http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Samotność matki

Renata
27.06.2009 , aktualizacja: 25.06.2009 16:26
A A A Drukuj
Samotność mojej matki prowadzi ją do desperackich kroków i niezrozumiałych dla mnie decyzji
ZOBACZ TAKŻE
Kobiety w wieku mojej mamy (60 lat) nie mają pojęcia o feminizmie. Otoczone głupawymi programami i łzawymi serialami, gdyż na droższą rozrywkę ich nie stać, wspominają młode lata poświęcone dzieciom, mężom. Nie ujmuję im poświęcenia i przywiązania do tradycji, bo tkwi w tym jakiś porządek, życie było poukładane i przewidywalne, a to dawało naszym matkom poczucie bezpieczeństwa. Obserwując matkę dzisiaj, wiem, że najgorsza dla niej jest samotność. Odbieram to jako nieumiejętność odnalezienia się w nowej sytuacji, skorzystania z faktu, że ma swój czas tylko dla siebie. Proszę nie odbierać tego jako okrucieństwa córki, ale wiem, że całkowite oddanie się rodzinie jest zgubne dla kobiety. Jako matka powinna się pogodzić, że dzieci znajdą swoją drogę, czasami setki kilometrów od rodziców. Niepogodzenie się z tym prowadzi do sytuacji, gdy dzieci czują się winne, że odchodzą z domu.

Samotność mojej matki prowadzi ją do desperackich kroków i niezrozumiałych dla mnie decyzji. Widząc, jak po raz kolejny jest poniżana przez - nazwijmy to - przyjaciela, zła jestem na nią, że za wszelką cenę próbuje być z kimś, kto nie jest jej wart. Jest niezależna, a mimo to brnie w ten związek, który zamiast umilać jej resztę życia, stał się emocjonalną huśtawką nastrojów, z przewagą tych negatywnych. W pewnym sensie ją rozumiem - samotność nie jest dobra dla nikogo, ale czy za jej brak należy płacić aż tak ogromną cenę?



Zobacz więcej na temat:

Podziel się