http://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09googleB.gifhttp://bi.gazeta.pl//i/obrazki/gamecorner/2009/GC09google.gif

Kwaśniewska: Polki radzą sobie w kryzysie

rozmawiała Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska
21.06.2009 , aktualizacja: 21.06.2009 11:54
A A A Drukuj
Chcemy pokazać, że jesteśmy dumne z tego, co zdarzyło się w Polsce przez te 20 lat. W wielu fundamentalnych sprawach się zgadzamy. Mam wrażliwość socjaldemokratyczną - to są te wszystkie feministyczne hasła wyrównywania szans, równouprawnienia itd. Chciałabym, żeby ten kongres odbywał się pod hasłem: więcej pary w koła, a mniej w gwizdek. Jolanta Kwaśniewska wraz z Marią Kaczyńską i Danutą Wałęsową spotkały się na kongresie Kobiety dla Polski, Polska dla kobiet - święcie ponad podziałami
<b>Jolanta Kwaśniewska</b>
prezydentowa w latach 1995-2005

Najbardziej nagląca potrzeba kobiet:
Stworzenie odpowiedniej ilości ogólnie dostępnych żłobków, przedszkoli i świetlic, żeby każda z nas mogła - w zależności od ochoty - zostać pełnoetatową matką albo matką pracującą.
Wspólne sprawy, które zjednoczą kobiety:
Bieda, wyrównywanie szans, wykształcenie dzieci, profilaktyka zdrowotna, wyrównywanie szans niepełnosprawnych, likwidacja domów dziecka na rzecz rodzinnych domów dziecka.
Wydłużanie macierzyńskiego (teraz planowane jest 20 tygodni plus nieobowiązkowe dodatkowe sześć):
Pod warunkiem, że będzie macierzyńsko-
-tacierzyński.
Obowiązkowy tacierzyński:
Możemy spróbować. Myślę, że tydzień-
-dwa pobycia tylko z dzieckiem wystarczy, żeby panowie bardziej docenili własne partnerki.
50-procentowe parytety na listach partyjnych:
Musimy zrobić wszystko, żeby do nich doprowadzić.
Urząd pełnomocniczki ds. równości/równouprawnienia:
Istnienie pełnomocnika krajowego i na poziomie województw nakazują nam dyrektywy unijne.
Zrównanie wieku emerytalnego:
Może na ten temat należałoby przeprowadzić badania na bardzo dużej próbie pań? Żeby znowu mężczyźni za nas tego nie załatwili.
In vitro dotowane przez państwo:
Tak.
Ustawa antyaborcyjna:
Zostawmy ją, jak jest.
Fot. Alina Gajdamowicz
Jolanta Kwaśniewska prezydentowa w latach 1995-2005 Najbardziej nagląca potrzeba kobiet: Stworzenie odpowiedniej ilości ogólnie dostępnych żłobków, przedszkoli i świetlic, żeby każda z nas mogła - w zależności od ochoty - zostać pełnoetatową matką albo matką pracującą. Wspólne sprawy, które zjednoczą kobiety: Bieda, wyrównywanie szans, wykształcenie dzieci, profilaktyka zdrowotna, wyrównywanie szans niepełnosprawnych, likwidacja domów dziecka na rzecz rodzinnych domów dziecka. Wydłużanie macierzyńskiego (teraz planowane jest 20 tygodni plus nieobowiązkowe dodatkowe sześć): Pod warunkiem, że będzie macierzyńsko- -tacierzyński. Obowiązkowy tacierzyński: Możemy spróbować. Myślę, że tydzień- -dwa pobycia tylko z dzieckiem wystarczy, żeby panowie bardziej docenili własne partnerki. 50-procentowe parytety na listach partyjnych: Musimy zrobić wszystko, żeby do nich doprowadzić. Urząd pełnomocniczki ds. równości/równouprawnienia: Istnienie pełnomocnika krajowego i na poziomie województw nakazują nam dyrektywy unijne. Zrównanie wieku emerytalnego: Może na ten temat należałoby przeprowadzić badania na bardzo dużej próbie pań? Żeby znowu mężczyźni za nas tego nie załatwili. In vitro dotowane przez państwo: Tak. Ustawa antyaborcyjna: Zostawmy ją, jak jest.
Jolanta Kwaśniewska

Mamy równość kobiet i mężczyzn?

W mojej rodzinie - tak. W Polsce - nie. 8 marca wychodziłam do TVN 24, a mój mąż na korytarzu krzyczał: 'Pamiętaj, Joluś, trzeba dokończyć emancypację kobiet w Polsce!'. Za to go kocham.

Kim jest matka Polka?

To każda kobieta, która ma swój pomysł na bycie matką. Ja zrezygnowałam z pracy, o którą długo zabiegałam. Gdy przyszło zawiadomienie, że zostałam przyjęta do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, ja przyszłam z jeszcze lepszą wiadomością - że jestem w ciąży. Powiedzieli: 'Dziękujemy'.

Typowe.

Dla mnie otworzyła się możliwość bycia przez trzy lata z Olą. Dziecko jest jak komoda z głębokimi szufladami - to, co się powkłada, to potem się wyjmuje. I ja mam co wyjmować. Ale są kobiety, które spełniają się w swoich zawodach, lepiej zarabiają od swoich mężczyzn i chwalić Pana Boga, że są urlopy tacierzyńskie i związki partnerskie.

Moja siostra miała obawy, żeby niemowlaka zostawić z mężem: 'On sobie nie da rady!'.

Niech pani przysyła szwagra do mnie, to z nim pogadam! Ja bym się absolutnie nie bała zostawić Oli z mężem. W stanie wojennym zamknięto jego redakcję i ani on nie zarabiał, ani ja, pomagała nam rodzina i razem opiekowaliśmy się Olunią. Ale były takie momenty, że musiałam jechać do lekarza, bo po porodzie paprało się wszystko, i mąż zostawał z Olą. Potrafił świetnie ugotować dla niej zupę, wykąpać ją, a jak przychodziła 19.30 i wieczorne wydanie 'Dziennika', to brał żelacho i prasował pieluchy. Trzeba pozwolić mężczyznom spróbować. Jest w nas coś takiego: 'O Jezu, on sobie nie poradzi!'. Ja mam taki świetny przykład: Olunia miała siedem lat, a ja poszłam otworzyć drzwi, zasłabłam i pogotowie odwiozło mnie do szpitala. Z dnia na dzień mąż został sam z dzieckiem, z psem. Od tej pory potrafi prasować koszule. 'Oluś, tak ja ty, to ja nie wyprasuję ci koszuli!' - mówiłam do niego. I to jest mądrość kobiet. Ja do mojego męża mówię: 'Tak jak ty, Oluś, zmywasz talerze, to nikt nie potrafi!'. Ja, przyznaję, jestem pedantką. Do tej pory mam w łazience taką szczotkę do zębów, którą krany docieram - jak będą dotarte, to później nie trzeba odkamieniacza stosować. Jak wyjeżdżałam na wakacje, to cały blok przychodził oglądać mistrzostwa w piłce nożnej i przed moim powrotem mąż w popłochu sprzątał. Oczywiście wszystko było niedotarte, a ja mówiłam: 'Mmm, super, super, Oluś, fantastycznie'. Następnego dnia widział, jak ja coś pucuję: 'Po co będę sprzątał, jak ty i tak wszystko za mnie zrobisz?'. Błąd. Nie poprawiać. Niech się sparzy, przypali jajecznicę - nauczy się.

W czym Polki są dobre?

Z raportów wynika, że kiedy rodzina jest na zakręcie, kiedy przychodzi kryzys, to kobiety nie wstydzą się przyjąć pracy, nawet poniżej ich oczekiwań. Zdają sobie sprawę, że muszą utrzymać rodzinę. Na Śląsku mężczyzna mówi: 'Jestem górnikiem. Ja tylko umiem fedrować'. A kobieta, która dostaje odprawę, zastanawia się nad stworzeniem small businessu. Jestem wielką zwolenniczką mikropożyczek. Jeżeli pomożemy kobiecie stworzyć biznes przykrojony na jej skalę, to ona sobie świetnie z tym poradzi. Ale kobiety w Polsce stworzyły też ten naprawdę duży biznes. Pani Dorota Soszyńska z firmy Oceanic, pani Irena Eris, Teresa Mokrysz z Mokate, Bożena Batycka. Dnia by nie wystarczyło, żeby je wyliczyć.

To cudnie jest po prostu.

No chyba nie do końca. Opowieści na temat kobiet sukcesu to jedno, a z drugiej strony są statystyki. I w nich widzimy, że w miejscach, gdzie zapadają najważniejsze decyzje, które mają wpływ na nasze życie, czyli w Sejmie i w Senacie, jest odpowiednio 20 i 8 proc. kobiet. W rządzie pana premiera Tuska jest 27 proc. kobiet. (Szeptem:) U pana Kaczyńskiego było aż 24 proc. - w głowie się nie mieści. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w zarządach i radach nadzorczych korporacji, spółek skarbu państwa. Nie ma nas tam, gdzie splendor, wielkie pieniądze i prestiż. Jest nas mnóstwo tam, gdzie najniższe płace, najcięższa robota i mały prestiż. To musimy zmienić. Stąd chęć spotkania z kobietami z całej Polski na Kongresie Kobiet Polskich.

Po co zasiądą na nim razem prezydentowe wolnej Polski?

Chcemy pokazać, że jesteśmy dumne z tego, co zdarzyło się w Polsce przez te 20 lat. W wielu fundamentalnych sprawach się zgadzamy. Ja nie jestem z żadnej partii, chociaż często mi dawali łatkę - 'wy z SLD'. Mam wrażliwość socjaldemokratyczną - to są te wszystkie feministyczne hasła wyrównywania szans, równouprawnienia itd. Z drugiej strony jestem osobą wierzącą. I jestem pragmatyczna - chciałabym, żeby ten kongres odbywał się pod hasłem: więcej pary w koła, a mniej w gwizdek. Żeby jak najwięcej działań, które sobie wyznaczamy, realizować.

Jakie są najbardziej naglące problemy Polek?

Naglące jest to, żeby państwo stworzyło odpowiednią ilość żłobków ogólnie dostępnych, przedszkoli, świetlic, żeby dzieci miały kółka pozalekcyjne - to wtedy każda z nas mogłaby się realizować tak, jak chce: jako matka na pełen etat albo pracująca matka. Każdy rząd ma priorytety prorodzinne, tylko z tego nic nie wynika. Becikowe nie rozwiąże sprawy.

Ola chodziła do żłobka?

Nie. Przez krótki czas chodziła do przedszkola, kiedy udało mi się zdobyć pracę sekretarki, zanim zostałam dyrektorem...

...w tej samej firmie.

Wie pani, to jest właśnie myślenie kobiety. Jak przyszłam na rozmowę, to dyrektor powiedział: 'Jest mi strasznie pani żal, pani Jolanto, pani ma tak wysokie kwalifikacje. Pani jest magistrem prawa i pani chce zostać sekretarką?'. Powiedziałam: 'Dlaczego nie? Lepiej poznam firmę'. Dla mnie potem stworzono etat dyrektora ds. handlowych. Nawet nie umiałam się wykłócić o pensję. Kobiety nie potrafią zwerbalizować swoich oczekiwań. Jak idziemy do pracy, to bierzemy 'co łaska, a później się zobaczy'. Kongres Kobiet to dwa hasła: taka sama płaca dla kobiet na tych samych stanowiskach - ponieważ średnio kobiety zarabiają 17 proc. mniej od mężczyzn. I 50 proc. kobiet na listach partyjnych.

Tyle, ile jest nas w społeczeństwie.

Jest nas 51,6 proc. Jeśli o urlopach macierzyńskich, o samotnych matkach, o gwałtach dyskutują sami mężczyźni, to jeszcze nieraz możemy usłyszeć taki perlisty śmiech, jaki słyszeliśmy w wykonaniu pana Leppera - jak można zgwałcić prostytutkę?

To dlaczego pani nie chce kandydować na prezydenta?

Zebrałam cięgi po dziesięciu latach wspierania małżonka, mimo że odbierano mnie jako instytucję zaufania publicznego. Podczas drugiej kampanii, jak gdzieś się pojawialiśmy, to było takie szaleństwo, jakbym była gwiazdą popu. A potem raptem politycy powołują mnie przed komisję śledczą. Nie było wsparcia, nie przyszli ludzie i nie powiedzieli: 'To jest podłość. To jest pogwałcenie zasad demokracji'. Musiałam czekać dwa lata, żeby prokuratura powiedziała 'ups' i oddała dokumenty, które potwierdzały moje słowa. Już wolę jako wolontariusz pracować w mojej fundacji. Jak pomyślę sobie, że znów miałabym się wystawić na oblewanie pomyjami...

Właśnie dlatego kobiety nie chcą babrać się w polityce.

W polityce nie można powiedzieć 'nigdy', więc nie mówię 'nigdy'. W tej chwili wspieram różne kobiety. Pani Kolarska-Bobińska do mnie zadzwoniła: 'O Jezu, jak mi miło, powiedziałaś, że głosowałabyś na mnie'. Jak najbardziej. Jest inteligentna, zawsze podziwiałam jej wypowiedzi. Chcę wspierać kobiety, niezależnie skąd one przychodzą.

Dlaczego?

Dlatego, że bardzo podobnie myślimy np. o krzywdzie dziecka. Pani Kluzik-Rostkowska z PiS jest świetną, kompetentną kobietą. Jestem we władzach Center for Missing and Exploited Children w Stanach Zjednoczonych i to, co mówi pani Kluzik-Rostkowska, idzie w tym samym kierunku, jak my to omawiamy na pułapie międzynarodowym. Podziwiam panią Jolantę Szymanek-Deresz - jest profesjonalistką, jest świetnie wykształcona do tego, żeby nas reprezentowała w Parlamencie Europejskim. Magdę Środę, która jest świetnym filozofem, i mam dużą przyjemność, jeżdżąc z nią po kraju i dyskutując o Kongresie Kobiet. Takich kobiet są dziesiątki, dlatego zależy nam, żeby na naszym kongresie na piedestał postawić Henię Krzywonos, tramwajarkę, która w '89 r. miała szansę zostać Wałęsą. Żeby miała radość z tego, kim była i jak działała. Mnie dajcie teraz odpocząć. Chcę się cieszyć wolnością. Kampania przed Kongresem Kobiet to co innego, mogę przejeżdżać Polskę wszerz i wzdłuż.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się