, ale nie ma także własnego pępka! Oto, co znaczy prawdziwie gładki brzuch w dobie Photoshopa. Modelki z innych wydań 'Playboya' w trakcie komputerowej obróbki zdjęć straciły sutki.

Oprah Winfrey na okładce amerykańskiego 'TV Guide' pozbawiona została tułowia. Do głowy królowej talk show doczepione inne ciało, zdaniem autorów tego triku bardziej do niej pasowało. Niestety, właścicielka ciała, aktorka Ann-Margret, rozpoznała swoją sukienkę sprzed lat. Wybuchł skandal. Nic dziwnego, że graficy zatrudniani przez Pascala Dangina, amerykańskiego guru cyfrowego retuszu, muszą przejść kurs anatomii, zanim zaczną pracę.

Nawet gdy na zdjęciu pozornie wszystko się zgadza (liczba dłoni, brodawek etc.), nie znaczy to, że odwzorowuje ono naturę. Normą jest pokazywanie kobiet z przeraźliwie białymi zębami, bardzo długimi nogami i nienagannie gładką skórą. - Wyglądają jak przybysze z Marsa, a nie kobiety z krwi i kości - podsumował Peter Lindbergh, autor zdjęć do kwietniowego 'Elle'.

U tysięcy kobiet na całym świecie nieskazitelna uroda 'Marsjanek' rodzi frustracje. - Dlaczego nie wyglądam tak jak ona? - myślą, patrząc na ideał z okładki. Co jakiś czas przez media przetacza się fala krytyki. 'Kolorowe magazyny lansują wzorce, którym nikt nie jest w stanie sprostać' - ubolewają publicyści, lekarze i psychologowie. Głos w dyskusji zabierają gwiazdy, nie zawsze zadowolone z nowych ciał, którymi obdarzają ich spece od cyfrowego retuszu.

Kate Winslet od lat zaciekle broni swojego prawa do wyglądania normalnie. Brytyjska aktorka podkreśla, że lubi swoje ciało i nie ma zamiaru wbijać się w rozmiar zero. Gdy magazyn 'GQ' (wydanie brytyjskie) na okładce wyszczuplił jej nogi, poinformowała o tym media, podkreślając, że z własnych jest bardzo zadowolona. Kilka lat później Winslet wzbudziła kontrowersje, odmawiając schudnięcia albo korzystania z dublerki do nagich scen w 'Lektorze'. Aktorka (nagrodzona za tę rolę Oscarem) mówiła w wywiadach: 'Nie wierzę w idealną urodę. Ale wierzę, że trzeba mówić: oto jak wyglądam i taką macie mnie oglądać, bo jestem z siebie dumna'.

Przeciw komputerowemu poprawianiu urody protestowali też tenisista Andy Roddick, którego bicepsy powiększono na okładce 'Men's Fitness', i Sarah Michelle Gellar, która stwierdziła, że na okładce magazynu 'Seventeen' ze sztucznie wydłużonymi rękami wygląda jak papierowa wycinanka. Moda na naturalność czasem dociera do świata reklamy. Odpowiedzią na 'marsjański look' miała być kampania Dove pokazująca 'naturalne piękno'. Wystąpiły w niej pulchne jak na standardy reklamy, a normalne jak na standardy ulicy kobiety. Żadne modelki, zwykłe dziewczyny. Czy 'naturalne piękno' było jednak naturalne, nie wiadomo... Mistrz retuszu Pascal Dangin w wywiadzie dla 'New Yorkera' zdradził, że i w tym przypadku subtelnie, acz starannie naturę poprawiał. Producent Dove wszystkiemu zaprzeczył. Dangin wycofał się potem z tej wypowiedzi. Dove nie znalazł zresztą wielu naśladowców. W reklamach i na okładkach nadal królują nienaganne ciała i twarze bez skazy.

Nadzieja w drobnym druku

Czy kwietniowy numer 'Elle' to zmieni? Być może, bo naśladowców nie brakuje. W maju brytyjski magazyn plotkarski 'Heat' umieścił na okładce zdjęcie aktorki i piosenkarki Amandy Holden (popularnej dzięki jurorowaniu w tamtejszym 'Mam talent') bez makijażu i z naturalną fryzurą. - Zrobiłam to dla siebie i dla innych kobiet. Chciałam pokazać, że każda z nas nad ranem wygląda tak samo - tłumaczyła w telewizji śniadaniowej.

Magazyn 'People' (wydanie poświęcone najpiękniejszym ludziom roku) również namówił kilka gwiazd i gwiazdeczek do pokazania się w wersji sauté. Koniec Photoshopa czy chwilowa moda? - To ciekawe zjawisko, ale czy trwałe? Gdybym miał się zakładać, raczej nie postawiłbym na to oszczędności życia - ironizuje na łamach 'New York Timesa' Dennis Freedman, dyrektor kreatywny poświęconego modzie magazynu 'W'. Część gazet, komentując sławny już numer 'Elle', zauważa też, że biorące udział w sesjach zdjęciowych gwiazdy często same proszą, żeby w procesie obróbki zdjęć odjąć im lat albo kilogramów.

Być może tak było z najnowszą kampanią Louis Vuittona z Madonną albo jej woskową podobizną w roli głównej. Kto to, pewności nie ma, bo - jak podkreśla wielu blogerów i opisujących sesję dziennikarzy - postać z reklamy ma plastikową twarz bez wyrazu i dłonie pozbawione zmarszczek, żył, przebarwień, a nawet stawów.

Na co więc możemy liczyć, jeśli nie na naturalność? Być może na informacje o tym, co sztuczne, a co prawdziwe. Taką tendencję widać ostatnio w brytyjskich kobiecych magazynach i katalogach firm kosmetycznych (np. Avon). Obok reklam np. tuszu do rzęs zaczęły pojawiać się, drobnym druczkiem rzecz jasna, informacje, że efekt widoczny na zdjęciu uzyskano, doklejając modelce sztuczne rzęsy albo poprawiając naturę w Photoshopie. Może właśnie w drobnym druku jest nadzieja na przyszłość?

Zobacz więcej na temat:

Podziel się