Jolanta Kwaśniewska Mamy równość kobiet i mężczyzn? W mojej rodzinie - tak. W Polsce - nie. 8 marca wychodziłam do TVN 24, a mój mąż na korytarzu krzyczał: 'Pamiętaj, Joluś, trzeba dokończyć emancypację kobiet w Polsce!'. Za to go kocham.
Kim jest matka Polka? To każda kobieta, która ma swój pomysł na bycie matką. Ja zrezygnowałam z pracy, o którą długo zabiegałam. Gdy przyszło zawiadomienie, że zostałam przyjęta do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, ja przyszłam z jeszcze lepszą wiadomością - że jestem
w ciąży. Powiedzieli: 'Dziękujemy'.
Typowe. Dla mnie otworzyła się możliwość bycia przez trzy lata z Olą. Dziecko jest jak komoda z głębokimi szufladami - to, co się powkłada, to potem się wyjmuje. I ja mam co wyjmować. Ale są kobiety, które spełniają się w swoich zawodach, lepiej zarabiają od swoich mężczyzn i chwalić Pana Boga, że są urlopy tacierzyńskie i związki partnerskie.
Moja siostra miała obawy, żeby niemowlaka zostawić z mężem: 'On sobie nie da rady!'. Niech pani przysyła szwagra do mnie, to z nim pogadam! Ja bym się absolutnie nie bała zostawić Oli z mężem. W stanie wojennym zamknięto jego redakcję i ani on nie zarabiał, ani ja, pomagała nam rodzina i razem opiekowaliśmy się Olunią. Ale były takie momenty, że musiałam jechać do lekarza, bo po porodzie paprało się wszystko, i mąż zostawał z Olą. Potrafił świetnie ugotować dla niej zupę, wykąpać ją, a jak przychodziła 19.30 i wieczorne wydanie 'Dziennika', to brał żelacho i prasował pieluchy. Trzeba pozwolić mężczyznom spróbować. Jest w nas coś takiego: 'O Jezu, on sobie nie poradzi!'. Ja mam taki świetny przykład: Olunia miała siedem lat, a ja poszłam otworzyć drzwi, zasłabłam i pogotowie odwiozło mnie do szpitala. Z dnia na dzień mąż został sam z dzieckiem, z psem. Od tej pory potrafi prasować koszule. 'Oluś, tak ja ty, to ja nie wyprasuję ci koszuli!' - mówiłam do niego. I to jest mądrość kobiet. Ja do mojego męża mówię: 'Tak jak ty, Oluś, zmywasz talerze, to nikt nie potrafi!'. Ja, przyznaję, jestem pedantką. Do tej pory mam w łazience taką szczotkę do zębów, którą krany docieram - jak będą dotarte, to później nie trzeba odkamieniacza stosować. Jak wyjeżdżałam na wakacje, to cały blok przychodził oglądać mistrzostwa w piłce nożnej i przed moim powrotem mąż w popłochu sprzątał. Oczywiście wszystko było niedotarte, a ja mówiłam: 'Mmm, super, super, Oluś, fantastycznie'. Następnego dnia widział, jak ja coś pucuję: 'Po co będę sprzątał, jak ty i tak wszystko za mnie zrobisz?'. Błąd. Nie poprawiać. Niech się sparzy, przypali jajecznicę - nauczy się.
W czym Polki są dobre? Z raportów wynika, że kiedy rodzina jest na zakręcie, kiedy przychodzi kryzys, to kobiety nie wstydzą się przyjąć pracy, nawet poniżej ich oczekiwań. Zdają sobie sprawę, że muszą utrzymać rodzinę. Na Śląsku mężczyzna mówi: 'Jestem górnikiem. Ja tylko umiem fedrować'. A kobieta, która dostaje odprawę, zastanawia się nad stworzeniem small businessu. Jestem wielką zwolenniczką mikropożyczek. Jeżeli pomożemy kobiecie stworzyć biznes przykrojony na jej skalę, to ona sobie świetnie z tym poradzi. Ale kobiety w Polsce stworzyły też ten naprawdę duży biznes. Pani Dorota Soszyńska z firmy Oceanic, pani Irena Eris, Teresa Mokrysz z Mokate, Bożena Batycka. Dnia by nie wystarczyło, żeby je wyliczyć.
To cudnie jest po prostu. No chyba nie do końca. Opowieści na temat kobiet sukcesu to jedno, a z drugiej strony są statystyki. I w nich widzimy, że w miejscach, gdzie zapadają najważniejsze decyzje, które mają wpływ na nasze życie, czyli w Sejmie i w Senacie, jest odpowiednio 20 i 8 proc. kobiet. W rządzie pana premiera Tuska jest 27 proc. kobiet. (Szeptem:) U pana Kaczyńskiego było aż 24 proc. - w głowie się nie mieści. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w zarządach i radach nadzorczych korporacji, spółek skarbu państwa. Nie ma nas tam, gdzie splendor, wielkie pieniądze i prestiż. Jest nas mnóstwo tam, gdzie najniższe płace, najcięższa robota i mały prestiż. To musimy zmienić. Stąd chęć spotkania z kobietami z całej Polski na Kongresie Kobiet Polskich.
Po co zasiądą na nim razem prezydentowe wolnej Polski? Chcemy pokazać, że jesteśmy dumne z tego, co zdarzyło się w Polsce przez te 20 lat. W wielu fundamentalnych sprawach się zgadzamy. Ja nie jestem z żadnej partii, chociaż często mi dawali łatkę - 'wy z SLD'. Mam wrażliwość socjaldemokratyczną - to są te wszystkie feministyczne hasła wyrównywania szans, równouprawnienia itd. Z drugiej strony jestem osobą wierzącą. I jestem pragmatyczna - chciałabym, żeby ten kongres odbywał się pod hasłem: więcej pary w koła, a mniej w gwizdek. Żeby jak najwięcej działań, które sobie wyznaczamy, realizować.
Jakie są najbardziej naglące problemy Polek? Naglące jest to, żeby państwo stworzyło odpowiednią ilość żłobków ogólnie dostępnych, przedszkoli, świetlic, żeby dzieci miały kółka pozalekcyjne - to wtedy każda z nas mogłaby się realizować tak, jak chce: jako matka na pełen etat albo pracująca matka. Każdy rząd ma priorytety prorodzinne, tylko z tego nic nie wynika. Becikowe nie rozwiąże sprawy.
Ola chodziła do żłobka? Nie. Przez krótki czas chodziła do przedszkola, kiedy udało mi się zdobyć pracę sekretarki, zanim zostałam dyrektorem...